Kto z was nigdy nie zagrywał się w nadmorskich barach przy stołach do pinballa, tracąc przy tym drobne na kolację? No dobra, trochę was jest. Więc może inaczej – czy jest na sali osoba, która nigdy nie miała styczności z pinballem w jakiejkolwiek formie – fizycznej, na komórkach czy w systemowej grze Windows? Nie widzę rąk w górze. Skoro wszyscy znają, sprawdzimy, czy ta wiekowa już zabawa ma szansę powodzenia na sprzęcie takim jak PlayStation Vita i czy zdoła was wciągnąć tak samo jak inne wydania.

Napisał: kaszana

Nie każdy o tym wie, ale najnowsza konsolka Sony ma w swojej bibliotece całkiem sporą liczbę tytułów z gatunku flipperów. Gdy jednak przyjrzymy się temu zjawisku bliżej, dość szybko wyciągniemy pewien wniosek – mamy do czynienia z monopolistą. Zen Studios, bo o nich mowa, to twórcy dwóch odsłon Zen Pinball, a także Marvell Pinball, Star Wars Pinball oraz – dla odmiany – recenzowanego niedawno przez nas KickBeata. W niniejszej recenzji zajmiemy się wyłącznie grą z uniwersum „Gwiezdnych wojen”. A i to nie do końca – na tapetę bierzemy bowiem dodatek DLC –Balance of the Force.

1

Warto przy tym dodać, że jest to rozszerzenie dość obszerne, ponieważ dzięki niemu powiększamy zawartość podstawowej wersji gry o 100% – z trzech dostępnych dotąd stołów zrobi się sześć. Co ciekawe, do zakupu DLC nie jest wymagana płatna wersja podstawki. A zatem jak wypadają dostępne tutaj stoły do pinballa i czy w ogóle warto zainwestować 29 złotych?

Zacznijmy od banału – tak, wszystkie trzy poziomy, zgodnie z tytułem, inspirowane są kultowym uniwersum „Gwiezdnych wojen”. I widoczne jest to na każdym kroku, poczynając od muzyki, postaci, a kończąc na wydarzeniach fabularnych. Rzecz naprawdę robi wrażenie, ale zgodnie z drugim członem tytułu, najważniejsza jest równowaga – między smaczkami a rozgrywką właściwą.

Pierwszy z udostępnionych przez twórców stołów bazuje na szóstym epizodzie filmowej sagi George’a Lucasa – „Powrocie Jedi”. Poziom umiejscowiony zostaje na księżycu Endor, a przedstawione wydarzenia nawiązują do tych oryginalnych. Mamy więc Luke’a prowadzącego negocjacje z Jabbą w jego rezydencji, mamy Hana Solo, mamy bazę Imperium i szturmowców na swych latających motorach. Wszystko to jest jednak przedstawione w sposób umowny – ciężko bowiem powiązać wpadnięcie kuli do dowolnej dziury z procesem niszczenia Gwiazdy Śmierci. Jeśli jednak przystaniemy na takie umowności, bawić się będziemy naprawdę przednio, a przy okazji przypomimy sobie kultowe teksty i sytuacje. A propos tych pierwszych – mamy też do czynienia z małym zgrzytem. W grze nie użyto oryginalnych głosów, co może odrzucić najbardziej ortodoksyjnych fanów serii. Mnie to jednak w żadnym stopniu nie przeszkadzało.  Wracając do sedna, omawiany stół bogaty jest w całą masę ramp i dodatkowych korytarzy pozwalających na jak najdłuższą zabawę. I, nawiasem mówiąc, jestem przekonany, że to właśnie zabawa na tym stole zajęła mi najwięcej czasu, mimo iż przetoczyło się przez niego mniej więcej tyle samo kul, co przez inne. Graficznie flipper wygląda dobrze, choć bez fajerwerków – mogło być naprawdę znacznie lepiej. No i dominują tu jaśniejsze barwy, co w mym odczuciu nie wpływa pozytywnie na wizualia – mroczniejsze odcienie prezentują się znacznie lepiej. Nie przeszkadza to jednak czerpać z rozgrywki mnóstwa radości. Atrakcji jest co nie miara i przynajmniej na początku ciężko jest wszystko ogarnąć. Ale warto – znajomość każdego zaułka istotnie wpływa na śrubowane przez nas rekordy.

