Jak wiele jesteś w stanie poświęcić, aby osiągnąć wyznaczony cel? Czy wkroczysz na drogę, z której nie będzie już powrotu? Co zrobisz, gdy tylko od ciebie będzie zależało, czy twoi towarzysze przetrwają? Ocalisz ich, czy poświęcisz dla własnych celów? Wkońcu wielkie czyny wymagają wielkich poświęceń…

Napisał Urouborous

Soul Sacrificenajnowsze dziecko Keijiego Inafune ze studia Marvelous AQL, współtwórcy legendarnego Mega Mana, zawitało do Europy 1 maja bieżącego roku. Długo wyczekiwany tytuł pobudzał naszą wyobraźnię i windował oczekiwania względem doznań, jakich miał nam dostarczyć. Do 11 maja gra sprzedała się w Europie w ilości 15 302 sztuk, w Ameryce rozeszło się 45 850 kopii. W sumie na świecie tytuł znalazł 265 244 nabywców i przy okazji ukazania się w danym regionie windował sprzedaż konsoli PS Vita. Czy patrząc na te statystyki, możemy nazwaćSS systemsellerem? Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby to osądzić. Za to my po trzech tygodniach od europejskiej premiery i długich godzinach rozgrywki w trybie dla jednego gracza oraz przede wszystkim w trybie dla wielu graczy możemy trzeźwo spojrzeć na tę kluczową dla PlayStation Vity premierę tego roku.

1

Mówi się, że fortuna kołem się toczy, jednak szczęście naszego bohatera można porównać z równią pochyłą.

Napisał MorfiTM

Już na samym początku historii okazuje się, że jesteśmy zamknięci w klatce. Otacza nas ciężka atmosfera lamentu, rezygnacji i śmierci. Podobnie jak wielu przed nami mamy zostać ofiarą zdeprawowanego maga Magusara. Nasze życie zostanie poświęcone, aby on mógł żyć wiecznie. Jesteśmy bezradni, bezbronni, otaczają nas pozostałości po naszych poprzednikach. Musimy obserwować, jak kolejni więźniowie zamieniają się w kałuże krwi. Jeszcze jeden i przyjdzie pora na nas. Jeszcze jeden i to my zginiemy. Kolejny zniewolony człowiek podejmuje walkę, która niestety kończy się sromotną porażką i śmiercią w mękach. To zdarzenie odmienia nasz los, gdyż buntownik pozostawia po sobie nadzieję w postaci księgi. Nie jest to jakiś zwykły tomik poezji, a potężny grymuar oprawiony w ludzką skórę. Co istotne, księga potrafi mówić i ma wredny charakter. Jeśli wytrzymamy cięte odzywki tomiszcza zwącego się Libromem, okaże się on naszym największym sprzymierzeńcem. Na jego kartach zapisana jest bowiem historia naszego oprawcy podzielona na 33 rozdziały, które będziemy mogli przeżyć osobiście. Dzięki temu poznamy motywy kryjące się za jego działaniami oraz sposób na ratunek.

W trakcie historii wcielimy się w rolę towarzysza Magusara, który podobnie jak i my jest częścią tajemniczej organizacji. Avalon – bo tak brzmi jej nazwa – ma na celu eksterminację potworności zrodzonych poprzez kontakt z magią.  Nie będziemy jednak jedynie biernymi widzami tego, co już miało miejsce. Za sprawą Libroma oraz lacrimy, mistycznego płynu, który w postaci kropelek wypływa z jego oka, będziemy mogli zmieniać historię wedle własnego uznania. Jak się potoczy? Czy przeżyjemy? Co się stało z Magusarem? Odpowiedzi na te pytania odkryjecie, gdy zagłębicie się w świat Soul Sacrifice.

2

Nic tylko czytać.

