Biblioteka gier z gatunku scrolling shooter na konsoli PlayStation Vita mocno się poszerza. Jeszcze nie tak dawno na handheldzie Sony debiutowała przenośna wersja Resogun, a teraz pojawia się kolejna strzelanka, którą jest Söldner X-2: Final Prototype. Czy kolejny port z konsoli stacjonarnej sprawdzi się na Vicie?  

Napisał: Medium

Sequel gry Söldner-X: Himmelssturmer pierwotnie zadebiutował w 2010 roku na stacjonarnej maszynce PlayStation 3. Tam spotkał się z ciepłym przyjęciem graczy i zebrał wysokie noty od recenzentów. Mimo tak dobrych osiągnięć, aż pięć lat zajęło twórcom podjęcie decyzji o stworzeniu przenośnej wersji. Skoro jednak już mamy do niej dostęp, zaczniemy jej opis od fabuły.

Rok 3104 naszej ery – po zaprowadzeniu spokoju w galaktyce, jednostka specjalna powraca na planetę Ziemia. Lecz pokój nie potrwa długo… W odmętach wszechświata wroga frakcja zaczęła formować własne oddziały, a najgroźniejsze z nich nazywano D’aarg. Po przygotowaniach wróg szybko zaczął zdobywać przewagę nad ludem żyjącym w pokoju. Jednak ten nie miał zamiaru się poddać i zaczął prace nad myśliwcami nowej generacji. Naukowcy, wzorując się na oryginalnej jednostce Soldner-X, stworzyli nowy rodzaj broni.

Rok 3120 naszej ery – technologia wynaleziona do walki ze złowrogą frakcją została skradziona przez D’aargi. Cała galaktyka zaczęła chylić się ku chaosowi.

Rok 3123 naszej ery – komisarz Unii Planetarnej podejmuje zdecydowane decyzje mające na celu wypełnienie postawionego zadania, jakim jest pokój w galaktyce.

Rok 3124 naszej ery – nowo wyprodukowane pojazdy Soldner-X wyruszają z misją zaatakowania zbuntowanych nacji oraz wyeliminowania liderów D’aargów. Nastaje punkt kulminacyjny konfliktu.

Oczywiście wraz z postępem rozgrywki poznamy dalsze losy uniwersum i wojny. Wciąż jednak jest to bardziej wypełniacz niż pełnowartościowa linia fabularna. Ale, co ciekawe, tym razem nie czeka na nas tylko jedno pozytywne zakończenie, które poznają wyłącznie najwytrwalsi. Przebijając się przez czekające na nas poziomy natrafimy także na kilka złych zakończeń.

2015-03-17-145606.jpg

Twórcy Söldner X-2: Final Prototype oddali nam do dyspozycji dwa tryby rozgrywki. Pierwszym z nich jest kampania, która rozwija przybliżony już Wam wątek fabularny. Na początku każdej misji będziemy decydować za sterami którego myśliwca zasiądziemy. Łącznie w grze znajdziemy trzy maszyny, ale tylko dwie z nich będą dostępne od samego początku przygody. Statki różnią się zwrotnością i rodzajem uzbrojenia, warto więc chwilę zastanowić się, jakie są nasze preferowane walory bojowe.

Gdy już dokonamy wyboru, wyruszamy podbijać międzygalaktyczne terytoria. Na przeszkodzie staną nam wylatujące z prawej strony ekranu jednostki wroga i przeszkody, takie jak meteoryty czy elementy zabudowań. Nasz statek domyślnie znajduje się przy lewej krawędzi ekranu, ale możemy nim swobodnie latać po całej widocznej części planszy. Zaznaczam jednak, że nie jesteśmy w stanie przyspieszyć prędkości lotu, bowiem ekran przemieszcza się automatycznie i w stałym tempie. Myśliwiec, którym sterujemy, posiada określony poziom wytrzymałości zobrazowany za pomocą paska życia. Innymi elementami wartymi uwagi są licznik mocy oraz atrybutu „Chain”. Licznik mocy będziemy uzupełniać wypadającymi z zabitych wrogów power-upami Natomiast atrybut „Chain” naładujemy dzięki złotym okręgom (łudząco podobnym do tych znanych z uniwersum Sonica) i posłuży do wzmocnienia walorów wypadających bonusów. Wachlarz power-upów jest dość szeroki, a większość z nich okaże się bezcennym wsparciem na polu walki. Oczywiście fani masterowania wyników muszą być szczególnie wyczuleni na dopałkę podbijającą licznik punktów, ponieważ bez nich nie zajdzie się wysoko na sieciowej tablicy rezultatów.

2015-03-17-145643.jpg

Jednostki wroga są zróżnicowane i sprawnie odganiają od rozgrywki poczucie monotonności. Postęp technologiczny przeciwnika pozwolił wprowadzić do oddziałów zarówno ciężko opancerzone statki, jak i lekkie, zwinne myśliwce. Na tym arsenał oponenta się nie kończy, ale nie będę zdradzał Wam więcej szczegółów, aby nie popsuć zabawy. Wspomnę natomiast, że każdy etap kończy się pojedynkiem z bossem. Walki z nimi są bardzo wymagające i zakończą się sukcesem tylko, jeśli w pełni się na nich skupimy. Wszystkie te potężniejsze jednostki posiadają swoje słabe punkty, które będziemy musieli kolejno eliminować, ale nie będzie to proste zadanie, bowiem agresor może pochwalić się również szeroką gamą ataków ofensywnych.

