PlayStation Vita wydaje się być wręcz stworzona do gier strategicznych, obfitując w całą gamę przycisków, dwa analogi, ekran i panel dotykowy. Dziwi więc fakt, że produkcji tego typu pojawia się na najmłodszego handhelda Sony tak mało. Mówi się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale Slitherine Software postanowiło odwrócić ten dziwny trend olewania Vity, dostarczając jej posiadaczom port History: Legends of War. Z jakim skutkiem?

Napisał: kaszana

Już we wstępie napisałem, że History to tylko port. Niestety, o ile edycje przeznaczone na konsole stacjonarne zostały w sposób znaczący usprawnione względem oryginału z poczciwego PlayStation Portable, o tyle my ponownie musimy obejść się smakiem. Zmiany ograniczają się jedynie do wykorzystania prawej gałki analogowej (której na PSP oczywiście nie było) przy sterowaniu oraz implementacji trofeów. Dobre i to – zwłaszcza dla ludzi, którzy z grą jeszcze do czynienia nie mieli.

Legends of War opowiada historię trzeciej armii USA pod dowództwem generała Pattona i jej losów po lądowaniu aliantów w Normandii podczas II wojny światowej. Co ciekawe, pomimo wsparcia kanału History, tytuł Slitherine jedynie luźno bazuje na tamtych wydarzeniach, dodając nieco od siebie – tak, aby rozrywka była bardziej wciągająca. Fabuła prezentuje się przyzwoicie i mimo że nie znajdziemy tu fajerwerków w postaci wymyślnych zwrotów akcji, tak dobra i poważna narracja oddają klimat tamtych czasów i pozwalają wczuć się w sytuację wojaków maszerujących z Francji do Belgii.

historyLoW2

Sama zabawa została podzielona na operacje składające się z kilku misji. Każda absorbuje od kilkunastu do kilkudziesięciu minut. Jedne są ciekawe, inne mniej, a poziom trudności możemy dobrać osobno dla każdej z nich wedle własnych preferencji. Niestety – w grze nie możemy wrócić do żadnej misji podług naszego widzimisię. Obowiązuje tu bowiem bezsensowny system, w którym, jeśli wrócimy do danego zadania, cofniemy się także w fabule i będziemy musieli nadrabiać zaległości. Totalna głupota. Po wybraniu misji musimy wybrać oddziały, które zabierzemy ze sobą (w każdej misji limit ilości oddziałów jest inny). Rekrutujemy je, wydając punkty prestiżu zdobywane za pomyślny obrót spraw na froncie. Do wyboru jest ich całkiem sporo, a wszystkie odblokowujemy wraz z progresem w opowiadanej historii. Gdy kwestię doboru żołnierzy mamy już z głowy, zaczyna się właściwa rozgrywka. Wysyłani jesteśmy na niewielkie mapki, gdzie do wykonania mamy różnorodne zadania. Raz będzie to neutralizacja wszystkich wrogów, czasem będziemy musieli wykonać sabotaż, trafi się także zwykłe przerzucenie jednostek z punktu A do punktu B. Jednak zawsze musimy pamiętać, że jak to w strategiach turowych bywa, mamy ograniczoną liczbę punktów zdrowia, ruchu na turę oraz limitowane zasoby amunicji. Możemy jednak w trakcie wykonywania operacji zbierać pozostawione tu i ówdzie apteczki oraz skrzynki z nabojami do karabinów. Trzeba przyznać, że w kwestii prowadzenia rozgrywki całość zorganizowano bardzo profesjonalnie, a jedyne do czego mógłbym się przyczepić to chyba fakt, że po około godzinie grania (podczas jednej sesji) obcowanie z tytułem zaczyna nużyć, a tym samym męczyć.

Wydawałoby się, że lekarstwem na monotonię może okazać się tryb multiplayer. Niestety, myli się każdy, kto tak uważa. A to dlaczego? Ponieważ gra oferuje jedynie rozgrywkę wieloosobową w opcji lokalnej – na jednej konsoli. Jeżeli młody miłośnik historii oraz gier strategicznych posiada brata będącego nie mniejszym fanem drugiej wojny światowej, to może jest to dla nich ciekawa opcja na przedłużenie zabawy, ale dla reszty pozostanie jedynie ciekawostką. Poza tym dość prędko odkryjemy, że ten dodatkowy atut History wcale nie porwie nikogo na długo, zważywszy na fakt, że do dyspozycji oddano tylko jeden tryb. Każda z dwóch frakcji (frakcja to domyślnie jeden gracz) werbuje jednostki za punkty prestiżu z puli dostępnych na starcie 10 tysięcy, a potem toczymy boje na dowolnej mapie z kampanii aż do ostatniej śmierci. Na krótszą metę multi może i bawi, ale potem ponownie dopada nas nuda.

historyLoW3

Napisał: monry

Produkcja tego typu wprost prosi się o implementację sterowania dotykowego. Przykładów jego dobrego zastosowania można podać kilka, chociażby przesuwanie mapy czy też wybór żołnierza. Niestety do użycia przekazano nam jedynie klawisze fizyczne. Jest to jednak, na szczęście, dosyć dobrze przemyślane i gra się całkiem wygodnie. Do pracy zaprzęgnięto oba analogi – jednym kontrolujemy kamerę, drugim wyznaczamy trasę lub cel dla naszych wojaków. Widok możemy dodatkowo obracać, przybliżać oraz pochylać za pomocą strzałek D-Pada lub przy pomocy kombinacji triggerów oraz lewego drążka. Spustami przełączamy się także pomiędzy podopiecznymi. Klawisze nad prawym analogiem przypisano do zmiany broni, kucania, czy też potwierdzania wyboru. W sumie do całości można się bardzo szybko przyzwyczaić i sprawuje się to całkiem nieźle, ale podkreślę ponownie, że w tym przypadku bardzo brakuje pomocy w postaci ekranu dotykowego.