Napisał Quithe

Z racji sytuacji, w której znalazł się nasz protagonista, jego możliwości działania w teraźniejszości są mocno ograniczone. Właściwie może tylko kręcić się po klatce, w której jest zamknięty, i podziwiać widoki zza kościstych krat, podjąć się walki z Magusarem lub skupić się na Libromie. Po wybraniu interakcji z Libromem do dyspozycji mamy wybór pomiędzy rozmową z nim, skorzystaniem z funkcji sieciowych i, co najważniejsze, otworzenie pamiętnika. Na kartach księgi o szkaradnej okładce zostały zapisane dzieje towarzysza drania, który nas więzi, a nam przyjdzie odkrywać ich zawartość. Tak, nie czytać, lecz odkrywać wspomnienia z niepamięci. Zawartość pamiętnika została podzielona na cztery części:

1. Mad Chronicles – przenosi nas do stron, na których możemy poznać historię tajemniczego maga. Na początek z odmętów pamięci wyjawia się historia towarzyszki Sortiary. Sfinalizowanie jej da nam dostęp do zadań z Avalonu – gildii czarodziejów. Pakty dzielą się na dziesięć rozdziałów oraz dodatkowe cztery „zapomniane”. Co więcej, oprócz wykonywania zadań z gildii, dane nam będzie poznać czterech innych magów. Na koniec pozostaje część najistotniejsza dla naszego bohatera, czyli zgłębienie charakteru Magusara.

3

2. Portraiture – jak już sama nazwa wskazuje, pozwala na zarządzanie postacią. Po lewej stronie modyfikujemy naszego bohatera. Do wyboru są: płeć, głowa (typ twarzy, kolor skóry i fryzurę), ubiór (dwanaście typów podstawowych i jeden z DLC w siedmiu kolorach z kapturem lub bez) oraz głos. Możemy też zmienić  wcześniej wybrane dla postaci imię. W zakładce towarzyszy udostępniono listę pomagających nam w paktach czarodziejów. Możemy sprawdzić poziom znajomości, czary jakimi dysponują, typ ręki oraz w razie potrzeby przywrócić je.

Po prawej zarządzamy magią. Przede wszystkim możemy sprawdzać, dobierać, tworzyć i ulepszać zdobyte w walkach magiczne przedmioty. Następnie możemy wyżynać na prawej ręce sigile o charakterystycznych właściwościach podwyższających zdolności. Na koniec wybieramy Black Rite, którego będziemy używać w walce.

3. Lore – bardzo obszerna część pamiętnika, która zawiera wiele ważnych informacji o eksplorowanym świecie. Oprócz opisów potworów, możemy zapoznać się z mitami i historią krainy, zobaczyć jej mapę i przeczytać wskazówki odnośnie walki.

4. Postscriptum – mimo że to tylko jedna strona, zawiera ważną przestrogę i tajemniczy zamazany wers, więc warto się z tym zapoznać.

4

Sigile, offeringi, rite’y…? O co chodzi?

Napisał MorfiTM

Mechanika gry może wydawać się niezwykle skomplikowana dla początkującego gracza. Wzorem innych gier z gatunku RPG możemy rozwijać naszą postać, dopasowując ją do naszego stylu gry. Podstawową zasadą, jaką musi przyswoić sobie każdy nowy mag to konieczność podejmowania decyzji  o losie pokonanych wrogów.  Możemy uratować duszę lub ją poświęcić. Uratowanie wroga przywraca nam punkty życia, z kolei jej poświęcenie przywróci nam pewną ilość magii. Im więcej będziemy podejmować danych działań, tym większy zdobędziemy poziom Życia i Magii. Każdy poziom Życia zwiększać będzie naszą obronę przed atakami wroga oraz ilość zdrowia zdobywanego przy ratowaniu przeciwników. Natomiast kolejne poziomy Magii zwiększą ilość obrażeń zadawanych przy pomocy czarów.

No właśnie, czary. W Soul Sacrifice zamiast odblokowywać umiejętności, otrzymywać będziemy czary zwane offeringami. W całej grze jest ich ponad 300. Możemy je podzielić na czary ofensywne (krótkiego, średniego i długiego zasięgu), czary defensywne, przywołujące oraz wspierające. Każdy czar możemy ulepszyć do maksymalnie 12. poziomu, zwiększając zadawane obrażenia, długość działania efektu oraz ilość użyć. Pierwszym sposobem ich zdobycia jest wykonywanie misji zawartych w księdze. Podejmując konkretne działania, zdobywamy punkty, które sumują się po ich wykonaniu. Zgodnie z konwencją większa liczba punktów zostanie nagrodzona większą ilością i różnorodnością czarów. Drugim sposobem powiększenia arsenału jest łączenie offeringów przez tak zwane „fuse”. Łącząc ze sobą różne czary, możemy zdobyć nową, potężniejszą wersję niż obecnie posiadana lub całkowicie nową magię.