2

Kolejny stół dedykowany jest głównemu antybohaterowi filmowej sagi – Lordowi Vaderowi. Zabawę zaczynamy na operacyjnym stole, gdzie naszym zadaniem jest wystrzeliwać kule we wskazane miejsca, by elektroniczne macki uczyniły z Anakina Skywalkera lorda Sithów z krwi i kości. Chwilę potem Darth Vader jest już w pełni funkcjonalny i zaczyna się zabawa właściwa. Raz jeszcze mamy mnóstwo korytarzyków oraz dodatkowych bonusów. Wydaje mi się, że na tej planszy znacznie ciężej jest skusić, mimo że liczba atrakcji jest nieco mniejsza niż w „Powrocie Jedi”. Fanów ciemnej strony mocy ucieszy fakt bycia świadkiem takich wydarzeń, jak chociażby walki Vadera z Obi-Wanem Kenobim oraz Luke’iem. Pikanterii dodaje jeszcze wzorcowa prezencja – ciemne barwy i czerwone światła robią swoją i ukazują Star Wars Pinball w naprawdę dobrym świetle.

Ostatni ze stołów pochłonął mnie najbardziej, choć paradoksalnie nawiązuje do rzeczy, za którymi w filmach Lucasa akurat nie przepadałem – bitew kosmicznych (tak, wiem, jestem heretykiem). To co wyróżnia ten stół od pozostałych, to fakt, iż tutaj sami wybieramy stronę, po której chcemy walczyć. Możemy więc stać się pilotem imperialnego myśliwca lub republikańskiego X-Winga. W zależności od naszej decyzji wystrzeliwujemy kulę z przypisanej danej frakcji strony, ponieważ stół został symetrycznie podzielony pomiędzy obie strony konfliktu, co robi naprawdę dobre wrażenie i uatrakcyjnia wygląd areny naszych zmagań. Co ciekawe, choć mniej tu konkretnych nawiązań do wydarzeń z filmów, tu właśnie dostajemy najwięcej atrakcji. Ulepszamy nasze działa, rozbudowujemy flotę i przede wszystkim – niszczymy nieprzyjaciela. Właśnie ten stół wciąga najbardziej (choć od żadnego nie można się oderwać), a wyśrubowane rekordy sprawiają największą satysfakcję. Miłym dodatkiem są też częste mini-gry, w których akcja na chwilę przenosi nas poza tradycyjny wygląd planszy.

3

Zdobywanie jak najwyższych rezultatów punktowych na każdym ze stołów przekłada się też na pozycję Jedi lub Sithów w sieciowym rankingu. Każdy gracz otrzymuje bowiem wybór, dla której opcji chce punktować. Decyzja nie jest na stałe wiążąca. Zrobiono z tego niejako główną atrakcję omawianej produkcji, jednak dość szybko przestaniecie przywiązywać do tego wagę. Sama gra posiada też własny zestaw trofeów. Te są jednak dość trudne i czasochłonne w zdobyciu. Przyjemną funkcją zaimplementowaną w przenośnej odsłonie tytułu jest możliwość grania na odwróconej pionowo konsoli. Zdecydowanie bardziej leżało mi takie sterowanie, jako że jest bliższe tradycyjnej idei pinballa.

A jak jest z czasem gry? To już zależy od was, ale mogę zapewnić każdego z osobna, że wsiąknie w tę pozycję na dłużej. To przyjaciel prokrastynacji i prawdziwy pożeracz czasu, od którego nie da się oderwać. Ja utopiłem około 15 godzin, mimo że nie planowałem poświęcić nawet połowy tego czasu. Nie oczekujcie od Star Wars Pinball ambitnej rozgrywki – to po prostu piekielnie dobra zabawa w starym stylu, idealna na krótsze (dłuższe też) posiedzenia. Jeżeli zastanawiacie się, czy cena 29 złotych jest adekwatna do zawartości, to stanowczo odpowiadam, że tak. Warto wydać po dyszce na każdy z tych stołów. Mimo wszystko rozumiem, jeśli to wciąż dla was za dużo. Wówczas poczekajcie do pierwszej przeceny i atakujcie bez pardonu, niczym Sokół Millenium Gwiazdę Śmierci!


Plusy:

  • Wciąga jak mało co!
  • Stoły są przygotowane z prawdziwą pieczołowitością
  • Możliwość grania w pionie

Minusy:

  • Malkontenci mogą narzekać na małą liczbę stołów
  • Zagina czasoprzestrzeń (włączasz na pięć minut, mijają dwie godziny)

OGÓLNA: 9.3/10


Producent: ZEN Studios
Wydawca: ZEN Studios
Data wydania: 15.05.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Cena: 29 PLN (wymaga gry Star Wars Pinball, która kosztuje 42 PLN)

Reklamy