Jeżeli pamiętacie czasy Dreamcasta, na pewno choć raz rzuciło Wam się w oczy Jet Set Radio. Szalenie kolorowa produkcja o graficiarzach sprejujących miasto robiła wtedy duże wrażenie i do dziś jest uważana za ikoniczną grę ostatniej konsoli Segi. Postanowiliśmy sprawdzić, czy odświeżona wersja Radia wciąż ma tę magię.

Jet Set Radio zostało wyprodukowane przez wewnętrzne studio Segi – Smilebit. Po raz pierwszy pojawiło się w 2000 roku i, oczywiście, przeznaczone było na wspomnianego już Dreamcasta. Trzy lata później pojawiła się także wersja na Game Boy’a Advance, ale nas najbardziej interesuje krok, który Sega podjęła w dwanaście lat po premierze oryginału. W 2012 roku zaczęły pojawiać się wydania HD omawianej gry i trafiły na właściwie wszystkie możliwe platformy: komputery, konsole (PS3, X360), urządzenia mobilne z iOS-em i Andkiem oraz na naszą Vitę. W tym miejscu przerwiemy opowiadanie o historii gry, ale, jeżeli będzie chcieli ją zgłębić, ucieszy Was informacja, że do nowego wydania został zawarty krótki, ale interesujący film dokumentalny.

Jet 1

Pierwsze, co zaskoczy większość graczy Jet, to fakt, że gra posiada fabułę! Historia została podzielona na trzy rozdziały, w których znajdziemy około dwanaście misji. W pierwszym rozdziale dowiemy się, jak powstała nasza grupa graficiarzy – GG. Przy okazji zobaczymy, kto jeszcze buja się na mieście oraz zauważymy, że kroi się coś większego. Drugi i trzeci rozdział już w pełni rozwiną postrzeloną historię tokijskich ulic. Większość opowieści przekaże nam DJ prowadzący tytułowe partyzanckie radio Jet Set, ale swoje wejścia będą miały także inne postaci. Fabuła może nie jest najwyższych lotów, ale trzeba oddać twórcom, że rozpisali ją na zaskakująco dużą skalę, jak na tego typu produkcję. Poza tym nie brakuje w niej szalonych pomysłów, zabawnych tekstów i barwnych postaci.

Jet 2

Zanim jednak wejdziecie do kampanii fabularnej, najpewniej zajrzycie do tutoriala. W racji tego ostrzegamy, że samouczek w tej grze jest jednym z najgorzej przygotowanych samouczków w grach! Nie dość, że jest trudny do zaliczenia, to jeszcze nie pokazuje właściwej koncepcji gry, co wielu może zniechęcić jeszcze przed przejściem do właściwiej rozgrywki. Tutorial sugeruje, że mamy do czynienia z grą sportową, która, podobnie jak Tony Hawk, polega na zbieraniu punktów, a przy okazji także robieniu grafitti. Szybko okazuje się, że jedyną opcją na podbijanie punktacji jest jedynie grindowanie oraz sprejowanie, do czego wykorzystuje się do tego tylko dwa przyciski. Poza tym, w bonusie, kierowanie postacią jest dość dzikie, wręcz akradowe. Dopiero po olaniu samouczka i wejściu do właściwiej gry przekonujemy się, że to arkadowe sterowanie jest jak najbardziej uzasadnione. Otóż celem rozgrywki jest poznanie historii graficiarzy z Tokyo-To oraz otagowanie jak największej liczby miejsc w mieście, a sama punktacja i automatycznie wykonywane sztuczki są tylko dodatkiem.

Jeżeli przejdzie się do porządku dziennego nad tym, że nie jest to typowa sportówka, odkryje się pięć ciekawie zaprojektowanych lokacji, w tym trzy zaskakująco obszerne. Dowiemy się także, że w trakcie jeżdżenia po mieście czeka na nas wiele przeszkód. Przede wszystkim będą to pojazdy, głównie samochody, ale pociągi także, oraz różne nieruchome przeszkadzajki, jak beczki, śmietniki, rampy z trudnym dostępem itd. Poza tym w wielu przypadkach na ogonie będą nam wisieć różni przeciwnicy. Na początku objawią się w postaci policji, potem gangu, a na końcu złowrogiej korporacji. Żadna z tych organizacji nie będzie przebierać w środkach, by nas powstrzymać przed tagowaniem. Czeka więc na nas unikanie strzałów z rewoleru, karabinu, a nawet czołgu. Pojawią się też zagrożenia ze strony ostrych narzędzi, jak mieczy, czy miotaczy ognia. Wraz z postępami w tagowaniu będą na nas wysyłane coraz to bardziej upierdliwe środki zapobiegawcze.

Jet 3

W trakcie kampanii czeka na nas wspominane już około dwanaście misji. Większość z nich wymaga zasprejowania konkretnej liczby obcych tagów, kilka polega na otagowaniu trojga członków wrogiego teamu, a ostatnia to walka z bossem(!). W każdej z nich mamy do dyspozycji pasek zdrowia, którego zawartość zmniejsza się z każdym obrażeniem, poza tym musimy zbierać puszki farby, żeby w ogóle móc malować. Samo tagowanie odbywa się w trzech opcjach, w zależności od wielkości logo. Na najmniejsze wystarczy jedno naciśnięcie przycisku L, z kolei średnie i duże potrzebują wykonania wskazanych ruchów za pomocą gałki lub ekranu dotykowego. Oczywiście każda sekwencja zużywa jedną puszkę, więc na duże logo może zejść ich grubo ponad dziesięć.