5

W trakcie misji będziemy zwalczać całe zastępy pomniejszych przeciwników powstałych w skutek skażenia magią fauny i flory. Zmutowane magicznie szczury, koty, pająki lub kruki nie będą jednak naszym jedynym zmartwieniem. Przyjdzie nam bowiem walczyć również z ludźmi skorumpowanymi mroczną magią. Zdeprawowani rządzami przybrali przerażające formy i zdobyli niewyobrażalną moc. Walka z nimi jest dużym wyzwaniem, lecz można je pokonać. Każde monstrum posiada słaby punkt, którego zniszczenie znacząco je osłabi. Pamiętając o tym oraz znając schematy ataków przeciwnika, znacznie zwiększymy nasze szanse. Pokonanie archfienda sprawi, że będziemy musieli podjąć ważną decyzję odnośnie człowieka, z którego powstał zgładzony potwór.  Poświęcając go, zbliżymy się do kolejnego poziomu Magii (Dark), zwiększając ilość zadawanych obrażeń. Jeśli jednak postanowimy go uratować, wzrośnie nasz poziom boskości (Divine) zwiększając obronę. Co więcej, zdobędziemy wtedy sojusznika, który pomoże nam przy wypełnianiu misji.

Zdobywając kolejne poziomy Życia i Magii, poznamy wyjątkowo potężne Mroczne Rytuały (Black Rites). Każdy z pięciu dostępnych w grze rytuałów potrafi całkowicie odmienić nawet najbardziej krytyczne sytuacje. Jednak użycie ich ma bardzo wysoką cenę, dlatego w trakcie misji możemy wykorzystać tylko jeden. W celu ich wykonania musimy bowiem poświęcić m. in. skórę, oko, ramię a nawet serce. Nasza decyzja odczuwalna jest nawet po zakończeniu misji. Tylko lacrimawyciekająca z Libroma jest w stanie cofnąć niszczące efekty naszych decyzji.

Poświęcanie lub ratowanie przeciwników niesie za sobą długofalowe skutki. Fragmenty ich dusz zostają zasymilowane przez nasze prawe ramię, zmieniając jego wygląd. Konsekwentnie ratując przeciwników, nasze ramię, a ostatecznie nasza postać, stanie się obrazem wszelkich cnót. Z kolei poświęcając wszystkich, zostaniemy zdeprawowani, ostatecznie stając się monstrualnym wynaturzeniem nie przypominającym człowieka. Oprócz zmian w wyglądzie, sposób wchłaniania dusz wpływa także na odblokowywanie pieczęci, czyli sigili. Dzięki nim możemy zwiększyć swą efektywność w ataku czy obronie, zwiększymy ilości punktów życia lub uzyskamy specjalne atuty związane np. z odpornością na żywioły lub podwyższymy ich skuteczność.  Jest to kolejna mechanika, która dodaje głębi rozgrywce i zwiększa taktyczny charakter gry. W trakcie gry przyjdzie nam zdobyć prawie 200 różnych sigili, z których jednocześnie wybrać możemy jedynie 5.

6

Tryb samotnika, czyli rozgrywka dla jednego gracza.

