Polskie studia polubiły Vitę. Niemal każda ich pozycja została dobrze przyjęta przez recenzentów i graczy, co zdecydowanie cieszy. Wśród tego zacnego grona znajduje się także warszawskie Mass Creation, które rok temu dało nam „Draw Slashera”. Teraz panowie (i panie?) powracają z nową pozycją dla PSV!

Napisał: Szponix

Run Like Hell! to gra z gatunku „biegnij i przetrwaj jak najdłużej”. Zwykle tego typu pozycje nie posiadają tła fabularnego, jednak tym razem twórcom udało się takowe zamieścić. Wcielamy się więc w łowcę skarbów, który trafił na wyspę pełną kanibali. Po zakończonej eksploracji próbuje wrócić na statek, lecz jakimś cudem pomylił kierunki i trafił nie na ten brzeg co trzeba. Ponieważ na ogonie wisi mu grupa kanibali, szybko zaczyna maraton przez wyspę, którego metą jest statek oraz przeżycie. Po drodze przebije się przez 33 poziomy osadzone w sześciu różnych sceneriach.

2014-09-10-182916.jpgRozgrywka opiera się na wciskaniu trzech przycisków. Iksem skaczemy (krócej bądź dalej, gdy go przytrzymamy), kwadratem robimy wślizg, a strzałką w prawo lub analogiem uruchamiamy przyspieszenie, o ile wcześniej zdobyliśmy odpowiedni power-up. Dzięki tym akcjom przeskoczony nad kamieniami, pniami czy skrzyniami oraz prześlizgniemy się przez przesmyki pod skałami lub klatkami. Oczywiście, aby przetrwać pogoń kanibali, należy wykonywać skoki i wślizgi z odpowiednim wczuciem czasu. Gdyby zrobimy to za późno, protagonista nadal pokona przeszkodę, ale zrobi to ślamazarnie, co może skutkować porażką, a więc w jego przypadku – załapaniem i pożarciem. Poza gładkim omijaniem przeszkód otrzymaliśmy też dwa dodatkowe ułatwienia. Pierwszym jest piorun, który na chwilkę zatrzymuje dzikusy, drugi to mgła, która ich spowolnia. Jak widzicie, zasady nie są skomplikowane, więc łatwo można skupić się na następujących po sobie trudnościach.

W trybie fabularnym pojawia się również minigra polegającą na wciskaniu L oraz R, gdy tylko suwak pojawi się po odpowiedniej stronie. Dzięki temu bohater przebiega z jednej lokacji do drugiej, a my nie musimy wykonać dodatkowych czynności. Nie jest to może zbyt ambitna zabawa, ale można stwierdzić, że całkiem przyjemnie urozmaica rozgrywkę.

Kampanię ukończymy dość szybko, bo już po około dwóch godzinach. Ewentualnie dłużej zejdzie osobom, które są mniej zaprawione w takich grach, lecz wciąż poziom trudności można uznać za co najwyżej średni. Jednak pośród leveli znajdzie się kilka takich, przy których każdy powinien spędzić więcej czasu, czyli co najmniej kilkukrotnie je powtórzyć. Tryb fabularny jest tak właściwie przedsmakiem przed główną częścią zabawy, która w pełni rozkręca się w trybach „Arcade” i „Multiplayer”.

2014-09-10-190338.jpgW arkadówce otrzymujemy do wyboru pięć lokacji (cztery znane z kampanii oraz jedną bonusową, w której uciekamy przed Yeti). Poza tym, że uciekamy w nich przed kanibalami po znanych nam już przeszkodach, zbieramy także monety, za które odblokujemy nowe postaci (w tym np. „gołą” pannę czy ninja Hanzo). Uciekający nie różnią się od siebie niczym poza wyglądem. Ich celem nie jest więc danie nam forów dzięki większej szybkości lub dłuższym skokom, a zmiana awatara podczas zabawy online.

Oczywiście do odblokowania wszystkich postaci potrzebować będziemy dość sporej liczby monet. Oprócz zdobywania ich podczas ucieczki, otrzymamy je również za wypełnianie ściśle określonych celów. Jest ich aż pięćdziesiąt, a wśród nich znajdziemy m.in.: „Ucieknij z wyspy”, „Przebiegnij 500 metrów w pojedynczym biegu”, „Zbierz 3000 monet”, „Wygraj 10 wyścigów online” czy „Przebiegnij łącznie 200.000 metrów”. Kolejną możliwością pozyskania pieniędzy jest ich zakup w PS Store. W chwili pisania recenzji opcja ta nie była jeszcze dostępna, więc nie znamy szczegółów.

