Trzy tysiące lat temu dwunastu bohaterów uwięziło diabła siejącego zniszczenie na ziemi. Udało im się to dzięki specjalnie stworzonej inkantacji, którą nazwano „Świętymi Wersami”. Następnie podzielili ją pomiędzy sobą i poprzysięgli oddać życie za jej bezpieczeństwo. Od tego wydarzenia ludzie żyli w spokoju, a uwięziony diabeł wielokrotnie próbował uciec z niewoli. Po wielu niepowodzeniach zirytowany stworzył córkę oraz trzy służące jej demony, którym zlecił zdobycie wszystkich części „Wersów”. W tym miejscu wkraczamy my, a naszym celem staje się uwolnienie diabła, który po raz kolejny pogrąży świat w ciemnościach i krwawym chaosie.

Fabuła Deception IV: Blood Ties, choć nie wygląda na długą i zawiłą, przedstawiona została w dwunastu aktach. W każdym z nich poznamy innego bohatera, który odziedziczył po swoim przodku odpowiedni „Święty Wers”. Zanim jednak otrzymamy w danym rozdziale szansę zdobycia magicznych słów, będziemy musieli rozprawić się z wieloma innymi przeciwnikami. Jednak każdą walkę poprzedza rozmowa z napotkanymi wrogami, obmyślenie planu działania, a nawet ciekawe zwroty akcji. Dlatego musicie przygotować się na ogrom dialogów, które często będą dłuższe niż sama potyczka. Na szczęście przeważnie sami decydujemy, kiedy przewinąć tekst, lecz notoryczne pomijanie rozmów znacznie skróci czas gry oraz obedrze ją z ważnej części zabawy. Nadmienimy jeszcze, że w angielskim tłumaczeniu użyto wiele trudnych słów, lecz podstawę fabuły można zrozumieć bez większych problemów. Poza tym zawsze możecie pomóc sobie szybkim sprawdzeniem słownika, chociaż wiemy, że nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie.

Warto też napisać co nieco o bohaterkach gry. Leagrinna jest wspomnianą we wstępie córką diabła. To właśnie wokół jej osoby rozgrywa się cała akcja i to nią będziemy sterować podczas właściwej gry. Chociaż jest małomówna (rzadko bierze udział w dialogach) intryguje gracza, także swoją bezwzględnością. Nie przeraża jej widok krwi, a na zwłoki przeciwników patrzy bez żadnych emocji. Bardzo bezwzględne są również jej służki – Caelea (demon wyrafinowanej śmierci), Veruza (demon sadystycznego cierpienia) oraz Lilia (demon upokarzającego zgonu). Ze służkami będziemy mieli kontakt tylko podczas licznych rozmów, niestety nie są postaciami grywalnymi. Są jednak ważnym elementem rozgrywki, ponieważ przed każdą misją w trybie fabularnym otrzymamy szereg wyzwań od każdej z nich. Dobór kategorii zadań zdeterminuje, którą ścieżką podążymy do zakończenia gry.  Ma to też dodatkowe znaczenie – każde zaliczone wyzwanie zwiększy liczbę otrzymanych punktów w danej kategorii, co przełoży się nie tylko na miejsce w rankingu, ale przede wszystkim na odblokowanie kolejnych, coraz wymyślniejszych pułapek.1

W trakcie poszukiwania wersów trafimy do wielu miejsc, w tym m.in. zamku, opuszczonego wesołego miasteczka czy ruin. Oprócz zróżnicowania, cechują się także podziałem na kilka pomieszczeń, które będą bardzo pomocne, ponieważ ich zawartość pozwala dobrać właściwą taktykę pod danego oponenta, a tych nie brakuje. Każdy z nich wygląda inaczej, ale przede wszystkim dysponują wieloma typami broni oraz umiejętności. Początkowo dzierżą tylko sztylet czy jakiś mały miecz, lecz z czasem stają się znacznie bardziej niebezpieczni. Nierzadko zastosują nieczystą zagrywkę w postaci mocniejszego opancerzenia, czy uzbroją się w broń palną, a nawet wykorzystają magię w postaci np. zaklęć zamrażających i ogłuszających. My niestety takiego oręża nie posiadamy. Co więcej, nie potrafimy nawet skakać, czy chociażby pchnąć przeciwnika, np. ku bestii zamieszkującej ścieki. Naszym jedynym narzędziem walki będą pułapki. Twórcy oddali nam przeszło 120 naprawdę zróżnicowanych narzędzi zbrodni, których nie powstydziłby się sam Herman Webster Mudgett alias H.H. Holmes, który w 1890 roku wybudował ogromny hotel, w którym torturował i mordował klientów.  Pośród nich znajdują się liczne przygniatające przedmioty, haki, trampoliny, młoty, ogniste piedestały, szpony, pociski i wiele innych. Dodatkowo każda pułapka ma przypisany minimum jeden atrybut, który będzie miał znaczenie podczas wypełnia zadań zleconych przez służki, a także przy pozbywaniu się konkretnych przeciwników. Aby nabyć daną pułapkę, musimy odblokować ją poprzez zaliczenie aktu/misji oraz spełnić dwa wymogi. Pierwszym z nich jest posiadanie odpowiedniej liczby punktów kategorii, do której należy pułapka, a drugim wystarczająca ilość warlów, czyli lokalnej waluty.

