PlayStation Vita od pewnego czasu stała się prawdziwą mekką dla producentów gier niezależnych. Nic zatem dziwnego, że przy zalewie tego typu produkcji, z jakim mamy obecnie do czynienia, swój kawałek tortu próbują uszczknąć małe studia, ponownie wypuszczając gry wydane na PSP w ramach PS Minis. Jednym z takich studiów jest Laughing Jackal, a ich próba podboju serc i portfeli posiadaczy najmłodszego handhelda Sony zowie się Hungry Giraffe. Czy jest to próba udana?

Napisal: kaszana

Po uruchomieniu tego tworu przywita nas minimalistyczne menu, w którym oprócz rozpoczęcia gry oraz opcji ujrzymy także okienko wewnętrznego sklepu. Nie wchodząc na początku w szczegóły i skomplikowane niuanse, niemal od razu weźmiemy się zabawę właściwą. A ta jest nieco… cóż, zbyt mało urozmaicona. Całość bowiem za każdym razem opiera się na jednym schemacie. Staramy się piąć  do góry, sterując w lewo i w prawo głową oraz szyją żyrafy, przy okazji pożerając napotykane po drodze owoce, hamburgery, frytki i wszystko inne, co jest zdatne do jedzenia. Każdorazowe skonsumowanie takiego obiektu pośle nas kawałek do góry, jednak jeśli w międzyczasie nie chapniemy kolejnego posiłku, zaczniemy spadać, a zabawa dobiegnie końca. Kontrolę nad żyrafą sprawujemy poprzez gałkę analogową bądź żyroskop konsoli. Na naszej drodze pojawią się też czasem specjalne „utrudniacze”, które niejednokrotnie sprawią, że przez chwilę będziemy mieli zamazany farbą ekran czy kłopoty ze sterowaniem półżywą żyrafą. Na naszej drodze staną również kowadła blokujące dalszą drogę (należy je umiejętnie wymijać). Żeby ułatwić wam nieco rozeznanie w gameplayu – gra mocno przypomina popularną niedawno na smartfonach pozycjęHappy Jump.

giraffe2

W kółko rozchodzi się o jedno i to samo – bicie rekordów. Wyznacznikiem wartości gracza wHungry Giraffe jest to, jak wysoko zajdzie i jak wiele zdoła zjeść (liczone w kaloriach). Tylko tyle, nie ma w tym ukrytej żadnej głębi. Owszem, starano się urozmaicić zabawę poprzez zaimplementowanie specjalnego sklepu, w którym za zebrane kalorie (stanowią one także walutę w grze) zakupimy specjalne bonusy i dodatki ułatwiające nam drogę na szczyt – dosłownie i w przenośni. Za te same kalorie odblokujemy także kolejne poziomy, na których gra przebiega nieco inaczej, choć zmiany są naprawdę niewielkie. Będąc już przy sklepie – jest jedna rzecz, która dosłownie skreśliła ten tytuł w moich oczach. Wykupienie bonusów czy kolejnych poziomów jest cholernie drogie i nie premiuje graczy niedzielnych, mimo że gra skierowana jest właśnie do nich. Dlaczego? Wydawałoby się, że atutem takiej pozycji jest możliwość zagrania podczas, krótkich sesyjek w autobusie czy tramwaju. Tymczasem, aby coś osiągnąć, konieczne jest dosłownie maniaczenie. Ktoś tu spaprał robotę i to bardzo. Jeszcze jeden rzut oka na sklep i wszystko staje się jasne, a my zdajemy sobie sprawę, że bezczelność twórców nie ma granic. Wszystkie dodatkowe dopalacze można wykupić również za pomocą realnej waluty. Toż to prawdziwy skandal! Nie po to płaci się za grę (fakt, że niewiele, bo tylko 13 złotych, ale jednak), aby dostać produkt wybrakowany – coś na kształt wersji trial. Owszem, zdaję sobie sprawę, że zagrywki tego typu stosuje wielu deweloperów w grach przeznaczonych na komórki. Jednakże tam większość takich gier to tytuły stricte freemium, a zatem darmowe „na wejściu”, by dopiero potem pochłonąć pieniądze z naszych portfeli. Tu już nie można mówić o pokpieniu sprawy – to rozbój w biały dzień.

