Coraz częściej na konsoli PlayStation Vita goszczą gry, które odniosły mniejszy lub większy sukces na innych platformach mobilnych. Wiele z nich powstaje z myślą o jak najprostszym wykorzystaniu sterowania za pomocą ekranu dotykowego. Przy portowaniu takich pozycji twórcy dodają obsługę przyciskami fizycznymi konsoli, co kończy się z różnym skutkiem. My natomiast omówimy przypadek, który pozostał wierny swojej pierwotnej idei smarowania palcem po ekranie.

Napisał: Duch

Dobre, bo polskie

Draw Slasher to gra warszawskiego studia Mass Creation, która pierwotnie została wydana na urządzenia z iOS-em w 2009 roku. Po blisko czterech latach udało jej się trafić również na naszą konsolkę.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej?

Nasz protagonista, niezwykle zwinny i szybki ninja, ma na imię Hanzo. Gdy powrócił do rodzinnej wioski po wyczerpującym obozie treningowym, odkrył, że jej mieszkańcy zostali porwani. Nie myśląc zbyt długo, postanawia odbić przyjaciół i ukarać za ten niecny czyn złoczyńców – pirackie małpy zombie. I to właściwie tyle w kwestii wątku fabularnego. Draw Slasher, podobnie jak inne tego typu gry, oferuje tylko zarys historii, aby dać nam jakikolwiek pretekst do radosnego zasuwania palcem po ekranie.

27.jpg

Napisał: Medium

Tnij palcem wszystko, co się rusza

Sterowanie w Draw Slasher jest wielką zaletą tej produkcji. Twórcy wykorzystali wyłącznie przedni panel dotykowy konsoli, co znacznie ułatwia kierowanie ruchami naszego bohatera. Nasza postać jest uzależniona od palców, którymi wykonujemy wszystkie manewry. Tym samym, dotykając ekranu, wskazujemy punkt docelowy podróży, a suwaniem wykonujemy trasę cięcia katany. Wszystko działa bardzo intuicyjnie i jest przystępne dla każdego gracza.

Wyciągnij katanę i ruszaj do boju

Wspomniana katana jest naszym najlepszym przyjacielem. Doskonale sprawdza się przy pokonywaniu kolejnych hord potworów. Niestety jest to jedyny rodzaj broni, jakiej użyjemy w świecie ninja, ale…

Jako zamaskowany wojownik znamy też sztukę ninjutsu, czyli specjalnych technik służących do ataków czy krycia się. Początkowo dysponujemy jedynie sztuką „trzęsienia”, która oszałamia wszystkich przeciwników na planszy. Jednak wraz ze zdobywanym w walce doświadczeniem otrzymamy dostęp do silniejszych technik, np. używania błyskawić. Niestety wizualna strona ataków specjalnych pozostawia sporo do życzenia. Widząc coraz potężniejszego bohatera, nasuwa się myśl, że efekty jego mocy będą przynajmniej widowiskowe. Niestety tak nie jest. Animacje są mierne i nie satysfakcjonują gracza, choć warto dodać, że nieraz uratują nam tyłki. Jednak potęga Hanzo nie jest nieograniczona. Warunkiem władania ninjutsu jest posiadanie energii ki, czyli punktów zdobywanych podczas ubijania kolejnych oponentów.

43.jpg

Hordy małp atakują

Konstrukcja przeciwników sprawdza się świetnie. W świecie ninja spotkamy opancerzone od stóp do głów bestie, latające małpy i inne odmiany tych humorystycznie przedstawionych ssaków. Jakość graficznego wykonania jest godna pochwały. Rysownicy z ekipy Mass Creation zrobili kawał dobrej roboty. Każdy przeciwnik posiada słaby punkt, który musimy wykorzystać w walce. Za zabicia otrzymujemy wspomnianą wcześniej energię ki oraz punkty doświadczenia. Dzięki nim nasz wojownik awansuje na wyższy poziom, co powoduje wzrost naszych dowolnie wybranych statystyk. I tutaj twórcy się nie postarali. Mamy tylko trzy możliwości ulepszenia naszej postaci: wydłużenie paska życia, paska staminy i zwiększenie mocy poszczególnych technik ninjutsu. Trochę mało, ale lepsze to niż nic. Na naszej drodze staną również bossowie. Zazwyczaj walczy się z nimi inaczej niż ze zwykłymi pachołkami. W tych momentach główną rolę odgrywa zręczność gracza. Ostatnia walka świetnie wykorzystuje dotykowy ekran, ale o tym przekonacie się sami, sięgając po tę pozycję.

