Niemal każda platforma na swoje pożegnanie zwykła dostawać symbolicznego blockbustera. Tytuły tego typu są swego rodzaju oznaką szacunku ze strony deweloperów dla systemu, który zapewniał pokłady emocji milionom graczy. Taką produkcją był bez wątpienia God of War II. Gdy zadebiutował na rynku w 2007 roku, konsole szóstej generacji odchodziły już w niepamięć za sprawą nowych, silniejszych maszyn. Jednak Sony, pamiętając o rewelacyjnych osiągnięciach PlayStation 2, zdecydowało się zaryzykować i wydać drugą część sagi Kratosa jeszcze na tę konsolę. I co tu dużo mówić… druga „plejstacja” lepszego pożegnania mieć nie mogła.

Recenzję napisał: PSVmaniak

Droga ku zemście

Akcja God of War II rozgrywa się kilka lat po zakończeniu jedynki, w której Kratos w godnej Olimpu walce pokonał szalonego boga wojny Aresa, za co został nagrodzony przez Panteon jego tronem. Niestety dusza Spartiaty nie zaznała ukojenia i wciąż cierpiał z powodu koszmarnej przeszłości. Dodatkowo wydarzenia przedstawione w God of War: Duch Spraty (których nie będę przedstawiał z wiadomych przyczyn) sprawiły, że nasz bohater coraz bardziej odwracał się od reszty mieszkańców Olimpu, w tym także od jedynej przyjaciółki – Ateny. Trawiony gniewem nadal szukał dla niego ujścia. Ostatecznie znalazł półśrodek  – wraz z armią wiernych mu do śmierci Spartan niszczył kolejne greckie państwa-miasta, rozszerzając tym samym terytorium wpływów swojej ojczyzny. Podczas oblężenia wyspy Rodos bóg wojny postanowił opuścić na moment swój tron i osobiście dopilnować przebiegu bitwy. Mieszkańcy Olimpu mieli dość samowolki Spartiaty, a ta decyzja w końcu przelała czarę goryczy. Postanowili więc ukarać Kratosa pozbawieniem go boskich mocy i uczynili to w trakcie oblężenia, ożywiając przy okazji Kolosa Rodyjskiego. Naturalną koleją rzeczy siódmy cud świata starożytnego zostaje pierwszym bossem. Jednak podczas walki z metalowym gigantem Kratos niespodziewanie otrzymuje od Zeusa Miecz Olimpu, za pomocą którego Władca Piorunów pokonał tytanów w wielkiej wojnie. Lecz, aby z niego skorzystać, wojownik musi wyzbyć się resztek swoich mocy. Po epickim pojedynku 30-metrowy gigant z brązu klęka przed dumnym Spartiatą. To jednak nie koniec. Zeus we własnej osobie ukazuje się przed bohaterem, aby doprowadzić do końca swój niecny plan, który polegał na wycieńczeniu Kratosa. Następnie przebija mieczem bezbronnego wojownika i pozostawia go śmiertelnie rannego, sądząc, że to wystarczy. Spartanie jednak nie umierają tak łatwo. Chociaż ramiona Hadesu wciągają już Kratosa w swoje odmęty, do Ducha Sparty przemawia matka tytanów, Gaja, i oferuje mu pomoc w zemście na Zeusie. Aby zabić boga, Kratos musi odnaleźć Siostry Przeznaczenia i za pomocą ich nici cofnąć się w czasie do chwili nierównego pojedynku. Spartiata oczywiście zgadza się na powyższe warunki. Wydobywając z siebie resztki sił, pokonuje po raz kolejny śmierć i wyrusza w krwawą, napędzaną żądzą zemsty podróż.

GoWII 2

Przestawione powyżej przeze mnie wydarzenia to tylko czubek tego, co ma do zaoferowania fabuła God of War II. Moim zdaniem jest to jedna z najlepiej opowiedzianych historii w całej branży. Ogromne znaczenie dla gry ma także świetnie zarysowana postać głównego bohatera. W końcu Kratos nie jest jedynie brutalnym mordercą, dla którego cel zawsze uświęca środki. Jest przede wszystkim bohaterem tragicznym, który padł ofiarą mrożących krew w żyłach manipulacji Aresa. Wszystko po ty, by stworzyć wojownika całkowicie pozbawionego skrupuł i moralności. Dramatycznej opowieści o katuszach duszy, które przeżywa nasz bohater, nie powstydziłby się sam Homer.

W związku z powyższym warto już teraz wspomnieć o dubbingu. Aktor głosowy Terrence C. Carson ponownie w rewelacyjny sposób udzielił głosu Kratosowi, w pełni oddając głębię postaci. Świetnie sprawiła się także reszta obsady, co zaowocowało wspaniałym dramatem z zapierającymi dech w piersi dialogami. Coś pięknego.

Symulator psychopaty (v1.80)

God of War II trzon rozgrywki nie uległ większym zmianom w stosunku do pierwowzoru. Jest to wciąż kipiący posoką slasher z elementami platformowymi dodatkowo okraszony prostymi zagadkami. Walka w dalszym ciągu opiera się na kwadracie, trójkącie oraz kółku, kolejno odpowiedzialnych za atak lekki, mocny oraz chwyt. Do tego dochodzi blok na „L” (doszła także możliwość sparowania wrogiego uderzenia) oraz ataki magiczne przypisane do prawego spustu. W arsenale Kratosa znalazło się też miejsce dla kilku nowych broni. Jednak wciąż główne skrzypce grają niezastąpione Ostrza Ateny, dlatego z reszty dodatkowych narzędzi mordu korzystałem sporadycznie. Nadal też wszechobecnie występują imponujące quick time eventy.

