Gry rankingowe na PlayStation Vita pojawiają się jak grzyby po deszczu. Można je długo wymieniać, a i tak o kilku pewnie zapomnimy. Jednak dla zasady przywołamy takie tytuły jak: Jetpack Joyride, Flying Hamster, Crazy Market, Total Recoil. Podobały Wam się te pozycje? Jeśli tak, może Was ucieszyć kolejna propozycja zabawy o punkty ­– Gunslugs. Lecz zanim rzucicie się na nią, sprawdźcie w poniższej recenzji, czy jest warta Waszego czasu.

Zacznijmy może od przedstawienia zarysu fabularnego: „Armia Czarnej Kaczki toczy walkę na lotnisku, lecz dochodzące stamtąd odgłosy są dziwne. Idź to sprawdzić”. Koniec. Każdy poziom sprowadza się mniej więcej do podobnej historyjki. To płytkie i przewidywalne dla późniejszych wydarzeń tło zmusza nas do wcielenia się w jednego z agentów specjalnych, którym ruszamy zbadać sprawę. Na zwroty akcji oraz mrożące krew w żyłach wybory moralne nie mamy co liczyć.

Lepiej już wygląda kwestia agentów, których do dyspozycji mamy ośmioro. Początkowo są nimi dość zwykli agent oraz agentka. Lecz kiedy uda nam się ukończyć dany etap złożony z kilku leveli, odblokowujemy kolejnego agenta. Przy okazji każdy z nich staje się punktem kontrolnym.  Tak więc, gdy zechcemy zagrać ponownie daną postacią, cofniemy się tylko do poziomu, na którym ją otrzymaliśmy. Jest to dość dobrze przemyślane, gdyż po dzień dzisiejszy pamiętam rozwiązanie zFlying Hamster – utrata wszystkich żyć zmuszała nas do rozpoczęcia całej gry od samego początku, a zginąć było łatwo. I podobnie jest w Gunslugs, niewielki pasek życia bardzo szybko staje się pusty, a my znowu powtarzamy ten sam etap.

1

Zróżnicowanie etapów jest jedną z zalet produkcji. Każdy z nich został osadzony w innym zakątku świata, mamy więc do przemierzenia pustynię, obszary leśne, zniszczone lotnisko oraz parę innych ciekawych miejsc. Warto w tym miejscu wspomnieć, że każdy poziom generowany jest losowo, w związku z tym nie sposób nauczyć się ich na pamięć. Bunkry, lokalizacja pudełek, przeciwnicy, nadlatujące samoloty, olbrzymie roboty zajmujące cały ekran konsoli, czołgi oraz inne elementy za każdym razem będą pojawiać się w zupełnie innych miejscach, co dodatkowo utrudnia rozgrywkę.

Jak już się pewnie domyślacie, celem gry jest przejście z jednego końca poziomu na drugi. Po drodze będziemy musieli zabić jak największą liczbę oponentów, dzięki czemu zwiększamy nasz licznik punktów. Jednak przy okazji przyjdzie nam również zdemolować wskazane budynki, podkładając bomby na ich dachach, oraz przelecieć się helikopterem na kolejny level. Brzmi to niezbyt skomplikowanie, ale w rzeczywistości napsuje krwi nawet najwytrwalszym graczom. Poziom trudności jest piekielnie wysoki, pasek życia niewielki, a uzdrawiające apteczki przywracają bardzo mało zdrowia. Dodatkowo frustrację podbija niewielka widoczność. Już po kilku sekundach od rozpoczęcia misji tracimy obraz sytuacji. Wszystko przez pojawiające się naraz dziesiątki strzelających do nas z różnych broni wrogów, kilka samolotów nad głową i olbrzymią machinę wroga. Całość uzupełniają zawadzające skrzynie, w których można znaleźć niewielkie dopalacze (monety, apteczki, naboje, nową broń) oraz miny, po wybuchu których giniemy na miejscu. Tak właśnie prezentuje się rozgrywka w Gunslugs.

2

Oprócz podstawowych misji, możemy wykonywać także zlecenia dodatkowe – bardzo podobne do tych, które znamy z innych produkcji z tego gatunku. Czyli znajdziemy tu zarówno „Zbierz xxx monet”, „Wykonaj kilka misji pod rząd”, „Zlikwiduj xxx przeciwników” oraz bardziej tajemnicze, typu „Wudu jest super”.