Napisał MorfiTM

W Soul Sacrifice przyjdzie nam zmierzyć się ze 188 wyzwaniami w formie misji. Trzydzieści trzy z nich związane są z główną linią fabularną. Pozostałe aż 155 misji to pakty pobocznych. Szesnaście z nich opowiada losy czterech innych magów, których spotykamy na naszej drodze. Pozostałe 139 to tak zwane misje Avalonu (Avalon Pacts), organizacji, do której należymy. W ich trakcie będziemy musieli pokonać zastępy pomniejszych przeciwników jak i bossów, zwanych w grze archfiendami, lub eksplorować  mapy w celu znalezienia ukrytych skarbów. Niektóre z nich nałożą na nas dodatkowe wymagania, takie jak ograniczenie czasowe lub wykonania misji bez odniesienia żadnych obrażeń. W zależności od tego, jakie decyzje będziemy podejmować w trakcie rozgrywki, charakter kolejnych misji może się zmieniać. W grze dostępne są także fantomowe misje, które zmuszą nas do dwukrotnego podejścia. Za pierwszym razem zmuszeni będziemy odkryć fragmenty wspomnień. Po zebraniu wszystkich odblokujemy prawdziwe zadanie.

W trakcie misji pobocznych będziemy mogli zostać wsparci poprzez sojuszników zdobytych dzięki ratowaniu archfiendów. Każdy towarzysz jest unikalny nie tylko pod względem wyglądu, lecz również pod względem posiadanego arsenału czarów. Co ciekawsze, każdy z nich może zdobyć kolejne czary, zwiększając swoją wartość bojową. Aby tego dokonać, musimy poznać naszego sojusznika, czego dokonamy, wykonując razem z nim misje i zwiększając pasek bliskości opisujący jego postać. Do paktów możemy dobrać maksymalnie dwóch zdobytych towarzyszy.

W Soul Sacrifice oprócz refleksu potrzebować będziemy także dobrego zmysłu taktycznego. Jedynie odpowiednia kombinacja czarów, sigili oraz sojuszników jest w stanie zapewnić nam szansę na wykonanie zadania.

Napisał Urouborous

Niestety poziom sztucznej inteligencji naszych towarzyszy nie grzeszy racjonalnym podejściem. Często będziemy świadkami tego jak jeden z nich biegnąć nas uratować przyjmie wszystkie ciosy w plecy. Bardzo uciążliwi są też pomocnicy stosujący czary środowiskowe. Powalenia od ich efektów możemy być więcej niż pewni. Musimy ich uważnie dobrać do naszego stylu walki.

7

Naprzód, ferajna! Do boju!

Napisał Urouborous

Gdybym otrzymał Soul Sacrifice bez trybu dla wielu graczy, czułbym się zawiedziony. Bardzo przeciętna fabuła z elementami zaskoczenia oraz krytycznie słabe AI towarzyszy sprawiłyby, że czułbym niedosyt. Na szczęście na każdym kroku rozgrywki odczuwamy, że gra była tworzona z myślą o trybie kooperacji. To właśnie rozgrywka wieloosobowa, szczególnie ze znajomymi, ale także z przypadkowymi ludźmi, nadaje cały urok i sens tej produkcji. To w tym trybie podejmujemy prawdziwe wyzwania, w których wspólnie z przyjaciółmi staniemy oko w oko z najgroźniejszymi stworami, jakie nosiła Ziemia.

Zasada jest prosta. Możemy utworzyć własny pokój lub dołączyć do już istniejącego. Do gry może wejść do 4 graczy jednocześnie. To tutaj ustalamy, z kim się zmierzymy. Jeżeli jesteśmy gospodarzem, sami decydujemy, który pakt wspólnie podejmiemy. Możemy na spokojnie zamienić kilka słów z członkami drużyny, ustalić taktykę itp. Niestety uciążliwe są bardzo ograniczone możliwości chatu. W wiadomości wysyłanej do innych możemy wprowadzić zaledwie 2-3 słowa, co wymusza posługiwanie się skrótami. W rozgrywce z przyjaciółmi sytuację ratuje świetna aplikacja rozmowy głosowej – Impreza (Party), która dzięki możliwościom Vity całkowicie zastępuje konieczność dość niewygodnego pisania i dodatkowo potęguje doznania płynące z rozgrywki.

