Postać SpongeBoba Kanciastoportego po raz pierwszy został zaprezentowana w 1999 roku w serialu animowanym. Od tego czasu marka zaczęła się prężnie rozwijać, dzięki czemu na rynek trafiły również gry osadzone w uniwersum żółtej gąbki. Jedna z tych pozycji została wydana na PSV przez Activision, a my postaramy się Wam doradzić, czy warto po nią sięgnąć.

Napisał: Medium

SpongeBob HeroPants zadebiutował w Europie 18 lutego 2015 roku i, obok Vity, pojawił się także na Xboksie 360 oraz Nintendo 3DS. Tytuły ten jest inspirowany filmem, więc teoretycznie powinien mieć dobrze zakrojoną fabułę, lecz niestety sprawa wygląda z goła inaczej. Wstawek fabularnych jest w nim niewiele i nie podnoszą one znacząco jakości gry. Pierwszą z nich obejrzymy tuż przed rozpoczęciem rozgrywki. Dowiadujemy się z niej, że do świata bohaterów wkradają się agresywne istoty, a zdezorientowani mieszkańcy podwodnej krainy po początkowej panice szybko zostają wprowadzeni w sytuację. Źródłem informacji jest delfin, który twierdzi, że przyczyną całego incydentu są strony magicznej księgi. Oczywiście kartki czym prędzej muszą zostać odnalezione, aby pozbyć się wrogiego problemu oraz naprawić mózg głównego bohatera – SongeBoba. Kolejne wstawki fabularne zobaczymy tylko przed pojedynkami z bossami oraz po zakończeniu gry. Niestety wszystkie są krótkie i tak naprawdę ani nie pogłębiają pomysłu na przygodę, ani zbytnio jej nie tłumaczą. Pod względem fabularnym Activision po prostu nie wykorzystało, a właściwie nawet nie ruszyło potencjału, jaki oferuje ta franczyzna.

11

SpongeBob HeroPants z założenia jest przygodową platformówką, ale pojawiają się w nim też elementy zręcznościowe, logiczne, a nawet RPG w postaci ulepszania bohaterów. Niestety wszystkie te składowe,  zarówno w połączeniu, jak i osobno, zostały zmarnowane (tak, od razu wykładam karty na stół). Twórcy skupili się na dotarciu ze swoim dziełem do najmłodszych, lecz rozgrywka w postaci monotonnej podróży nie będzie stanowiła wyzwania nawet dla nich. Ale od początku. Do wyboru mamy sześć postaci, które tylko nieznacznie różnią się od siebie. Oprócz innego wyglądu, każda z nich posiada swoją unikalną zdolność, której można użyć po przemianie w superbohatera. Transformować możemy się po napełnieniu specjalnego paska, co zapewnia nam szybszą prędkość poruszania się, wyższy skok oraz wspomnianą umiejętność, lecz trwa to tylko chwilę. W kwestii pozbywania się przeciwników postacie dysponują atakiem dalekiego zasięgu, który wymaga amunicji, oraz w bliższym kontakcie biciem wroga pięściami. Zarówno w formie bohaterskiej, jak i zwykłej oba typy ataku są łudząco do siebie podobne. Przy ciosach specjalnych różnią się tylko animacją oraz brakiem ograniczenia amunicji, a przy pięściach zadawanymi obrażeniami. Taki wachlarz ruchów niestety nie daje pola do popisu, nie wspominając już o jego bylejakości.

Przeciwnicy, z którymi będziemy walczyć, nie są zbyt urozmaiceni. Po drodze głównie napotkamy wybuchające drony, wieżyczki strzelnicze i packi. Co ciekawe, te ostatnie zostały błędnie zakodowane, ponieważ ich ataki często zadają nam obrażenia, nawet gdy sprawnie je omijamy. Co więcej, w świecie gry normą jest ubieranie jednego typu wroga w różne tekstury. Przykładowo, wieżyczka, która wystrzeliwuje bomby, po kilku poziomach zamienia się w wulkan uderzający kamieniami. Podobnie przekopiowano packi, co pokazuje, że twórcy byli dość leniwi.

Oprócz walk na graczy czeka wiele eksploracji oraz zbieractwa. Wędrując po dnie oceanu, na każdym kroku widzimy monety, które wypełnią naszą sakiewkę. Jest ich tak dużo, że w pewnym momencie poczułem, że kwintesencją rozgrywki może być właśnie zbieranie pieniążków. Ale to chyba zbyt naciągane, ponieważ w co „trudniej” dostępnych miejscach ukryto przedmioty kolekcjonerskie, kufry ze skarbami oraz klucze. Te ostatnie są wymagane do ukończenia gry, bo bez nich nie uda się wysunąć mostu czy uruchomić platformy (nie wspominając o tym, że czasem do danej akcji potrzebne będzie kilka sztuk). Wspominane już monety możemy wydawać na ulepszenia postaci. Jednak gra jest na tyle prosta, że są one bezużyteczne. W końcu walki sprowadzają się do wciskania przycisku ataku wręcz i do pokonania wrogów wystarczy wyjściowy poziom siły. Niby możemy korzystać z pocisków, żeby potem bezpiecznie kroczyć dalej, tyle że gdy zginiemy, z jakiejkolwiek przyczyny, odrodzimy się metr dalej, i to z wszystkim, co zebraliśmy. Tracimy wówczas jedynie mały pasek życia, a gdy spadnie od do zera, bohater cofa się do ostatniego checkpointu.

