Plusowe premiery często bardzo pozytywnie zaskakują, co jest szczególnie miłe, gdy materiały promocyjne nie budziły jakiegoś szczególnego zainteresowania. Zdarza się też, że wszystko idzie w drugą stronę, trailer i informacje wskazują na super produkcję, a w trakcie ogrywania tak kolorowo już nie jest. Niestety debiutującemu w Plusie Dragon Fin Soup bliżej jest do tej drugiej opcji.

Produkcja została osadzona w krainie fantasy, która bardzo mocno nawiązuje do prozy Terry’ego Pratchetta. Podobnie jak u pisarza, tak i tu świat przygód bohaterów znajduje się na wielkim żółwiu przemierzającym kosmos. Poza tym twórcom najwyraźniej bardzo spodobał się styl pisania i pomysły Pratchetta, ponieważ sami próbowali wsadzić w fabułę miks humoru i poważniejszej tematyki. Aby dopełnić „kopiowania”, znalazły się w tej produkcji także motywy steampunkowe, przy czym idą o krok dalej, dodając chociażby broń palną. Brytyjski pisarz nie jest jednak jedyną inspiracją ekipy Grimm Bros, co już sugeruje sama nazwa studia. W trakcie poznawania historii osadzonego na żółwiu świata napotkamy ogrom nawiązań do przeróżnych baśni. Idealnym przykładem jest główna bohaterka – Red Robin – która paraduje w czerwonym płaszczyku z kapturem, a towarzyszy jej wilk Big Bad. Jednak, kontynuując tryb humorystyczny, twórcy obdarzyli ją zupełnie innym charakterem. Ten Kapturek zdecydowanie nie jest bezbronny, poza tym ma osobowość awanturnicy, która lubi sobie popić. Opowieść Robin zaczyna się od koszmarnego snu, w którym zostaje zamordowana przez silnego bandytę. Po przebudzeniu towarzyszy jej przeczucie, że powinna znać tego faceta, lecz nie może sobie przypomnieć dlaczego. Oczywiście wyjaśnienie tego stanu rzeczy jest proste, kilka lat temu zapadła na amnezję, którą wywołało silne uderzenie w głowę, a doszło do niego podczas inwazji umarlaków. Teraz znów zmarli powstali z grobu, a na dodatek pojawia się pewna kobieta, która twierdzi, że jest ciotką Robin. W związku z tym naszym zadaniem będzie przywrócenie wspomnień oraz odkrycie, co stoi za wskrzeszeniem trupów. Przy okazji, wykonując questy, poznamy wiele różnych postaci oraz ich historie i problemy. Dialogi są całkiem nieźle napisane, ale cała opowieść jest średnio wciągająca, poza tym jest zbyt rozwleczona pomiędzy questami z nią niezwiązanymi.

dfs01

W trybie fabularnym gry przede wszystkim będziemy wykonywali zadania, które czasem będą związane z główną historią. Pośród nich znajdziemy klasyczne żądania, jak ubicie danego stwora czy oczyszczenie miejscówki z potworów, ale także zdarzy się eskortować kogoś na miejsce spotkania, dostarczyć paczkę czy znaleźć zaginioną osobę. Jeśli chodzi o questy poboczne, przyjdzie nam dostarczać określone ryby, zbierać próbki ziemi, znajdować oraz tworzyć konkretne przedmioty. Bazą wypadową jest osada Merlenheim, w której znajduje się nasz dom, knajpa prowadzona przez rozdającego zadania karczmiarza, weterynarz i wiele sklepików z przeróżnymi materiałami. Questy będziemy wykonywać w przeróżnych lokacjach otwierających się dopiero po przyjęciu misji. Pośród nich trafią się lasy, jaskinie, kopalnie węgla itd. Poza tym na mapie świata jest też dostępnych kilka innych miejsc, jak inne wioski czy cmentarz, do których dostęp będzie oddany już na stałe. Grając na normalnym poziomie trudności, możemy zrobić zapis stanu rozgrywki w niemal w każdej chwili i wrócić do niego po śmieci. Natomiast na hardcorze save pozwala tylko zapisać grę i wyjść z niej, a każdy zgon wiąże się z przechodzeniem fabuły od początku.

