Seria Dynasty Warriors od lat znana jest użytkownikom konsol Sony oraz właścicielom  innych platform.Każda kolejna odsłona cechowała się coraz większym zakrojeniem fabuły, nowymi postaciami i atakami. Jednak mimo różnych usprawnień, spokojnie można powiedzieć, że seria jest powtarzalna. Dlaczego więc każde nowe wydawnictwo  o tym tytule odnosi sukces? Ponieważ, tak jak Dynasty Warriors Next, dostarcza nam tego, co w grze z gatunku slasher najważniejsze – przyjemności płynącej z samotnego niszczenia niezwykle liczebnych zastępów wroga.

Napisał: Coneys

Historię przedstawioną w grze twórcy nazwali „Romans Trzech Królestw”, ponieważ została ona oparta o powieść historyczną napisaną przez 14-wiecznego pisarza Lou Guanzhonga. Autor przedstawił w swoim dziele interpretację wydarzeń, które rozgrywały się na terytorium Chin w II i III wieku naszej ery. Ziemie te były wtedy rozdarte walką trzech rodów, które próbowały przejąć władzę nad jak największym terytorium.  Ich pobudki były różne, jeden bronił swoich włości, inny po prostu podbijał kolejne, a trzeci chciał zaprowadzić sprawiedliwość w całej krainie. Wydarzenia, które zostały nam podane w Dynasty Warriors Next, zostały podzielone na dwanaście części i zamykają się w okresie  od 184 do 192 roku naszej ery. Jednak nie będziemy poznawać każdego klanu osobno, lecz  czeka mas przeskakiwanie pomiędzy nimi. Z tego też powodu stoczymy ponownie te same bitwy, lecz będziemy kierować przeciwnikami, których wcześniej pokonaliśmy. Dlatego też całość może wydać się dość zawiła, zwłaszcza, że odbioru nie ułatwiają chińskie nazwiska oraz nazwy miast czy królestw. W zależności od stopnia zainteresowania historią, całość można odebrać w dwójnasób. Dla niektórych fabuła przedstawiona w grze stanie cię ciekawym punktem, który trochę przybliży historię Dalekiego Wschodu, dla innych będzie usianym dialogami tłem dla mordowania kolejnych fal wroga. W związku  z tym ostateczną ocenę będzie musieli wydać sami.

2014-05-28-1856071.jpg

Z racji tego, że w grze prowadzimy trzy rody, które mają do dyspozycji pokaźną liczbę wojowników, nie zostajemy skazani na jedną postać. Oczywiście do naszej dyspozycji zostaną oddane jednostki wybitne, które cechują się szczególnymi zdolnościami. Ich wybór jest bardzo szeroki i tylko niektóre misje będą nam narzucać konkretnego wojownika. Dynasty Warriors Next pozwala nam dobierać walczących spośród aż 65 postaci, każdej z własnym charakterem, historią oraz, przede wszystkim, z różnym uzbrojeniem i umiejętnościami specjalnymi. Ruchy i ataki bohatera uzależnione są od rodzaju broni, której używa. Do dyspozycji mamy katany, miecze, młoty, nunchaku, łuki, młoty bojowe, wachlarze, magiczne kostury czy topory bojowe. Jak widać, każdy ma szansę znaleźć coś dla siebie. Jakby tego było mało, możemy wyposażyć wojowników w bronie zebrane podczas kampanii, kamienie wspomagające statystyki, zwoje kupione od handlarza i wiele innych.  Cała ta plejada postaci oraz różnorodność oręża oraz wspomagaczy będzie nam potrzebna do wybicia wojsk wroga. Oprócz  ich dowódców, niejednokrotnie dorównujących nam siłą i umiejętnościami, zetkniemy się z masą zwykłych żołnierzy, takich jak: włócznicy, łucznicy, czy jeźdźcy. Często wspomagać ich będą czarodzieje lub maszyny bojowe plujące ogniem, a także dzikie bestie, wśród których możemy rozróżnić niedźwiedzie, wilki, a nawet pandy.

Po opisie naszych wojowników można by się spodziewać się, że będziemy stali na placu boju sami. Nic bardziej mylnego. Wspierać nas będzie nasza armia oraz przyjaźni bohaterowie. Nie zawsze jednak wszystko będzie szło po naszej myśli, czyli zwykłe ataki nie wystarczą, by rozgromić nacierających przeciwników. W razie kłopotów mamy dwie możliwości do wyboru. Pierwszym jest wykorzystanie specjalnych umiejętności, które najpierw musimy naładować, wypełniając pasek musou. Umiejętności specjalne są tak potężne, że możemy za ich pomocą powalić większość oponentów wokół nas. Aby je uruchomić i w pełni wykorzystać, musimy posłużyć się ekranem dotykowym. Drugim sposobem na uniknięcie bliskiej śmierci jest ucieczka, w której pomoże nam nasz wierny rumak. Po przywołaniu go i dosiadaniu nadal możemy zadawać zwykłe ciosy, lecz także włączyć umiejętność specjalną, która zamieni się w szarżę.

