Studio 8floor w zeszłe wakacje wydało Day D Tower Rush, grę z gatunku tower defense, w której musieliśmy odpierać kolejne fale dinozauropodobnych bestii. Teraz firma postanowiła wydać kolejną grę opartą o identyczne zasady, lecz osadzoną w czasach współczesnych. Co więcej, obie produkcje zostały zrealizowane na tym samym silniku, dlatego chętnie sprawdzimy, czy błędy występujące w Day D zostały wyeliminowane.

Poprzednia produkcja 8floor w sieciowych recenzjach otrzymywała raczej kiepskie noty. Jedną z głównych wad była słabej jakości fabuła, którą poznawaliśmy z kart ukazywanych przed każdą potyczką. Być może z tego względu, lub już z czystego lenistwa, w Medieval Defenders twórcy całkowicie zrezygnowali z tego elementu. Nie dowiadujemy się więc, co tak cennego skrywa nasz zamek, że fale przeciwników nieprzerwanie w nas uderzają. Jedyne karty, które się ukażą, będą opisywały w dosłownie dwóch zdaniach nowych oponentów czy odblokowane wieże i umiejętności.

Gra składa się z dwóch kampanii, a w każdej z nich znajduje się 20 wyzwań. Podczas każdego z nich trafimy na mapę złożoną z krętej, czasem rozwidlonej ścieżki, wokół której znajdują się punkty do stawiania budowli. Do obwarowania się posłużą nam katapulty na kamienie i inne wyrzutnie pocisków. Każdą wieżę możemy ulepszać, wydając pieniądze zebrane z zabitych przeciwników. Ulepszenia te trwają jedną rozgrywkę i zwiększają podstawowe atrybuty, jak siła czy zasięg, lecz z czasem będziemy mogli dodać takie bonusy, jak spowolnienie trafionych wrogów. Wszystko to pozwoli nam sukcesywnie eliminować kolejne fale piechoty, żołnierzy, rycerzy na koniach itp.

Dodatkowym elementem obrony są specjalne zdolności, które odblokujemy, pokonując kolejne wyzwania. Twórcy jednak nie popisali się w tej kwestii, bowiem nie zmienili dosłownie nic w stosunku do pierwowzoru, czyli Day D. Otrzymaliśmy więc tylko kopie zaklęć ofensywnych, pośród których znajdują się deszcz meteorytów oraz zatrute podłoże. Nowością wydają się być czasowe buffy, jak zwiększenie siły rażenia wszystkich wież czy ustawienie pachołków, które skutecznie, ale na krótki okres czasu zatrzymują przeciwników. Jednak najprawdopodobniej znajdowało się to już na dalszych poziomach Day D, których niedane mi było zobaczyć, bo bez mikropłatności gra stawała się nie do przejścia.

1

Podczas rozgrywki bardzo istotne będzie, aby nie dopuścić do zamku ani jednego oponenta, ponieważ wtedy zdobędziemy trzy gwiazdki. Jeśli wrota przekroczy jeden bądź kilku przeciwników, nota odpowiednio się zmniejszy do dwóch bądź jednej, a gdy nasza twierdza nie wytrzyma oblężenia, nie dostaniemy nic i będziemy zmuszeni powtarzać poziom od początku. Motyw gwiazdek jest w tym przypadku istotny, bo nie tylko „daje satysfakcję”, ale przekłada się na liczbę otrzymywanych eliksirów. To właśnie za nie możemy permanentnie usprawniać wieże, zdolności specjalne oraz zwiększać ilość życia czy zdobywanych monet. Bez ciągłego ulepszania budynków, niewiele będziemy mogli zdziałać podczas coraz trudniejszych wyzwań, dlatego też kluczowe jest, aby odpierać jak największą liczbę wrogów. Poziom trudności, w porównaniu do Day D, został zmniejszony, dzięki czemu gra stała się bardziej grywalna, więc teraz możemy ukończyć całą pierwszą kampanię, zamiast utknąć na 10 czy 13 levelu. Niestety druga część jest już znacznie bardziej wymagająca i bez wydania realnej gotówki na eliksiry i znacznego usprawnienia atrybutów utkniemy już na samym początku.

