Rayman Legends miał być ekskluzywnym tytułem dla Nintendo Wii U. Sukces Origins spowodował jednak, że najnowsza produkcja studia Ubisoft Montpellier stała się grą multiplatformową. Na jej wydanie dedykowane PlayStation Vita zdecydowano się w ostatnim momencie. Czy słusznie? I czy przypadkiem nie dostaliśmy przez to robionego na prędko, leniwego portu? Jak wersja handheldowa wypada na tle tych przeznaczonych na duże konsole? Odpowiedź poznacie już teraz!

napisał: VooDoo

Przygoda rozpoczyna się od wędrówki tytułowego bohatera, Raymana, wraz z przyjaciółmi przez zaczarowany las. W pewnym momencie dostrzegają w oddali namiot pełen urzekających obrazów. Postanawiają przyjrzeć się temu z bliska. Niestety owe obrazy wchłaniają naszych bohaterów w inną rzeczywistość. Aby z powrotem wrócić do zaczarowanego lasu, będą zmuszeni odkryć tajemnicę każdego płótna, nie dając się złapać, pokonując przeszkody i walcząc z najróżniejszymi przeciwnikami.2013-09-23-092432.jpgNaszym głównym zadaniem w trybie fabularnym w dalszym ciągu pozostaje zbieranie lumów i Małaków, bez których nie odblokujemy następnych poziomów i światów. Wydawać by się mogło, że w porównaniu z Rayman Origins, poziom trudności w znacznym stopniu został obniżony, a ukryte Małaki są ukryte tylko z nazwy. Zmienił się natomiast nieco system trofeów. O ile w Origins wymaksowanie całej gry skutkowało zdobyciem platyny, o tyle w Legends nie będzie już tak łatwo. Doświadczenie wyniesione przez nas z gry jasno stwierdza, że problemem są trzy złote trofea: zdobycie diamentowego pucharu w wyzwaniu (czyt. rywalizacja z graczami z całego świata), zebranie miliona lumów (po ukończeniu trybu fabularnego mamy ich mniej niż połowę) oraz osiągnięcie ostatecznego poziomu czaderskości (trofeum ściśle powiązane z pucharami za misje i wyzwania).

Historia wykreowana przez Michela Ancela i jego współpracowników jest przewidywalna do bólu. Na szczęście nie o fabułę się tutaj rozchodzi, lecz o dobrą zabawę, mnóstwo uśmiechu na twarzy i dużo funu. Już poprzednia część była wprost rewelacyjna, ale to, co zrobiono z Legends, to prawdziwy majstersztyk. Najświeższe dzieło studia Ubisoft Montpellier jest niemalże idealną dwuwymiarową platformówką – ze świetnym systemem rozgrywki (zróżnicowany świat i przeciwnicy), bajeczną oprawą audiowizualną i naprawdę całkiem sporą liczbą sekretów. Ponadto zaimplementowano tryb kooperacji, o którym napiszemy słów kilka w dalszej części recenzji.

2013-09-26-142605.jpg

napisał: Klon, Marcossik, VooDoo

Rayman Legends w wersji na Vitę oferuje zestaw ponad 100 poziomów. W grze znajdziemy 5 głównych światów, w których przyjdzie nam zwiedzić magiczny las, żabie krainy, meksykańską kuchnię, podwodny świat czy lokację stylizowaną na antyczną Grecję. Każdy z etapów  zwieńczony jest walką z bossem oraz specjalnym poziomem muzycznym. Jest to nowość, której próżno szukać w poprzedniej odsłonie gry. Twórcy popisali się niezwykłą kreatywnością przy projektowaniu owych leveli. Poziomy zostały stworzone tak, aby idealnie synchronizowały się z muzyką grającą w tle. Efekt jest wyśmienity. Po każdej ukończonej muzycznej paradzie uśmiech na twarzy pojawia się sam, a my zdajemy sobie sprawę, że platformówki żyją i mają się nad wyraz dobrze. Poskaczemy do utworów takich jak Eye of the Tiger czy Black Betty, oczywiście w typowo raymanowych aranżacjach. Warto też wspomnieć o  spektakularnych walkach z bossami, którzy tym razem występują w większości w trójwymiarowej postaci i świetnie komponują się z dwuwymiarowymi tłami. Same starcia są efektowne i wzorem  Origins wymagają znalezienia i wykorzystania słabych punktów przeciwnika. Z czasem odblokowujemy również dodatkowy świat, w którym znajdziemy odpowiednio utrudnione wersje etapów muzycznych.

