Zrecenzowany już przez nas Sly Raccoon stanowi pierwszą część trylogii odnowionych przygód szopa–złodzieja. Okazało się, że jest bardzo solidnym remasterem tytułu, którego ząb czasu nie ruszył zarówno pod względem oprawy, jak i gameplay’u. Dlatego z jeszcze większą ciekawością podszedłem do drugiej części sagi. Band of Thieves, bo o nim mowa, pierwotnie zadebiutował w 2004 roku, czyli blisko dwa lata po premierze swojego poprzednika. Tytuł ten wprowadził do serii kilka z naczących zmian i zapewnił sympatycznemu szopowi utrzymanie się na piedestale, na który dumnie zasiadał w towarzystwie popularnych wówczas duetów w postaci Jaka i  Daxtera oraz Ratcheta i Clanka. Ale po kolei…

Napisał: Kojin

Akcja sequela rozpoczyna się dwa lata po zakończeniu pierwszej przygody. Sly i jego towarzysze, Bentley i Murray, trafiają do Egiptu. Ich celem jest muzeum, które, zgodnie z posiadanymi przez bohaterów informacjami, skrywa fragmenty Clockwerka – głównego antagonisty i szefa gangu, z którym mieliśmy do czynienia w Sly Raccoon. Po udanym włamie do budynku, trzej bohaterowie odkrywają, że zostali uprzedzeni. Nie dość, że skarb zniknął jeszcze przed ich przybyciem, to na domiar złego na miejscu już czeka znana z poprzedniej odsłony agentka Interpolu, Carmelita Fox. Co więcej, nie jest sama – towarzyszy jej tajemnicza nieznajoma. Jak się okazuje, części Clockwerka padły łupem organizacji przestępczej działającej pod nazwą Klaww Gang. Sly wraz z kompanami bez większego namysłu rusza śladem rzeczonej grupy. Tym razem jednak nie będzie tak wesoło, jak poprzednio. Chcąc nie chcąc, bohaterowie wplączą się w grubą intrygę, która nie raz wpakuje ich w niebezpieczne sytuacje.

2014-04-14-180007.jpg

W temacie fabuły więcej nie będę już pisał, bo i tak odnoszę wrażenie, że przekazałem trochę za dużo. Za to z radością przekażę Wam, że historia przedstawiona w grze prezentuje się nad wyraz ciekawie. Motyw vendetty z bardzo dobrym skutkiem został zastąpiony wciągającą intrygą, której początkowe tajemnice i niejasne intencje stron konfliktu w interesujący sposób zostają okrywane wraz z postępami w rozgrywce. I chociaż fabuła gry została mocno rozbudowana, tak jednak największe zmiany zaszły w sferze gameplay’u, do którego teraz przejdziemy.

Zasadniczy trzon rozgrywki nie uległ zmianom. Nadal mamy do czynienia z rasowym platformerem 3D, którego tematem przewodnim jest bieganie, skakanie, zbieranie monet, butelek i tym podobnych. Niemniej jednak zmianom uległo sporo innych elementów. Przede wszystkim, w odróżnieniu do pierwszej odsłony serii, postacie Bentley’a i Murray’a stały się w pełni grywalne. Ma to dodatkowe znaczenie dla rozgrywki, ponieważ każdy z trzech bohaterów posiada właściwe sobie umiejętności. Sly potrafi wspinać się po gzymsach i rynnach, a jego „ninja spire jump” sprawia, że właściwie nie ma dla niego miejsc niedostępnych. Murray, jak na mięśniaka przystało, potrafi bardzo solidnie uderzyć, więc starcia nawet z większą grupą oponentów nie będą stanowiły dla niego wyzwania. Bentley natomiast, z racji nikłych walorów natury fizycznej, rozprawia się z przeciwnikami swoimi zabawkami, czyli najpierw usypia ich z dystansu, a następnie podkłada ładunek wybuchowy. Co prawda większość czasu i tak spędzimy kierując poczynaniami Sly’a, niemniej jednak twórcy bardzo umiejętnie wpletli wątki, w których wchodzimy w rolę pozostałych dwóch kompanów, a to bardzo cieszy i urozmaica grę.