Oprócz odkrywania historii Robin Grimm Bros zapewnili nam też dwa inne tryby rozgrywki. Pierwszym z nich jest „Survival”, czyli klasyczne „przetrwaj jak najdłużej”. Celem jest przejście wszystkich przygotowanych lokacji, pokonując przy tym jak najwięcej stworów i bossów. Sęk w tym, że mamy tylko jedno życie, a gdy zostaniemy zabici, zostają nam podliczone punkty za liczbę ukatrupionych wrogów, zdobyte doświadczenie, znalezione złoto, bossów i maksymalne combo. Oczywiście zaczynamy goli oraz bez zwierzaka do pomocy, lecz powoli odnajdziemy coraz to lepszy ekwipunek i zwierzęcych pomocników. Podobnie jak w hardcorze z fabuły, zapis gwarantuje tylko możliwość spauzowania postępów. Drugi tryb jest bardzo podobny do przetrwania, a nazywa się „Endless Labyrinth”. Jak nazwa wskazuje, będziemy poruszać się po niekończącym się labiryncie wypełnionym potworami, pułapkami i niezniszczalnymi ścianami, które często skończą się ślepym zaułkiem. Tu również zaczynamy od zera i walczymy o punkty, tyle że liczba zbitych mobków została zamieniona na liczbę odkrytych płytek labiryntu. Żeby zabawa była trochę ciekawsza, przechodzić oba tryby możemy siedmioma postaciami, lecz poza Robin resztę trzeba odblokować.

dfs02

Pora przejść do etapu opisu, w którym podajemy, co tak właściwie można w grze robić. W przypadku Dragon Fin Soup okazuje się, że całkiem sporo, lecz zaczniemy od najważniejszego, czyli walki. Gra jest erpegowym hack’n’slashem z widokiem z rzutu izometrycznego, czyli typem, którego na Vicie jest jak na lekarstwo. Poruszać się możemy w każdym kierunku, łącznie ze skosami, czego nie potrafią przeciwnicy, a warto o tym pamiętać, bo może nam to uratować skórę. Jednak, gdy ich bijemy bronią białą, ograniczeni jesteśmy tylko do jednej ze stron świata. Na szczęście arsenał Kapturka jest bardzo pokaźny, bo oprócz pełnej gamy broni jednoręcznych (w tym skarpety z kamieniami), dwuręcznych (np. lance), mamy także do dyspozycji kilka rodzajów broni palnej (i po kilka opcji amunicji do nich). Z dodatkowych wspomagaczy można wymienić różnego typu bomby oraz całą masę zdolności pasywnych i ofensywnych, które zużywają manę (trzeba je znaleźć i się ich nauczyć). Wsparciem dla nas są także maksymalnie dwa aktywne zwierzaki. Naturalnie, z czasem nasza siła wzrośnie (podobnie zwierzęcych pomocników) dzięki levelowaniu, lecz będą w tym także pomocne zmiany broni oraz ekwipunku. Jeśli chodzi o odzienie, warto nadmienić, że Robin uwielbia się stroić – może zmieniać spodnie, bluzy/kurtki, buty, majtki(!) oraz nakładać na siebie przeróżne bransoletki, maski, kolczyki i inne czapki. Warto więc dbać o statystyki, ponieważ starć jest dużo i stosunkowo często mają charakter gangbangu… Typów potworów jest sporo i część z nich potrafi być niezwykle upierdliwa, zwłaszcza gdy zaczynają walkę od rzucenia uśpienia lub spowolnienia. Z takich akcji, zwłaszcza gdy napada na nas pokaźniejsza grupa, ciężko wyjść, ponieważ wszystko rozgrywa się turowo. I tak, gdy np. przyciśniemy szybko dziesięć razy „X”, minie dziesięć tur w których my się nie ruszymy, a horda może nas otoczyć. Swoją drogą, każdy nasz krok także jest liczony jako tura, nawet gdy nie walczymy. Jest to ważne zarówno przy próbach dopadnięcia wroga, ucieczki, jak i otoczenia, ponieważ w grze zaimplementowano zmianę pór dnia. Jeśli chodzi o wspomagacze i inne opcje leczenia, podstawą jest dla nas wszelakiej maści alkohol. Napoje wyskokowe głównie regenerują zdrowie (choć przy tym także zabierają manę), ale są też takie regenerujące punkty magii. Trzeba jednak uważać, bo wypicie kilku trunków po kolei może skończyć się stanem upojenia alkoholowego, w którym mamy bardzo małą kontrolę nad Robin. W troszkę późniejszym etapie gry do opcji regenerujących i dodających czasowe podbicie statystyk dojdą też potrawy, choć wcześniej będzie można spożyć jabłko czy inną pyrę dla podobnych efektów. Warto też wspomnieć, że samo chodzenie po spokojnym już terenie regeneruje zasoby zdrowia i many (w przetrwaniu i labiryncie odbywa się to jednak wolniej).