A jak wygląda sprawa z oprawą audiowizualną? Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po włączeniu gry – czy to czasem nie jest wersja z PSP? Niestety nie była. Z niewiadomych przyczyn studio Slitherine dostarczyło nam produkcję, która nie tyle nie działa w natywnej rozdzielczości Vity, co wręcz straszy pikselozą. Podejrzewam, że za bazę portu posłużyła tutaj właśnie gra z poprzedniej konsoli przenośnej Sony. Niestety, to nie jedyny problem. Po przejściu prostych i schludnych menusów lądujemy na polu bitwy. Dobre wrażenie płynnie działającej kamery oraz całkiem niezłych animacji szybko przyćmiewają bardzo nierówne tekstury. Niektóre są wyraźne, z przyzwoitą ilością szczegółów, inne natomiast mocno rozmazane. Sytuacji nie poprawiają krawędzie, które może nie są bardzo poszarpane, ale na pewno widać brak0 antyaliasingu. Uwagi nie poświęcono także bohaterom, którymi sterujemy. Mimo że próbowano wpleść pewnego rodzaju więź ze swoimi żołnierzami poprzez nadanie każdemu imienia oraz nazwiska, tak na polu walki nie wyróżniono ich w żaden sposób – każdy typ jednostki ma tylko jeden model postaci. Ogólnie gra wygląda po prostu średnio, nie wyróżniając się szczególnie pozytywnie, ani negatywnie. Oprawa dźwiękowa także stoi na przeciętnym poziomie. Muzyka jest dosyć klimatyczna i stara się budować nastrój, jednak po pewnym czasie po prostu nuży. Za to odgłosy wydawane przez naszych żołnierzy są po prostu tragiczne. Nie dość, że kwestii jest tak mało, iż w trakcie jednej misji słyszymy każdą kilka razy, to jeszcze część z nich wymawiana (a raczej wykrzykiwana?) jest w sposób strasznie niedbały.

historyLoW4


Opinia: monry

Strategie turowe to gatunek świetnie nadający się na platformy przenośne. Legends of War jest grą z dosyć dużym potencjałem, niestety w większości niewykorzystanym. Brakuje mi tutaj przede wszystkim interakcji z otoczeniem, która znacznie zwiększa różnorodność taktyczną. Już w połowie kampanii można odczuć delikatne znużenie i powtarzalność, szczególnie że niektóre misje rozgrywane są na znanych nam już mapach, jedynie od innej strony. Na pewno na pochwałę zasługuje czynnik edukacyjny, lecz jest to jednak trochę za mało, aby grę zdecydowanie polecić. Miejmy nadzieję, że kolejna gra z serii będzie lepsza od strony technicznej oraz bardziej grywalna.

Grafika: 5/10
Dźwięk: 4/10
Rozgrywka: 7/10
Fabuła: 7/10

Ocena ogólna: 6,5/10


Opinia: kaszana

History: Legends of War na pewno nie jest grą słabą. Całość po prostu wydaje się być delikatnie niedopracowana, a rozgrywka trochę za mało urozmaicona, by przyciągnąć gracza na dłużej. Brakuje także innych, poza kampanią, trybów zabawy, które skutecznie zwiększyłyby żywotność tytułu o armii generała Pattona. Boli także fakt, że nie postarano się wykorzystać możliwości Vity, a sama produkcja to tylko zwykły port z PSP. Ponieważ wcześniej sprawdziłem pierwowzór, na najnowszej kieszonsolce Sony nie bawiłem się już tak dobrze. I ty, Czytelniku, też nie będziesz, jeśli z grą miałeś już styczność na innej platformie. Natomiast jeśli nie miałeś z nią do czynienia, warto zainteresować się nią, ale dopiero, gdy stanieje  – no chyba, że na gwałt chcesz zagrać w jakąś strategię, których w bibliotece PlayStation Vita zwyczajnie brak.

Grafika: 5/10
Dźwięk: 5/10
Rozgrywka: 6.5/10
Fabuła: 6.5/10

Ocena ogólna: 5,9/10


Plusy:

  • Niezła narracja fabularna
  • Mnogość dostępnych oddziałów
  • Nie ma zbyt wielkiej konkurencji w swojej kategorii
  • Przemyślana rozgrywka…

Minusy:

  • …która po pewnym czasie nuży
  • Tryb multiplayer jako ciekawostka
  • Momentami niechlujna grafika
  • Odgłosy walczących żołnierzy
  • To tylko zwykły port

Grafika: 5
Dźwięk: 4,5
Fabuła: 6,5
Gameplay: 6,5
Ogólna: 6,2/10


Serdecznie dziękujemy Slitherine LTD.
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Enigma
Wydawca: Maximum Family Games
Data wydania: 19.04.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1,3 GB
Cena: 144 PLN

Reklamy