2

Ogromnemu uproszczeniu poddano również elementy zręcznościowo-platformowe. Za przykład nich posłuży kręta dróżka obłożona minami. Oczywiście możemy pokonać ją w domyślny sposób, co jest banalnie proste, ale nie ma takiej potrzeby. Wystarczy iść przed siebie, zahaczając o większość z nich, a i tak nic nam się nie stanie. Ładunki mają opóźniony czas wybuchu, dzięki czemu spokojnie przejdziemy dalej, a do eksplozji dojdzie, gdy będziemy je mieć daleko za sobą. Innym przykładem, tym razem z typu elementów logicznych, jest labirynt. Dochodząc do niego, widzimy trzy wejścia. Poszedłem jednym z nich i trafiłem do wyznaczonego celu. Zdziwiłem się troszkę, więc postanowiłem przetestować wszystkie bramy. Okazuje się, że nieważne, którą drogę wybierzemy, i tak dostaniemy się do wyjścia. Takich paradoksów w grze jest znacznie więcej, ale nie będę ich ujawniał, ponieważ mogą być jedyną radością, jeśli nie posłuchaliście moich ostrzeżeń. Swoją drogą, mogliście już pomyśleć, że jest to idealna pozycja dla dzieci. Otóż nie do końca. Po pierwsze, szybko się znudzą i nie dotrwają do fabularnego finału, chociaż ukończenie gry zajmuje zaledwie pięć godzin. Po drugie, na dalszym etapie rozgrywki musimy trochę pokombinować, jak dostać się w dalsze rejony planszy, i uważam, że najmłodszych może to przerosnąć. Niestety wersja dla konsoli PlayStation Vita została pozbawiona trybu kooperacji, więc do listy minusów dochodzi brak opcji przejścia tej „przygody” ze znajomymi.

Podobnie jak gameplay, oprawa wizualna pokazuje lenistwo twórców. Całość rozgrywki podzielono na trzy światy. Pierwszy z nich to nadmorskie, piaszczyste tereny. Początkowo prezentowana w nim jakość zadowala, jednak wkrótce zauważymy powtarzalność elementów otoczenia. Drugi świat jest niemal dokładną kopią poprzedniego, lecz został przedstawiony w ciemniejszych barwach. Jedynym powiewem świeżości jest trzecia lokacja, która, choć minimalistycznie wykonana, pozytywnie odróżnia się od pozostałych. Na pochwałę zasługują modele postaci i cutscenki. Wstawki filmowe przypominają sceny żywcem wyciągnięte z kreskówki i na pewno są genialnym zagraniem pod najmłodszych, ale nawet ja żałuję, że jest ich tak mało. Niestety twórcy nie uniknęli solidnych spadków animacji, które, co prawda, nie rujnują zabawy, ale bardzo irytują. Najlepiej z wszystkich elementów składających się tę na produkcję wypada audio. W SpongeBob HeroPantsusłyszymy głosy znane z ekranów telewizorów. Dodatkowo w tle przygrywają dość chwytliwe i przyjemne melodie. Mimo że nie ma ich dużo sprawnie umilają monotonną podróż po tamtejszych krainach. Niestety produkcja nie została przetłumaczona na język polski, przez co młodsi gracze mogą mieć problemy ze zrozumieniem fabuły. Dodatkowo odbiór utrudnia brak napisów, więc pozostaje zdać się na swoją znajomość słuchanego angielskiego.

3

Podsumowując, SpongeBob HeroPants jest bardzo słabą produkcją. Twórcy wykorzystali popularną markę i oprawili ją w fatalną ramkę, przez co jestem bardzo zawiedziony i wymęczony monotonną rozgrywką. Uważam, że tytuł nie trafi ani do młodszych, ani do starszych osób, ale jedno grono odbiorców może się zainteresować tą grą – są nimi łowcy trofeów. SpongeBob HeroPants posiada aż 8 złotych pucharów oraz najcenniejsze, czyli platynowe odznaczenie. Jednak przy obecnej cenie (159 zł), która jest prawdopodobnie żartem ze strony wydawcy, nawet oni tego nie ruszą. Smutno oglądać taki skok na portfele i pozostaje mieć nadzieję, że nikt nie da się złapać na kupno tej gry, ponieważ pięć godzin potrzebnych do ukończenia fabuły zamęczy każdego, a twórcy nie powinni być nagradzani za takie pozycje.


Plusy:

  • Popularna marka
  • Solidne audio
  • Proste trofea
  • Świetnie wykonane cut-scenki…

Minusy:

  • …których jest zdecydowanie zbyt mało
  • Szczątkowa fabuła
  • Niewymagający gameplay
  • Powtarzalne lokacje
  • Śmiesznie proste łamigłówki i elementy zręcznościowe
  • Wygórowana cena

Fabuła: 1.5
Grafika: 4
Audio: 6
Gameplay: 2

OGÓLNA: 3/10


Serdecznie dziękujemy Activision i LEM
 za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Activision
Wydawca: Activision
Data wydania: 18.02.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa, fizyczna
Cena: 159 PLN

Reklamy