Czasem gracze chcą odpocząć. Od grania jako takiego oczywiście też, ale także od tytułów bardziej wymagających. A przez „wymagające” mam teraz na myśli pozycje o bardziej złożonym gameplay’u, który często wiąże się ze spędzeniem z grą kilkudziesięciu godzin. W takich momentach szukamy czegoś bardziej rozrywkowego i prostego.

Ekipa iFun4All zapewne nie kierowała się tymi kategoriami, gdy zabrała się za tworzenie Red Game Without a Great Name na iOS-a, ale wydanie gry na Vitę podsunęło mi właśnie takie skojarzenie. Wszystko dlatego, że założenia produkcji są banalnie proste, a na PSV nie brakuje bardziej skomplikowanych pozycji, które pożerają ogromne ilości godzin (ot, chociażby jRPG-i). Dodatkowo, gra krakowskiego studia do sterowania wykorzystuje jedynie ekran dotykowy. Poza tym w Red Game nie znajdziemy fabuły, pojawia się tylko krótka animacja pokazująca kobietę tworzącą i wypuszczającą mechanicznego ptaka pocztowego, w którego się wcielimy.

red game 2

Na przestrzeni 60 plansz musimy przeprowadzić skrzydlate urządzenie z jednej klatki do drugiej, lecz nie mamy nad nim pełnej kontroli. Jedyną akcją, którą możemy wykonać, jest teleportacja – dotykamy ptaka i przeciągamy palec do miejsca, w którym ma się pojawić. I w tym momencie kończy się prostota gry, ponieważ na naszej drodze pojawi duży przekrój niebezpieczeństw, które momentalnie uśmiercają bohatera. Pośród nich znajdują się przeróżne kolce, druty kolczasta, działające wiatraki, zatrzaskujące się kraty czy wąskie, odrutowane pasma. My z kolei, sprawnie teleportując ptaka, musimy tak go poprowadzić, by nie wleciał w żadną niebezpieczną przeszkodę. Naturalnie, im dalej zabrniemy, tym więcej pojawi się utrudnień – będziemy zmienić kierunek lotu, bo ekran, zamiast przesuwać się w prawo, zacznie kierować się w dół; pojawią się przyciski m.in. dezaktywujące pułapki, trzeba będzie łapać przedmioty kruszące ściany itd. Same plansze nie są obszerne, więc można bardzo szybko je zaliczyć, ale pod warunkiem, że się nie zginie, a o to bardzo łatwo i często przejście poziomu będzie wymagać nawet kilkudziesięciu prób. Twórcy zadbali też o dodatkową zachętę do wydłużenia czasu spędzonego z grą dla osób, które lubią komplikować sobie życie. Na każdej planszy znajdują się trzy kółka do zebrania oraz dla dodatkowej satysfakcji można zaliczyć poziom bez zgonu (po nieudanej próbie zawsze trzeba go zresetować). Dla masochistów z kolei pojawia się odznaczenie perfekcyjnego przejścia, co wiąże się z przebyciem poziomu bez zgonu i z trzema kółkami. Celowo napisałem o masochistach, ponieważ dokonanie tego na wszystkich poziomach jest zadaniem wyjątkowo wrednym. Oczywiście trzeba zapamiętać rozkład plansz, ale czasem to nie wystarczy. Wystarczy, że polecimy troszkę za szybko lub za wolno, a zmiecie nas jakiś wiatrak bądź zgniecie zatrzaskująca się krata. Poza tym miałem wrażenie, że gra czasem za późno reagowała na moje komendy oraz nie chciała posłać ptaka we skazane miejsce, choć wyglądało na prawidłowe. Z drugiej pierwszy problem mógł być wywołany folią na ekranie, a drugi moim widzimisię. Jedno jest pewne, grę można zaliczyć, także perfekcyjnie, czego dowiódł już jeden z redaktorów punkandlizard.com (PSN id.: NelMaNo).

red game 3

W kwestii oprawy wizualnej ekipa iFun4All postawiła na klimat nawiązujący do steampunku i trzeba przyznać, że wyszło im to bardzo dobrze. Na pierwszym planie widzimy czarne obiekty, łącznie z naszym ptakiem, które okazjonalnie zostają wzbogacone czerwienią pęknięć w skałach czy tegoż samego koloru kółkami. W tle natomiast przewijają się przeróżne, stonowane barwy oraz dopasowane pod dany etap rozgrywki elementy, jak tory kolejki górskiej, plenery z uschniętymi drzewami czy plątanina rur. Muzyka również dobrze wpasowuje się w produkcję, choć nie powiela mroczniejszych wrażeń, które tworzy grafika. Całkiem żwawe utwory nie nudzą i nie powodują, że ma się ochotę wyłączyć dźwięk. Można nawet powiedzieć, że zachęcają do dalszych prób. Dotyczy to także efektów dźwiękowych, choć po setkach zgonów można zacząć mieć dość odgłosu konającego ptaka.

red game 4


OPINIE


Quithe:

Nie przepadam za grami opartymi na sterowaniu dotykowym, ale przyznaję, że zdarzają się pozycje, w których jest ono wygodniejsze (np. w Velocity 2X). W związku z tym Red Game była dla mnie bardziej ciekawostką niż pozycją, którą chciałbym ograć. Muszę jednak przyznać, że dała mi wystarczająco frajdy, żebym mógł ją Wam polecić, jeśli pojawi się u Was choć cień zainteresowania nią. Za 21 PLN otrzymacie produkcję, która wciąga na tyle, by chcieć zaliczyć wszystkie plansze, nawet gdy kolejna spalona próba wywołuje szczyt frustracji. Gra sprawdza się jako odskocznia od większych produkcji, a także, dzięki swojej budowie, jako dobry sposób na zabicie czasu, gdy mamy go mało, a chcemy w coś pograć. Z kolei wielbiciele wyzwań, którzy lubią masterować gry, zostaną wystawieni na ciężką próbę, więc powinni być bardzo usatysfakcjonowani.

P.S. Czesław Śpiewa w menu, więc wszystkim, którzy totalnie nie trawią jego twórczości (tak jak ja!), radzę od razu odszukać przycisk wyłączenia muzyki (prawy dolny róg).

Grafika: 8
Dźwięk: 8
Gameplay: 7,5
Ogólna: 7,5/10


jestemsuper:

Bardziej zaangażowani forumowicze zapewne wiedzą, że nie jestem zwolennikiem gier indie i bardzo często krytykuję tego typu produkcje. Red Game Without a Great Name nie dość, że jest przedstawicielką tej linii produkcji, to jeszcze pierwotnie ukazała się na urządzeniach przenośnych firmy Apple i z tych powodów do gry pochodziłem z ogromnym sceptycyzmem. Czy polskiej produkcji udało się zmienić moje poglądy? Niestety nie, choć samej grze ciężko coś zarzucić. Red Game oferuje 60 wymagających poziomów, które są urozmaicone i systematycznie wprowadzają kolejne utrudnienia. Poziom trudności jest według mnie dobrze wyważony i już samo podstawowe przejście zajęło mi około pięć godzin. Jednak, jeśli ktoś będzie chciał wymaksować wszystkie levele, niech uzbroi się w cierpliwość do powtarzania poziomów po kilkadziesiąt razy. Kolejnym plusem gry jest graficzna spójność, która dobrze buduje klimat. Muzyka nie zapadła mi szczególnie w pamięci, ale pasowała do rozgrywki. Warto wspomnieć też, że będąc w menu, możemy usłyszeć utwór znanego polskiego artysty Czesława Mozila.

Mimo tych plusów produkcja wciąż nie przekonała mnie do portów z mobilnych systemów operacyjnych. Gra idealnie nadaje się właśnie na większe smartfony, czy mniejsze tablety, ale nie na Vitę. Całe sterowanie oparte jest na dotyku, więc konsolę trzeba trzymać w jednej ręce. Dla mnie nie było to komfortowe, a dodatkowo często obijałem palcami grzybki. Twórcy nie dodali też żadnych dodatków dla Vity (podczas gry nie można nawet wyjść do menu żadnym przyciskiem fizycznym), więc cały czas czuć, że gramy w port gry ze smartfona. Poza tym produkcja jest zoptymalizowana pod krótsze sesje – podczas przejażdżek komunikacją miejską, przerw na uczelni itp. Wtedy wyciąganie Vity, w przeciwieństwie do sięgnięcia po iPhone’a, może nie być opłacalne. Poza tym wersja na iOS-a kosztuje 12 zł, czyli 9 zł mniej  niż nasza. Z kwestii technicznych zdarzały mi się też problemy z reagowaniem ekranu na dotyk, ale to chyba może być wina folii i mojej żenującej zręczności. Niektórym może nie spodobać się też brak fabuły, jednak w smartfonowych zręcznościówkach rzadko się pojawia, więc nie potraktuję tego jako wadę.

Zatem, czy polecam Wam kupić produkcję polskiego iFun4All? Jeśli macie sprzęt Apple, wtedy tak, a jeśli macie tylko Vitę, nie będę już taki stanowczy. Gdybyście jednak chcieli odpocząć od większych gier (podobno są takie na naszej konsoli ) i lubicie tego typu produkcję, to nie zawiedziecie się.

Grafika: 8
Dźwięk: 8
Gameplay: 5
Ogólna: 6,5/10 (pół za zabawną nazwę)


Plusy:

  • Potrafi wciągnąć
  • Satysfakcjonujący poziom trudności
  • Przyjemna oprawa AV

Minusy:

  • Gra czasem nie reaguje na komendy
  • Sporadyczny błąd, wyłączający grę
  • Raczej na krótsze sesje
  • Lepiej działa z rysikiem niż palcem

Grafika: 8
Dźwięk: 8
Gameplay: 6,3
Ogólna: 7/10


Serdecznie dziękujemy iFun4All
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: iFun4All
Wydawca: iFun4All
Data wydania: 15.12.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 123 MB
Cena: 21 PLN

Reklamy