Poza misjami fabularnymi z czasem odblokujemy też dodatkowe trzy typy. Pierwszy to „Jet graffiti”, w którym w określonym czasie trzeba otagować zaznaczone miejsca, jednak liczba puszek do znalezienia jest dość ograniczona i musimy jeździć po całej, sporej dzielnicy. „Jet technique” to zbieranie punktów w określonym czasie, natomiast „Jet Crush” pozwala na ściganie się z resztą ekipy. W trakcie zabawy napotkamy również na wyzwania rzucane przez innych skejterów. Jeżeli uda nam się zaliczyć postawione przez nich wymagania (powtórzenie tricków czy wygranie wyścigu), zasilą nasze szeregi. Postaci jest aż czternaście i każda z nich cechuje się różnymi wartościami trzech statystyk (siła, technika i graffiti). Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że staty te rzeczywiście mają wpływ na prowadzenie postaci. Przy grze może zatrzymać nas także zbieranie stu dwóch gotowych tagów (możemy sobie ustawić znak, jaki będziemy malować) powstawianych w trudno dostępnych miejscach. Wielbicie nabijania punktów będą mieli też okazję zaszaleć dzięki tablicy prowadzących, która osobno pokazuje wyniki z każdej misji.

Jet 4

Mimo tego, że gra ma już 16 lat, pod względem grafiki wciąż robi wrażenie detalicznością. Lokacje są niesamowicie żywe, pełne pojazdów, przeróżnych obiektów, szyldów, i, przede wszystkim, ludzi! Chociaż po sposobie wykonania (bryłowatość obiektów czy wizerunki przechodniów) widać, że tytuł ma już swoje lata, tak cel shadingowej oprawa sprawia, że nie ma to aż takiego znaczenia. Przyjemność z jeżdżenia po wszystkich miejscówkach może co najwyżej psuć okazjonalne, lekkie wpadniecie w tekstury czy wypieprzenie się o coś, przez co powinniśmy po prostu przejechać.

Kwestia muzyki to już zupełnie inna sprawa. Ścieżka dźwiękowa nie postarzała się ani o dzień i jest tak samo genialna, jak kilkanaście lat temu. Spory przekrój gatunków, od hip-hopu przez acid jazz i electro aż po ciężki rock, idealnie wpasowuje się w rozgrywkę i sprawia, że ani przez chwilę nie chce się wyłączać dźwięku. Bardzo dobrze też wypadli angielscy aktorzy głosowi, szczególnie DJ. Efekty dźwiękowe już nie robią takiego wrażenia, ale mając w uszach tak świetną muzykę, nawet nie zwraca się na nie zbytnio uwagi.

Jet 5

Z odpaleniem Jet Set Radio bujałem się, odkąd wylądowało w Plusie, bodaj na początku 2013 roku. Najpierw miałem inne rzeczy do ogrania, a potem zaczęły pojawiać się kiepski opinie o tej grze. W końcu jednak przyszła odpowiednia pora (trzy lata później) i muszę przyznać, że jestem naprawdę mile zaskoczony. Grafika jak najbardziej trafiła w mój gust, a muzyka jest po prostu genialna (gdy przez słuchawki usłyszałem Roba Zombie, kopara mi opadła!). W kwestii gameplay’u trzeba się przygotować na to, że gra jest zręcznościówką i jej głównym celem jest zaliczenie kampanii, a nie robienie sztuczek za punkty. Pod tym względem Jet sprawdza się dobrze i daje poczucie wyzwania. Gdyby nie dwa irytujące motywy, poszedłbym nawet w ocenę bardzo dobrą, ale prowadzenie postaci jest jednak zbyt dzikie, poza tym, gdy przeciwnik weźmie nas na muszkę, niemal za każdym razem zarobimy kulkę… Jeżeli macie tę grę na liście pobierania z Plusa i szukacie lekkiej (ale nie prostej) pozycji zręcznościowej , warto dać szansę tej produkcji. Jeśli chodzi o zakup, Jet Set Radio jest teraz wycenione w PSS na 33 PLN. Myślę, że tytuł spokojnie jest wart tej ceny, gdy ma się pełną świadomość, na czym polega rozgrywka.


Plusy:

  • Obecność fabuły
  • Genialna muzyka i ciekawy projekt graficzny
  • Całkiem wymagająca
  • Potrafi wciągnąć
  • Wiele postaci o różnych statystykach, które mają znaczenie

Minusy:

  • Samouczek
  • Dzikie prowadzenie postaci
  • System kolizji czasem szwankuje
  • Ciężko uciec z celownika, żeby nie dostać kulki

Grafika: 6,5
Audio: 10
Fabuła: 6,5
Gameplay: 7

Ogólna: 7/10


Producent: Smilebit
Wydawca: SEGA
Data wydania: 21.11.2012 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,2 GB
Cena: 33 PLN

Reklamy