Europa, niby najważniejsze miejsce ogólnopojętej kultury, a jednak gry trafiają do niej z opóźnieniem, a nawet wcale. Chcąc nie chcąc, widzimy wtedy recenzje i oceny redaktorów z innych regionów. Często też się zdarza, że zdumiewają. Natural Doctrine zapowiadało się naprawdę ciekawie, a jednak wielu recenzentów dało jej przeciętne, a nawet niższe oceny. Czy były słuszne? Według nas nie!

Napisał: Quithe

Natural Doctrine przenosi graczy do świata fantasy osadzonego w realiach przypominających średniowiecze. Oczywiście w takiej kreacji nie mogło zabraknąć wszelkiego rodzaju różnych kreatur oraz magii. Tym samym ludzie egzystują, a właściwie próbują przetrwać, mając za sąsiadów np. gobliny, orki i inne potworności. Swój żywot skupili wokół miasta-twierdzy zwanej Feste, w której mieszkają najważniejsze persony. Pospólstwo z kolei musi sobie zapracować na miejsce w nim. Jednym ze sposobów jest zostanie bergmanem (z niem. górnik), którego zadaniem jest szabrowanie plutonu z kopalń goblinów. Właśnie dzięki temu materiałowi ludzkość zdołała się rozwinąć, lecz w formie surowej jest toksyczny. Jedynie zielone stwory są uodpornione na jego zabójcze właściwości i wynalazły sposób na jego obróbkę. Materiał jest niezbędny przy korzystaniu z magii, a więc i bardzo cenny. Grupa naszych bohaterów, czyli początkowo Geoff, Vasili, Zeke i Anka, tym właśnie się parają. Eksploracja kopalń jednak szybko zmienia kurs ich dotychczasowego życia. Po odkryciu nowego, bardzo agresywnego gatunku potworów próbują go zgłosić, lecz z powodu swojej klasy spotykają się z niechęcią i odrzuceniem. Akcja zaczyna nabierać większego tępa po spotkaniu Nebuli, który szkoli się na maga w Feste. Po tym, jak nasza grupa ratuje mu życie, razem postanawiają zgłębić tajemnicze pojawianie się potencjalnego zagrożenia ze strony podziemnych stworów. W miarę rozwoju fabuły napotkamy na kolejne cztery postaci, które dołączą do naszej ekipy. Pojawi się także kilka zwrotów akcji, w tym robiące spore wrażenie, oraz trochę polityki. Ostatecznie jednak historię przedstawioną w produkcji Kadokawa Games można bardziej rozpatrywać jako uzupełnienie gameplay’u niż bardzo istotny element całości. Dodatkowo, z powodu częstego podchodzenia do tych samych misji, irytują powtarzające się dialogi oraz brak szybkiego sposobu na ich pomijanie. Jeżeli natomiast zastanowi Was, dlaczego aż tyle trofeów zostało ukrytych, od razu zaznaczamy, że są mocno powiązane z fabułą, a przeglądanie ich zepsuje kilka niespodzianek. Radzimy więc poczekać z tym aż do zakończenia pierwszego przejścia gry.

naturaldoctrine1

Napisał: Medium

Przy pierwszym kontakcie z Natural Doctrine zostajemy wprowadzeni do świata gry krótkim samouczkiem. Szybko poznamy podstawowy zarys zasad rozgrywki, ale dogłębną analizę oferowanej zawartości przeprowadzimy na przestrzeni kolejnych, fabularnych misji. Początkowo każda walka wzbogaci nas o nowe, skuteczniejsze rozwiązania, które ułatwią walkę z wymagającymi przeciwnikami w przyszłości. Plansze, na których stoczymy bitwy, są zamkniętymi arenami. Natural Doctrine możemy porównać do szachów, bowiem wszystkie lokacje podzielono na mniejsze kwadraty przypominające pola szachownicy. Przejmując kontrolę nad przyjazną jednostką, swobodnie operujemy jej położeniem na wyznaczonym terenie. Warto zaznaczyć, że jedno pole mieści maksymalnie cztery postaci. Początkowo ta zasada nie sprawi nam problemu, ale wraz z kolejnymi naborami do zespołu zaczniemy odczuwać dyskomfort z powodu tego ograniczenia.

