„Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem” – Albert Camus. Tymi słowami rozpoczyna się Element4l, pozycja, która przywędrowała na Vitę prosto z PC.

Napisał: Szponix

Dawno nie spotkałem gry, w której tło fabularne było tak ograniczone, a zarazem niezrozumiałe. Po prostu wcielamy się w Żywiołka (imię stworzone na potrzeby recenzji), którego celem jest odnalezienie zagubionych części duszy, by wykreować nowe życie. W tym miejscu opis fabularny musi się zakończyć, bowiem nic więcej w tej kwestii się nie dzieje. Podczas podróży raz na jakiś czas pojawią się komentarze, które zapewne miały ułatwić zaprzyjaźnienie się z bohaterem. Robią to jednak nieudolnie i często są pozbawione sensu. Jest to poziom znacznie niższy, niż, na przykład, w Nihilumbrze, w której teksty padające z offu tworzyły przemyślaną grę psychologiczną. W Element4l również przerywniki filmowe wydają się wstawione na siłę – poza animacją tworzenia nowej istoty nie dodają niczego ciekawego do pomysłu na świat gry. Wciąż jednak trudno nazwać to wszystko fabułą, więc przy ocenach pominiemy ten element.

2015-05-01-213810.jpg

Recenzowaną produkcję można określić jako eksperymentalną grę platformową, która stawia na zwinną (z naszej i bohatera strony) rozgrywkę. W przeciwieństwie do innych pozycji z tego gatunku nie poruszamy postacią za pomocą gałki analogowej, lecz przełączamy się pomiędzy czterema żywiołami, które odblokowujemy już podczas pierwszych minut zabawy. Ponieważ nie otrzymujemy samuczka, wszystkie możliwości wykorzystania żywiołów zasadniczo będziemy musieli odkryć sami.

Szybko jednak zauważymy, że pierwszy element, kawałek lodu, potrafi ślizgać się po stałych powierzchniach, przez co rozpędza się do większych prędkości i ułatwia pokonywanie przepaści. Po przemianie w bąbelek powietrza będziemy mogli unosić się chwilę w powietrzu, natomiast po zmianie w ognistą kulę uda nam się ruszyć do przodu, jeśli wcześniej staniemy, oraz odbić od lawy. Ostatnim elementem jest kamień, dzięki któremu przyspieszymy spadanie w dół i rozbijemy kruche skały blokujące drogę. Oczywiście na każdym poziomie będziemy musieli sprawnie przełączać się pomiędzy żywiołami, odpowiednio synchronizując czas i miejsce. Robimy to za pomocą klawiszy geometrycznych, D-Pada lub lewej gałki analogowej.

2015-05-02-155422.jpg

Ciężko za pomocą słów przekazać sedno rozgrywki, dlatego też ułatwimy sobie zadanie przykładem. Wyobraźcie sobie taką sytuację – nasz bohater stoi na szczycie wysokiej góry. Musi się rozpędzić, aby przeskoczyć radioaktywnego gluta, który znajduje się na dole. Tuż za zieloną mazią, z wnętrza planety, tryskają gorące strumienie lawy, a zaraz za nimi znajduje się stary wózek górniczy. Pierwsze co postać musi zrobić, to przełączyć się na ognika, by wprawić się w ruch i tym samym rozpocząć lot w dół. Aby nabrać prędkości zmienia się w kamień, by tuż przy podłożu przeistoczyć się w lód, który umożliwia płynny ślizg bez utraty szybkości. Stale w „biegu” Żywiołek przemienia się w bąbelka, który przelatuje tuż nad mazią. Następnie musi w odpowiednim momencie przeskakiwać pomiędzy ognikiem a bąbelkiem, aby w gorącej postaci przebić się przez wspomniane już gorące gejzery. Na końcu wskakuje do wózka, który wiezie go do kolejnych niebezpiecznych elementów lokacji. Jak widzicie, sednem rozgrywki i sposobem na zaliczanie kolejnych pułapek jest dobra koordynacja wzrokowo-ruchowa. W praktyce jednak Element4l ma pewną tolerancję na błędy i często zły ruch nie kończy się koniecznością restartu, co nie znaczy, że łatwo będzie ruszyć dalej. Zapewne zauważyliście określenie „radioaktywny glut” – właśnie tego typu pułapki będą na nas czekać w tym zręcznościowym platformerze. Nie spotkamy tu złych istot ani innych oponentów, a zamiast tego często będziemy ginąć, wpadając do lawy, topiąc się w maziach czy rozbijając o zwykłe powierzchnie. Warto więc pamiętać, że bąbelek nie może dotknąć żadnej ściany, a kula ognia jest odporna wyłącznie na umieszczone tu i ówdzie fragmenty lawy czy ognia.

Ciężko określić poziom trudności, bowiem uzależniony jest on od zręczności gracza. Z pewnością nie jest to najtrudniejsza gra wydana na PlayStation Vita. Dla mniej wprawnych graczy z pomocą przychodzą bardzo częste checkpointy oraz, odblokowywany po kilku zgonach, system pomocy. Po wciśnięciu „L” naszym oczom ukazuje się Mr. Smooth, czyli coś w rodzaju ducha, który równolegle z nami przechodzi dany fragment. Wzorując się na jego metodzie zaliczenia przeszkody, wykonujemy te same czynności i tym oto sposobem kończymy zręcznościową łamigłówkę. Gra podzielona została na cztery rozdziały, a w każdym z nich czeka na nas tyle samo poziomów. Po ich zaliczeniu będziemy mogli je powtórzy w „Race Mode”, windując nasze wyniki poprzez zaliczenie plansz w czasie krótszym niż zdobyty przez Mr. Smootha. Natomiast gdy ukończymy cały tryb kampanii, będziemy mogli także spróbować się w szesnastu dodatkowych wyzwaniach umieszczonych w tym samym trybie. Są one czymś w rodzaju wyścigu – na specjalnie stworzonych trasach będziemy ścigać się z duchem, wykonując odpowiednią liczbę okrążeń. Każdy błąd oddali nas od mety i pozwoli przeciwnikowi stanąć na najwyższym podium. Niestety zabrakło tu trybu online, co z pewnością urozmaiciłoby rozgrywkę, jednak na pocieszenie pozostają sieciowe tabele wyników.