Skacz i unikaj, recepta na sukces

Kampanię Draw Slashera można podzielić na dwa przeplatające się elementy rozgrywki. Pierwszy to siekanie wszystkiego na mapie, a drugi to unikanie przeszkód. Ten drugi wypada średnio. Ruchy Hanzo są troszeczkę opóźnione, a palce rysujące trasę często zasłaniają przeszkody. Problemem jest również wkradająca się monotonność, która niestety jest bolączką całej produkcji. Znacznie lepiej odbierałem siekanie kolejnych fal małp, niż skakanie nad toczącymi się beczkami, ale to już kwestia gustu.

51.jpg

Zabawa nie kończy się tak szybko

Na szczęście twórcy przewidzieli niedosyt graczy po skończeniu kampanii i przygotowali tryb arcade oraz szereg wyzwań, które przedłużą czas spędzony przy ekranie konsoli. Pierwszy tryb to tak naprawdę znana z wielu serii horda, czyli pokonywanie kolejnych fal przeciwników. Wyzwania są już bardziej urozmaicone i sprawdzają się dużo lepiej na krótkie posiadówki. Nasze umiejętności zostaną sprawdzone na maratonie śmierci, gdzie po jednym zainkasowanym ciosie nasz bohater ginie lub przy zabijaniu jak największej ilości stworzeń jednego rodzaju. Czas spędzony przy tych mini gierkach może dostarczyć nawet tyle samo frajdy, co przechodzenie fabuły.

Napisał: monry

Klimatyczne siekanie

Przez kolejne hordy wrogów przebijać się będziemy w całkiem sympatycznej, lekko humorystycznej oprawie audiowizualnej. Zarówno tła, jak i przeciwnicy są na tyle ładnie narysowane, że ich powtarzalność zupełnie nie nuży. Każdy z siedmiu etapów trybu fabularnego został zrealizowany w delikatnie innej konwencji. Przyjdzie nam więc walczyć w bijącej żółto-czerwonymi płomieniami palącej się wiosce, ponurych dokach czy też w ciemnym lesie. Nie musicie się jednak obawiać, pomimo tryskającej wszędzie krwi, produkcja ta nie uderza swoją brutalnością. Wręcz przeciwnie, twórcy zbudowali naprawdę przyjemny klimat, który podkreślają wyraźne barwy świetnego ekranu OLED Vity. Ciekawemu stylowi graficznemu towarzyszą bardzo dobre animacje. Co równie ważne, nawet gdy na ekranie znajduje się więcej przeciwników, niż wasze oczy są w stanie rejestrować, Vita nie dostaje czkawki nawet w najmniejszym stopniu.

Dźwiękowo Draw Slasher również stoi na wysokim poziomie. Podkład muzyczny oraz odgłosy i efekty specjalne ładnie współgrają z oprawą wizualną i budują świetny, lekko komiksowy klimat ninja.

32.jpg


Palcem do sklepu?

Opinia: Duch
Draw Slasher to gra typowo smartfonowa/tabletowa, więc na PS Vita, jako chwilowy kompan na odstresowanie lub podczas „posiedzenia na tronie”, sprawdza się doskonale. Nie zmienia to faktu, że do gier wybitnych czy dobrych zaliczyć jej po prostu nie można. Ot, ciekawa popierdółka, w którą można zagrać w trakcie jakiejś przerwy w pracy, szkole bądź w autobusie miejskim.

Ocena: 5/10


Opinia: Medium
Sięgając po ten tytuł, nie miałem wobec niego żadnych oczekiwań, ponieważ niezbyt mnie interesował. Gdy w niego zagrałem, zauważyłem wiele kontrastów. Niektóre elementy mnie urzekły, a inne zawodziły. Z uwagi, iż miałem mało czasu na ogranie tego tytułu, ukończyłem go na raz. Długość kampanii pozostawia wiele do życzenia. Mi zajęło to około trzy godziny. Po ukończeniu fabuły nie mogłem pozbyć się jednego odczucia – monotonności. Według mnie gra sprawdzi się jedynie przy krótkich posiedzeniach z konsolą. Przez cały czas spędzony w świecie ninja robiłem praktycznie to samo, a nawet nowe umiejętności nie wprowadziły uśmiechu na mojej twarzy. Zawiodła mnie również ilość cutscenek. Było ich zaledwie kilka, a moim zdaniem to mogło wyróżnić tę produkcję. Humorystyczny wstęp do historii bardzo mi się spodobał, niestety długo musiałem czekać na kolejny przerywnik filmowy. W moim odczuciu największą zaletą była oprawa graficzna. Miłe dla oka modele postaci oraz fajnie zrealizowane tła umilały rozgrywkę. Mówiąc o oprawie wizualnej, nie można zapomnieć o muzyce. Audio podobało mi się w przerywnikach, ale zawiodło mnie we właściwej rozgrywce. Fabularnie też nie jest to tytuł najwyższych lotów, a jedynie pozycja ze średniej półki. Podsumowując, jeżeli lubicie bezmyślną siekankę na krótkie sesje z konsolą, to nie zawiedziecie się.