GoWII 3

Podsumowując, rewolucji w systemie walki nie ma. Twórcy postawili na sprawdzone patenty z jedynki, wzbogacając je szczyptą nowych pomysłów. Ale czy trzeba zmieniać coś, co już było bliskie ideałowi? Tym samym potyczki nadal rajcują i robią wrażenie swoją efektownością. No bo czy może być coś lepszego niż ukatrupienie kilku wykokszonych cyklopów poprzez widowiskowe uniki przeplatające się z szybkimi atakami i zwieńczonymi efektownymi QTE? Jedynym problemem mogą być pojawiające się od czasu do czasu spadki framerate’u. I choć są one rzadkie i mało przeszkadzające, tak jednak mocno wpłynęły na moją końcową ocenę. Wszystko dlatego, że oryginał na PS2 osiągał średnio 40 klatek na sekundę. Czemu więc edycja na, bądź co bądź, potężniejszym sprzęcie, osiąga „tylko” 30 fps i zdarza się jej spadać do poziomu 20 fps? Widzicie tu logikę? Ja nie.

Widział ktoś moją szczękę?

Pamiętacie, jak w mojej opinii do God of War rozpływałem się nad rozmachem produkcji? Kratos najwidoczniej przesadził ze środkami na przyrost mięśni, gdyż jedynka przy sequelu wypada po prostu blado. Gra potrafi odebrać dech w piersiach niemal na każdym kroku – czy to niesamowitymi widokami, czy też efektownymi walkami z gigantycznymi bossami. Szczena będzie Wam opadać tak często, że nie zdążycie jej nawet na czas pozbierać. Aż dziw człowieka bierze, że ta gra oryginalnie chodziła na wydanej czternaście lat temu konsoli. Walkę z Zeusem będziecie wspominać na długo po zakończeniu napisów końcowych, a obraz umęczonego Atlasa utkwi Wam w pamięci na lata. Po setnym zgodnie podczas walki z Siostrami Przeznaczenia dalej nie będziecie odpuszczać, aby tylko zobaczyć, jak brutalną i widowiskową sekwencję wykończenia wroga twórcy wymyślili tym razem.

GoWII 4

Oczywiście ogromny wpływ na to wszystko ma naprawdę świetna oprawa audiowizualna. Pomimo siedmiu lat na karku, model Kratosa wciąż budzi respekt, a dopracowana w każdej scenie praca kamery skutecznie maskuje i tak nieliczne rysy na tym diamencie. I choć grafika nie została poprawiona względem tej z PS2, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że to jedna z najładniejszych, dostępnych na dzień dzisiejszy gier na Vitę.

To samo można powiedzieć o muzyce. O genialnym dubbingu już wspominałem wcześniej. Nie można też jednak zapomnieć o mistrzowskim soundtracku przygotowanym przez tak świetnych kompozytorów jak Gerard K. Marino, Ron Fish, Mike Reagan oraz Cris Velasco. Orkiestrowe utwory idealnie podkreślają co ważniejsze momenty kampanii i dynamicznie się zmieniają podczas potyczek. Tak samo jak w jedynce, twórcy nie pokpili tego aspektu i zaprezentowali istny majstersztyk chórów, instrumentów smyczkowych i dętych. Podobnego zdania byli zresztą krytycy muzyczni, którzy zachwalali wydany na płycie CD w 2007 roku materiał. Docenili go nie tylko jako świetny soundtarck, ale też jako godny polecenia album dla każdego. Naprawdę warto przekonać się o tym osobiście.


PODSUMOWANIE


O ile pierwszego „Boga wojny” miałem okazję ograć już parę lat temu, tak vitowa edycja dwójki była moim pierwszym zetknięciem się z tą częścią sagi. Co tu dużo gadać – Kratos zaserwował mi niespodziewanie silnego sierpowego i powalił na kolana. To nie tylko piękne pożegnanie cudownej konsoli, ale też jedna z najlepszych gier video spośród wszystkich, które do tej pory ograłem. Praktycznie nic w materiale źródłowym nie zasługiwało na przyczepienie się. Niestety pewne mankamenty przenośnego portu nie pozwalają mi na postawienie maksymalnej oceny. Chodzi głównie o skandaliczny, mimo wszystko, framerate. To, aby gra na silniejszym sprzęcie chodziła gorzej niż oryginał na wypuszczonej w 2000 roku konsoli, jest niedopuszczalne, nawet jeśli zbytnio nie przeszkadza to w zabawie. Tak czy inaczej, żaden szanujący się vitowiec nie może przejść obok tych wskrzeszonych hitów Sony obojętnie. Starzy wyjadacze będą mogli ponownie przeżyć tę niezwykła przygodę, a młodsi gracze zapoznać się z jednymi z najlepszych gier akcji w historii… oraz powodami, przez które nasze matki nienawidzą gier komputerowych. Polecam tę dającą ponad 20 godzin zabawy kolekcję każdemu fanowi slasherów, a sam już nie mogę doczekać się uruchomienia na moim PS3 wieńczącego historię Spartiaty God of War III. Pora pomóc zemście dosięgnąć Olimp!


Plusy:

  • Diabelnie grywalna
  • Wciąż trzymająca poziom oprawa audiowizualna
  • Rozmach lokacji
  • Świetna fabuła

Minusy:

  • Okazjonalne spadki framerate’u
  • Bugi związane z dźwiękiem

Grafika: 8
Dźwięk: 10
Fabuła: 9,5
Gameplay: 10
Ogólna: 9,7/10


 Serdecznie dziękujemy Sony Computer Entertainment Polska
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Bluepoint Games, Sanzaru Games, SCE Santa Monica
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Data wydania: 09.05.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 3,1 GB (obie części)
Cena: 99 PLN (komplet obu części)

Reklamy