Wiemy już, jakim narzędziem zbrodni dysponujemy. Czas więc podać, jak je wykorzystać. Po przeniesieniu się do odpowiedniej lokacji i wybraniu ulubionego pomieszczenia, wciskamy kółko na naszej konsoli. Otwiera się okno taktyczne i pojawia się siatka złożona z kwadratów. Po prawej stronie widzimy liczbę slotów, które określają, ile możemy wykorzystać pułapek. Wraz z postępem będzie ich więcej, co oczywiście zwiększy nasze możliwości. Następnie wybieramy jedną z dostępnych pułapek i ustawiamy ją na podłodzie, ścianie czy podpinamy do sufitu. Jeśli pułapka jest wybuchowa bądź sprawi, że oponent zostanie popchnięty lub wyrzucony w powietrze, możemy wybrać kierunek ruchu. Dzięki temu, po zdobyciu odpowiedniej wprawy, będziemy w stanie stworzyć zamknięty mechanizm, który przeprowadzi przeciwnika przez ciąg różnorodnych tortur, przy okazji zabierając mu nawet cały pasek zdrowia. Jednak ustawienie pułapek to dopiero część sukcesu. W trakcie rozgrywki sterujemy Leagrinną za pomocą lewej gałki analogowej, z kolei drugą poruszamy kamerą. Naszym celem jest zwabienie oponenta do odpowiedniej pułapki, a następnie aktywowanie jej oraz kolejnych w odpowiednim czasie „iksem”. Do odniesienia sukcesu, a więc pokonania wroga i zaliczenia misji, wymagane będzie dobre rozeznanie się w posiadanych pułapkach oraz otoczeniu. Każda pułapka różni się nie tylko sposobem działania i zasięgiem, ale także czasem aktywacji i odnowienia. Jedne aktywują się od razu, inne wymagają odczekania kilku sekund. Natomiast teren, na którym walczymy, daje nam dwa ważne czynniki, które mogą się przydać. Pierwszym jest jego ukształtowanie, i mamy tu też na myśli takie rzeczy jak schody. Drugim są pułapki środowiskowe, a tych w danym miejscu może znaleźć się nawet kilka. Wśród nich pojawiają się np. szubienica, karuzela, lawa czy poruszający się wokoło posąg rycerza, który dzierży potężną broń. Większość takich pułapek wymaga aktywowania poprzez dotknięcie specjalnego przełącznika, do którego czasem ciężko będzie nam się dostać. Warto znaleźć na to sposób, ponieważ połączenie ich z naszymi pułapkami, nierzadko zakończy się prawdziwym, sadystycznym zgonem. Trzeba jednak pamiętać, że nie jesteśmy odporni na pułapki środowiskowe, jak i nasze własne narzędzia tortur. Jeśli więc wykonamy jeden zbędny krok, może okazać się, iż był on naszym ostatnim…

Wcześniej wspomnieliśmy, że zakres ruchów Leagrinny jest ograniczony tylko do biegania. Na szczęście córa diabła nadrabia te braki dodatkowymi zdolnościami aktywnymi. Pośród nich znajdują się np. uniki, odnawianie życia czy szybsze poruszanie się. Ostatecznie w ciągu gry odblokujemy ich osiem, lecz podczas walki możemy korzystać maksymalnie z dwóch. Oczywiście odpowiedni ich dobór odpowiednio ułatwi nam pozbywanie się wrogów.