Gdy mamy już kontakt, wybraliśmy pakt, znamy słabości przeciwnika i wydaje nam się, że potwór stanowił będzie dla nas duże wyzwanie warto ustalić jeszcze funkcje członków drużyny. Okazuje się, że nie jest to takie proste. Zwłaszcza gdy w grupie mamy czterech Damage Dealerów-ów…

8

Damage Dealer (zadający obrażenia) lub też czasem nazywany DPS od zwrotu o tym samym skrócie (damage per second – obrażenia na sekundę) jest niewątpliwie najczęściej wybieraną funkcją przez graczy Soul Sacrifice. Sam system sprzyja dokonaniu właśnie tego wyboru. Jak napisał już wcześniej Morfi, poświęcanie pokonanych potworów podnosi nasze zdolności ataku, a przede wszystkim odnawia zużyte zaklęcia (offeringi). Chcąc kontynuować zmasowany atak na nieprzyjaciela, siłą rzeczy musimy posiadać do tego amunicję. Uzupełniamy ją szybko, bez namysłu poświęcając dusze pokonanych wrogów lub korzystając z dobrodziejstw otoczenia. Problem rozpoczyna się wtedy, gdy okazuje się, że mimo iż cala drużyna zadaje kosmiczne obrażenia, nie jesteśmy w stanie pokonać wybranego potwora, ponieważ każdy z nas ma tak słabe zdolności obrony, że trudno jest mu przetrwać jedną szarżę. Tutaj wchodzi do zabawy Healer, Buffer oraz Tank w jednej postaci, czyli  postać o boskiej domenie (Divine). Tarcza, zbroja, zdolności leczenia. We wczesnych etapach gry zapominamy o ich niezastąpionej roli, ale szybko przypominamy sobie, gdy przed nami stają najtrudniejsze wyzwania. Dzięki jednej osobie, która zna się na swoim fachu, Damage Dealerzy mogą spokojnie zadawać kosmiczne obrażenia monstrom i budować swoje ego. Po walce to właśnie oni sami uznają się za bohaterów, a gracz Divine triumfuje w milczeniu, znając swoją wartość. Właśnie dlatego ta rola jest taka trudna.

W Soul Sacrifice nie spotkałem się z problemami z dobraniem w miarę rozsądnej drużyny, która zdolna byłaby podjąć wyzwanie. Szybkie sprawdzenie gotowych pokoi pozwoli nam ocenić, z kim chcielibyśmy spędzić najbliższe godziny. Jednak problem pojawia się, gdy to my chcemy dyktować warunki, założyć własny pokój i dobierać pakty. Na pełną drużynę przyjdzie nam wtedy chwilę poczekać. Podczas zabawy z użytkownikami naszego forum zauważyliśmy także pewne niedogodności podczas łączenia się. Mianowicie zdarzało się, że pojedyncze osoby musiały opuszczać pokój ze względy na brak oznaczenia „Ready” u innych obecnych. Niestety nie udało nam się zdiagnozować przyczyny, a problem rozwiązywany był za pomocą szybkiego opuszczania pokoju i ponownego wejścia, często wielokrotnego.

Rozgrywka wieloosobowa w Soul Sacrifice dostarcza wspaniały emocji i niezapomnianych wrażeń. Jest to zdecydowanie najmocniejszy atut tej produkcji. Interakcja międzyludzka oraz wspólne zaufanie pozwalają budować doznania, których nie dostarcza żadna inna forma rozrywki.

9

Nacieszcie swe oczy.

Napisał Quithe

Wydaje się, że najmniej dopracowanym elementem Soul Sacrifice jest grafika. Trudno określić, co kierowało twórcami, aby zdecydować się na tak spore ograniczenia w kwestii kilku elementów. Po świetnie przygotowanym intro pierwsze, co nas rozczaruje, to klatka i jej otoczenie. Następny w kolejności jest Librom i jego twarzo-okładka. Krawędzie są poszarpane, wypełnienia elementów widocznie składają się z kwadracików. Podczas animacji ruchu elementów bądź kamery detale rozmywają się, brakuje im ostrości. Podobnie przygotowane są areny, na których walczymy. Wśród nich na plus zdecydowanie wyróżniają się te, w których biegamy po wodzie. Na szczęście w ferworze walki przestaje się zwracać uwagę na te mankamenty. Lepiej zostali przygotowani czarodzieje i czary, a oglądanie animacji Black Rites i poświęcania sojuszników cieszy oczy za każdym razem. Największy nacisk na jakość został położony na potworach. Wyglądają po prostu świetnie.

