Jeśli zapytasz się graczy, skąd pochodzą najdziwniejsze gry, większość, jak nie wszyscy, odpowiedzą “Z Japonii”. Produkcje z tego kraju nieraz zaskakiwały nas oryginalnymi pomysłami, które w innych miejscach świata odpadłyby na poziomie tworzenia wstępnej koncepcji produkcji. Idealnym przykładem takiego tytułu jest Monster Monpiece. Zapraszamy więc do przeczytania recenzji gry, którą śmiało można by reklamować parafrazą sloganu serii Pokemon: “Wymacaj je wszystkie”.


Fabuła


Napisał: Arst

W świecie Yafaniel przyjdzie nam pokierować losami nieśmiałej nastolatki imieniem Maya, uczennicy akademii Kunaguva, w której szkoli się Mistrzów. Tytuł ten pozwala panować nad żyjącymi w głównej mierze w kartach „potwornymi dziewczynami”. Splot wydarzeń sprawia jednak, że nasza bohaterka oraz jej dwie przyjaciółki, zamiast kontynuować spokojną edukację, zostają wplątane w większą intrygę, która wymusi na nich wędrówkę po krainie oraz niezliczoną liczbę walk. W przygodzie pomogą nam dwie przydzielone przez akademię potworzyce i mimo że nasza talia składać się będzie z wielu tych istot, to tylko one są ujęte w scenariuszu, a reszta naszej armii jest po prostu bezimiennymi pionkami. Oczywiście napotkamy też wielu wrogo nastawionych Mistrzów, którymi kierują przeróżne cele, ale nie oczekujcie żadnych ambitnych powodów, bo oprócz paru pojedynków ruszających historię do przodu, są to głupoty, o których nawet szkoda pisać. Tak w skrócie można opisać fabułę. Co gorsza, trudno byłoby napisać choć trochę więcej, aby nie zepsuć przy tym całej historii, którą mamy do okrycia. Po prostu nie jest ona zbyt rozbudowana, a „zaskakujące” wydarzenia i zwroty akcji są tak przewidywalne, że zakończenia możemy domyślać się już niemal na początku gry.

Podobnie wygląda kwestia projektu postaci. Twórcy nakreślili je po macoszemu, przez co utożsamienie się z nimi, ich problemami czy wyborami jest niemożliwe. Dodatkowo nie uświadczymy poważnych rozterek egzystencjalnych, głębokich problemów miłosnych, rasizmu między gatunkami czy nawet charakterystycznych dla wieku postaci trudów dojrzewania. Na domiar złego całość polana jest słodkim sosem rozmów o łakociach i przyjaźni, omijając bądź skracając ważniejsze tematy dotyczące głównego wątku. Tę idyllę oraz niepowagę potęguje jeszcze całkowity brak postaci płci brzydkiej, które mogłyby wprowadzić trochę inny klimat, ponieważ pozostali oni spłyceni do nieznacznych wzmianek o nich w dialogach bohaterek.

Jak więc widzicie, ta różowiutka fabuła jest tylko pretekstem oraz tłem dla systemu gry, który opiera się na karciance. Po prostu popycha nas do przodu i daje swego rodzaju powód, aby staczać niezliczone pojedynki. Przy okazji jednak, z powodu prezentacji i długości dialogów, wydłuża przygodę z produkcją do kilkudziesięciu godzin.

monmon2


Gameplay


 Napisał: Medium

 Rozgrywka w Monster Monpiece łączy ze sobą wielokrotnie wykorzystywane rozwiązania, ale znajdzie się także kilka nowatorskich. Celem zabawy jest pokonanie przeciwnika poprzez sprowadzenie jego punktów zdrowia do zera. W grze nie przyjęto jednak domyślnej wartości życia, z którą zaczynamy walkę. Zależy ona od postępu  w grze. Dodatkowo takie rozwiązanie pozwoliło twórcom odpowiednio regulować poziom trudności. Drugim, równie charakterystycznym dla gier karcianych wskaźnikiem jest poziom many. Dzięki niej wystawiamy nasze karty na pole bitwy. Pojedynek zaczynamy z trzema punktami i co turę dostajemy kolejne trzy. Oczywiście nie musimy polegać tylko na tej zasadzie. Są też inne sposoby, dzięki którym możemy zwiększyć nasz zasób many, ale tym tematem zajmiemy się nieco później.