2014-09-11-091020.jpg

Napisał: Medium

Run Like Hell! to nie tylko przygoda dla samotnych podróżników. Twórcy zaimplementowali również tryb wieloosobowy, który sprawnie rozwiązuje problem pustych serwerów, ponieważ gracz nie ściga się z przeciwnikami w czasie rzeczywistym. System zapamiętuje najlepszy bieg śmiałków, którzy podjęli się wyzwania i kopiuje go w naszym wyścigu. Zazwyczaj zostajemy połączeni z osobami górującymi nad nami w tabeli, dlatego też im lepsze miejsce zajmujemy, tym wyzwanie staje się trudniejsze. Takowe rozwiązanie jest wielkim atutem, bowiem nie musimy tracić czasu na wyszukiwanie i czekanie na rywali. Trzeba też przyznać, że system botów-klonów wcale nie psuje rywalizacji.

Tryb online zawiera dwie formy rozgrywki: „Versus” oraz „Challenges”. Pierwsza dodatkowo dzieli się na trzy podtryby: „Big Race” (wyścig dla czterech graczy), „1 on 1” (jeden na jednego) oraz „Tournament”. Idea dwóch pierwszych jest jasna, więc przejdziemy do ostatniego, ponieważ zawiera pewien haczyk. Aby wstąpić do turnieju, musimy zapłacić 500 złotych monet. Po uiszczeniu opłaty zostajemy umiejscowieni na drzewku wraz z siedmioma innymi graczami. W przypadku przegranej odpadamy z zawodów. Jednak gdy okaże się, że przewyższamy umiejętnościami oponentów, otrzymamy nagrodę w postaci złota. Wyzwania („Challenges”) to z kolei lista misji, które podlegają systemowi rotacji. Z czasem stare zadania są usuwane, a w zamian otrzymujemy nowe. Celem każdego z nich jest zdobycie jak najlepszego czasu i uplasowanie się na szczycie listy. Wyzwania różnią się od siebie przede wszystkim lokacjami, na których stoczymy atletyczną walkę.

W obu trybach zabawy dla wielu graczy, możemy zbierać monety, aby wzbogacić wirtualny portfel. W zdobywaniu waluty pomoże nam dodatkowy power-up, który nie występuje w kampanii oraz arkadówce. Jest nim magnes, który działa przez określony czas i, oczywiście, przyciąga do nas mijane pieniądze.

2014-09-14-005933.jpgGrafika Run Like Hell! nie zwala z nóg, ale też nie odstrasza. Niestety pozostawia wiele do życzenia z powodu małej różnorodności elementów. Za przykład posłużą mi ptaki – w każdej lokacji wyglądają tak samo (poza jednym poziomem w trybie „Arcade”). Podobnie sprawa wygląda z przeszkodami. Całe szczęście całość jest w miarę szczegółowa i – zaryzykowałbym stwierdzenie – przyjemna. Świetnie za to wyglądają komiksowe przerywniki, w których twórcy dodatkowo popisali się humorem. Niestety potencjał został totalnie niewykorzystany, bowiem jest ich mało i są krótkie. Tym samym największe, pozytywne zaskoczenie zamieniło się w wielki zawód. Na szczęście nie mogę się przyczepić do optymalizacji, ponieważ wszystko działa płynnie, bez żadnych przycięć.
Oprawa audio również nie może pochwalić się bogatym repertuarem. Do każdej lokacji przypisano jedną melodię, więc w trybie kampanii znajdziemy ich zaledwie sześć. Udźwiękowiono także odgłosy otoczenia, ale i tutaj zauważamy minimalizm. Jeden odgłos morskich fal, który od czasu do czasu wybije się z głośniczków, czy monotonny śpiew uciekającego ptactwa potwierdzają moje zarzuty.