99

Warto jeszcze zwrócić uwagę na ogólną kreację świata i wnętrza Libroma. Areny mimo swej okrojonej grafiki prezentują się dość okazale pod względem projektu. Będziemy biegać m. in. po lasach, ruinach czy podtopionych miastach. Każde z tych miejsc jest klimatyczne, a część wręcz bogato wypełniona. Twórcy nie obijali się także przy projektowaniu czarodziejów i oddali nam do dyspozycji różnorodną grupę towarzyszy. Napotkamy kilka odmian podstawowych potworów, które zostały rozróżnione umaszczeniem. Archfiendy, czyli opętani ludzie, są wariacją na temat mitologicznych stworów z naszego świata. Cały ten zestaw tworzy po prostu świetny klimat dark fantasy. Z kolei wnętrze pamiętnika tajemniczego maga cechuje stylizacja na Necronomicon. Tekst w niej zawarty i przeplatana różnymi ciekawymi efektami wizualnymi forma potęguje przekazywane w danej chwili odczucia autora. Taki zabieg przedstawienia historii sprawia, że wertowanie kart Libroma nie nudzi się.

Trzeba przyznać, że chociaż grafika części elementów mogłaby być lepsza, cała reszta nadrabia te niedoskonałości, zwłaszcza kreacja świata. Dość szybko można się przyzwyczaić i w pełni cieszyć grą. Co więcej, cała rozgrywka jest bardzo płynna. Podczas wyżynania bestii nie występują spadki animacji ani przycięcia. Nawet w trybie multi, gdy gramy w cztery osoby, pod tym względem jest idealnie. Być może dlatego twórcy zdecydowali się na pewne ustępstwa.

999

Uszy szeroko otwarte.

Napisał Urouborous

Bywa  tak, że  po ukończeniu gry pragnę wrzucić w odtwarzacz audio ścieżkę dźwiękową z danej gry, aby jak najdłużej utrzymać doznania z produkcji. Sekwencje muzyczne przypominają mi fragmenty rozgrywki, które przeżywam wtedy jeszcze raz w wyobraźni. Bywają jednak sytuacje odwrotne, a konkretnie takie, w których ścieżki dźwiękowej chcę słuchać jeszcze przed premierą gry. Czysta karta bez wspomnień i doznań tworzy wtedy abstrakcyjne wyobrażenie o produkcji, na którą czekam. Taka właśnie jest oprawa audio w Soul Sacrifice. Wspaniale skrojona, pełna zwrotów akcji, pompatyczna, epicka… wspaniała. Genialne oddana atmosfera ponurego i obskurnego świata słyszalna jest w każdej nucie. Heroiczne bitwy rozgrywają się, chociaż nie zostały jeszcze stoczone. Najwyższa ofiara została poświęcona, aczkolwiek tak naprawdę nie została jeszcze złożona. Wszystko to w konfrontacji ze światem przedstawionym wypada wprost genialnie.

Za muzykę w Soul Sacrifice odpowiedzialni są Panowie Yasunori Mitsuda oraz Wataru Hokoyama. Oryginalna, w pełni symfoniczna ścieżka dźwiękowa wspaniale potęguje wrażenia płynące z rozgrywki. Czysto kinowa, zrealizowana z wielkim rozmachem produkcja aż kipi ekspresją. Emocje wydobywające się wprost z głośników są bardzo mocnym atutem Soul Sacrifice.


Napisał Quithe

Na dodatkowe uznanie zasługuje także reszta oprawy audio. Oczywiście japońska ścieżka dubbingowa jest najwyższych lotów, lecz tym razem wersja anglojęzyczna niewiele jej ustępuje. Sony podjęło bardzo dobrą decyzję, oddając ten element Brytyjczykom. Aktorzy głosowi swoim charakterystycznym akcentem świetnie wpasowują się w świat gry i naprawdę czuć emocje, które przekazują. Efekty dźwiękowe, w tym np. ryki potworów, to po prostu majstersztyk.