2013-09-23-121736.jpgOprócz głównej kampanii, w Legends znajdziemy również 40 odświeżonych poziomów z Origins odpowiednio podrasowanych i dostosowanych do stylu rozgrywki Legends. Niektórzy mogą uznać to za sztuczne wzbogacanie zawartości gry, lecz naszym zdaniem stare poziomy świetnie komponują się nową odsłoną i przechodzi się je niekiedy lepiej niż te oryginalne. W wersji przenośnej znajdziemy dodatkowo ekskluzywne wyzwania Murfy’ego, składające się z pięciu poziomów przygotowanych z myślą o funkcjach Vity.  Ukończenie ich odblokowuje dwa kostiumy inspirowane serią Splinter Cell.

W kwestii rozgrywki Rayman Legends czerpie garściami z Origins, wprowadzając jednak kilka mniej i bardziej znaczących zmian. Głównym celem jest zdobycie wszystkich 615 uwięzionych Małaków. Wzorem poprzedniczki, będziemy też zbierać  lumy, lecz tym razem w dziesiątkach (jak nie setkach) tysięcy. Zdobywanie ich umożliwia m.in. odblokowanie nowych bohaterów, przy czym ostatni z nich wymaga aż 1,000,000 lumów do zebrania. Dobrze przeczytaliście – okrągłego MILIONA!  Służą one także do otrzymywania tzw. szczęśliwych losów. Jest to coś na wzór “zdrapek”. Kiedy zbierzemy 450 żółtych świetlików w danej planszy, wówczas otrzymamy jeden los, a kiedy przejdziemy daną krainę – 5 losów. Za ich pomocą odblokowujemy poziomy z Origins, otrzymujemy Małaki, lumy czy stworzonka, których również jest całkiem pokaźna ilość do zebrania.

2013-09-25-203006.jpgW grze ponownie przyjdzie nam się wcielić w Raymana lub jednego z członków jego wesołej gromadki. Nowością jest wprowadzenie piątego bohatera – Barbary, której obecność, oprócz dodania kilku miłych dla oka animacji, nie wpływa w żaden sposób na rozgrywkę. Tego samego nie można powiedzieć o Murfym, którego rola jest nieporównywalnie większa niż w poprzedniej odsłonie.  Zadedykowano mu dużą część poziomów tworzonych z myślą o sterowaniu na padlecie konsoli Wii U. O ile w wersjach na PS3, X360 i PC element ten został ograniczony i wspomniane poziomy przemierzamy klasycznie, przywołując Murfy’ego jednym przyciskiem, tak wersja na Vitę jest najbliższa oryginalnym założeniom twórców i sympatyczną żabą pokierujemy w nich dotykiem. Co prawda w poprzedniej części dotyk już występował (dotyk opierał się tylko i wyłącznie na znajdowaniu zębo-reliktów), ale naszym zdaniem był to grunt przygotowany pod kontynuację sagi. Tak więc Globox kontrolowany jest przez sztuczną inteligencję, a naszym zadaniem jest utorowanie mu drogi do celu, czyli końca poziomu. Przyjdzie nam m.in. ucinać liny, łaskotać przeciwników, zwalczać płomienie, wyciągać rzepy, sterować dźwigniami, czy unosić platformy. Gra jest dzięki temu nieco trudniejsza, ponieważ niekiedy ciężko jest sprawić, aby Globox poszedł tam, gdzie chcemy, czy zebrał to, co chcemy. Pomimo tego wspomniane poziomy wypadają na Vicie rewelacyjnie i gra wiele dzięki nim zyskuje.  Jest to zasługa świetnie zaprojektowanych i przemyślanych poziomów, a także precyzyjnego sterowania dotykiem, które dostarcza nam nasza konsolka.2013-09-23-094204.jpgRayman Legends jest grą minimalnie łatwiejszą od poprzedniczki, co nie znaczy, że ogólnie jest łatwa. Wyzwanie stanowi zwłaszcza ostatni, szósty obraz, w którym etapy muzyczne przyjdzie nam powtórzyć tym razem w 8-bitowej wersji. Niektóre będą mocno rozpikselowane, a w innych popatrzymy na świat przez rybie oko. Warto też wspomnieć o wyjątkowo ciężkiej platynie. Wbicie jej wiąże się z wygraniem kilkuset wyzwań online i byciem w czołówce przynajmniej jednego z nich. Wyciśnięcie wszystkiego z gry jest zatem zabawą na przynajmniej kilka miesięcy. Warto też wspomnieć, że gra została w pełni zlokalizowana – nawet początkowa cut-scenka jest po polsku. W samej grze tekstu wiele nie ma, ale i tak plusik dla polskiego oddziału Ubisoft.