Co ciekawe, przy pierwszym podejściu kampanię ukończymy w kilkadziesiąt minut, obejrzymy odpowiedni ending i napisy końcowe, lecz to nie jest jej koniec. Gra poinformuje nas, że przygoda dopiero się zaczyna i zaoferuje nam podczas niej możliwość:

  • odblokowania nowych poziomów – odkryjemy je zbierając na wcześniejszych mapach klucze, co nie jest łatwe, bowiem w chaosie walki łatwo przegapić uciekające artefakty;
  • odblokowania nowego statku i broni;
  • zdobycie wszystkich trofeów (1 złoty, 1 srebrny, 10 brązowych, 2 ukryte);
  • odblokowania wszystkich poziomów trudności;
  • dopieszczanie wyników i wspinania się po sieciowej tabeli wyników;
  • podjęcie się wyzwań.

Przejdziemy teraz do omówienia drugiej części gameplay’u, czyli wyzwań. Ich założenia są różne, poczynając od zebrania w jednej misji odpowiedniej ilości złotych okręgów, aż po przelecenie przez etap bez zabijania wrogów kończąc. Za wykonanie celów otrzymamy przypisaną nagrodę, np. trofeum lub zablokowaną broń. Zadania te będziemy wykonywać niezależnie od kampanii, ale z wykorzystaniem tych samych map. Warto też wspomnieć, że na początku gry zdecydowana większość z nich jest zablokowana i z czasem pojawią się kolejne. Na jakiej zasadzie się to obywa, tego twórcy nie rozjaśniają, więc warto od czasu do czasu spoglądać, czy nie odblokowaliśmy nowych zadań.

Jeżeli po ukończeniu kampanii i wymasterowaniu wszystkich wyzwań wciąż będziecie odczuwać niedosyt, wtedy zainteresujcie się dodatkiem Söldner X-2: Final Prototype – The Last Chapter. Wzbogaca on główny tryb o trzy nowe poziomy, dodaje trzynaście wyzwań oraz wprowadza jedenaście dodatkowych trofeów. DLC jest naprawdę warte uwagi i fani gry docenią kolejne godziny spędzone za sterami tych myśliwców.

2015-03-17-145326.jpg

Pod względem audiowizualnym Söldner X-2: Final Prototype prezentuje się dobrze. Jednym z najważniejszych aspektów części wideo jest fakt, iż tytuł działa w 60 klatkach na sekundę. Aby tego dokonać, twórcy wyłączyli funkcje sieciowe. Wspominam o tym, bowiem wiąże się to z lekko irytującą sytuacją – po każdej zakończonej misji Vita próbuje połączyć się z Internetem, aby zapisać wynik w sieci, uniemożliwiając nam płynne przeskoczenie do dalszych etapów. To jednak tylko pośrednio wiąże się z grafiką, bezpośrednio w jej kwestii mam tylko jedno zastrzeżenie, ale najpierw wspomnę o mocnych stronach szaty. Warto pochwalić projektantów za dość szczegółowe modele jednostek oraz przedstawienie ich w stonowanych kolorach. Zgoła inne barwy przyjmują pociski, czyli zobaczymy neonowe wariacje różnorodnych kolorów. Pomysł ten świetnie rozróżnia zabójcze elementy od tła, dzięki czemu łatwiej nam ich unikać. Mapy dynamicznie przesuwają się na drugim planie i bardzo dobrze oddają poczucie prędkości. Co jednak najważniejsze, wspomniane 60 klatek naprawdę działa i nie spotkałem się z żadnym spowolnieniem. Niestety muszę przyczepić się do mizernego wykończenia teł. Brak im szczegółowości i zazwyczaj powielają kilka zaprojektowanych struktur. Może nic wielkiego, ale jest to konkretniejsza, zauważalna rysa.

W audio wpisują się zarówno popularne dla tego gatunku gier ostre dźwięki muzyki techno, jak i bardziej stonowane brzmienia elektroniczne. Łącznie w grze znajdziemy aż 30 utworów muzycznych, lecz prawdopodobnie nie zagoszczą one w naszych głowach na dłużej. Jedno jest za to pewne, podczas godnie umilą czas spędzony z konsolą. Miłym dodatkiem jest także udźwiękowienie dialogów (wyłącznie w języku angielskim). Co prawda poziom aktorów nie stoi na najwyższym poziomie, ale za to sam fakt ich obecności podnosi jakoś tej produkcji niezależnej.

2015-03-17-144737.jpg

Grę Söldner X-2: Final Prototype można podsumować jak pozycję bardzo dobrą, w której ciężko do czegoś się przyczepić. Wysokie noty wersji na konsolę PlayStation 3 nie były wystawiane bezpodstawnie, więc mogliśmy się spodziewać solidnego tytułu także i na Vicie. Teraz mogę potwierdzić, że takowy otrzymaliśmy. Rozgrywka jest bardzo przyjemna i nawet powtarzanie poziomów mające na celu odnalezienie kluczy czy podbicie wyników, potrafi ponownie zapewnić graczowi wiele świetnej zabawy. Jak najbardziej polecam zakup recenzowanej pozycji, ponieważ nie powinniście się zawieść, zwłaszcza jeżeli gustujecie w gatunku scrolling shooter.


Plusy:

  • Wciągająca rozgrywka
  • Tryb wyzwań
  • 60 klatek na sekundę
  • Solidna oprawa audiowizualna
  • Walki z bossami
  • Odblokowywanie ukrytej zawartości …

Minusy:

  • … które sprowadza się do powtarzania poziomów
  • Powierzchownie potraktowana fabuła

Grafika: 7.5
Audio: 7
Gameplay: 9

OGÓLNA: 8/10


Producent: SideQuest Studios
Wydawca: eastasiasoft
Data wydania: 18.03.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (wydanie limitowane)
Funkcje crossowe: 909 MB
Cena: 21PLN

Reklamy