Flame Over zostało zapowiedziane na PlayStation Vita niespełna dwa lata temu z ideą wydania go jeszcze w 2014 roku. Plan się nie powiódł, a informacje o grze przez jakiś czas nie napływały. Jednak teraz możemy już sprawdzić, czy po dość dużym nagłośnieniu nowej daty premiery i rocznym przesunięciu terminu tytuł stał się tak gorący, jak przeciwnik, z którym się w nim zmierzymy.

Recenzję napisał: Nevrell

Wydłużony czas pracy nad grą nie wpłynął na fabułę, która praktycznie nie istnieje. Otrzymujemy tylko krótką, wstępną animację, w której nasz bohater, obdarzony majestatycznym wąsem strażak Blaze Carruthers, odbiera pilny faks z centrali Londyńskiej Straży Pożarnej. Budynek Infernal Industries oraz jego pracownicy są zagrożeni, a jedyną ich nadzieją jest nasz dziarski protagonista. Zostawiając swoje sprawy, Blaze rusza na ratunek, i tylko na działaniu się skupia. Nie ma czasu na romansiki, pogaduszki czy inne takie bzdury.

W kwestii rozgrywki Flame Over to nietypowy „twinstickowy rougelike shooter”, w którym rolę tradycyjnych przeciwników przejął niebezpieczny żywioł, jakim jest ogień. Zabawę zaczynamy od opanowania płonącego biura. Gdy nam się to uda, odblokujemy kolejno gabinet zarządu, laboratorium oraz fabrykę. Naszym głównym zadaniem jest ugaszenie w tych lokacjach wszechobecnego, radośnie szalejącego ognia oraz zneutralizowanie innych szkodliwych czynników, oczywiście pod presją upływającego czasu. Gaszenie jednak nie jest jedynym wyzwaniem, podczas eksploracji pomieszczeń natrafimy na uwięzionych ludzi oraz koty. Ci pierwsi w podzięce za uratowanie uraczą nas dodatkowym czasem, natomiast sierściuchy oddadzą nam jedno ze swoich dziewięciu żyć. Dodatkowo, co jakiś czas, natrafimy na postać zwaną Miss Ion, która przydzieli nam specjalne zadanie, zanim będziemy mogli odeskortować ją do wyjścia ewakuacyjnego. Pośród zleceń, przykładowo, znajdą się: zebranie pewnej ilości żądanych przedmiotów, wykonanie specyficznych czynności, czy po prostu odnalezienie zagubionej torebki. W nagrodę za ich wykonanie otrzymamy dodatkową cenną minutę oraz token przydatny do rozwijania postaci, o czym więcej napiszemy nieco później.

FlameOver3

Do zwalczania ognia wykorzystamy wąż strażacki podłączony do noszonego na plecach kanistra z wodą, gaśnicę pianową oraz „bomby wodne” będące połączeniem obu już wymienionych narzędzi. Podział ten konkretnie przełoży się na nasze działania w zwalczaniu pożaru, ponieważ różne typy ognia będą wymagały innego podejścia. Przykładowo, płonący sprzęt elektryczny będziemy mogli ugasić tylko gaśnicą, ponieważ woda nic nie wskóra. Mimo to rozgrywka przebiega dość schematycznie, choć miłym urozmaiceniem jest losowe generowanie etapu. Generalnie strategia wygląda tak – zaczynamy od namierzenia bezpiecznika, by zniwelować pożar elektryczny, znacznie ułatwiając sobie i tak niełatwą robotę; potem schematycznie oczyszczamy każde pomieszczenie, otrzymując przy okazji stosowne wynagrodzenie. W miarę możliwości staramy się uratować każdą napotkaną istotę oraz pilnujemy limitu czasowego. Co prawda dobicie licznika do zera nie oznacza od razu przegranej, a tylko utratę życia, lecz warto przygotować się na najgorsze.

Warto też poświęcić kilka słów przeciwnikom. Przede wszystkim zmierzymy się z ogniem. Jego zachowanie zrealizowano niemal idealnie – żywioł jest nieprzewidywalny i praktycznie cały czas trzeba mieć na uwadze otoczenie, by nie zostać paskudnie zaskoczonym nagłym zwrotem akcji. Jednak to nie jedyne zagrożenie, jakiemu będzie musiał stawić czoło Blaze. Na dalszych etapach pojawią się trujący gaz, kwas rozlany na podłodze, płonące chemikalia czy wybuchające beczki. Widząc to wszystko, ciężko pozbyć się wrażenia, że głównym celem gry jest jak najszybsze zabicie nas, czego efektem będzie rozpoczęcie całej zabawy od nowa.

