Na naszej konsoli przenośnej zaczyna pojawiać się coraz więcej runnerów, które polegają na przebyciu jak najdłuższego dystansu i zebraniu pokaźnej ilości punktów czy wirtualnej waluty. I chociaż nie jest to jakoś bardzo lubiany przez nas gatunek, po niedawno opublikowanej recenzji Run, Sackboy! Run!, bierzemy się za kolejne „nieskończone bieganie”. Tym razem padło na Panda Run wydane przez 8floor.

Napisał: Szponix

Wbrew zawartemu w tytule gry „bieganiu” nie będziemy bawić się w sprinty, za to założymy snowboard i pojeździmy po śniegu. I chociaż gra nie posiada fabuły, twórcy stwierdzili, że wstawienie jakiegoś głupiutkiego wyjaśnienia będzie na miejscu. Tak więc na początku gry dowiadujemy się, że światu grozi totalne zamrożenie, a nim to nastąpi, musimy zebrać jak największą liczbę punktów…

2

Zasadniczo opanowanie rozgrywki w tego typu grach powinno być od razu jasne, jednak w tym przypadku zrozumienie jej podstaw zabrało mi kilka minut. Okazało się, że nasz zwierzak, pędząc przed siebie, musi większość drogi pokonywać w powietrzu. Nasze zadanie polega na przytrzymywaniu ekranu dotykowego i zwiększaniu grawitacji, aby w odpowiednim momencie sprowadzić go do ziemi, żeby się od niej odbił. Im lepiej wyczujemy moment wybicia, tym wyżej wyskoczymy, a to z kolei sprawi, że zamrażanie się planety trochę zwolni. Dodatkowo, dzięki rozmieszczonym tu i ówidzie owocom zyskamy małe docieplenia. Czyli, lecimy, wybijamy się, lecimy i zbieramy owoce w nieskończonej pętli, aby uratować planetę (kto wpada na takie pomysły?!).

Aby nieco urozmaicić rozgrywkę, twórcy wprowadzili zestaw kilkunastu wyzwań. W nagrodę za ich wykonywanie będziemy otrzymywać lepsze deski snowboardowe, które dadzą wyższy mnożnik punktów. Pośród zadań znajdują się m.in.: zdobądź określoną liczbę monet, przeleć odpowiednią odległość czy dostań się na konkretny poziom. Żeby było śmieszniej, za zebrane w trakcie gry monety będziemy mogli zaliczać wyzwania bez ich wykonywania, jednak szybkość zdobywania pieniędzy jest tak niska, że nawet po dwóch czy trzech godzinach zabawy nie będziemy w stanie kupić choćby jednej misji. Wpływa na to przede wszystkim trudność wycelowania zwierzaka w zestaw wirtualnych monet umieszczony nad powierzchnią ziemi.

Oprócz opisanego właśnie podstawowego trybu gry możemy także zdobyć dostęp do drugiego, ale tylko poprzez kupienie DLC w PS Store (chwilowo niedostępny z powodu problemów technicznych). Zabawa w nim polega dokładnie na tym samym, jednak nie jesteśmy już ograniczeni poziomem zamrożenia planety i możemy bawić się bez końca. Łowcy trofeów muszę jednak zwrócić uwagę na to, że w płatny dodatek nie liczy się do zadań przypisanych do pucharów. O ile ta decyzja ma sens, tak niestety w obu formach rozgrywki nie znajdziemy sieciowych rankingów, które są dość istotne we wszelkich runnerach i pozwalają bawić się nieco dłużej.

3

Napisał: Medium

Minimalizm, minimalizm i jeszcze raz minimalizm… Tak w skrócie mógłbym opisać audiowizualne aspekty recenzowanej produkcji, ale niestety dziennikarski obowiązek nakazuje mi rozwinąć temat. W takim razie zacznę od zalet, którymi zaskoczyła mnie Panda Run. Wszystkie pozycje wychodzące pod szyldem 8floor, które miałem okazję odpalić na swojej konsoli, łączyła jedna cecha – fatalna optymalizacja. Nawet najprostsze technicznie gry potrafiły zwolnić do kilu klatek na sekundę. Najbardziej pod tym względem w pamięci utknął mi Fort Defense, którego recenzowałem dla MyPSVita. Produkcja była na tyle źle zbudowana, że w końcowych etapach przyszło mi oglądać pokaz slajdów, a nie płynną rozgrywkę, jakiej oczekiwałem. Na szczęście Panda Run nie naśladuje poprzedników i oferuje stabilną oraz satysfakcjonującą liczbę klatek na sekundę. Jedynie raz na kilka minut można doświadczyć niewielkiej ścinki, która jest efektem doczytywania kolejnych plansz, ale, na szczęście, nie przeszkadza to w zabawie. Na tym mogę też z czystym sumieniem zakończyć część z pochwałami i przejść do mniej przyjemnego etapu minusów. Lokacje prezentują maksymalny minimalizm. Twórcy poszli już na taką łatwiznę, że zamiast szerokich projektów teł, stworzyli zaledwie po jednym obrazku dla każdej z 12 lokacji. Poza tym grafika tła ma wymiary ekranu konsoli i wraz z przesuwaniem się kamery w prawą stronę jest sumiennie kopiowana aż do momentu przeskoczenia do kolejnego poziomu. Później zabieg ten jest ponownie powtarzany z wykorzystaniem innego tła. Warto również zaznaczyć, że po 12 poziomie możemy już zaobserwować wyłącznie jeden, nocny obraz. Jakość projektów teł jest dość przyzwoita, natomiast lokacje wraz z modelem postaci zachowują kolorową otoczkę przyjazną dla najmłodszych. Niestety cały efekt niszczy wspomniana powtarzalność prezentowanych obszarów. Oprawa muzyczna gry również powiela utartą ścieżkę minimalizmu. W ścieżce dźwiękowej znajdziemy wyłącznie jeden utwór oraz proste odgłosy dla poszczególnych akcji. Niestety nie mogę nawet pochwalić tej jedynej melodii przygrywającej w tle, ponieważ szybko zaczyna męczyć i szybko zachęca do wyciszenia głośniczków konsoli. Podsumowując, oprawa audiowizualna wypada bardzo ubogo i choć poszczególne elementy są dość przyzwoite, zebrane w całość prezentują się po prostu słabo.