2015-05-02-205539.jpg

Napisał: Quithe

Graficznie Element4l stawia na prostotę, zarówno pod względem projektów plansz, teł, jak i kolorystyki. Pod względem wyglądu lokacji gra idzie w mroczniejsze klimaty, co dodatkowo ma podkreślać efekt zblurowania. Trochę żywsze kolory pojawią się w postaci lawy, radioaktywnych substancji czy czasami w tłach. Sam Żywiołek jest prostą istotą o czterech postaciach i jest jedynym żywym osobnikiem, jakiego spotkamy. Całość może i nie wybija się mocno ponad przeciętność, lecz jest wystarczająco przyjemna w odbiorze, by nie męczyć gracza. Mniej pozytywne odczucia mogą budzić cutscenki, które są bardzo krótkie i mało czytelne. Jeśli chodzi o błędy, bardzo sporadycznie można napotkać spadki fps-u oraz okazjonalne wpadnięcie w tekstury, lecz nie wpływa to na odbiór gry.

Mniej ciekawie przedstawia się kwestia audio. Efekty dźwiękowe, choć proste i powtarzalne, wystarczająco dobrze wpasowują się w rozgrywkę. Niestety muzyka może budzić skrajniejsze emocje, a nawet doprowadzić do jej wyłączenia. Utwory są spokojne, ale zostały zaaranżowane dość chaotycznie i często mają w sobie nagle pojawiające się ostre, wysokie tony, które mogą irytować. Sam bohater nie wypowiada się, a komentarze pojawiające się podczas gry nie mają lektora. Interesującym zabiegiem jest dodanie pojawiającego się co jakiś czas dziecięcego śmiechu, ale czemu miał służyć, naprawdę trudno określić.


Opinia: Szponix

Gry platformowe to gatunek, który wręcz uwielbiam. Wszystkie wydawane na naszej konsoli przenośnej łykam niczym młody pelikan i często jestem z nich zadowolony. Niestety w przypadku Element4l  mam dość mieszane odczucia. Sterowanie nie jest w pełni intuicyjne, a poziom trudności, wbrew zapewnieniom twórcy, jest zdecydowanie zbyt niski. Również łamigłówki nie są najwyższych lotów i często wystarczy dosłownie chwila, by się z nimi uporać. Czas gry uzależniony jest od umiejętności gracza, mnie przejście zajęło około dwie i pół godziny, co, jak na platformera, jest wynikiem zadowalającym. Aczkolwiek taki Runner 2 zabrał mi dziesiątki godzin.

Grę mogę polecić wyłącznie fanom logiczno-zręcznościowych platformówek, dodatkowo w cenie nieprzekraczającej 15 PLN. W moim ranking dla tego gatunku tytuł trafił na jedno z ostatnich miejsc. Zdecydowanie bardziej polecam Nihilumbrę, The Swapper czy nawet Limbo, mimo iż są to nieco inne produkcje i znacznie mniej zręcznościowe. Osobiście liczę, że zmierzająca na PS Vita forma.8 okaże się znacznie ciekawsza i bardziej wciągająca.

Grafika: 5,5/10
Dźwięk: 4/10
Gameplay: 5,5/10

OGÓLNA: 5/10


Opinia: Quithe

Element4l nie jest grą rozbudowaną, lecz mimo to przejście go zajęło mi około dziesięć godzin. Gra była dla mnie wyzwaniem pod względem zręcznościowym i choć wielokrotnie (nawet i kilkadziesiąt razy…) musiałem powtarzać pewne miejsca, nie zniechęcałem się. Mogę spokojnie powiedzieć, że wciągnąłem się na tyle mocno, że tym bardziej chciałem pokonać wszystkie przeszkody. Pozostała część propozycji twórcy, czyli czasówki, niestety już mnie tak nie cieszyły, ponieważ nie lubię tego motywu w grach. Tak więc pod względem gameplay’owym grę mogę polecić osobom, które mają cierpliwość do wielokrotnych powtórzeń i lubią zręcznościówki (i niekoniecznie w nich wymiatają). A jeśli do tego dojdzie zamiłowanie do podbijania wyników czasowych, tym bardziej powinny być zadowolone. Natomiast jeśli chodzi o pomysł na „fabułę” i grafikę, na pewno nie są powodami do nabycia gry, ale też nie będą przeszkadzały w zabawie, a muzykę w razie potrzeby zawsze można wyłączyć.

Grafika: 5,5/10
Dźwięk: 4/10
Gameplay: 6,5/10

OGÓLNA: 6/10


Plusy:

  • Dla niektórych może być wyzwaniem
  • Znajdźki oraz dodatkowy tryb gry
  • Oprawa wizualna może się podobać…

Minusy:

  • …ale nie wybija się ponad przeciętność
  • Cena
  • Niezbyt dobre udźwiękowienie
  • Fabuła dodana na siłę

Grafika: 5.5
Dźwięk: 4
Gameplay: 6
Ogólna: 5.5/10


Serdecznie dziękujemy I-Illusions za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


 

Producent: I-Illusions
Wydawca: I-Illusions
Data wydania: 08.04.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 448 MB
Cena: 33 PLN

Reklamy