Aby jednak trochę ułatwić nam przeżycie, Flame Over oferuje system rozwijania postaci, który odbywa się za pomocą wspomnianych już tokenów, otrzymywanych od Miss Ion. Po uprzednim odblokowaniu „umiejętności” możemy je rozwijać poziom po poziomie, oczywiście płacąc za to tokenami. W ten sposób wzmocnimy odporność naszego strażaka, wydłużymy efektywność power upów bądź też zwiększymy liczbę noszonych wodnych bomb. Mogłoby się wydawać, iż tokenowa waluta straci swoją wartość zaraz po „wymaksowaniu” postaci, lecz nic bardziej mylnego. Podczas naszej wędrówki często natrafimy na sklep, który pozwala na zakup przydatnych w naszej walce przedmiotów. Pośród nich znajdzie się defibrylator pomocny w ratowaniu umierających postaci, dodatkowy czas, buty szybkości, jak i czujnik bicia serca pokazujący uwięzionych na mapie.

Oprawa graficzna dobrze komponuje się z ideą rozgrywki. Czuć, że twórcy podeszli do niej z luzem, ale nie zapomnieli przy tym o estetyce i szczegółowości. Dzięki temu lokacje wyglądają interesująco oraz widać różnicę w doborze narzędzia zwalczania pożaru. Również animacja ognia oraz jego rozprzestrzenianie się wypadło twórcom całkiem dobrze. Niestety mniej uwagi poświęcili postaciom, które wypadają blado na tle pomieszczeń, ponieważ ich modele powtarzają się przez całą grę. Niestety także w kwestii audio jest słabo. Pomijając proste dźwięki, na które nie zwraca się znacznej uwag (odgłos zbieranych monet, kroków, gaszenie ognia czy otwieranie zablokowanych drzwi), tak zapętlony utwór przygrywający w tle strasznie odrzuca. Słychać go już podczas wstępu do gry, w menu, a potem podczas rozgrywki i gdzie tylko jeszcze udało się go upchnąć. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zostałem zmuszony, by wyłączyć muzykę w grze, bo inaczej nie mógłbym jej kontynuować.

FlameOver2

Dawno tak szczerze nienawidziłem gry podczas pierwszych chwil obcowania z nią, a Flame Over do tego doprowadziło. Irytowało mnie wszystko, od głupich zachowań NPC, po tanie śmierci, słabe rozwiązania czy inne idiotyczne zagrywki. Do tego doszedł horrendalnie wysoki poziom trudności, przez co na początku czułem, że natrafiłem na mur nie do przejścia. Jednak powoli i sukcesywnie zacząłem coraz lepiej sobie radzić, a duży wpływ miał na to gameplay udostępniony przez Laughing Jackal. Dopiero dzięki niemu w pełni pojąłem, jak powinno się grać w tę grę. Wykorzystując rady zawarte w materiale, udawało mi się pokonywać kolejne plansze, a sam tytuł stawał się coraz przyjemniejszy w ogrywaniu. Nie jest jednak pozbawiony wad i zapewne wielu z Was w pewnym momencie zniechęci do dalszej zabawy. Nie zdziwię się takiemu podejściu, gdyż jest to pozycja tylko dla wytrwałych i zahartowanych w ciężkich wyzwaniach graczy. Osoby stroniące od przesadnych wyzwań mogą spokojnie rozejrzeć się za czymś innym, oszczędzając te 40 złotych.


Plusy:

  • Pomysł na rozgrywkę
  • Szalejący ogień
  • Wąsy strażaka Blaze’a
  • Intrygujący gameplay

Minusy:

  • Za wysoki poziom trudności będący barierą dla niektórych graczy
  • AI eskortowanych pracowników
  • Przy dłuższych sesjach zaczyna nużyć
  • Rozwój postaci zmusza do wykonywania zadań Miss Ion

Grafika: 6
Dźwięk: 4
Gameplay: 7
Ogólna: 7/10


Serdecznie dziękujemy Laughing Jackal
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Laughing Jackal
Wydawca: Laughing Jackal
Data wydania: 11.03.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 730 MB
Cena: 42 PLN

Reklamy