2014-05-28-185833.jpg

Oczywiście głównym elementem gry są starcia dwóch armii, w których zwycięski generał może być tylko jeden, lecz nie będzie to takie proste, jak właśnie wspomniałem. Każda misja polega na przejęciu  wszystkich obozów wroga. Ostatni obóz, czyli baza główna, jest najlepiej chroniona i to właśnie jej zdobycie jest kluczem do wygranej. Jednakże każde małe zwycięstwo wpływa na rozgrywkę. Przykładowo, jeśli podbijemy obóz łuczniczy, to co jakiś czas będzie on ostrzeliwał dowolny punkt na mapie, raniąc naszych wrogów. Dzięki temu gra, w której spodziewaliśmy się zwykłej krwawej rzezi, zyskuje strategiczny aspekt. Warto więc przemyśleć, które obozy dadzą nam największe korzyści i w jakiej kolejności powinniśmy je atakować.

Wydawać by się mogło, że ten system sprawia, iż gra jest ciekawa i złożona, ale to dopiero początek atrakcji przygotowanych przez twórców. Wykonując misje, spotkamy się wielokrotnie z przerywnikami w postaci zręcznościowych wyzwań wykorzystujących możliwości technologiczne Vity. Czasem będziemy musieli błyskawicznie obronić się przed zasadzką, używając ekranu dotykowego, zaś innym razem rozpoczniemy pojedynek z wrogim dowódcą, od którego zależy powodzenie bitwy. Pojedynki te zostały stworzone w sposób przemyślany, dzięki czemu zwykłe „mazanie” po ekranie nie da nam zwycięstwa. Czasami warto poczekać na atak wroga i wyprowadzić kontratak, natomiast innym razem musimy przytrzymać palec na ekranie, aby przebić się przez gardę oponenta. Gdy będziemy w zwarciu, musimy jak najszybciej naciskać pojawiające się na ekranie koła, dzięki czemu na krótką chwilę odepchniemy i oszołomimy przeciwnika.

2014-05-28-185807.jpg

„Romans Trzech Królestw”, czyli wątek fabularny, jest najważniejszym, ale nie jedynym trybem, w którym przyjdzie nam zmierzyć się z przeważającymi siłami wroga. Przede wszystkim warty uwagi jest „Conquest Mode”, w którym będzie nam dane walczyć z innymi rodami o hegemonię na ziemiach Chin. Jest to połączenie gry strategicznej prowadzonej w systemie turowym z klasycznym stylem Dynasty Warriors. Po ataku na wrogi obszar zostajemy przeniesieni na mapę, na której rozgrywka toczy się tak samo, jak w kampanii.  Co ciekawe, możemy wybrać, na jak wielkim terenie i ile nacji będzie się zmagać o zwycięstwo.  Poza tym w trybie „Conquest” może dołączyć do nas znajomy, jednak nie bierze on udziału w bezpośredniej walce, a jedynie podczas widoku mapy, więc nie mamy z nim żadnej głębszej interakcji. Jak więc widzicie, jest to interesujący sposób na przedłużenie zabawy..

Twórcy dołączyli również możliwość grania w kooperacji ze znajomymi, niestety jedynie w sieci lokalnej. Gra wieloosobowa dzieli się na cztery formy rozgrywki, w których naszym zadaniem jest bronić bazy przez określony okres czasu lub podbić wrogą bazę główną w trzy minuty. Starcie w „Coalition Mode” możemy rozpocząć sami, lecz jest ono na tyle wymagające, że lepiej podejść do niego ze znajomymi. Im więcej osób, tym bitwa staje się łatwiejsza. Maksymalnie podczas jednej rozgrywki mogą współpracować cztery postacie, co znacznie zwiększa frajdę z gry. Szkoda tylko, że w tej pozycji trzeba mieć znajomych z Vitą blisko siebie. Gra znacznie by zyskała na obsłudze multi przez Internet.