Teraz przejdziemy do podstaw walki. Pole bitwy, na którym stoczymy nasze boje, składa się z 21 pól. W praktyce otrzymujemy trzy wiersze, o szerokości siedmiu pól każdy, po których poruszają się nasze jednostki. Na krańcach szachownicy znajdują się dwa zamki, jeden nasz i jeden przeciwnika. Naszym celem jest doprowadzenie potwornej dziewczyny na ostatnie pole po stronie zamku wroga, aby uderzyła w budowlę, zabierając w ten sposób jeden punkt zdrowia przeciwnika. Niestety po wyprowadzonym ataku nasza sojuszniczka umiera. Jednostki możemy wystawiać jedynie na przyjaznej stronie pola walki, czyli na obszarze dziewięciu pól (3×3). Co rundę przyjazne wojska przesuwają się o jedno pole w prawo, krocząc w stronę zamku przeciwnika. Jeżeli na ich drodze stanie wroga postać, rozpocznie się wymiana ciosów.

Zajmijmy się kartami, które odgrywają w grze podstawową rolę. Co ciekawe, przedstawiono na nich wyłącznie przedstawicielki płci pięknej. Wśród nich wyróżniamy cztery klasy jednostek: walczące w zwarciu (melee), dystansowe (ranged), leczące (healer) oraz wspomagające (buffer).Ten podział możemy dodatkowo rozbić na gatunki, przykładowo wróżki (fairy), bestie (beast). Gatunek ma znaczenie, gdy dokonujemy fuzji. System ten polega na łączeniu maksymalnie dwóch kart w jedną silniejszą. Jest to możliwe wyłącznie wtedy, gdy posiadamy jedną jednostkę na polu walki i drugą z tego samego gatunku w ręce. Po aktywowanej fuzji wystawiony sojusznik otrzymuje statystyki i zdolności karty, którą wybraliśmy.

monmon3

Poza typem i gatunkiem karty istotne są także wartości, które na niej znajdziemy. Są nimi atak i zdrowie, a u postaci leczących oraz wspomagających dodatkowo poziom many (MP). Silniejsze jednostki mogą pochwalić się jeszcze zdolnościami i czarami (skills). Niestety nie ma ich wiele, a użyteczność jest mocno dyskusyjna. Co prawda potrafią wspomóc nas dodatkową maną czy atakiem, ale nie są w stanie odmienić krytycznej sytuacji na polu walki. Być może system skilli ma większe zastosowanie w walkach online, ale w jednoosobowej przygodzie, która jest dość łatwa, zdolności nie odegrają kluczowej roli. Jest jeszcze jeden element, który wyróżnia karty. Mowa o aurze, która występuje w czterech kolorach: zielonym, niebieskim, żółtym i czerwonym. Aury są bardzo ważne, ponieważ tworzą system kombinacji. Jeżeli wystawimy pod rząd dwie karty o tym samym kolorze, otrzymamy dodatkowy punkt many w następnej turze. Na tym nie koniec, bowiem w przypadku wystawienia pod rząd trzech kart o tej samej aurze wszystkie nasze stworzenia otrzymają bonus +1 do ataku i życia, a my wzbogacimy się o trzy punkty many. Zapewniam Was, że umiejętne wykorzystywanie aur w walce jest bardzo ważnym aspektem.