Ustawienie jednostek odgrywa ogromną rolę w świecie Natural Doctrine. Jednym z elementów mechaniki, który ściśle współpracuje z przyjętą formacją, jest system bonusów. Zapewne wielu z Was natknęło się na grafiki z gry przedstawiające, na pierwszy rzut oka, chaotyczne linie. Jednak nie należy się ich obawiać. Po zaznaczeniu celu naszego ataku na ziemi pojawia się strzałka informująca, którą jednostkę zranimy. Oczywiście nie musimy ruszać na przeciwnika samotnie. Wsparciem są pozostali członkowie grupy. Jeżeli wydamy im ten sam rozkaz ataku, otrzymają dodatkowe bonusy za współpracę. W praktyce, atakując dwójgiem bohaterów, na ekranie pojawią się trzy strzałki: od każdego z kompanów w stronę przeciwnika oraz linia pomiędzy naszymi postaciami. Co ciekawe, im większą strukturę geometryczną utworzymy, tym większe premie wzbogacą wyprowadzone ciosy. Taki sam system wykorzystują przeciwnicy. Przy umieszczaniu jednostek warto również pamiętać o takich rzeczach, jak „friendly fire” (nasz strzelec może zranić sojusznika, jeżeli stanie na drodze jego strzału), pułapkach ukrytych na ziemi czy ukształtowaniu terenu ograniczającego naszą widoczność i celność.

naturaldoctrine2

Natural Doctrine wykorzystuje turowy system walki, w którym rundy nie są ograniczone czasowo. Oznacza to, że gracz może do woli przemieszczać jednostkę, aż do ustalenia konkretnej akcji. Sterowanie postacią odbywa się za pośrednictwem gałek. Twórcy oddali nam do dyspozycji widok z trzech perspektyw. Jako taktyk otrzymamy dostęp do planowania ruchów z kamery umiejscowionej nad ziemią (widok z góry, w dwóch różnych odległościach) oraz z widoku zza pleców herosa. Ostatni rzut najlepiej sprawdza się przy eksploracji zaprojektowanych lokacji. Na górze ekranu znajdziemy pasek inicjatywy, który ukazuje kolejność ruchu jednostek widocznych na planszy. Każdy bohater posiada unikalne zdolności, które sprawdzą się nie tylko w walce z wrogiem, ale również przy pokonywaniu przeszkód na trasie (np. bomby burzące ściany). Nowe moce zdobędziemy wraz z rozwojem bohatera. Jak nie trudno się domyślić, są one znacznie skuteczniejsze od podstawowych, fizycznych ataków, ale ich użycie wiąże się z późniejszym okresem regeneracji. Dodatkowo w przypadku używania specjalnych zdolności bohater nie otrzyma bonusów, o których wcześniej wspominałem. W wachlarzu umiejętności znajdziemy m.in. obszarowe moce atakujące jednostki umiejscowione na powierzchni jednego kwadratu czy promień uzdrawiający. Zdarza się, że czar obejmuje kombinację wielu ataków, a przeciwnik umiera już po pierwszym z nich. Wtedy pozostałe ciosy zostają ukierunkowane w stronę innego wroga ustawionego na tym samym polu co poległy nieprzyjaciel. Jeżeli zabity stwór był ostatni,  zdolność zostaje przerwana, ale gra wciąż zalicza ją jako zużytą i musimy czekać kilka tur aż się odnowi.

Aktywne w walce postaci zdobywają doświadczenie. Wraz z każdym zdobytym poziomem otrzymujemy do wykorzystania jeden punkt umiejętności. W okresie wolnym od misji możemy obejrzeć statystyki każdego członka drużyny, uzbroić go w nowe wyposażenie oraz rozdać dostępne punkty zdolności. I w tym przypadku nie zabrakło nutki taktycznego podejścia. Wcześniej aktywowane umiejętności możemy w każdej chwili cofnąć na rzecz innych, więc gracz jest w stanie dostosować się do misji wedle własnych upodobań. Ekwipunek zdobywamy ze skrzyń rozrzuconych po planszach. Niestety jest to towar ekskluzywny, ponieważ rzadko natkniemy się na skarby, a gdy już je znajdziemy, to w wielu przypadkach staniemy przed grupą strażników (nie zawsze warto podejmować z nimi walkę). Na szczęście nie podlegają one procesowi zużycia, więc raz zdobyty element wyposażenia posłuży nam aż do czasu wymiany na lepszy model. W trakcie podróży przez pustkowia natrafimy na miecze, strzelby, tarcze czy pierścienie. Oczywiście wyłącznie postaci władające danym typem oręża będą w stanie go użyć.