2014-05-28-1859021.jpg

Myślę, że już zyskaliście jakieś pojęcie, jak bardzo rozbudowany jest ten tytuł, jednak pełnię tego faktu ujrzycie dopiero po odkryciu wszystkich jego tajemnic. Wciąż jednak w recenzji można Wam  co nieco zdradzić. We wstępie wspomniałem o dużej liczbie postaci do wyboru, lecz deweloperzy dali nam narzędzie zwane „Edit Mode”, które umożliwia stworzenie maksymalnie dziesięcioro dodatkowych wojowników. Poziom edycji jest bardzo duży, lecz odkrywany stopniowo, wraz z postępami w wątku fabularnym. Począwszy od fryzury, aż do wyboru broni, mamy pełną dowolność w kreowaniu naszej własnej, unikalnej postaci. Między innymi możemy wybrać kształt ust, odcień skóry, zbroję, barwę głosu, imię oraz płeć. Niestety nie posiadamy sposobności, aby wykreowanych wojów użyć ich podczas kampanii, jednakże mamy szansę pochwalić się nimi w starciach wieloosobowych.

Na sam koniec zostawiłem ujawnienie Wam „Gala Mode”. Jest to zbiór mini gier i dodatków stworzonych specjalnie dla systemu PS Vita. „Musou Snapshots” to świetny edytor zdjęć pozwalający na umieszczenie postaci lub akcesoriów z gry (i nie tylko) jako dekoracje do fotografii. Posiada wiele opcji, np.: możemy używać zarówno przedniej, jak i tylnej kamery, dostajemy też do dyspozycji długopis oraz wiele efektów specjalnych, jak różnorodne wybuchy czy błyskawice. Jako że Sony nie dało nam do dyspozycji nic więcej niż dość biedne Kąciki Malarskie, taki gadżet na pewno zostanie miło odebrany przez użytkowników. „Gala” to jednak nie tylko edytor. Znajdziemy w niej dodatki, które wcześniej spotkaliśmy w trybie fabularnym, czyli wyścigi konne wykorzystujące żyroskop, tryby „Bastion” oraz „Marksman”, które rozgrywką przypominają gry typu tower defense. Co więcej, wykorzystują one ekran oraz tylny panel dotykowy do pozbywania się kolejnych fal wroga. „Calligrapher” to ostatnia i zarazem najciekawsza mini gra. Nasze zadanie w niej polega na odnalezieniu za pomocą touchpada ukrytego na pergaminie znaku z chińskiego alfabetu. Gdy już uda nam się go odkryć, malujemy go palcem na ekranie. Jak widać, Dynasty Warriors Next to tytuł posiadający w zanadrzu o wiele więcej niż tylko bezmyślną walkę.

dynasty_warriors_next8.jpg

Pora przybliżyć Wam oprawę audiowizualną, która, niestety, nie jest najwyższych lotów. Tym, co od razu rzuca się w oczy, jest słabe wykonanie tekstur i modeli. Postać, którą sterujemy, wygląda jeszcze jako tako, jednakże przeciwnicy, otoczenie, niebo oraz efekty specjalne są niedopracowane i bez owijania w bawełnę – brzydkie. Sposób poruszania się żołnierzy jest nierealistyczny i toporny. Jedyne, co pozytywnie zwróciło moją uwagę, to animacje walki, które są płynne oraz cieszą swoją efektownością. Wyglądem wyróżniają się natomiast przerywniki filmowe, które zostały wykonane w staranny sposób i idealnie wpasowują się w klimat gry. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że Dynasty Warriors Next jest tak rozbudowaną grą, że twórcy musieli pójść na pewne ustępstwa., aby zachować płynność rozgrywki. Na dłuższą metę gracze na pewno docenią to rozwiązanie, jednak każdy wielbiciel jak najlepszej grafiki będzie zawiedziony i może poczuć się zniechęcony tym faktem.

Po tej jakże surowej ocenie wizualnej strony gry, chciałbym napisać kilka dobrych słów na temat udźwiękowienia. Niestety, jeśli chcę pozostać szczery, to mogę jedynie powiedzieć, iż jest ono poprawne. W menu przygrywa nam rytmiczna muzyczka rodem z Tekkena, która podczas rozgrywki zastąpiona jest przez bardziej porywającą do heroicznych czynów, przyjemną dla ucha muzykę, która rzadko jest powtarzana i przypadła mi do gustu. Minusem natomiast są dźwięki walki. Obojętnie, czy używamy kija, katany, czy dwóch mieczy, odgłosy wydawane podczas uderzenia brzmią identycznie. Szmery armii są powtarzalne, lecz nadają całej bitwie miłego klimatu. Na plus zdecydowanie mogę ocenić aktorów głosowych  oraz odgłosy umiejętności specjalnych i zwierząt.