napisał: Marcossik

Rayman Legends mieliśmy okazje pierwotnie ograć w wersjach na Playstation 3 i PC. Wspomniane wersje zachwycają grafiką i niesamowicie płynną rozgrywką – naprawdę widać duży postęp względem Origins. Grając na Vicie, mieliśmy z początku wrażenie, że gra działa w zaniżonej rozdzielczości. Wynikało to zapewne z faktu, że za dużo napatrzyliśmy się na wersje działające w 1080p. Legends w przenośnym wydaniu działa w natywnej rozdzielczości oraz 50 klatkach na sekundę i mimo drobnych ustępstw, jak minimalnie niższa szczegółowość teł,  gra i tak wygląda świetnie i nieporównywalnie lepiej od Origins. Duża tu zasługa ekranu Vity, który sprawia, że soczyste barwy wręcz wylewają się z ekranu.  Gra kontynuuje graficzny styl poprzedniczki, rozbudowując ją o ciekawszą kolorystykę oraz elementy 3D. Tła lokacji, które dane jest nam odwiedzić, żyją swoim życiem, a liczba elementów na mapie jest wyraźnie większa niż w poprzednio. Co prawda zdarzały się sporadyczne spowolnienia, a był nawet moment, w którym gra mocno straciła na płynności. Nie zaważyło to jednak na przyjemności płynącej z tytułu i śmiało można o nim powiedzieć, że został dobrze zoptymalizowany pod kątem naszej konsolki. Złego słowa nie można także powiedzieć o oprawie audio. Ta zachwyca i nadaje grze iście baśniowego klimatu. Gra otrzymała również kilka licencjonowanych utworów, co nadaje jej jeszcze więcej kolorytu.

2013-09-23-221127.jpg

napisał: Klon

Rayman na Vitę doczekał się wreszcie pełnoprawnego trybu kooperacji. Niestety, umożliwia on jedynie zabawę w sieci lokalnej, więc będziemy potrzebować drugiej osoby z konsolą i własnym egzemplarzem gry. W każdym razie tryb jest i działa niemal dokładnie tak samo jak w wersjach na duże konsole. Wyjątkiem są plansze Murfy’ego, gdzie jeden gracz przejmuję rolę sympatycznej żaby. Oprócz trybu współpracy, wersja na Vitę oferuje również tryb wyzwań, w którym gracze z całego świata rywalizują ze sobą w kilku konkurencjach. Te zmieniają się co dzień lub tydzień (dostępne są wyzwania dnia i tygodnia) i polegają na pokonaniu danej trasy w jak najkrótszym czasie, przebyciu jak największego dystansu, bądź jak najszybszym zebraniu odpowiedniej ilości lumów. Plansze pokonujemy w różnych kierunkach, więc przyjdzie nam wspinać się, biec przed siebie, a także spadać. W zależności od zajętego miejsca, otrzymamy odpowiedni puchar – brązowy, srebrny, złoty lub diamentowy i odpowiadającą mu ilość punktów czaderskości i lumów. Twórcy oddali nam również do dyspozycji prostą minigierkę o chwytliwej nazwie – ‘Kung Foot’. Podobnie jak tryb współpracy, wymaga ona posiadania w obok siebie drugiej osoby z konsolą i opiera się na grze w piłkę nożna z użyciem ruchów dostępnych w grze. Będziemy więc odbijać, bić i kopać, nie tylko piłkę, ale i przeciwnika. Ten moduł zabawy, mimo że jest prosty i szybko robi się powtarzalny, może dostarczyć kilku miłych chwil i jest dobrą odskocznią od normalnych poziomów w grze.