dfs03

Oprócz zwiedzania lokacji, a wręcz odkrywania map, i toczenia walk ekipa Grimm Bros postarała się także o dodatkowe rozrywki. Pierwszą z nich jest łowienie ryb i, oczywiście, w tym celu będzie nam potrzebna wędka oraz przynęty. Połów możemy uskutecznić w napotykanych stawach, w każdym z nich zwykle znajdują się około trzy gatunki ryb. Są nimi m.in. karpie, pstrągi, węgorze a nawet rekiny, poza tym występują w kilku kategoriach wagowych. Rozróżnienie gatunkowe i jakościowe ma wpływ na cenę sprzedaży oraz przy już wspomnianych wędkarskich questach. Sama zabawa jest prosta, po zarzuceniu wędki (najlepiej) za pomocą ekranu dotykowego będziemy kręcić kołowrotkiem w lewo lub prawo bądź czekać na komendę. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, czyli wybierzemy odpowiednią przynętę pod daną rybę i wykonamy wskazane czynności w danym przedziale czasowym, złowimy rybę. Jeśli się nie uda, nie wyciągniemy nic (ale zachowamy przynętę) albo łopatę (dużo łopat jest w tych stawach…). Drugim rozpraszaczem jest tworzenie przedmiotów. Możemy zrobić wszystko, od ekwipunku przez materiały wstępne aż po gotowanie dań i produkcję alkoholu. Podręczny zestaw do craftingu mamy zawsze przy sobie, więc wystarczy mieć odpowiednie materiały oraz stosowny przepis (jest ich ponad 500!). Poza wytwarzaniem rzeczy dla siebie dostaniemy także zlecenia z tartaku oraz od kowala, za które czekają nas różne nagrody. Na koniec zostaje zbieractwo, a zbierać możemy od groma rzeczy – mięsa, metale w najróżniejszych stanach i postaciach, drzewo, barwniki, szmatki itp, itd. Biorąc pod uwagę, jak wiele rzeczy możemy wyprodukować, aż żal to wszystko sprzedawać bądź wyrzucać… O, właśnie, gdyby ścinanie drzew i rozwalanie innych napotkanych rzeczy nam nie wystarczało, zawsze możemy pokopać dołki w ziemi – właśnie po to nam te wszystkie łopaty.

