Studio Boss Baddie rozpoczęło sagę Big Sky w roku 2010, wypuszczając pierwszą część na komputery PC. Cechuje ją prosty zamysł, czyli przemierzanie małym statkiem kosmicznym najdalszych otchłani kosmosu i niszczenie wszystkiego, co napotkamy po drodze. Trzecia część cyklu, Infinity, także trzyma się ram kosmicznego arcadowgo shootera, jednak łączy w sobie i rozwija wszystkie pomysły, które zostały zawarte dwóch poprzednich odsłonach. Z poniższej recenzji dowiecie się, czy ewolucja przyjęła dobry tor i jak prezentuje się na PS Vita.

Recenzję napisał: Duch

Cel jest tylko jeden…

… i nawet nie jest podszyty jakąkolwiek warstwą fabularną. Rozgrywka kręci się tylko i wyłącznie wokół zdobycia pozycji lidera w tabeli. Tym samym gra hołduje czasom świetności gatunku, które wielu z was powinno jeszcze dobrze pamiętać. Beztrosko suniemy do przodu przez generowane losowo poziomy i eliminujemy przeciwników, którzy stają nam na drodze. Co jakiś czas, dla odmiany, przewiercamy się przez planetoidy znajdujące się na kursie kolizyjnym z naszym statkiem. W takich przypadkach jeszcze ważniejsza staje się kwestia sterowania, jego wygoda i precyzja. W tym momencie trzeba podziękować Sony za dwie gałki analogowe w PS Vita, ponieważ sterowanie nimi w tej grze sprawdza się wyśmienicie – lewa odpowiada za ruch, prawa za strzelanie, z kolei przycisk „R” lub „X” za uruchamianie i wyłączanie świdra. To tyle, prosto i intuicyjnie, czyli tak jak być powinno.

bigsky infinity2

Więcej mocy!

Nasz statek możemy trwale ulepszać. Dzięki temu zwiększymy między innymi moc laserów czy też szybkość. W sumie do dyspozycji oddano nam 12 trybów gry, które różni także forma wdrażania upgrade’ów. W trybie „Classic” ulepszamy statek za pomocą dokupywania/zwiększania jego poszczególnych atrybutów. Dokonujemy tego za pomocą tzw. „starbits”, które „wysypują się” ze zniszczonych przeciwników i są odpowiednikiem waluty. Na szczęście dopakowanie naszego statku na maksa zajmie sporo czasu, ponieważ ilość potrzebnych starbitsów do kolejnych upgradów rośnie wraz z kolejnymi zakupami i w pewnym momencie będziecie musieli naprawdę się napocić, aby podkręcić możliwości swojej maszynki. Poza trybem „Classic” jest też np. „Arcade”, w którym ulepszenia funkcjonują w bardziej tradycyjnej formie, mianowicie w postaci orbów, które działają jak power-upy. Osobnym tematem powinien być tryb multiplayer, niestety tak nie będzie. Jest on podany w formie wyzwań o najlepszy wynik, przez co bardziej przypomina aktywną tabele osiągnięć niż pełnoprawny tryb wieloosobowy. Można powiedzieć „co tryb to obyczaj”, ale dzięki takiemu zabiegowi każdy gracz powinien znaleźć przynajmniej kilka form rozgrywki pod swój gust. Poziomy w grze, tak jak wspomniałem wcześniej, generowane są losowo, przez co nie uświadczycie w trakcie zabawy powtarzalności. No dobra, może jednak tak, ponieważ różnorodność przeciwników jest dosyć uboga i będą się oni powtarzać dosyć często.

bigsky infinity3

Co tu robisz, brzydalu!?

Jeżeli jesteśmy już przy poziomach i przeciwnikach, trzeba wspomnieć o grafice. Jest podana w pełnym 2D, co mnie osobiście ucieszyło, i sprawia wrażenie lekko psychodelicznej. Paleta kolorów, sprawia wrażenie jak najbardziej „kosmicznej”. W tle coś leci, coś świeci, latają mniejsze i większe planetoidy i asteroidy, przelatujemy przez mgławice gwiezdnego pyłu. Pozwala to choć odrobinę poczuć atmosferę kosmosu. Niestety znowu dla kontrastu mamy słabo zaprojektowanych przeciwników. O ile większe bydlaki jakoś się jeszcze prezentują i starają się dorównać oprawie poziomów, tak już regularni przeciwnicy sprawiają wrażenie wstawionych trochę na siłę.

Mów mi tak jeszcze!

Za to oprawa audio trzyma równy poziom. Mamy tu do czynienia z muzyką electro, która świetnie się spisuje w tym klimacie. Szkoda tylko, że nie jest dostosowywana do tego, co dzieje się na ekranie. Fakt, czasami wstrzeli się z rytmem w walkę lub gęstą wymianę ognia, ale zdarza się to zbyt rzadko. W grze występuje także łącznik z bazą, który potrafi rozśmieszyć swoimi tekstami („Snake…!!”, gdy giniemy, bezcenne). Wypowiada się jednak tylko na początku poziomu i gdy niszczymy nasz statek oraz ma strasznie ograniczoną listę wstawek, a szkoda bo to ciekawy i fajny pomysł i można było go bardziej rozwinąć.

bigsky infinity4

Big Sky Infinity nie jest grą na długie wieczory, nie aspiruje nawet do miana takowej. Świetnie sprawdza się jako tytuł na odstresowanie, a dzięki mnogości trybów rozgrywki wpasuje się w nawet najwybredniejsze gusta dotyczące gameplayu w tym starym, jak nasza branża, gatunku. Będzie idealną odskocznią za każdym razem, gdy zacznie nużyć Was zbyt długie obcowanie z dowolnym tytułem AAA, jaki teraz ogrywacie. Nie straszy grafiką, nie powoduje bólu uszu muzyką, śmieszy komentarzami i daje satysfakcje rozgrywką.


Plusy:

  • Grafika
  • Losowo generowane poziomy
  • Tempo rozgrywki
  • Opcja cross-save

Minusy:

  • Mała różnorodność przeciwników oraz ich design
  • Tryb multiplayer
  • Niewykorzystany potencjał komentarzy nawigatora

Ocena: 7/10


Serdecznie dziękujemy Ripstone
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Boss Baddie
Wydawca: Ripstone
Data wydania: 12.12.2012 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 330 MB
Funkcje crossowe: -save z PS3
Cena: 25 PLN

 

Reklamy