Opinia: Coneys

Uważam, że Dynasty Warriors Next jest pozycją obowiązkową dla fanów gatunku. Ponadto osoby, które nie miały z tym typem gier żadnej styczności, również powinny być zadowolone z zakupu. Oczywiście gra ta posiada pewne wady, lecz mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie były one odczuwalne podczas rozgrywki. Co najważniejsze, tytuł ten nie nużył mnie i zapewnił mi sporo zabawy podczas długich, zimowych wieczorów. Bardzo łatwo wciąga w klimat starożytnych Chin i wręcz trudno się z niego wyrwać. Sądzę, iż właśnie takie nietuzinkowe i oryginalne gry są nadzieją na poprawę sytuacji Vity oraz przyciągnięcie do niej nowych użytkowników.

Fabuła: 6
Oprawa graficzna: 5
Audio: 6
Gameplay: 9
Multiplayer: 8

Ocena ogólna: 7/10


Opinia: Szponix

Dynasty Warriors NEXT, jako jedyna gra, urzekła mnie trybem demonstracyjnym. Demo pobrałem z ciekawości i wręcz wchłonąłem. Przeszedłem je kilkanaście razy, mimo iż zazwyczaj wyłączam te okrojone wersje po kilku minutach. Postanowiłem więc po jakimś czasie zakupić pełną edycję i… nie zawiodłem się! Naprawdę dobrze przedstawiona fabuła oraz ciekawy i, co najważniejsze, rozbudowany gameplay sprawiły, że nie mogłem oderwać się od ekranu konsoli. Mawiają, że w tej grze wystarczy wciskać jeden przycisk i można wygrać każdą misję. Ja odpowiem, że ci opiniotwórcy nie mają racji. Owszem, w grze istnieje sporo przeróżnych kombinacji ciosów, przy czym można korzystać tylko z jednej ulubionej, ale trudno mówić o tym, że produkcja polega na wciskaniu tylko jednego klawisza. Bardzo dużą zaletą, moim zdaniem, są elementy taktyczne. To dzięki nim ta produkcja tak szybko nie nuży. Po solidnym przygotowaniu się do walki (amulety, wierzchowiec, broń, dodatki) musimy rzucić okiem na mapę i szybko opracować solidny plan działania – wybrać obozy, które pójdą na pierwszy ogień i oddzielić je od tych, które mogą poczekać. Podbite już fortyfikacje trzeba pilnować, gdyż niejednokrotnie zdarzy się, że źle opracowana taktyka doprowadzi do utraty zdobytych miejsc, a tym samym do podbicia naszej głównej bazy, a więc i sromotnej porażki. Jednym z mankamentów gry niezaprzeczalnie są walki z bossami. Twórcy postanowili skorzystać z dobrodziejstw ekranu dotykowego i stworzyć dotykowe potyczki. Bardzo słaby pomysł, który niejednokrotnie doprowadził mnie do irytacji. Oprawa wizualna, moim skromnym zdaniem, jest przyzwoita. Najważniejsza jest jednak płynność gry oraz wielki fun z rozrywki. Polecam!

Fabuła:  7/10
Oprawa graficzna:  6/10
Audio:  5/10
Gameplay:  7/10
Multiplayer:  5/10

Ocena ogólna: 7/10


Opinia: Quithe                                  

DWN było jedną z moich trzech pierwszych gier na Vitę. Nadal, po około półtora roku, dobrze ją  wspominam. Przy trybie fabularnym spędziłem ponad 30 godzin i miałem przy tym kupę radochy. Pewnie, kilka rzeczy z czasem irytowało, np. powtarzalność czy nieszczęsne pojedynki dotykowe, ale wciąż więcej było plusów. Mnogość postaci, ciekawa historia, taktyczne zdobywanie obozów, różne zabawy funkcjami specjalnymi Vity, jak dotyk czy żyroskop, umilały rozgrywkę. Co do pozostałych trybów rozgrywki, nie chciało mi się już nimi bawić, ponieważ niedługo po ukończeniu kampanii założyłem własne konto PSN. Jednak historia dała mi tyle frajdy, że spokojnie mogę polecić kupienie gry tylko dla niej. Szczególnie, że teraz można ją wyrwać dość tanio.

Fabuła:  8/10
Oprawa graficzna:  6,5/10
Audio:  7/10
Gameplay:  8/10
Multiplayer:  brak oceny

Ocena ogólna: 8/10


Plusy:

  • Duża liczba grywalnych postaci
  • Edytor
  • Różnorodność rozgrywki
  • Conquest Mode
  • Tryb kooperacji
  • Wykorzystanie funkcji Vity

Minusy:

  • Jakość modeli i tekstur
  • Brak trybu multiplayer przez sieć
  • Powtarzalność misji

Grafika: 5.8
Dźwięk: 6
Fabuła: 7

Gameplay: 8
Multiplayer: 6.5

Ogólna: 7.3/10


 

Producent: Omega Force
Wydawca: Koei
Data wydania: 22.02.2012 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1489 MB
Cena: 84 PLN

Reklamy