naturaldoctrine3

Wybór misji jest dostępny za pośrednictwem płóciennej mapy, do której otrzymamy dostęp po zakończeniu aktywnego zadania. Wraz z postępem odblokujemy nowe lokacje, które ukażą się na planie. Wszystkie miejsca połączono liniami i ma to ważne zastosowanie. Gdy na drodze do obranego celu widnieje misja fabularna, musimy najpierw ją ukończyć, aby przejść dalej. Najpopularniejszymi miejscówkami na mapie są kopalnie wyglądające jak groty, które odwiedzimy, aby odkryć dalszą historię mrocznego świata, a także tylko po to, by nabyć kolejne punkty doświadczenia i odnaleźć potężniejsze przedmioty. Gra postawi przed nami różne zadania, poczynając od unicestwienia określonej jednostki, po ucieczkę z zagrożonego terenu. Niestety w taktycznej pozycji znajdziemy jeden irytujący aspekt, który niepotrzebnie marnuje nasz czas. Często po wykończeniu przeciwników otrzymamy jako cel przeprowadzenie postaci do miejsca zbiórki. W efekcie musimy przemieszczać każdą jednostę co kilka kwadratów aż do chwili, w której wszystkie staną na zielonym polu (zazwyczaj bezpieczny obszar znajduje się na początku mapy). Jest to dość mozolny proces, który rzadko możemy w sensowny sposób uzasadnić i wykorzystać. Po zakończeniu misji otrzymamy ocenę adekwatną do podjętych działań i ich następstw. Perfekcjoniści nie muszą zamartwiać się o złe stopnie, ponieważ każdą misję możemy rozegrać ponownie.

Natural Doctrine oferuje cztery tryby trudności: Easy, Normal, Hard oraz Lethal. Ostrzegam wszystkich śmiałków, że recenzowaną produkcję można spokojnie zaliczyć do grona najtrudniejszych gier na mobilnej konsoli Sony. Już przed premierą fani porównywali tytuł do znanego stacjonarnym graczom Demon’s Souls. Pozycje łączy nie tylko mroczny klimat, ale również wysoki poziom trudności. Ciekawostką z tym związaną jest patch wydany w Japonii, który ułatwił rozgrywkę wcześniej wymienionymi poziomami trudności. Jednym z aspektów, który tak podbija naszą śmiertelność, jest to, że wystarcz zgon jednego bohatera, aby misja zakończyła się niepowodzeniem. Dodatkowo niektóre zakamarki ukrywają dużo silniejsze jednostki, przewyższające możliwości naszej grupy. Takie spotkania kończą się szybką śmiercią i napisem „Game Over”. Na szczęście po drodze napotkamy punkty kontrolne, od których rozpoczniemy przygodę po porażce. Nie warto się również załamywać niepowodzeniem, bowiem ponowne podejście może wyglądać zupełnie inaczej. Gra jest mocno losowa i fakt, iż strzelec poprzednio trafił w naszą jednostkę, nie oznacza, że zrobi to ponownie (może spudłować).

Fabularna przygoda to nie wszystko, ponieważ Natural Doctrine wspiera tryb wieloosobowy. Tym razem do głównych, taktycznych założeń dodano system kart. Pojedynki możemy rozgrywać przez sieć internetową lub ad-hoc. Multiplayer wspiera dwie wariacje zabawy: pojedynek oraz kooperacja. Założyciel stołu wybiera mapę z przypisanym do niej trybem, czas rozgrywki, dozwoloną rangę przeciwnika bądź kompana oraz komentarz wyświetlany przy nowo utworzonej grze. W rozgrywce wieloosobowej możemy poprowadzić różnorodne jednostki, poczynając od kościotrupów, na smokach kończąc. Grupę tworzymy, uzupełniając naszą talię o karty potworów. Te możemy losować z paczek, które nabędziemy, wydając wirtualną walutę. Zasady walki nie różnią się od tych znanych z samotnej przygody, więc po kilku godzinach z kampanią szybko wkręcimy się w społecznościowy klimat. Za bitwy otrzymujemy pieniądze oraz punkty do rankingu.