1


OPINIE


Medium

Niestety nie mogę powiedzieć, że, otrzymując do recenzji kolejną produkcję wydaną przez 8floor, spodziewałem się solidnej pozycji. Jestem bardzo uprzedzony do gier tego studia i jeszcze nigdy nie zostałem pozytywnie zaskoczony. Jednak, jeśli miałbym wybrać najlepszą produkcję od 8floor, to byłaby to właśnie Panda Run. Dlaczego? Bo po prostu działa tak, jak powinna. Głównie chodzi mi tu o płynność rozgrywki, która utrzymuje się na dobrym poziomie. Założenia gameplayu są bardzo proste, ale w żadnym razie nie jest to minusem. Produkcje takie jak Floppy Bird pokazały, że w braku skomplikowania może tkwić siła rozgrywki. Jednak w przypadku Pandy już po dwóch godzinach mocno średniej zabawy gra zaczęła mnie nużyć. Powtarzalne lokacje oraz słabo zróżnicowane zadania zaczęły odpychać mnie od niej. O audio nie wspominam, ponieważ po 20 minutach uruchomiłem własny podkład. Pisząc tę opinię, dobrą chwilę zastanawiałem się, komu mogę polecić zakup Panda Run. Stwierdziłem, że tak naprawdę nikomu. Oczywiście, jeśli ograliście już wszystkie runnery na mobilnej konsoli Sony i poszukujecie nowych wyzwań, to chyba nie muszę Was nakłaniać. Jednak nawet dla takich graczy problemem może być brak tablicy sieciowej, na której mogliby rywalizować z innymi. Podsumowując na razie radzę się wstrzymać z zakupem tej gry, a w przyszłości, ewentualnie, dorwać ją za kilka złotych.

Gameplay: 3.5
Audio: 2
Grafika: 3

Ogólna: 3


Szponix

Panda Run to, moim zdaniem, najlepsza gra spod szyldu 4HIT/8floor. Prosta w założeniach rozgrywka i przyjemna dla oka, choć zbyt powtarzalna oprawa graficzna potrafią zachęcić. Niestety, produkcja nie jest idealna i wpływa na to wiele czynników, takich jak brak sieciowych rankingów, zbyt wolne zdobywanie monet, słabej jakości udźwiękowienie czy w końcu cena (22 złote w dniu pisania recenzji, a cena płatnego trybu nie jest jeszcze znana). Poza tym w pewnym momencie wpadłem w tekstury i przeleciałem tak przeszło pięćset poziomów, po czym gra mi się wyłączyła. Tylko raz tego doświadczyłem, ale sam fakt już świadczy o nie do końca sprawnej optymalizacji tekstur. Gdyby twórcy dopracowali swój projekt, wtedy mógłbym polecić go wielu osobom. Niestety w chwili obecnej sugeruję zagrać dopiero wtedy, gdy cena gry wyniesie nie więcej niż pięć złotych. Panda Run to dobra pozycja, ale, niestety, ma w sobie troszkę zbyt dużo wad i niedociągnięć.

Gameplay: 5.5
Audio: 2
Grafika: 4

Ogólna: 5


Plusy:

  • Wciągający gameplay
  • System misji
  • Przyjemna dla oka oprawa graficzna…

Minusy:

  • …ale zbyt powtarzalna
  • Słabej jakości udźwiękowienie
  • Brak sieciowych rankingów
  • Cena

Grafika: 3.5
Dźwięk: 2
Gameplay: 4
Ogólna: 4/10


Serdecznie dziękujemy 8floor
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: 4Hit, 8floor
Wydawca: 4Hit, 8floor
Data wydania: 09.12.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 27 MB
Cena: 22 PLN

Reklamy