Dokuro stanowi połączenie łamigłówki z platformerem, jednak ze zdecydowanie większym nastawieniem na rozwiązywanie zagadek, niż skakanie po platformach. Nawet jeśli nie jesteście  zwolennikami  gier logicznych, warto dać Dokuro szansę. Dlaczego?

Napisał: Gniewny

Za rekomendację niech posłuży moja skromna osoba,  bardzo stroniąca od rozgrywki, gdzie trzeba ruszyć głową, by dostać się na następny poziom. Gdy od rozwiązywania trudnych zagadek wplecionych w gry, tak jak mnie, zaczyna boleć Was głowa, nie skreślajcie z miejsca tej pozycji. Przygody  Dokuro nie są przesadnie trudne i każdy może dobrze bawić się przy tej grze.  Duża w tym zasługa  świetnie zaprojektowanych poziomów, ale zacznijmy od początku…

Bohaterem gry jest kościotrup o imieniu Dokuro. Sługus i własność  złego Dark Lorda, który pewnego dnia postanawia uratować  śliczną księżniczkę, w której się zakochał. Wszystko zaczęło się od wtrącenia niewiasty do lochu, w którym miała oczekiwać ślubu ze złym lordem. Widząc zrozpaczoną czekającym ją losem pannę, poruszony Dokuro postanawia przeciwstawić się swemu panu i uwolnić księżniczkę. Ucieczka łatwa nie będzie, ponieważ zamek jest naszpikowany całą masą niebezpieczeństw i już nasza w tym głowa, aby blondwłosa piękność  wyszła z tej sytuacji bez uszczerbku na zdrowiu. Kolor włosów księżniczki mógłby sugerować, że będziemy musieli cały czas wszystko robić za nią, jednak ta, wbrew głupim stereotypom, potrafi o siebie zadbać. Widząc przeciwników, szybko zmienia kierunek marszu, dając nam więcej czasu na uporanie się z pomiotem złego władcy. Dziewczyna zatrzyma się również, kiedy dalszą wędrówkę blokuje przepaść bądź inne pułapki. Nie pcha się pod nóż i nie utrudnia rozwiązywania problemów, które napotkamy po drodze. Nie ma nic gorszego, niż użeranie się ze sterowanym przez AI drugim bohaterem, który najzwyczajniej w świecie jest głupi i niszczy przyjemność z rozgrywki. Księżniczka nie podnosi ciśnienia bezmyślnym zachowaniem i zawsze wie, gdzie jej miejsce.

1D.jpg

Niedługo po rozpoczęciu ucieczki z zamczyska okazuje się,  że nasz szkieletor po wypiciu magicznego eliksiru (ten błyskawicznie się odnawia) powraca na chwilę do swojej poprzedniej, ludzkiej postaci.  Ma to znaczący wpływ na rozgrywkę, ponieważ od tej pory musimy odpowiednio żonglować wcieleniami Dokuro. Zależnie od wybranej formy szkieletor/książe zmienia nieco wachlarz ruchów i dostępnych możliwości. Zamiast tłuc potwory kością jako szkieletor, pod postacią ludzką szatkujemy przeciwników szablą, co jest znacznie bardziej efektywne. Również w roli księcia nasz bohater, jak prawdziwy dżentelmen, potrafi przenosić  niewiastę przez fragmenty lokacji, gdzie sama mogłaby złamać obcas. Martwy, kościsty bohater również ma swoje plusy, chociażby potrafi wyżej skakać. Wraz z postępem przygody odkrywamy więcej niespodzianek urozmaicających zabawę, a są nimi np. różnokolorowe kredy. Wykorzystując ekan dotykowy, kredą koloru białego dorysowujemy brakujące elementy różnych przedmiotów. Domalowując koło do wiszącego łańcucha, tworzymy ciężkie wahadło, które po pociągnięciu dźwigni wprawiamy w ruch. Burzymy w ten sposób blisko stojącą ścianę, otwierając sobie przejście. Natomiast kreda koloru czerwonego służy do kontrolowania ognia, działając niczym lont. Wystarczy maznąć palcem od źródła ognia do upatrzonego celu, dajmy na to bomby, by wybuch załatwił sprawę zablokowanego wyjścia. Oprócz zabawy kredami i transformacji bohatera naprzesuwamy się także mnóstwa skrzyń. Pudła zrzuca się przeciwnikom na łby, ale jednak częściej w celu utworzenia bezpiecznej ścieżki przez śmiertelne pułapki. Opcji jest mnóstwo, więc trzeba dobrze kombinować i nie bać się używać szarych komórek.