naturaldoctrine4

Napisał: Quithe

Oprawa wizualna Natural Doctrine stoi na dobrym poziomie. Bardzo dobrze zostały przygotowane obrazy 2D zarówno postaci, jak i te zdobiące ekrany ładowania oraz mapa. Grafika 3D rozgrywki trochę odstaje od nich, a szczególnie modele potworów. Fakt, są dobrze wykonane, jednak wyglądają trochę topornie i minimalistycznie. Lekkie niedociągnięcia widać także na naszych bohaterach. Zdecydowanie najsłabszym elementem są projekty aren. Ponieważ głównie będziemy walczyć w kopalniach i innych podziemiach, trudno oczekiwać od twórców większej różnorodności korytarzy, lecz już tereny zielone, zwłaszcza z wodą, trochę rażą. Aby jednak w pełni się o tym przekonać, należy zmienić widok na perspektywę trzeciej osoby. Wtedy możemy przyjrzeć się wszystkim detalom, poszukać ukrytych przejść oraz ocenić, czy nie strzelimy koledze w plecy. Najczęściej jednak będziemy korzystać z dwóch wysokości rzutu izometrycznego i detaliczność lokacji oraz jednostek stanie się najmniejszym problem, ponieważ skupimy się na strategii. Cieszy także oglądanie animacji, które obrazują nasze oraz wrogie akcje, i miejscowe wplecenie fabuły pomiędzy walki bez osobnych filmików. Szkoda tylko, że nie można ich przyspieszać lub wyłączać, gdy powtarzamy misję po raz enty lub chcemy szybciej przebiec przez już pokonywany loch. Jeśli chodzi o płynność gry, jest bardzo dobrze, chociaż czasem ujrzymy drobne szarpnięcia, a jednostkom chwilę może zająć rozpoczęcie ruchu. Z drugiej strony ta pozycja od samego początku jest bardzo wolna, więc tym bardziej w niczym to nie przeszkadza. Ślamazarność gry odbija się też na ogólnej efektowności, więc twórcy postanowili nie szaleć z np. wybuchami oraz wizualizacją czarów.

Oprawa audio odpowiednio wpasowuje się w klimat świata. Utworów nie ma wiele, jednak są przyjemne dla ucha. Znajdziemy wśród nich melodie zarówno symfoniczne, jak i gitarowe, jednak kompozycyjnie dobrze oddają ciężki klimat krainy. Trochę zabawnie wypada zmiana utworów po wkroczeniu do kopalni, ponieważ następuje przynajmniej minuta ciszy, ale w sumie to jedyne, co zwraca uwagę w kwestii muzyki. Porządnie zostały także przygotowane efekty dźwiękowe. Słychać płomienie pochodni, skrzypienie drzwi itp., ale najważniejsze są odgłosy walki, w tym uderzenia w tarcze, wystrzały, jęki wroga i postaci. W kwestii dubbingu każdy będzie zadowolony. Możemy swobodnie przełączać pomiędzy angielskimi i japońskimi głosami, pod warunkiem jednak, że nie znajdujemy się na polu walki. O wysokim poziomie gry aktorskiej Japończyków nie trzeba się nawet rozpisywać, natomiast amerykańskie wykonanie to już kwestia preferencji.