2013-09-23-122153.jpg

napisał: VooDoo

Niestety, wersja finalna na PS Vita została odchudzona aż o 28 poziomów w trybie inwazji, pomimo tego, że przedstawiciele Ubisoftu zarzekali się wcześniej, iż produkt nie będzie w żadnym stopniu odbiegał od wersji na pozostałe platformy (PS3, X360, Wii U, PC). Po licznych komentarzach graczy zaniepokojonych zaistniałą sytuacją Ubisoft sięgnął po rozum do głowy. Twórcy obiecali, że brakujące levele zostaną dodane w bezpłatnym DLC w późniejszym terminie. Co mieli na myśli mówiąc “w późniejszym terminie?” Tego niestety nie wiemy. Póki co, od dnia premiery minął już ponad miesiąc, a o wspomnianej poprawce ani widu, ani słychu.

2013-09-26-144158.jpg


Opinie


 

Opinia: VooDoo

Przed Wami jedna z najlepszych platformówek ostatnich lat. Tytuł ten można kupować praktycznie w ciemno. Rayman Legends, bo o nim mowa, jest bezpośrednim sequelem Rayman Origins i piątym głównym tytułem serii. W mojej opinii jest to najlepsza gra platformowa na świecie w pełni wykorzystująca funkcje PlayStation Vita. Graficznie to wzór do naśladowania, udźwiękowienie stoi na najwyższym poziomie, a rozgrywka sprawia mnóstwo frajdy. Nic dziwnego, że produkcja studia Ubisoft Montpellier otrzymała wysokie oceny wśród najważniejszych zachodnich serwisów. Uważam jednak, że mogły one być nieco wyższe, gdyby nasza wersja tytułu nie została wykastrowana z 28 poziomów i multiplayera za pośrednictwem Wi-Fi. Co prawda ten pierwszy brak zostanie załatany bezpłatnym DLC w późniejszym terminie, ale nie zmienia to faktu, że właściciele handheldów giganta z Tokio zostali po prostu oszukani. Tak czy inaczej, Rayman Legends jest grą, obok której nie da się przejść obojętnie. Z całego serca polecam!

Oprawa graficzna: 10
Audio: 10
Singleplayer: 8
Tryb multiplayer: 8

OCENA KOŃCOWA: 9/10


Opinia: Klon

Rayman Legends na Vitę nazywany był przed premierą  „wersją ostateczną” – najlepszą, zaraz obok tej dedykowanej Wii U. Było tak aż do ujawnienia informacji o braku poziomów inwazji. Brak wspomnianej zawartości skutecznie ostudził zapał wielu graczy, ale jeśli tylko Ubisoft wywiąże się z obietnicy i wypuści łatkę uzupełniającą, to wersja przenośna faktycznie może okazać się tą najlepszą. Rayman Legends jest, nawet w obecnej sytuacji, bezkonkurencyjny w swym gatunku, gdy popatrzymy na bibliotekę dostępnych na PS Vita tytułów.  Gra jest naturalnym rozwinięciem pomysłów przedstawionych w Rayman Origins, a jednocześnie nie stanowi tylko portu z dużych konsol i skutecznie spełnia wszelkie kryteria, których można oczekiwać od gry na Vitę. Działa w natywnej rozdzielczości i stałych 50 klatkach na sekundę, posiada wsparcie ekranu i panelu dotykowego oraz żyroskopu i wreszcie – jest piekielnie grywalna, wciągająca oraz idealnie wpisuje się w koncepcję przenośnego ciorania. Wadą dla niektórych może okazać się brak sieciowego trybu kooperacji, ale ciężko byłoby to grze wytykać, jako że wersje na duże konsole również go nie oferuje. Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z najlepszą platformówką ostatnich lat, to warto ją poznać właśnie na naszej konsolce.