Pojedynek może zakończyć się fiaskiem w dwóch przypadkach: przy utracie wszystkich punktów życia lub po wykorzystaniu wszystkich kart z talii. Warto pamiętać zwłaszcza o tym ostatnim powodzie i ciągle pilnować talii potworzyc, zawłaszcza że naszymi zestawami możemy zarządzać w dowolnej chwili (tworzyć, usuwać lub edytować), wchodząc do pokoju kart. Istnieją dwa warunki, które nasza talia musi spełniać, abyśmy mogli z nią przystąpić do walki. Liczba kart musi mieścić się w przedziale od 30 do 40 oraz możemy posiadać maksymalnie trzy karty tego samego rodzaju. Karty zdobywamy podczas naszej przygody lub kupując paczki z nimi w sklepie. Po odpakowaniu otrzymujemy losowe potwory, które możemy dodawać do naszych talii.

monmon4

Na tym jednak nie koniec. Karty podlegają procesowi ulepszania, który odbywa się w czasie wolnym od walki. Wykorzystując zdobyte punkty „rub”, możemy w dość charakterystyczny sposób wzmacniać nasze jednostki. Ulepszanie odbywa się poprzez pocieranie kobiecych kształtów. Gdy uda nam się napełnić pasek przyjemności do pełna, karta zostaje pomyślnie udoskonalona. Wzmocniona potworzyca ma szansę wzbogacić się o nowe statystyki oraz zdolności. Dodatkowo postać zrzuca z siebie niepotrzebne części garderoby. Większość kart możemy ulepszyć dwukrotnie (zdarzają się wyjątki).

To właściwie tyle, jeśli chodzi o pojedynki i karty. Pora na kilka informacji dodatkowych. Na mapie gry znajdziemy linie z zakotwiczonymi kropkami, po których możemy się poruszać. Niektóre z nich ukrywają losowe wydarzenia, a niektóre, np. przedstawiające bramy, zwiastują pojedynek. Gdy ukończymy jedną z map, system przenosi nas na kolejną, która zazwyczaj cechuje się nowym udźwiękowieniem oraz zmienionym pejzażem pola bitwy. Naszą trasę możemy podzielić na dwie części. Pierwszą są główne linie, po ukończeniu których popychamy fabułę na przód i przechodzimy do kolejnych lokacji. Drugą częścią są liczne odnogi, które pozwalają zdobyć dodatkowe punkty „rub”, pieniądze, paczki z kartami oraz przedmioty. Itemy, podobnie jak karty, możemy zakupić w sklepie za odpowiednią cenę. Do walki przystępujemy z maksymalnie trzema przedmiotami, które wcześniej ustawiamy w naszym zestawie.

monmon5

Czas wspomnieć o trybie wieloosobowym, który w moim odczuciu jest dużo ważniejszym ogniwem w grach karcianych niż walka ze sztuczną inteligencją. Nasze bitwy możemy rozgrywać przez sieć lub przez ad-hoc. Walki mają podobny charakter do tych z samotnej przygody. Walczymy w nich taliami złożonymi w trybie kampanii. W ustawieniach możemy wybrać kilka podstawowych opcji, takich jak: lokacja, maksymalny poziom many czy wartość regeneracji many. W pojedynkach mogą uczestniczyć maksymalnie dwie osoby. Tryb wieloosobowy został wyposażony też w rangi, które zdobywamy dzięki wygranym bitwom. Dodatkowo za zwycięstwa otrzymujemy pierścienie, które kolejno wymieniamy na klucze. Niestety w mojej opinii tryb sieciowy szybko upadnie. Jest to związane z marną różnorodnością i liczbą kart. Prawdopodobnie powstaną trzy, może cztery podstawowe talie, które będą stale wykorzystywane. Walki będą przewidywalne, a co za tym idzie, monotonne i nudne. Mam nadzieję, że mijam się z prawdą, ale obecnie nie wyobrażam sobie przepełnionych serwerów.

