Przenieśmy się na moment w czasie, dokładniej do roku 1983. Wtedy właśnie japońska firma Hudson Soft wymyśliła grę polegającą na wysadzaniu przeciwników na niewielkiej arenie. Stworzyli więc prostego bohatera, jednakowych przeciwników oraz niszczycielską bombę. Gracze z entuzjazmem przyjęli nową koncepcję rozgrywki i od tamtego czasu powstała niezliczona liczba kopii Bombermana, które wydane zostały na wszystkie możliwe platformy. Był jednak jeden wyjątek – nasza konsola przenośna. Oczywiście zbombardowanie jej było tylko kwestią czasu. Klonem, który zawitał na Vicie, jest Bombing Busters. Zręcznościówka pojawiła się w PSS 28 października 2015 roku dzięki studiu Sanuk Games, a ja, jako fanBombermana, nie mogłem przejść obok niej obojętnie. Miałem jednak obawy, czy tytuł nie okaże się kolejną nudną zrzynką z tworu Hudson Soft.

Z duszą na ramieniu uruchomiłem Bombing Busters i od razu spotkała mnie miła niespodzianka. Po usłyszeniu wspaniałego udźwiękowienia zobaczyłem przyjemną oprawę graficzną i przyszła pora na zapoznanie się z gameplay’em. Cała gra podzielona została na pięć światów umiejscowionych w różnych lokacjach. Każdy z tych regionów składa się z pięciu poziomów oraz zawiera okrutnego bossa. Przygodę zaczynamy od baśniowej lokacji, następnie wchodzimy na lodowe pustkowia, potem pokonujemy wietrzny świat i krainę ognia, a całą zabawę zakończymy wśród iskier.

1

Nasz cel jest prosty i jasny. Posiadając nieograniczony zapas bomb, musimy przedostać się do przeciwników i wysadzić ich w powietrze. Przy okazji rozwalania zniszczalnych elementów otoczenia (zależne od regionu, np. rośliny bądź kamienie) otrzymamy liczne bonusy. Wśród nich znajdziemy możliwość stawiania większej liczby bomb, zwiększenie pola rażenia i mobilności bohatera, a także zdalnie odpalane materiały wybuchowe. Ogromna ilość bonusów i przeszkadzajek urozmaica i tak już niełatwą rozgrywkę. Na poziom trudności wpływa między innymi wysoka jakoś sztucznej inteligencji przeciwników oraz zagrożenia wynikające z otoczenia. Przykładowo, wrogowie będą spychać nas do zaułków, uciekać z pola rażenia naszych bomb, a niektórzy także obleją nas kwasem czy obrzucą specjalnymi pociskami. Najmniejszy kontakt z zagrożeniem, czy to ze strony przeciwników, czy nawet naszych eksplodujących bomb, kończy poziom i zmusza nas do rozpoczęcia go od początku. Na szczęście kolejna próba będzie już zupełnie inna, bo o ile oponentów spotkamy tych samych, o tyle ułożenie areny się zmienia. Jeśli chodzi o zagrożenia pojawiające się na arenach, napotkamy chociażby gejzery ognia, huragany spychające wszystko i wszystkich w określonym kierunku. Ciekawe są również potyczki z bossami. Każdy posiada swoje unikatowe zdolności, a my musimy wykazać się cierpliwością, sprytem oraz zwinnością, aby podsadzić bomby pod nos oponenta, nie ginąc przy tym od pocisków i uderzeń ogromnych bestii.

2

Cała zabawa z grą zajmie nam od kilkunastu do kilkudziesięciu wieczorów. Podaję tak dużą rozbieżność, ponieważ poziom trudności jest bardzo wysoki (rośnie z levelu na level), poza tym, dodatkowo, jesteśmy ograniczeni limitem czasowym (5 minut na każdy poziom). Oderwaniem od sadzenia bomb będzie obserwujący nasze poczynania dr Wallow. Naukowiec wtajemniczy nas w mechanikę zabawy, nauczy poruszania się i opowie o wszystkich bonusach. Będzie także rozbawiał nas protipami, które przeczytamy w trakcie ładowania tej samej bądź kolejnej misji. Czas wczytywania jest krótki, ale, z podanych już względów, bardzo często będziemy go widzieć.

Na koniec wspomnę jeszcze, że produkcja posiada tryb online dla 2 do 8 graczy, lecz, niestety, nie udało mi się go przetestować z powodu pustych serwerów. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to miły dodatek i zawsze można umówić się ze znajomymi na partyjkę. Co ciekawe, możemy też grać na żywo bez połączenia z internetem, ponieważ mamy też do dyspozycji opcję Ad-Hoc.

3

Oprawa wizualna oraz dźwiękowa to istny majstersztyk. Dawno nie widziałem pozycji (szczególnie mniejszej), w której oba te elementy tak dobrze komponowałyby się z koncepcją całej produkcji. Każdemu regionowi towarzyszy inny, klimatyczny, dynamiczny utwór, a odgłosy wybuchów brzmią bardzo realistycznie. Co więcej, również głos dr. Wallowa idealnie wkomponowuje się w całość. Grafika jest szczegółowa, przeciwnicy i bossowie zróżnicowani, a każda lokacja ma zupełnie inny klimat. Jedyne, do czego można się przyczepić, to mgła unosząca się na tłach wietrznej krainy. Wygląda na rozmazaną, rozpikselizowaną i z pewnością nie jest to zamierzony efekt.  Trzeba przyznać, że twórcom nie zabrakło wyobraźni, dzięki czemu podczas rozgrywki będziemy czerpać pełną radość z oprawy audiowizualnej.

4

Przed premierą Bombing Busters żywiłem nadzieję, że otrzymam udanego klona klasycznego tytułu. Jednocześnie miałem równie mocne obawy, że skończy się na zwykłej, nijakiej podróbie. Na szczęście okazało się, że produkcja Sanuk Games jest tworem niemal idealnym i bawiłem się przy niej znacznie lepiej niż przy oryginale. Wciągający gameplay, wiele zróżnicowanych bonusów, ciekawe lokacje oraz intrygujące pojedynki z bossami to nie jedyne zalety tej gry. Na uznanie zasługuje również, albo nawet przede wszystkim, oprawa audiowizualna. Bombing Busters to przykład produkcji, której elementy idealnie komponują się ze sobą, tworząc całość, której długo nie zapomnimy. W pamięci pozostanie także poziom trudności, dzięki któremu niektórzy z nas nauczą się nowych przekleństw. Polecam tytuł nie tylko fanom Bombermana i wymagających gier zręcznościowych, ale również wszystkim posiadaczom PSV, bowiem cena (29 zł) jest wręcz śmieszna za to, co otrzymujemy.


Plusy:

  • Wciągający gameplay
  • Wiele urozmaiceń
  • Wspaniała oprawa audiowizualna
  • Humorystyczne protipy
  • Przystępna cena

Minusy:

  • Może nauczyć nas nowych przekleństw

Grafika: 9.5
Dźwięk: 10
Gameplay: 9.5
Ogólna: 9.5/10


Serdecznie dziękujemy Sanuk Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Sanuk Games
Wydawca: Sanuk Games
Data wydania: 28.10.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 430 MB
Cena: 29 PLN

Advertisements