2

Jak sami możecie zauważyć, pod względem gameplay’u niewiele zostało zmienione względem Day D Tower Rush. Podobnie zresztą wygląda sprawa oprawy wizualnej – po raz kolejny mamy minimalnych rozmiarów czcionkę oraz drobne ikonki (muszę krzyknąć: bez rysika nie podchodź!), które często trzeba aktywować, choćby po to, aby ulepszyć wieżę czy w ogóle ją wybudować. Sama grafika wygląda nawet nawet – w pierwszej kampanii przeniesiemy się na trawiaste pola pełne roślin, drzew oraz kamieni. Zobaczymy tam również niewielki fragment morza oraz zacumowany statek, który dodaje lokacji klimatu. Na niektórych levelach ujrzymy również rzekę, a na niej lilie wodne. Druga kampania to surowe, pustynne klimaty z kaktusami i półkami skalnymi. Lokacje są dość szczegółowe, ale bardzo schematyczne. Można wręcz rzec, że krążymy po dwóch terenach, które rozciągnięto na łącznie 40 poziomów i szkoda, że twórcy nie zadbali o większą liczbę zmian wizualnych. Wspominając o oprawie graficznej, warto napomknąć o przeciwnikach. Również w tej kwestii nie jest idealnie, bo do zróżnicowania daleko, nawet mimo faktu, że oponenci zmieniają się wraz z postępem, czyli zakładają zbroję czy dosiadają wierzchowca, a czasem pojawiają się nawet ptakopodobne istoty. Jeśli chodzi o udźwiękowienie, usłyszymy bieg rycerzy, odgłosy ich likwidacji czy dźwięki towarzyszące rozbudowie wież, a także cichą nutę przygrywającą nam w tle. Niestety wszystko to brzmi sztampowo i pod względem jakości wykonania prezentuje się mizernie.

3

Mając do czynienia z Day D i Medieval Defenders, mogę stwierdzić, że nie warto pakować się w obie te gry i lepiej wybrać od razu tę drugą. W porównaniu do pierwszej odsłony zmniejszono poziom trudności, a co za tym idzie, w końcu możemy zaliczyć więcej poziomów bez wydawania realnej gotówki. Niestety pod tym względem wciąż nie jest idealnie, bo około dziesięciu ostatnich poziomów nie będziemy w stanie ukończyć bez dopalaczy w postaci napojów z PS Store. Oprawa audiowizualna nie zmieniła się i wciąż oscyluje poniżej przeciętnej. Grze brakuje również zmian w gameplay’u, więc znając Day D, odnosimy wrażenie, że gramy w to samo, ale w innym uniwersum. Szkoda, bo gra zapowiadała się znacznie lepiej od pierwowzoru, a wyszło jak wyszło. Komu ostatecznie mogę ją polecić? Właściwie tylko zdesperowanym fanom gatunku tower defense, reszta pożałuje zakupu. Ja sam z grą spędziłem około dwie godziny i już chyba wolałbym kosić trawnik niż siedzieć z nią dłużej.

Na koniec kilka słów o pozycjach 8floor wydanych na Vicie. Mają one jedną, podstawową wadę – są płatne i w mniejszym lub większym stopniu opierają się na mikropłatnościach. Uważam, że firma powinna postawić na gry w modelu Free 2 Play, bo dopiero wtedy ktoś może się skusić na zakup jakiegoś doładowania. Dopóki gry będą kosztowały tyle, ile kosztuję (od 20 PLN wzwyż), dopóty mało który gracz będzie skłonny dopłacać do ich gier. Pozycje od tej firmy mimo wszystko do najgorszych nie należą, ale trudno pozbyć się wrażenia, że służą głównie do dojenia graczy.


 Plusy:

  • Obniżony poziom trudności względem Day D
  • Rozbudowany system ulepszeń

 Minusy:

  • Bardzo małe ikony
  • Wciąż niemożliwe do ukończenia bez dopalaczy z PSS
  • Zbyt prosta rozgrywka po zakupie eliksirów

Grafika: 4
Dźwięk: 3
Gameplay: 5

OGÓLNA: 3.5/10


Serdecznie dziękujemy 8floor
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: 8floor
Wydawca: 4-Hit LTD
Data wydania: 04.03.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Cena: 25 PLN

Reklamy