Na koniec wspomnę o trofeach. W Monster Monpiece wszystkie pucharki zostały ukryte. Początkowo wpadały jak szalone, dzięki czemu po pierwszej walce wzbogaciłem się o pięć brązowych odznaczeń. Później świetna dla łowców trofeów częstotliwość znacznie zmalała. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić, jaki poziom trudności reprezentują sobą puchary. Musimy zaczekać, aż pierwsi zapaleńcy zdobędą platyny i odkryją przed nami zadania, które musimy wykonać, aby zdobyć komplet trofeów.

monmon6


Oprawa audiowizualna


Napisał: Szponix

Oprawa audiowizualna to jedna z mocniejszych stron Monster Monpiece. Chociaż chwilami i ona zawodzi.

Opis zacznijmy od przyjrzenia się oprawie graficznej. Samo menu nie zrobi zapewne na nikim wrażenia, zaś mapa gry jest mocno przeciętna – ot zwykłe pole z ikonami. Niezaprzeczalnie największą zaletą produkcji są bohaterki – zróżnicowane, piękne, o uwodzących kształtach. Oczywiście chodzi o przedstawione na kartach odręcznie narysowane wizerunki potworzyc. Niestety bolączką jest przeformowanie ich na postaci 3D, do którego dochodzi podczas pojedynków. Pojawiające się wtedy postaci są jedynie klonami i różnią się od siebie tylko kolorem włosów (choć ilość kolorów nie powala) oraz dzierżoną bronią. Warto również wspomnieć o animacjach pojawiających się podczas bitw. Te nie są niczym wybitnym, ograniczają się jedynie do niewielkich różnokolorowych wybuchów. Co więcej, w przypadku ich większej ilości, widoczne są spadki framerate’u. Tak więc najlepiej wypadają elementy 2D, a 3D sprawia wrażenie dodanego tylko po to, żeby było.

Jeśli chodzi o muzykę przygrywającą nam w tle – jest naprawdę klimatyczna. Utworów jest sporo, ale niestety są one zapętlone, więc po kilkunastu minutach słuchania tego samego soundtracku, uszy potrafią zaboleć. Dźwięki otoczenia również niczym nie zaskakują, są żeby być. Natomiast ukłonem w kierunku graczy jest pozostawienie znakomitego, japońskiego dubbingu, który naprawdę pasuje do Monster Monpiece.

monmon7


Podsumowanie


Opinia Medium:

Produkcje karciane nie są mi obce, ale do tej pory miałem okazję pograć w nie wyłącznie na PC i w realnym życiu (fizycznie). Gdy usłyszałem o Monster Monpiece, ucieszyłem się, że w końcu będę miał karciankę, którą mogę zabrać ze sobą w podróż. Co więcej, wyczytałem, że recenzowana pozycja posiada rozbudowany tryb dla jednego gracza. Mój zapał wtedy gwałtownie wzrósł. Niestety po ograniu tytułu czuję wielkie rozczarowanie. Mało charakterystyczne postacie podczas dialogów częściej skupiały się na błahostkach, zamiast na zasadniczych problemach przedstawionych w fabule. Z czasem zacząłem czytać rozmowy bardziej z musu niż chęci, więc i ciągle miałem grymas niezadowolenia na twarzy. Jednak ten element nie był dla mnie aż tak ważny. Liczyła się jedynie rozgrywka, która początkowo dawała nadzieję na mocny tytuł. Trochę inne spojrzenie na grę karciana i nowatorskie systemy wywoływały radość w moim sercu. Wkrótce wszystko prysło i pozycja przerażała mnie swoją monotonnością oraz powtarzalnością. W każdej walce zacząłem wykorzystywać jeden, sprawdzony schemat, a taktyczne przemyślenia odleciały w siną dal. Jeszcze bardziej przytłaczał poziom trudności walk, który nie stanowił żadnego wyzwania. Jedyne pocieszenie wywoływała oprawa audiowizualna, ale ważniejsze elementy poległy. Tryb wieloosobowy prawdopodobnie będzie wyludniony z powodu wspomnianej już znikomej różnorodności. Niestety nie mogę Wam polecić Monster Monpiece. Moja cierpliwość i wytrzymałość została wystawiona na wielką próbę.