2

Całość trybu fabularnego można ukończyć w ciągu 8-12 godzin. Zasadniczo główny wpływ ma na to znajomości angielskiego oraz umiejętność taktycznego myślenia. Fabuła potrafi naprawdę wciągnąć, ale sam playtime nie jest, jak widać, najwyższych lotów. Sytuację ratują dwie opcje odblokowywane wraz z postępem. Jedną z nich jest „Cross-Quests”, czyli rozbudowany kreator misji. Wybieramy w nim lokację, jedno pomieszczenie, maksymalnie trzech oponentów oraz dodatkowe wymagania typu „zabij określoną liczbę przeciwników”, „ukończ grę w danym czasie”, „wykonaj combo z użyciem wymaganej liczby pułapek”, „zdobądź określoną liczbę punktów danej kategorii w jednym zamkniętym mechanizmie”. Łącznie wymagań jest 18 (z czego możemy wybrać maksymalnie cztery), a większość z nich dodatkowo jest edytowalna, co daje nam naprawdę ogromne zróżnicowanie. Stworzoną misję możemy przejść osobiście, wysłać znajomym bądź innym graczom z całego świata. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby pobrać questy stworzone przez innych i cieszyć się wieloma dodatkowymi godzinami gry. W chwili pisania recenzji w sieci znajdowało się dokładnie 1000 misji. Nie jesteśmy jednak pewni, czy jest to suma wszystkich stworzonych przez graczy wyzwań, czy może lista pokazuje zawsze tylko tysiąc najnowszych. Obstawiam to drugie, gdyż „1000” jest zbyt okrągłą liczbą i mało prawdopodobne, aby dokładnie tyle stworzono questów. Pobrane misje możemy również oceniać w skali od 1 do 5, a ich zaliczanie nagrywać. Nagrane przez nas klipy możemy wrzucać do sieci dla innych oraz samemu oglądać wyczyny pozostałych graczy.

Drugą opcją, którą odblokujemy, jest zbiór stu dodatkowych wyzwań. Będziemy je odblokowywać na trzy raty, z czego pierwsza pojawi się już w połowie kampanii. Misje są ograniczone czasowo (od 10 do 500 sekund) oraz posegregowane według trudności – od 1 do 5 gwiazdek. Wyzwania posiadają ściśle określone cele, przez co na pierwszy rzut oka wydają się być piekielnie trudne. Ale w końcu motywem przewodnim Deception IV: Blood Ties jest sam diabeł, a co za tym idzie, również piekło, więc nie ma się co dziwić. W nagrodę  za wykonanie wszystkich misji otrzymamy nowe pułapki oraz kostiumy, w które przyodziejemy naszą główną bohaterkę.

3

Niestety oprawa wizualna jest nierówna. O ile projekty pułapek są pieczołowicie wykonane, z zadbaniem o najmniejsze szczegóły, o tyle już elementy otoczenia, zwłaszcza pomiędzy pomieszczeniami, tworzą nijako zrealizowane wypełnienie. Na szczęście sami przeciwnicy są dość dobrze wykonani oraz, co ważniejsze, zróżnicowani. Nawet po spędzeniu dłuższego czasu z grą nie pomyślimy, że walczymy z klonami. Natomiast piękna Leagrinna została świetnie zaprojektowana, a dodatkowo urozmaicono jej wygląd o kilka całkiem ładnych strojów. Szkoda tylko, że gdy nią nie poruszamy, widać brak anty-aliasingu, który niektórych może razić. Pułapki środowiskowe w pokojach nie powtarzają się, a każde pomieszczenie jest inne i zachęca do zwiedzania. Całość przedstawiona jest w dość ponurych, stonowanych barwach, co jest oczywiście ogromną zaletą produkcji.

O ile grafika w Deception IV nie imponuje, o tyle już udźwiękowienie potrafi pozytywnie zaskoczyć, zwłaszcza podczas dialogów. Muzyka jest dość ponura, jak cała produkcja, i wprowadza gracza w niezapomniany klimat. Utwory są wprawdzie krótkie i zapętlone, ale za to naprawdę dobre. Nawet po długim dialogu nie odczujemy znużenia czy zmęczenia nimi. Ayako Toyoda (Project ZERO) oraz Yuki Matsumura (Ninja Gaiden 3: Razor’s Edge) zrobili naprawdę dobrą robotę. Natomiast efekty dźwiękowe stoją na przyzwoitym poziomie i dobrze wkomponowują się w całość. Trzeba też przyznać, że pozostawienie japońskiego dubbingu w tej pozycji było świetnym ruchem ze strony Tecmo, ponieważ amerykańskie aktorki nie oddałby tak dobrze demonicznych służek.

Reasumując, oprawa audio Deception IV: Blood Ties stoi na naprawdę wysokim poziomie. Zróżnicowane dźwięki otoczenia oraz przygrywająca w tle nuta (inna podczas rozmów w każdym akcie!) nadają produkcji niezapomnianego klimatu. Z kolei oprawa graficzna, choć nie tak dobra jak audio, również pozwala czerpać z gry sadystyczne emocji.