naturaldoctrine5


Opinia: Medium

Przed uruchomieniem Natural Doctrine napotkałem wiele negatywnych ocen wystawionych przez recenzentów. Nie zagłębiałem się jednak w te teksty, aby odczucia innych podświadomie nie wywarły wpływu na moją opinię. Przyznaję natomiast, że w wywołały pewien niesmak i pozostawiły obawę przed monotonnymi popołudniami spędzonymi przed słabą produkcją. Po kilku godzinach pomyślałem – Czy ja gram w tę samą grę? Nie znam powodów, które miały wpływ na wystawianie tak niskich ocen. Jedyne, co nasuwa mi się na myśl, to poziom trudności, który mógł przerosnąć redaktorów zagranicznych portali. Osobiście uważam, że takie produkcje są potrzebne każdej platformie. W obecnych czasach większość gier prowadzi nas za rączkę, abyśmy jak najszybciej dotarli do celu i poczuli radość z powodu ukończenia kolejnej pozycji. Punkty kontrolne rozsypane co metr czy regenerujące się zdrowie to tylko niektóre czynniki wyniszczające prawdziwą satysfakcję i dumę z ukończonych w pocie czoła poziomów. Oczywiście takie pozycje muszą powstawać, bo branża gier w znacznym stopniu obejmuje tzw. „niedzielnych graczy”, ale czasem warto odskoczyć na inny tor i zainteresować się czymś wymagającym. W tym wypadku Natural Doctrine jest idealnym wyborem. Wielokrotnie doprowadzi nas do łez szczęścia i frustracji. Przemyślany, rozbudowany system walki zapewni nam wiele godzin niezapomnianej zabawy. Zarówno muzyka, animacje, jak i modele postaci trzymają solidny poziom. Za minus możemy podać dość płytką linię fabularną, ale nie jest ona kwintesencją zabawy, a zaledwie dodatkiem. Jestem świadom, że wystawiając taką, a nie inną notę, jestem narażony na falę pustej krytyki nie potwierdzonej argumentami. Jednak nie boję się wystawić wysokiej oceny, ponieważ ta gra na nią zasługuje. Czy warto ją kupić? Najpierw odpowiedzcie sobie na pytanie, czy wysoki poziom trudności oraz wielokrotne powtarzanie jednej misji nie jest dla Was przeszkodą. Natural Doctrinenie jest produkcją dla każdego, ale istnieje grupa osób, która będzie zachwycona.

Fabuła: 5.5/10
Gameplay: 9/10
Grafika: 8/10
Muzyka: 7.5/10
Multiplayer: 6/10
Ogólna: 8/10


Opinia: Quithe

Kiedyś pogrywałem w Final Fantasy Tactics, dopiero co bawiłem się z Disgaeą 4, bardzo chciałem ograć trójkę, a teraz wpadło mi w ręce Natural Doctrine, które zwróciło moją uwagę już przy pierwszych zapowiedziach w Japonii. Zacząłem się więc zastanawiać, o co chodzi z tymi strategiami. RTS-ów nie lubię, jestem w nich kiepski, a teraz okazuje się, że także sRPG-i nie idą mi za dobrze. Myśl strategiczna we mnie słaba… Muszę jednak przyznać, że ten gatunek, mimo że lamię okrutnie, czyli wielokrotnie powtarzam walki, sprawia mi dziwną satysfakcję. Natural to potwierdza. Zdecydowanie jest grą dobrą w swoim gatunku, chociaż kilka rzeczy w niej denerwuje. I nie mam tu na myśli wolnego toku rozgrywki, bo to norma, czy niskiej efektowności, ale np. upierdliwe opuszczanie lochów, uciążliwe powtórki dialogów i na dłuższą metę nużące oglądanie akcji wroga. Jednak sam pomysł na świat, system walki, dbanie o poziom plutonu, a nawet ograniczona ilość ekwipunku rekompensują te minusy. Każdy, kto szuka pozycji wymagającej taktycznego podejścia do walki, powinien zainteresować się tą grą, nawet jeśli nie przepada za japońszczyzną. Fani akcji, osoby bez cierpliwości oraz poszukiwacze pozycji łatwych niech omijająNaturala szerokim łukiem.

Fabuła: 6/10
Gameplay: 7.5/10
Grafika: 7/10
Muzyka: 8/10
Ogólna: 7.3/10


Plusy:

  • Przemyślany i rozbudowany system walki
  • Mroczny klimat
  • Solidna oprawa audiowizualna
  • Ten sam poziom możemy ukończyć na wiele sposobów
  • Multiplayer odizowalny od singla
  • Bardzo wysoki poziom trudności…

Minusy:

  • …który dla wielu będzie zbyt wymagający
  • Płytka fabuła
  • Uciążliwe opuszczanie lokacji
  • Brak opcji przeskoczenia dialogów i animacji akcji

Grafika: 7,5
Dźwięk: 7,8
Fabuła: 5,7
Multiplayer: 6
Gameplay: 8,3
Ogólna: 7,7/10


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Kadokawa Games
Wydawca: NIS America
Data wydania: 03.10.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2,8 GB
Cena: 159 PLN

Reklamy