2014-09-11-093557.jpg


Opinie:


Szponix:

Gry polegające na ciągłym biegu nigdy mnie nie kręciły. Uważałem je za dość słaby i nudny zabijacz czasu. Run Like Hell! spowodował jednak, że zerknąłem na ten gatunek z zupełnie innej perspektywy. Z pozoru nudny gameplay ograniczony do dwóch przycisków (i jednego odpowiedzialnego za aktywację power-upa) okazał się bardzo wciągający i ciekawy. Wprawdzie kampania nie należała do tych „epickich”, ale tryb „Arcade” w zupełności wystarczał mi do świetnej zabawy. Pokonywanie własnych rekordów, zdobywanie kolejnych celów, a nawet, co nie zdarza się u mnie zbyt często, odblokowanie trofeów wciągnęło mnie na parę godzin i dało mnóstwo frajdy. Po wymasterowaniu gry wciąż do niej powracam, by na te 10-15 min odpłynąć na wyspę kanibali (choć częściej do zimowej krainy zamieszkiwanej przez yeti). Tryb multiplayer w sumie również był niezły, ale nie przepadam za zabawą online, w związku z tym po odblokowaniu określonych wyzwań opuściłem go sobie.

Grafika: 7/10
Muzyka: 5/10
Gameplay: 8/10

Ogólna: 7/10


Medium:

Przyznam się, że przyjmując kod na recenzowany tytuł z góry spisałem go na starty. Widziałem kilka zdjęć i jedno nagranie, które nie potrafiło mnie zauroczyć. Dodatkowo fakt, że gra przybyła na PS Vita po debiucie na smartfonach nie pomagał w przekonaniu się do tego całego Run Like Hell!. Na szczęście kilka godzin z grą zmieniło moje mocno negatywne podejście. Już w pierwszych minutach twórcy potrafili wywołać uśmiech na mojej twarzy krótkim, komiksowym przerywnikiem. Natomiast intuicyjna rozgrywka świetnie nadaje się na krótkie podejścia w busie czy na przerwie w szkole. Dodatkowo rywalizacja rozkręci nie jedno spotkanie ze znajomymi. Co prawda jest kilka elementów, do których mógłbym się przyczepić, ale nie stanowią one większej przeszkody w czerpaniu przyjemności z rozgrywki. Warto też pochwalić twórców za przemyślany tryb wieloosobowy, w którym szybko i sprawnie znajdziemy przeciwników. Wielka szkoda, że projektanci w większym stopniu nie postawili na komiksowe przerywniki, bowiem tkwił w nich spory potencjał. Chętnie poznałbym przyczynę naszej podróży na nieznaną wyspę czy incydent, który zwrócił uwagę tubylców na naszą osobę. Nie znamy jeszcze ceny Run Like Hell!, więc ciężko mi jednoznacznie polecić zakup produkcji. Istnieje szansa, że tytuł pojawi się za darmo z wykorzystaniem systemu mikropłatności, lecz najpewniej będzie po prostu tani. Tak czy inaczej warto sprawdzić tę pozycję, gdy będzie w rozsądnej cenie.

Grafika: 6/10
Muzyka: 4.5/10
Gameplay: 7/10

Ogólna: 6/10


Quithe:

Nie lubię endless runnerów. Gdy już mam raz za razem wykonywać to samo, wolę jRPG-i. Przynajmniej wtedy mam z tego konkretniejsze korzyści. Polepszanie własnych wyników, np. w ilości zebranych monet lub zaliczenie większego dystansu mnie kręci. Z drugiej strony muszę przyznać, że kilka bieganin odpaliłem i któreś tam na chwilę mnie wciągnęły. Podobnie było z „Spieprzaj w te pędy”. Przeszedłem kampanię, pomęczyłem trochę arkadówkę, ale w sumie najlepiej bawiłem się z duchami w multi. Mimo że nie byli to żywi przeciwnicy, poczułem nutkę rywalizacji. Przy okazji wpadło 100% trofków, więc w sumie jest dobrze. Każdy, kto potrzebuje prostej gry do zabijania krótkich wolnych chwil lub po prostu lubi takie pozycje, spokojnie może zainteresować się Run Like Hell!.

Grafika: 6,5
Audio: 5
Gameplay: 7
Ogólna: 6,8/10


 

Plusy:

  • Wciągająca rozgrywka
  • Sporo celów, wyzwań
  • Przyzwoita oprawa wizualna
  • Kilka grywalnych postaci
  • Tryb multiplayer…

Minusy:

  • …choć niestety tylko z duchami
  • Drobne błędy (np. wyprzedzający nas kanibale)

Grafika: 6,5
Audio: 4,8
Gameplay: 7,7

Ocena ogólna: 6,6


Serdecznie dziękujemy Mass Creation za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Mass Creation
Wydawca: Mass Creation
Data wydania: 17.09.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 165 MB
Cena: 16,5 PLN

 

Reklamy