2D.jpg

We wstępie wspomniałem o świetnych projektach lokacji. Mianowicie, każdy fragment zamku podzielony został na dziesięć poziomów, a im dalej w głąb gry, tym ciekawiej. Łamigłówki zostały bardzo sprytnie zaprojektowane, czasami na pierwszy rzut oka nie wiadomo co zrobić, jednak metodą prób i błędów w końcu zawsze znajdziemy rozwiązanie. Poziomy po wduszeniu ‘’trójkąta’’ można do woli restartować, próbując sił ponownie. Wszystko wgrywa się błyskawicznie, nie ma mowy o frustracji przez napis ‘’loading’’. Satysfakcja z rozwiązania kolejnych zagadek jest ogromna, a jeśli naprawdę gdzieś utknęliśmy i nie mamy pomysłu na wyjście z sytuacji, można zwyczajnie pominąć dany fragment (tylko dziesięć razy na całą grę, więc uważajcie!) i ruszyć dalej. Nie przestraszcie się, Dokuro wcale nie jest tak trudne, jak mogłoby się momentami wydawać. Co więcej, nie brakuje coraz to nowych typów łamigłówek, przeciwników oraz walk z bossami. Szefowie stanowią kolejny mocny punkt gry. Potyczki z nimi są fajnie opracowane, a polegają bardziej na zręczności. Dodatkowo same projekty bossów są bardzo pomysłowe.

4D.jpg

Za styl graficzny Dokuro odpowiedzialny jest Noriaki Kazama. Ma on na swoim koncie prace przy  wielu zgoła odmiennych produkcjach, że wspomnę chociażby o mocno krwawym i obrzydliwie trudnym Ninja Gaiden Sigma. Skąd więc pomysł na tak odmienną oprawę przy produkcji Dokuro? Już wyjaśniam. Kiedy panu Kazamie urodziło się dziecko, miał styczność z mnóstwem książeczek i historyjek dla maluchów, które zainspirowały go do stworzenia właśnie takiego stylu graficznego dla Dokuro. Otrzymaliśmy w ten sposób wirtualną bajeczkę utrzymaną w charakterystycznej, ręcznie rysowanej grafice z dominacją bieli i czerni. Świat nabiera nieco więcej kolorów tylko w momencie, kiedy przemieniamy się w ludzką formę bohatera. Efekt jest świetny dzięki kontrastowi, który tworzy z ponurym,  stonowanym zamczyskiem złego władcy. Oprawa choć na swój sposób oszczędna, to właśnie w swej prostocie jest doskonała i niebywale wręcz współgra z całym założeniem tej gry. Krótkie historyjki pchające fabułę do przodu przywodzą na myśl przeglądanie wspomnianych już książeczek dla dzieci. Genialne ! Wszystkie postacie są fajnie animowane i zaprojektowane z pomysłem. Oprawa dźwiękowa z kolei, choć dobrze wpisuje się w przedstawiony świat gry, po dłuższej chwili potrafi się przejeść. Spokojne melodie szybko zaczynają się powtarzać i są do siebie zdecydowanie zbyt podobne. Przydałoby się większe urozmaicenie i jakiś wpadający w ucho motyw przewodni.

8D.jpg

Wędrówka księżniczki i Dokuro to stosunkowa długa przygoda. Gra oferuje 150 poziomów, w tym kilka walk z bossami. Oprócz tego można pokusić się o zebranie wszystkich monet skrzętnie poukrywanych na każdym levelu. Kolekcjonowanie świecidełek do najłatwiejszych nie należy i potrafi ładnie wydłużyć czas spędzony z grą. Poziom trudności łamigłówek został dobrze wyważony i nie powinien nikogo odstraszyć. Styl graficzny z miejsca zauroczy każdego, a świetnie zaprojektowane poziomy nie pozwolą szybko schować konsoli do kieszeni. Dokuro to udany puzzler z charakterystycznym stylem i zdecydowanie warto sprawdzić grę w akcji. Sam w końcu byłem bardzo sceptycznie nastawiony, odpalając grę po raz pierwszy, właśnie z powodu jej łamigłówkowego charakteru. Wciąż nie jest to mój ulubiony gatunek rozgrywki, ale jak nauczyło mnie Dokuro, w przyszłości dam grom tego typu szansę, zamiast z miejsca je skreślać.


Plusy:

  • Wciąga
  • Charakterystyczna oprawa graficzna
  • Ciekawa fabuła
  • Projekty poziomów
  • Nie frustruje i daje sporo satysfakcji

Minusy:

  • Monotonna ścieżka dźwiękowa

Grafika: 8
Dźwięk: 6
Fabuła: 5
Gameplay: 8
Ogólna: 7.5/10


Producent: Game Arts
Wydawca: GungHo Online Entertaiment
Data wydania: 30.01.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (japońskie wydanie posiada angielskie napisy)
Waga: 364 MB
Cena: 11 PLN

Reklamy