Fabuła: 3/10
Grafika: 6/10
Audio: 5/10
Gameplay: 4/10
Multiplayer: 5/10

Ocena ogólna: 4,5/10


Opinia Arst:

MM to bardzo przyjemna gra strategiczna, która prostą fabułą i grafiką 2D nie obciąża szarych komórek, dzięki czemu całą moc obliczeniową, jaką dysponujemy, możemy przeznaczyć na analizę najlepszego składu naszej talii, czy wymyślaniu taktyk na pokonanie przeciwnika. Tak mogło być, ale… zaniedbany system kart i niski poziom AI wroga sprawia, iż w pewnym momencie, zamiast ciekawych i wymagających walk, dostajemy dziesiątki nudnych i wtórnych pojedynków. Gdyby nie fanservice, który został wykorzystany jako środek promujący tytuł, wątpię, aby grą zainteresował się którykolwiek gracz spoza Japonii. W ostatecznym rozrachunku gra jest reprezentantem niezbyt ciekawej średniej półki.

Fabuła: 4/10
Grafika: 7/10
Audio: 6/10
Gameplay: 5/10

Ocena ogólna: 5,5/10


Opinia: Szponix

Przyznam bez bicia, że do Monster Monpiece zajrzałem tylko i wyłącznie dla panienek przedstawionych na kartach oraz możliwości ich rozbierania. Karciane elementy były dla mnie jedynie dodatkiem. Początkowo byłem zafascynowany produkcją pod każdym względem – wspaniałe audio, przyjemna oprawa graficzna i naprawdę gorące kształty! Z czasem jednak gameplay zaczął mnie nużyć, ponieważ zasady były trywialnie proste, a pod względem rozbudowania daleko tej produkcji do ideału. Zabrakło tu elementów taktycznych (niby są, ale prawda jest taka, że nic nie trzeba planować), dodatkowych buffów, np. po ułożeniu specjalnej figury na polu bitwy, czy chociażby po dodaniu odpowiednich kart do talii. Bez tych elementów tworzenie nowych zestawów nie miało większego sensu i już po kilku godzinach miałem wspaniałą talię, nawet bez ulepszania kart. Poziom trudności jest naprawdę niski, choć zdarzało mi się przegrywać.

Drugą wadą produkcji są częste zawieszenia się całej gry, które występują głównie podczas rozbieranych sesji. Oczywiście jedynym rozwiązaniem pozostawało zresetowanie gry, tracąc przy tym postępy, których nie zdążyło się zapisać. Poinformowaliśmy już o tym twórców i teraz tylko czekamy na wydanie stosownego patcha naprawiającego te bugi.

Reasumując, Monster Monpiece to całkiem solidna produkcja o niezłym potencjale, której niestety zabrakło wielu szlifów. Schematyczna rozgrywka, fatalne tło fabularne oraz tryb multiplayer, który zapowiada się na naprawdę słaby element (ze względu na możliwość ułożenia jednej, najlepszej talii), spowodowały, że muszę ocenić tę produkcję dość nisko. Tylko dla fanów japońszczyzny.

Fabuła: 3/10
Grafika: 6/10
Audio: 6/10
Gameplay: 5/10
Multiplayer: 4/10

Ocena ogólna: 5/10


Plusy:

  • Solidna oprawa graficzna 2D
  • Dopracowane wizerunki na kartach
  • Miejscami ciekawy podkład muzyczny

Minusy:

  • Gra potrafi się zawiesić
  • Nudna fabuła
  • Powtarzające się modele postaci 3D

Grafika: 6,3
Dźwięk: 5,6
Fabuła: 3,3
Multiplayer: 4,5
Gameplay: 4,6
Ogólna: 5/10


Serdecznie dziękujemy Idea Factory International
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Compile Heart
Wydawca: Idea Factory International
Data wydania: 04.06.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,9 GB
Cena: 159 PLN

Reklamy