Czy jednak sama rozgrywka jest  przyjemna? W mym odczuciu tak. Ale nie spodziewajcie się doznań na miarę innych propozycji dostępnych na PlayStation Vita, a raczej czegoś na kształt smartfonowego doświadczenia. Jeżeli chcecie się przekonać się, czy Głodna Żyrafa przypadnie wam do gustu, zalecam pobranie na wasze telefony wspomnianego już przeze mnie Happy Jump. Obie pozycje są niemal identyczne. I tu rodzi się pytanie, czy opłaca się płacić, by dostać na Vicie coś, co na smartfonie czy tablecie można mieć za darmo, i to w dodatku, w mym odczuciu, w lepszej formie? Odpowiedzią jest zdecydowane nie. No chyba, że uprzecie się na trofea, których w grze oczywiście zabraknąć nie mogło (z oczywistych względów nie ma tutaj platyny).

giraffe3

Napisał: Urouborous

Oprawa graficzna Hungry Giraffe jest raczej rozczarowująca. Zdecydowanie poniżej przeciętnej wypada realizacja menu głównego. Jest ono zaprezentowane za pomocą bardzo prostego przekazu, aczkolwiek zamiast pozytywnego minimalizmu otrzymaliśmy tu stylistycznie kiczowaty design. Sama rozgrywka wizualnie już tak bardzo nie razi, ale zastosowana paleta barw jest mdła i słabo przemyślana. Całość realizacji działa na mnie raczej odpychająco niż przyciągająco.

Oprawa dźwiękowa to przede wszystkim klasyczny feeling ze szczyptą kreskówkowych nut. Zrealizowana poprawnie, ale w sposób mało spójny. Efekty specjalne, dźwięki zjadanych warzyw i owoców czy uderzeń w kowadło brzmią bardzo przeciętnie i słabo zgrywają się z tłem muzycznym. Całość nie porywa, a na dłuższą metę bywa wręcz męcząca. Mnie osobiście w pewnym momencie oprawa audio zaczęła irytować. Mimo wszystko dźwięk jest najmocniejszym atutem produkcji, co poniekąd może świadczyć o jej wątpliwej jakości.

giraffe4


Opinia: Urouborous

Często miewam tak, że odwiedzając sklep Google Play wybieram 10–12 bezpłatnych gier, które wydają mi się interesujące. Jeżeli jedna z zainstalowanych w ten sposób pozycji pozostanie na moim smartfonie dłużej niż 5 minut od jej uruchomienia, to mogę powiedzieć o jako takim sukcesie, ponieważ prawdopodobnie do niej wrócę. Pozostałe, niewarte uwagi tytuły, po wspomnianym czasie trafiają do kosza. Czemu w tekście Hungry Giraffe wspominam o Google Play? Ponieważ w moim odczuciu gra nie jest godna konsoli PlayStation Vita. Widzę w niej jedynie smartfonową popierdółkę, która, co gorsza, należy do grupy pozycji bardzo szybko odrzucanych. Zdaję sobie sprawę, że jest to mocno subiektywna opinia, ale nie tego typu rozrywki oczekuję od Vity, a nawet od sprzętu na systemie Android. Rozgrywka bez celu, sensu i wartości. Ciężką mi znaleźć grupę docelową Hungry Giraffe, której mógłbym ten twór polecić. Jeżeli jednak nie rażą was gry w stylu Jetpack Joyride, lubicie żyrafy i do tego traktujecie elektroniczną rozgrywkę z dużym dystansem, możecie zaryzykować. Ale na własną odpowiedzialność, żeby nie było, że nie ostrzegałem!

Ocena: 2/10


Opinia: kaszana

Hungry Giraffe jest przyzwoitym zabijaczem czasu, jednak w ogólnym spojrzeniu brak jest głębi. Głębi, której co prawda się nikt się nie spodziewał, ale jeżeli to samo, i to w dodatku za darmo, można mieć na telefonie, to jaki jest sens bytu Głodnej Żyrafy? Właściwie żaden, skoro pozycja nie ma w sobie nic oryginalnego. Mnie, weterana Happy Jump, nie przyciąga niczym. Lubię popierdółki tego typu, ale jeżeli produkcja Laughing Jackal jest jedynie byle jaka na tle konkurencji w tym wąskim gatunku, to mówię jej stanowcze nie. „Nie”, które aż chce wydobyć się na cały głos z mojego gardła, gdy na wierzch wyciągniemy jeszcze chciwość producentów. Kpina!

Ocena: 3/10


Plusy:

  • Przyjemna rozgrywka na kilka chwil
  • Dobra na sesje w autobusie lub pociągu

Minusy:

  • Co najwyżej średnia oprawa audiowizualna
  • Nie ma nic oryginalnego do zaoferowania
  • Twórcy chcą zarobić na niej kilka razy
  • Tylko jeden tryb zabawy

Ocena: 2,5/10


Serdecznie dziękujemy Laughing Jackal LTD
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Laughing Jackal
Wydawca: Laughing Jackal
Data wydania: 10.03.2012 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 75 MB
Cena: 11 PLN

Reklamy