dfs05

Oprawa audiowizualna Dragon Fin Soup mogłaby posłużyć za przykład tego, jak nie robić portu na Vitę. Wiadomo, nasz handheld jest słabszy niż pecety czy PS4, ale wielu deweloperów już udowadniało, że można zrobić porządną wersję na PSV. Grimm Bros podjęli dziwną decyzję przede wszystkim przy postaciach pobocznych. Są one ciągle dziwnie zakreskowane i niewyraźne. Zresztą niewyraźne są też lokacje, szczególnie gdy się ściemnia i następuje noc. Wszystko nieustannie jest pokryte mgłą, która tylko za dnia jest troszkę mniej widoczna. Podłej jakości są także miniaturki przedmiotów przy opisach, a same teksty informacyjne o nich okropnie małe. Jeśli chodzi o muzykę, to raz jest, raz jej nie ma, nie wiadomo na jakiej zasadzie się włącza. Swoją drogą, dawno też nie spotkałem w grze tak bardzo niedopasowanych efektów dźwiękowych, szczególnie razi to przy potworach. Poza tym gra nie jest zdubbingowana, ale może to i lepiej, bo po powyższych problemach jakoś nie mogę sobie wyobrazić dobrze dobranych aktorów.

dfs04

W tym miejscu powinna się znaleźć opinia końcowa, ale zastąpi ją lista żali (chociaż pierwsze pojawiły się przy oprawie AV). Dragon Fin Soup zainteresował mnie już podczas kickstarterowej kampanii. Dawno nie grałem w żadnego hack’n’slasha, i chociaż nie pałam zbytnią miłością do tego gatunku, wieść, że gra pojawi się w Plusie, bardzo mnie ucieszyła. W końcu ją odpaliłem, udało mi się spędzić przy niej lekko ponad dziesięć godzin, a zakończyłem przygodę rage quitem, co nie zdarzyło mi się od naprawdę długiego czasu (porzucam gry, bo muszę brać się za następną, albo poziom trudności mnie dobija). Szlag mnie ostatecznie trafił, gdy w przeciągu ostatniej godziny gra wykrzaczyła się trzy razy, a w dwóch nowych questach poziom trudności skoczył w nagły i niewytłumaczalny sposób. Do tej pory zdążyłem już się przyzwyczaić, że co kilkanaście loadingów wywalany był błąd i gra się wyłącza (na szczęście robi auto-save, więc poza czasem na restart nic nie traciłem). Nie był już większym problemem system turowy, który w pierwszych godzinach rozgrywki był strasznie upierdliwy. Kiepski system poruszania się (tylko krzyżak) opanowałem już wystarczająco, podobnie wędkowanie na ekranie dotykowym (współczuję wszystkim, którzy muszą to robić na krzyżaku!). Już nawet zacząłem sobie składować przedmioty w okolicach ich zdawania (np. ryby przy barze), bo schowek jest tak cholernie mały, a przepisów od zarąbania. Wysilanie wzroku, aby odczytać miniaturowe napisy, oraz tragiczny system zarządzania inwentarzem powodowały już tylko lekką irytację. Ale gdy naraz nawaliło się błędów, przeciwnicy zrobili mi dwa gang rape’y z rzędu, co także było efektem niezbyt czytelnej grafiki w nowo odkrytych lokacjach, miałem dosyć! DFS naprawdę miał zadatki na grę co najmniej dobrą, co zresztą mogliście wyczytać z powyższych akapitów, ale pogrążyły go przeróżnej maści błędy i niedoróbki. Nie wiem, może, gdy już kompletnie nie będę miał w co grać, zrobię ponowne podejście, ale Wam radze porządnie zastanowić się nad zakupem, jeśli nie macie gry z Plusa. Jeśli będziecie chcieli zaryzykować, sugeruję poczekać na solidną obniżkę, a do tego musicie być wygłodniali h’n’s-ów oraz mieć dużą cierpliwość do niedoróbek.


Plusy:

  • Ciekawy pomysł na świat
  • Dużo ekwipunku i przedmiotów
  • Crafting i wędkowanie
  • Wiele typów przeciwników

Minusy:

  • Spaki animacji
  • Kiepskie AV
  • Dużo błędów i niedociągnięć

Grafika: 4,5
Dźwięk: 3
Fabuła: 5
Gameplay: 5
Ogólna: 4,5/10


Producent: Grimm Bros
Wydawca: Grimm Bros
Data wydania: 03.11.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 435 GB
Funkcje crossowe: -buy z PS4 i PS3
Cena: 84 PLN

Reklamy