2014-04-17-195421.jpg

Zmianie uległ także sposób pozyskiwania zdolności. Co prawda twórcy nie zrezygnowali z motywu zbierania butelek, jednak jest ich znacznie mniej, ponieważ występują tylko w podstawowej dla danego epizodu lokacji Zebranie ich kompletu nadal pozwala na otwarcie sejfu zawierającego dodatkowe zdolności. Z kolei w przypadku konkretnych etapów możemy kolekcjonować już tylko monety. Ich zastosowanie również uległo zmianie. Jako że zamiast dotychczasowej podkowy chroniącej nas przed uderzeniami przeciwników, pojawił się pasek energii, monety stały się walutą, za którą nabędziemy dodatkowe zdolności zarówno dla Sly’a jak i jego towarzyszy. Tym samym mamy więc dwa źródła pozyskiwania nowych zdolności. Miłym dodatkiem dla osób lubiących wyzwania, będą też rozsiane tu i ówdzie skarby, które w określonym czasie musimy dostarczyć do naszej kryjówki, jednocześnie nie dając się przy tym uderzyć. Nie będzie to jednak takie proste, a to ze względu na to, że przeciwnicy zostali podrasowani w stosunku do poprzedniej części. Są teraz bardziej mobilni i gdy tylko zorientują się, że jesteśmy w pobliżu, zaczynają długo węszyć, a gdy już nas zauważą – zajadle atakują. Tym samym walka nabrała bardziej taktycznego wymiaru i wchodzenie w otwarty konflikt nie jest już dobrym pomysłem. Zajście przeciwnika od tyłu i atak w chwili, gdy ten nie spodziewa się naszej obecności, staje się najlepszym rozwiązaniem.

W ramach dodatkowej rozrywki twórcy postanowili pozostać przy idei wykorzystanej w „jedynce”. Tym samym ponownie natrafimy na umiejętnie wplecione w rozgrywkę elementy, które pozwolą odpocząć od skakania. Czeka więc na nas m.in. sterownie helikopterem, strzelanie z działa przeciwlotniczego czy nawet odtańczenie tanga z Carmelitą i jej towarzyszką. Wszystko to tworzy wybuchową mieszankę, która daje masę frajdy, a na dodatek nieźle wygląda.

2014-04-20-005954.jpg

Duży wpływ na poprawę grafiki drugiej części trylogii miał przede wszystkim pierwowzór z PS2, co dość znacznie uprościło pracę ekipie odpowiedzialnej za remastering. Tym samym otrzymaliśmy jeszcze lepszej jakości tekstury, poprawioną geometrię modeli, mniej poszarpanych krawędzi i delikatniejszy cel shading.  W efekcie oprawa jest lżejsza, bardziej subtelna i po prostu wyraźnie ładniejsza niż w części pierwszej. Warto też nadmienić, że tytuł działa bardzo płynnie. Spowolnień animacji nie odnotowałem nawet podczas większej zadymy na ekranie. Jedynym elementem, co do którego ponownie mam poważne zastrzeżenia, jest bardzo słaba jakość przerywników filmowych. Mimo to Band of Thieves nie daje po sobie poznać, że jest tytułem, który ma już swoje lata na karku i spokojnie można by go wziąć za nową grę na PS Vita, czego o Sly Raccoon powiedzieć już się nie mogłem.

Ponownie moich zastrzeżeń nie budzi też oprawa audio. Świetnie dobrane głosy postaci przeplatają się ze spokojną i nienachalną ścieżką dźwiękową, która bardzo dobrze zgrywa się z przedstawianymi w danym momencie wydarzeniami. Niestety, analogicznie do Sly Raccoon, również i tutaj próżno szukać jakichkolwiek oznak lokalizacji.

2014-04-20-195231.jpg

W ogólnym rozrachunku remaster Band of Thieves wypada jeszcze lepiej niż pierwsza część trylogii. Duża liczba nowych elementów pozwoliła tchnąć w ten tytuł sporo świeżości, jednocześnie nic nie ujmując świetnej formule poprzednika. Poza tym czas potrzebny na podstawowe przejście gry to 15-20 godzin, więc trochę przy nim posiedzicie. Dodatkowo cieszy mocno podciągnięta oprawa graficzna, która jest w stanie zawstydzić niejedną nową pozycję z PS Vita. Tak więc, jeżeli nie mieliście styczności z oryginałem, tytuł ten możecie brać w ciemno. Jeżeli jednak już go kiedyś ograliście… łyknijcie go ponownie.


Plusy:

  • Grywalne postaci Bentley’a i Murray’a
  • Ponadprzeciętna oprawa AV
  • Humor i ciekawa fabuła

Minusy:

  • Jakość filmowych przerywników

Fabuła: 8
Grafika: 8
Audio: 7
Gameplay: 9

OGÓLNA: 9/10


Serdecznie dziękujemy Sony Computer Entertainment Polska za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Sanzaru Games, Sucker Punch Productions
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Data wydania: 15.04.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Funkcje crossowe: -buy
Waga: brak danych
Cena: 39PLN

Reklamy