Oprawa graficzna: 10
Audio: 9
Singleplayer: 9
Tryb multiplayer: 8

OCENA KOŃCOWA: 9/10


Opinia: Marcossik

Rayman Legends bez oporów mogę nazwać godną kontynuacją. W tej grze wszystko jest lepsze, bardziej rozbudowane i daje tak dużą frajdę, jak żadna inna rzecz w pozostałych tytułach z gatunku platformówek 2D. Istny majstersztyk, który udowadnia, że produkcje tego typu wciąż potrafią zaskakiwać i wciąż docierają nawet do najbardziej wybrednych graczy. Mam nadzieję, że studio Ubisoft pokusi się o trzecią odsłonę przygód przesympatycznego Raymana i jego przyjaciół, wieńcząc w ten sposób piękną trylogię. Co, pomarzyć nie można?

Oprawa graficzna: 9,5
Audio: 10
Singleplayer: 9,5
Tryb multiplayer: 7,5

OCENA KOŃCOWA: 9/10


Opinia: Szponix

Nowy, ładniejszy, większy – taki właśnie jest moim zdaniem Rayman Legends w porównaniu do jego poprzedniej odsłony. Nasz bezkończynowy bohater ponownie zawitał na PlayStation Vita i ponownie urzekł mnie niemal tak, jak w Origins. Muzyczne poziomy, które dodano do tej części to po prostu bajka. Są stosunkowo proste, ale jakże ambitnie wykonane. Nie raz do nich powracałem i zapewne uczynię to jeszcze kilkukrotnie. Niestety, Legends otrzymał coś, co całkowicie nie przypadło mi do gustu. Mowa o poziomach wykorzystujących elementy dotykowe. Twórcy postanowili wyjść krok naprzód i dać nam większą interaktywność ze światem Raymana. Niestety owe levele kompletnie mnie nużyły. Leżąc sobie na łóżku, musiałem ciągle odrywać palce od gałek i mazać po ekranie, podczas gdy mój bohater stał i czekał aż przesunę dźwignię czy poruszę konsolą. Nieco bardziej przypadł mi do gustu drugi typ dotykowych poziomów, w których postać była stale w ruchu, a więc musieliśmy szybko działać. Stanowiło to dla mnie większe wyzwanie. Plansz tych było jednak zdecydowanie za mało. Gdyby nie ten mankament, dałbym mocną notę 9,5. Niestety, właśnie przez te poziomy muszę ją nieco zaniżyć. Nie oznacza to, że jest to zła produkcja. Jest to tytuł z genialną oprawą audiowizualną, znikomą fabułą i ciekawą, choć zbyt nastawioną na funkcje dotykowe rozgrywką.


Plusy:

  • Fantastyczny, jeszcze bardziej rozbudowany gameplay
  • Duża zawartość, która znajduje się w grze (pomimo brakujących poziomów)
  • Świetny styl graficzny i warstwa dźwiękowa
  • Interesujące i intuicyjne dotykowe sterowanie
  • Polska wersja językowa

Minusy:

  • Okrojona zawartość względem pozostałych wersji gry (patch dopiero w drodze!)
  • Brak trybu multiplayer za pośrednictwem Wi-Fi

Grafika: 9
Dźwięk: 9
Fabuła: 8
Gameplay: 8
Multiplayer: 6

Ogólna: 8,8/10


 

Serdecznie dziękujemy Ubisoft GMBH Sp. z o.o. Oddział w Polsce za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Ubisoft Montpellier
Wydawca: Ubisoft
Data wydania: 13.09.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1 GB
Cena: 119 PLN

Reklamy