9999

Co sądzicie?

MorfiTM:

Soul Sacrifice to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy tytuł na Vitę. Fabuła przedstawiona w grze wywoływała refleksję nawet w tak zdeprawowanej jak ja istocie. Głębia gry przedstawiająca się w ilości dostępnych czarów, sigili, misji oraz sojuszników sprawia, że zostajemy nagradzani za nasze trudy i wielokrotne zaliczanie tych samych misji. Kolejnym ciekawym elementem są konsekwencje naszych czynów. Niezmiernie spodobał mi się zastosowany system akcji i reakcji. Moją uwagę przykuła nawet muzyka, która jak to w przypadku symfonicznych utworów często spotykanych w japońskich RPG-ach jest ciekawa, poruszająca i nawet po 50 godzinach sprawiała, że nie chciałem wyciszyć konsoli. Tak, spędziłem przy tym tytule 50 godzin. Nie tylko dlatego, by poznać wszystkie jej funkcje na cele tej recenzji, ale przede wszystkim dlatego, że tytuł ten jest po prostu genialny. Genialny nie oznacza jednak idealny. Jeśli jeszcze można wybaczyć twórcom wygląd poziomów, który jest mało szczegółowy, tak trudności z rozgrywką wieloosobową już niezbyt. Parokrotnie spotkałem się z trudnościami w dołączeniu do pokoju, a największy problem stanowiła płynność gry wieloosobowej.  Nie raz byłem świadkiem rwania się animacji przeciwników. Najważniejszym pytaniem jest chyba jednak: Czy ten tytuł jest warty mojego czasu i pieniędzy? Na to pytanie mogę bez żadnych wątpliwości powiedzieć – tak.

Fabuła: 8.5/10

Gameplay singleplayer: 9/10

Gameplay multiplayer: 9/10

Grafika: 8.5/10

Audio: 10/10

Ogółem: 9.5/10


Quithe:

Soula kupiłem w pre-orderze, ale bez jakiegoś szczególnego parcia. Śledziłem wstępne informacje i opinie innych po udostępnieniu dema, lecz głównie chodziło mi o cele recenzenckie. Po odpaleniu gry szybko wsiąkłem w świat panowania nad życiem i śmiercią. Duże wrażenie zrobiła na mnie oprawa audio i cały koncept świata. Grafika już takich emocji nie wywołała, ale za to wszystko chodzi bardzo płynnie. Sama rozgrywka jest mocno satysfakcjonująca. Mogłoby się wydawać, że ciągłe tłuczenie tych samych potworów szybko się znudzi, lecz mnogość kombinacji czarów i sigili urozmaica zabawę. Dodatkowo poziom trudności stoi na wysokim poziomie, co wydłuży czas gry. Pozostaje jeszcze tryb multiplayer. Nie przepadam za nim, ale zabawa z kolegami z portalu (także z włączoną „imprezą głosową”) jest naprawdę przednia.

Podsumowując, spodziewałem się gry dobrej, dostałem bardzo dobrą. Mimo kilku mankamentów warto zainwestować w pudełko i cieszyć się kilkudziesięcioma (minimum 50) godzinami wyrwanymi z życia. A mając jeszcze w perspektywie wsparcie tytułu sporymi, a co najważniejsze darmowymi DLC, to pozycja typu „musisz to mieć”.

Fabuła: 9/10

Gameplay singleplayer: 8,5/10

Gameplay multiplayer: 9/10

Grafika: 8/10

Audio: 10/10

Ogółem 8.5/10


xantos.pl:

Od pierwszej zapowiedzi byłem bardzo sceptycznie nastawiony do Soul Sacrifice, głównie dlatego, że nigdy nie byłem miłośnikiem gatunku actionjRPG. Na wersję demonstracyjną gry zareagowałem z dużą obojętnością i nawet jej nie tknąłem. Wszystko zmieniło się po uruchomieniu pełnej wersji gry. Od tego momentu Soul Sacrifice opanował mój umysł na długie godziny. Wątek fabularny przechodziłem z wielką przyjemnością, od deski do deski ze stale podłączoną ładowarką. Finalnie tytuł ten ukształtował się w moich oczach jako murowany „number one” na przenośną konsolę PlayStation Vita.

