Początki shoot ‘em upów sięgają roku 1962, kiedy to na świat przyszła jedna z pierwszych w historii gier video – Spacewars. Od tego doniosłego wydarzenia minęło już ponad 50 lat, w trakcie których gatunek ten rozrósł się do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów, dzieląc się przy okazji na kolejne podgatunki i podgatunki podgatunków. Mimo to deweloperom wciąż zdarza się stworzyć świeżego shoot ‘em upa, który potrafi dać w tych czasach sporo frajdy.

Recenzję napisał: PSVmaniak

Jednym z takim przykładów jest Gravity Crash, które pojawiło się po raz pierwszy w 2009 roku na PS3, a kilka miesięcy potem także na PSP. Gra swoim gameplay’em zbudowała pozytywną renomę zarówno u recenzentów, jak i u graczy. To właśnie edycja z PSP pokazała, że pozycja ta jest idealnym materiałem na handheldy, więc port na Vitę nie powinien nikogo dziwić. Oczywiście twórcy przyłożyli się do zadania, porządnie odświeżając oprawę audiowizualną, lecz rozgrywkę pozostawili bez zmian.

GravityCrash2

Cel zabawy w Gravity Crash Ultra pokrywa się z zasadniczą idą gatunku. Naszym zadaniem jest zniszczenie ważnych strategicznych obiektów należących do wroga. Te najczęściej są chronione przez pola siłowe lub wrota, których nie możemy rozwalić naszym działkiem. Dlatego dodatkowo naszym celem stają się elektrownie czy zbiorniki paliwa, które zasilają główne punkty ataku. Oczywiście przeciwnik zawsze jest przygotowany na nasz desant. Będzie próbował go odeprzeć działkami przeciwlotniczymi, myśliwcami, a także elementami miejscowej fauny. Uważać trzeba także na zbiornik paliwa naszego statku. Jeśli pasek informujący o ilość dostępnej energii spadnie do zera, gra się kończy. Na szczęście paliwo możemy pozyskiwać ze złóż złotych kryształów rozsianych po całej mapie aczkolwiek nie na tyle gęsto, aby aspekt ten całkowicie zignorować. Dodatkowo planety, które przychodzi nam przemierzać, są wypełnione znajdźkami, czekających na ratunek sprzymierzeńców czy ulepszeń naszego działka pozwalających np. na strzelanie w trzech kierunkach na raz.

Co niezwykle cieszy, mimo zasadniczej prostoty rozgrywki, tytuł jest wysoce grywalny. Duży wpływ na to ma pozostawienie graczowi swobody dostosowania zabawy do jego stylu. Pośród opcji, które to umożliwią, znajdziemy zmianę sposobu sterowania, tryb działania osłony oraz wybór broni specjalnej. Po dobraniu odpowiednich dla siebie elementów gra się o niebo przyjemniej, więc zalecane jest spędzenie kilku minut w przygotowanym samouczku w celu zapoznania się z każdą opcją.

GravityCrash3

Niestety w grze pojawia się też jeden bardzo poważny problem. Wszystkie czterdzieści misji opiera się na identycznym schemacie. Z tego powodu po kilkunastu minutach spędzonych z konsolą zacząłem odczuwać znużenie formułą. Jeśli jednak te 4 do 5 godzin, które są potrzebne do ukończenia całej kampanii, podzielimy na kilkunastominutowe sesje, gra od razu wyda się ciekawsza, a czas z nią spędzony przyjemniejszy. W takim podejściu do zabawy pomaga też długość misji, które przy pierwszej próbie zajmują do 20 minut. Większych problemów nie sprawiają też walki z bossami, lecz jest to drugi minus omawianej gry. Gdy tylko zlokalizujemy słabe punkty wroga, starcia z nimi kończą się naszą wygraną po kilkudziesięciu sekundach.

Bez wątpienia największą zaletą Gravity Crash Ultra, względem pierwowzoru na PS3 i PSP, jest oprawa audiowizualna. Na OLED-owym ekranie Vity gra wygląda prześlicznie. Oczy gracza są bombardowane przez najróżniejsze kolory, a cząsteczki zużytego paliwa i zniszczonych obiektów rozchodzące się po mapie naprawdę robią wrażenie. Zachwyt potęguje dodatkowo animacja trzymająca stałe 60 klatek na sekundę, co sprawia, że w ruchu gra prezentuje się przecudnie.

Jakość grafiki dopełnia naprawdę udany soundtrack stworzony przez Tima Wrighta, który działa pod pseudonimem CoLD SToRAGE. Artysta ten zasłynął stworzeniem podkładu muzycznego do takich gier jak WipEout czy Shadow of the Beast II, natomiast w Gravity Crush ponownie pokazał swój kunszt. Elektroniczne kawałki idealnie podkreślają neonową oprawę graficzną.

GravityCrash4


PODSUMOWANIE


Gravity Crash Ultra pod względem gameplay’u niczym się nie wyróżnia na tle konkurencji. Jest to po prostu bardzo solidne połączenie znanych i lubianych patentów z innych tego typu produkcji. Największą siłą gry jest jednak oprawa audiowizualna, która wzbogaca doznania czerpane z zabawy i wprowadza powiew świeżości w gatunku. Za niewygórowaną cenę dostajemy co najmniej cztery godziny kampanii, która miejscami potrafi dać nieźle w kość. Do tego dochodzi jeszcze dość rozbudowany edytor poziomów pozwalający nie tylko tworzyć, ale i pobierać dzieła społeczności graczy – a ta już wielokrotnie pokazała, że pomysłowością potrafi przewyższyć deweloperów. Dla fanów gatunku zakup obowiązkowy.


Plusy:

  • Bardzo dobra oprawa audiowizualna
  • Wysoki framerate
  • Precyzyjne sterowanie i wysoka grywalność
  • Edytor poziomów

Minusy:

  • Zbyt powtarzalna
  • Zbyt łatwe starcia z bossami

Grafika: 9
Dźwięk: 8,5
Gameplay: 7,5
Ogólna: 8,2/10

 


Serdecznie dziękujemy Just Add Water
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Just Add Water
Wydawca: Just Add Water
Data wydania: 13.08.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 86 MB
Cena: 28 PLN

Reklamy