Ocena: 5,7/10


Opinia: monry
PS Vitę kupiłem przede wszystkim dlatego, że lubię grać poza domem, a nie trawię sterowania dotykowego. Naturalnie więc do Draw Slashera podchodziłem z dużą niechęcią. Czy słusznie? Niestety tak. Mimo bardzo przyjemnego klimatu i świetnej oprawy audiowizualnej, sterowanie skreśla tę grę kompletnie. O ile etapy polegające na siekaniu przeciwników są całkiem przyjemne, o tyle te bardziej oparte na odpowiednim timingu potrafią nieźle wkurzyć. Ostatecznie więc krótka sesja z konsolą, która miała na celu odprężenie, powoduje jeszcze większą irytację. Tego typu gry stanowczo nie powinny ukazywać się poza smartfonami.

Ocena: 6/10


6.jpg

Opinia: Urouborous
Przez bardzo długi czas moją główną platformą mobilnej rozgrywki był smartphone z systemem Android. Brak fizycznych klawiszy i często nieprecyzyjne sterowanie utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie o taką formę zabawy mi chodziło. Gdy przesiadłem się na Vitę, odczułem ulgę. Wreszcie w małym przenośnym urządzeniu zawarte zostało to, czego poszukiwałem od tak dawna.

W przypadku Draw Slasher spotykam się z paradoksem. Odnoszę wrażenie, że uciekając od smartphone’owych gier spadłem z deszczu pod rynnę. Tytuł ten zawiera wszystkie elementy, których zupełnie mi nie brakuje po przejściu na Vitę. Sterowanie dotykowe, brak fabuły oraz casualowy system rozgrywki świetnie sprawdza się na Androidzie, iOS-ie czy innym systemie, który posiadamy w telefonach, gdy dla zabicia czasu wystarczy sięgnąć do kieszeni. Sterowanie, owszem, oddaje ducha gry, ale zupełnie nie pasuje mi do możliwości. jakie oferuje przenośna konsola Sony.

Na systemach iOS oraz Android mamy inną grę w podobnym klimacie, a do której muszę teraz nawiązać. Myślę o Samurai II: Vengeance. Pomijając już fakt, że przedstawiona została ona w oprawie 3D, widzę wiele podobieństw. Poczynając na zbliżonej stylistyce, wycinaniu setek wrogów, a na poczuciu humoru kończąc, o wiele wyżej stawiam Samurai. Paradoksalnie to właśnie ta gra, która na smartphone’ach wywarła na mnie największe wrażenie, sterowana jest za pomocą klawiszy ekranowych. Przeniesienie sterowania na fizyczne klawisze Vity byłoby strzałem w dziesiątkę.

Na koniec mojej opinii zadaję sobie pytanie. Czy gdyby obie te gry trafiły na przeciwne platformy, moja opinia o nich by się zmieniła? Draw Slasher zdecydowanie trafiłby do koszyczka z ciekawszymi produkcjami wartymi uwagi podczas niezobowiązującego pogrywania w środkach komunikacji miejskiej. Na Vicie wiele indyków zjada go na śniadanie. W obecnej sytuacji czuję się jednak rozczarowany.

Ocena: 4/10


Opinia: kaszana
Czym dla mnie było obcowanie z Draw Slasher? Bezmózgą, wesołą jatką, która faktycznie bawi, lecz na dłuższą metę jest nieco męcząca. To po prostu miła odskocznia od większych tytułów i dobra alternatywa dla krótszych posiedzeń, np. w podróży komunikacją miejską. Z produkcją Mass Creation dobrze będą się bawić także wasze dziewczyny, dzieci, młodsze rodzeństwo – słowem, gracze niedzielni. Zasady są proste, a możliwość wyboru poziomu trudności zwiększa przystępność. Choć Draw Slasher oferuje całkiem sporo za niewygórowaną cenę, nie nastawiajcie się na spektakularnie wspaniałą czy rozbudowaną rozgrywkę. Ot, dodatek do biblioteki gier dostępnych na PlayStation Vita. Kupicie, przejdziecie, odstawicie, zapomnicie.

Ocena: 6,5/10


Plusy:

  • Beztroskie mashowanie przeciwników
  • Różnorodność przeciwników
  • Zróżnicowane walki z bossami
  • Styl graficzny
  • Humorystyczne cutscenki

Minusy:

  • Szczątkowa fabuła
  • Mało trybów rozgrywki
  • Mało ścieżek rozwoju statystyk
  • Krótki tryb fabularny

Ogólna: 5.4/10


Serdecznie dziękujemy Mass Creation za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


 

Producent: Mass Creation
Wydawca: Mass Creation
Data wydania: 24.04.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 495 MB
Cena: 19 PLN

Reklamy