Innowacyjne podejście do walki, mroczna fabuła, klimatyczna muzyka, pełna dynamika… Czego chcieć więcej? Soul Sacrifice to brutalna gra akcji z elementami dark fantasy, w której przede wszystkim skupiamy się na mordowaniu hord potworów.

Resumując mam bardzo pozytywne odczucia po ukończeniu 95% gry. Na pewno można się przyczepić do samej grafiki, ale reszta w pełni pozwala nam zapomnieć o tych niedociągnięciach. Na dzień dzisiejszy mogę pochwalić się ponad 90 godzinami spędzonymi z tą produkcją. Jednak to w trybie multiplayer spędziłem i nadal spędzam większość czasu. Jest bezproblemowy, wszystko działa w nim płynnie i daję mnóstwo frajdy. Niezdecydowanym polecam, bo gra jest warta świeczki, prawdziwy „must have” na PlayStation Vita.

Fabuła: 8.5/10

Gameplay singleplayer: 7,5/10

Gameplay multiplayer: 8/10

Grafika: 6/10

Audio: 8,5/10

Ogółem: 8/10


Urouborous:

Soul Sacrifice zdecydowanie jest tytułem obok którego trudno przejść obojętnie. Długo wyczekiwaliśmy tej premiery. Produkcja mianowana kamieniem milowym konsoli PlayStation Vita oraz systemsellerem stała się z rzeczywistością i spokojnie możemy powiedzieć, że dostaliśmy grę bardzo dobrą. Mimo swoich mankamentów, drobnych cięć graficznych, które nie wpływają na jakość rozgrywki, możemy cieszyć się czymś wyjątkowym i oddać się na długie godziny bezpretensjonalnej akcji. Dosyć przeciętna fabuła i bardzo słaba sztuczna inteligencja towarzyszy skutecznie kryta jest walorami zabawy wieloosobowej. Przekonali się o tym zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy tego typu rozrywki i klimatów fantasy. Nie musimy daleko szukać przykładów. Pierwszy z brzegu jest Quithe, który przed zagraniem w Soul Sacrifice uważał, że rozgrywka multi nie jest dla niego. Następnie Xantos – znacznie większy zwolennik motoryzacji czy karabinów maszynowych niż gier fantasy (do tego z elementami RPG) został pochłonięty przez tę grę. Obaj zostali oświeceni i zmienili spojrzenie na gry tego gatunku.

Długo gryzłem się z wystawieniem oceny tej wyjątkowej produkcji. Obiektywnie patrząc, gdyby tytuł został zaprojektowany wyłączenie dla rozgrywki wieloosobowej z większym naciskiem na tą i tak bardzo rozbudowaną formę zabawy, oceniłbym ją wyżej. W moim prywatnym rankingu Soul Sacrifice trafia na podium najlepszych gier na Vitę zaraz za Zero Escape: Virtue’s Last Reward iPersona 4 GOLDEN.

Fabuła: 6.5/10

Gameplay singleplayer: 7/10

Gameplay multiplayer: 9/10

Grafika: 7/10

Audio: 9/10

Ogółem: 7,8/10


Plusy:

  • Koncepcja świata i historii
  • Nasze czynności mają widoczne konsekwencje
  • Oprawa audio
  • Mnogość zastosowanych związanych ze sobą mechanik
  • Graficzna oprawa modeli postaci i potworów

Minusy:

  • Bardzo słaba sztuczna inteligencja towarzyszy
  • Grafika poziomów i klatki (menu)
  • Problemy z rozgrywką sieciową – głównie z dołączaniem do pokojów
  • Problemy z kamerą

Grafika: 7.5
Audio: 9
Fabuła: 8
Gameplay: 8
Multiplayer: 9

OGÓLNA: 8.5/10


Serdecznie dziękujemy Sony Computer Entertainment Polska
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Marvelous AQL, SCE Japan Studio
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Data wydania: 01.05.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Cena: 169 PLN

Advertisements