Skoro jesteśmy przy motywach urozmaicających grę, warto zauważyć, że na każdym poziomie znajdują się specjalne, losowe ustawiane bunkry. Wchodząc do nich, możemy nie tylko chwilę odsapnąć, ale też skorzystać z dobrodziejstw, które kryją. Czasem będzie to stos skrzyń, w których znajdziemy takie bonusy jak apteczki czy amunicja, innym razem napotkamy NPC–a, który nas w pełni uleczy. Czasem znajdziemy tam maszynę, w której za jedną monetę możemy zmienić aktualny soundtrack, lub konsolę. Dzięki tej ostatniej za 50 monet przeniesiemy się do losowego poziomu niezwiązanego z fabułą. Jest on jeszcze bardziej dynamiczny i znacznie trudniejszy, ale nagroda za jego ukończenie… Nie, nie zdradzę jej, musicie przekonać się sami.

3

Oprawa wizualna stoi na zadowalającym poziomie. Klimat gry podkreślają pikselowe modele postaci oraz otoczenia i nie można powiedzieć, że jest to wada. Wręcz przeciwnie – taka grafika starszych graczy przeniesie w czasy młodości, kiedy zagrywali się w podobne produkcje, a nieco młodszym udowodni, że dobra gra niekoniecznie musi być w pełni trójwymiarowa z antyaliasingiem. Jednak w tego typu produkcji wiąże się z nią pewien minus, który przekłada się na poziom trudności. Jak sami wiemy, pikselowi bohaterowie potrafią zlać się z otoczeniem, a więc szybko nasz agent zgubi się pomiędzy dziesiątkami przeciwników. Koniec końców często nie będziemy wiedzieli, kiedy poziom paska naszego zdrowa spadł do zera.

Jeszcze lepiej przedstawia się udźwiękowienie produkcji. Składa się ono z sześciu utworów trwających mniej więcej po półtorej minuty. Jeśli zechcemy przesłuchać utwory przed zakupemGunslugs, wystarczy, że wejdziemy na tę stronę. Zaletą gry jest opcja zmiany udźwiękowienia, kiedy tylko odnajdziemy wspomniany wyżej bunkier z odpowiednim automatem. Niestety zmiany nastąpią w określonej kolejności, dlatego może dojść do sytuacji, w której czeka nas wydanie nawet pięciu monet, zanim trafimy na pożądany utwór. Pytanie tylko, czy jest sens bawić się w to, skoro kawałki nie trwają dłużej niż dwie minuty, a do zgonu może dojść już po kilku sekundach zabawy, zwłaszcza na początku naszej przygody. Gunslugs umożliwia też wyłączenie całej oprawy dźwiękowej lub wybranie dwóch trybów – tylko muzyka lub tylko dźwięk broni. Aby zmienić układ, wystarczy w menu kliknąć na przywieszony do ściany głośnik. Jest to ciekawy patent, dzięki któremu nie mamy standardowej ikony nuty, a zlewający się z tłem przedmiot.

Na koniec wspomnę jeszcze o polskich napisach. Tak, Gunslugs posiada polskie napisy, lecz daleko im do pełnej poprawności. Czasem brakuje ostatniej litery, często zdania „nie są po polsku”, np. „3 pod rząd misje”. Niemniej jednak za samo wprowadzenie polskiej wersji językowej należy się plusik. W końcu w tego typu grach to rzadkość.

4

Gunslugs to dynamiczny, dwuwymiarowy shooter o bardzo zawyżonym poziomie trudności, który został nastawiony na zdobywanie jak najwyższych wyników i chwalenie się nimi na tablicy rekordów. Produkcja ta jest wręcz idealna na krótkie posiedzenia, sprawdzi się np. podczas oczekiwania na autobus czy na szkolnej przerwie. Niestety gra tak frustruje, że nie nadaje się na długie sesje, chyba że ktoś ma nerwy ze stali. Ulgę i radość odczuwa się dopiero wtedy, gdy uda się dotrzeć do kolejnego poziomu, tym samym zapisując grę poprzez odblokowanie nowego agenta. Jeśli lubisz wymagające gry, Gunslugs jest stworzony właśnie dla Ciebie. Pozostali mogą dać mu szansę zwłaszcza z powodu niskiej ceny.


Plusy:

  • Oprawa audiowizualna na przyzwoitym poziomie
  • Sporo zróżnicowanych broni
  • Pomysł z dodatkowymi poziomami w bunkrach
  • Zróżnicowani bossowie
  • Cena
  • Polska wersja językowa…

Minusy:

  • … która niestety nie jest do końca poprawna
  • Kiepskie tło fabularne
  • Frustrująca rozgrywka (mimo wszystko zbyt wysoki poziom trudności)
  • Zbyt duży chaos na ekranie

Grafika: 6
Dźwięk: 7.5
Gameplay: 5
Ogólna: 6/10


Serdecznie dziękujemy Abstraction Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Orange Pixel
Wydawca: Abstraction Games
Data wydania: 19.02.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 77 MB
Cena: 10,50 PLN

Reklamy