4

Napisał Szponix:

Deception IV: Blood Ties urzekło mnie pod dwoma względami. Przede wszystkim duże wrażenie zrobiła na mnie zapadająca w pamięć oprawa muzyczna. Mimo krótkich utworów, sprawiła, że naprawdę odczułem klimat pozycji. Sama zaś gra zaoferowała mi kilkanaście godzin wspaniałej zabawy. Wymagała taktycznego myślenia oraz nie raz napsuła mi krwi niemożliwym poziomem trudności. Dwanaście aktów ukończyłem w około 14 godzin, ale przy dialogach spędziłem sporo czasu. Gdybym je przewijał, zapewne playtime skróciłby się do 8-10 godzin. Słowa użyte w grze nie raz mnie zaskoczyły, przez co musiałem korzystać z tłumaczy online. Fabułę jednak oceniam dość wysoko, nie zabrakło nawet kilku zwrotów akcji. Po kilkunastu minutach rozgrywki naprawdę wciągnąłem się w uniwersum Deception IV. Tak bardzo, że w pewnym momencie zacząłem uśmiechać się, czy nawet śmiać, gdy tylko udawało mi się wykonywać coraz dłuższe combo korzystając z coraz okrutniejszych pułapek. Deception IV to gra, którą będę się jeszcze długo cieszył. Przede mną bowiem blisko 90 wyzwań, z którymi będę musiał się zmierzyć. Ale nawet po ich zaliczeniu, o produkcji szybko nie zapomnę. Wadą gry, moim zdaniem, było to, że nie potrafiłem przejść jej jednym tchem. Każdy akt wymagał ścisłego oraz taktycznego myślenia, więc co 1-2 chaptery musiałem robić przerwę. Szybko jednak wracałem do produkcji, by poznać dalsze losy Leagrinny oraz jej trzech służek.

Fabuła: 7/10
Audio: 10/10
Grafika: 7/10
Gameplay: 9/10

OGÓLNA: 9/10

Napisał Quithe:

Od razu szczerze przyznam, że z grą udało mi się spędzić tylko jakieś 10 godzin. Spokojnie możecie uznać, że to mało, ale swoje widziałem i jestem pewny, że im dalej w nią zabrnę, tak wciąż będę pewny swojej obecnej oceny. Przede wszystkim spodobała mi się sama idea rozgrywki, czyli pozbywanie się przeciwników za pomocą pułapek. Pewnie, można uznać przedstawiony w grze gameplay za naciągany, ale przecież już głupsze pomysły zdobywały rzesze fanów elektronicznej rozgrywki. Ale mniejsza z tym. Mnie w grze ucieszyła duża liczba pułapek oraz ich podział na trzy kategorie, które zostały spersonifikowane w formie świetnie wyglądających demonic. Do tego jeszcze dochodzi wykorzystanie otoczenia, kombosy i wielu różnorodnych przeciwników. W samej fabule daje nam to multum kombinacji do obmyślenia, lecz dopiero system wyzwań pokaże pełny potencjał gry (nie mówiąc o jego mocno wyśrubowanym poziomie trudności). Sama fabuła jest przyjemna i dobrze napisana, natomiast zabawy rankingowe każdy oceni już według własnych preferencji. Miłym dodatkiem jest tworzenie własnych wyzwań i podejmowanie się tych, które stworzyli inni gracze. Grafika nie zachwyca, ale jest na tyle dobra, że nie można specjalnie narzekać. Za to audio ładnie buduje klimat, a japoński dubbing jak zwykle robi swoje. Tak więc grę polecam każdemu, kogo zainteresowała koncepcja rozgrywki i lubi pokręcone, sadystyczne klimaty, zwłaszcza w japońskim wydaniu.

Fabuła: 7/10
Audio: 8,5/10
Grafika: 6,5/10
Gameplay: 7,5/10

OGÓLNA: 7,5/10

5

Plusy:

  • Wciągająca i wymagająca rozgrywka
  • Oprawa audio
  • Mnogość wyzwań
  • Japoński dubbing

Minusy:

  • Czasem denerwująca praca kamery
  • Nierówna oprawa graficzna

Grafika: 6.8
Dźwięk: 9.3
Fabuła: 7
Gameplay: 8.3
Ogólna: 8.3/10


Serdecznie dziękujemy Tecmo Koei Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Koei Tecmo Games
Wydawca: Tecmo Koei
Data wydania: 14.03.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 690 MB
Cena: 159 PLN

Reklamy