Od dwóch lat posiadacze Vity mogą wkraczać w magiczny świat alchemii, który został przedstawiony w poprzednich częściach serii Atelier. Gry opowiadają o losach Totori i Meruru, które dopiero zaczęły stawiać pierwsze kroki w nowej profesji, lecz to nie one były prekursorkami alchemicznego fachu, była nią Rorolina Frixell. Podczas przygód adeptek jej sława była już ogromna, jednakże o jej początkach dowiadywaliśmy się niewiele. Dopiero trzecia z kolei gra studia Gust wydana na Vitę przybliży nam okupioną ciężką pracą i sumiennością historię Rorony.

Recenzję napisał: Nevrell

Na skutek pewnych wydarzeń młoda Rorona trafia pod opiekę alchemiczki Astrid. Mimo sporych umiejętności mentorki warsztat boryka się z problemami, ponieważ z niewiadomych przyczyn mistrzyni odmawia przyjmowania zleceń od mieszkańców. Odbija się to nie tylko na funkcjonowaniu atelier, ale także na naukach, które Rorona miała pobierać u kobiety. Interes powoli chyli się ku upadkowi, na co zwróciły uwagę nawet władze królestwa. By zapewnić przyszłość pracowni, obie alchemiczki będą musiały sprostać zadaniom, jakie zleci im ministerstwo. Wydawałoby się, że taki obrót sytuacji w końcu wybudzi Astrid z letargu, co odbije się pozytywnie i na kondycji jej działalności, i na naukach Rorony. Niestety, protagonistka może liczyć tylko na siebie. Po wielu wątpliwościach, czy podoła tak trudnemu zadaniu, postanawia wziąć się w garść i dać z siebie wszystko, aby opanować alchemię i ocalić atelier przed zamknięciem.

Rorona2

Oprócz wątku głównego, prześledzimy także historie pobocznych postaci, które będą towarzyszyć Roronie w jej przygodzie. Fani serii od razu rozpoznają wiele twarzy, które przewinęły się przez drugą i trzecią część sagi. Mowa o Sterkenburgu, Cordelii, Esty, Iskelu, Gio oraz samej Astrid, która tym razem może dołączyć do drużyny głównej bohaterki. Dla posiadaczy Vity nowymi towarzyszami będą wędrowny bard Tantris, jak i nieśmiała Lionela. Każda z wymienionych postaci cechuje się unikatowym charakterem, co znacznie wzbogaca przyjemność ze śledzenia fabuły.

Warto wspomnieć, że większość wydarzeń, które będą miały miejsce w grze, jest uzależniona od decyzji oraz czynów gracza. Nie można powiedzieć, by pomysł został wprowadzony z jakimś znacznym rozmachem, lecz wciąż skutecznie zmniejsza liniowość fabularną. Dzięki temu podczas kolejnych przejść najpewniej nie ujrzymy tych samych scen, a także doprowadzimy do uzyskania jednego z wielu zakończeń obejrzymy.

Wersja na PlayStation Vita oferuje również dodatkową historię, która przedłuża zabawę o kolejny rok w grze. W jego trakcie Rorona będzie musiała pomoc pechowym podróżnikom w czasie powrócić do ich właściwego okresu. Poza krótkim wprowadzeniem do tej historii oraz sporadycznymi scenami “overtime” stawia bardziej na niczym nieograniczoną eksplorację, odsuwając kwestie fabularne na dalszy plan.

Rorona3

By ocalić pracownię za pomocą alchemii, Rorona będzie musiała sprostać wymaganiom stawianym przez królestwo. Większość z dwunastu zadań wymaga wykonania konkretnych przedmiotów. Gotowe itemy zanosimy Sterkowi na przechowanie, lecz w każdej chwili możemy donieść mu kolejne w celu poprawienia oceny na lepszą. Na ocenę składają się nie tylko ilość towaru, ale, co ważne, również jego jakość oraz dodatkowe właściwości. Poza zadaniami głównymi, możemy podjąć się wyzwań dodatkowych, które będą wymagały np. stworzenia bomby typu „big” o jakości co najmniej 80. Zaliczanie ich nagrodzi gracza stemplami, które są przybijane w tabelce przypominającej tę do bingo. Za wypełnienie całej linii otrzymamy bonusy do statystyk, ekwipunek czy nawet nowe książki z recepturami alchemicznymi. Wykonywanie zamówień królestwa nie jest jedyną pracą, jakiej może podjąć się bohaterka. Kolejną opcją oferującą potencjalny zarobek są zlecenia wystawiane przez mieszkańców oraz przyjaciół Rorony. Wynagrodzeniem za nie będzie nie tylko złoto, ale także specjalne vouchery, które można wymienić na przedmioty czy nowe kostiumy u Esty.

Jak więc widzicie, wspomniana już wielokrotnie alchemia jest jednym z najważniejszych elementów gry. To głównie na niej skupia się rozgrywka, więc trzeba na nią poświęcić więcej czasu, aby ukończyć produkcję. Oczywiście nie jest wymagane dogłębne poznanie wszystkich jej niuansów, jednakże, gdy ktoś zdecyduje się na to, odkryje świetny system pełen nieograniczonych możliwości, który pokaże, że nawet te same przedmioty mogą się znacznie od siebie różnić. Naturalnie sekret do najlepszej jakości tkwi w składnikach, czyli łączenie ze sobą byle czego da nam byle co. Jednak przedmioty o wysokim poziomie jakości to dopiero pierwsza część sukcesu, bardzo istotne będą także dodatkowe właściwości. Synteza konkretnych towarów o konkretnych wartościach dodanych przełoży się na skumulowanie ich w finalnym produkcie, czyli uzyskamy znacznie lepsze przedmioty. Warto zaznaczyć, że dodatkowe cechy pojawiają się na każdym z zebranych materiałów, ale są generowane losowo, poza tym jest ich tak wiele, że potrafi to przytłoczyć. Niestety nie możemy sami od siebie eksperymentować z łączeniem materiałów, aby coś stworzyć, najpierw musimy zdobyć przepis. Większość receptur zdobędziemy u sklepikarzy, którzy będą poszerzali swoją ofertę wraz z postępami w rozgrywce dostępna jest w miarę postępu rozgrywki. Pozostałe przepisy zostały rozsiane po całym Arlandzie oraz bywają nagrodami za zadania.

Rorona4

System walki właściwie nie różni się od tego, który już znamy z dwóch poprzednich części. Ponownie na kolejność w turach wpływa statystyka określająca szybkości postaci. Powraca również asysta pozostałych członków drużyny, co przekłada się na obronę heroiny, gdy wróg obierze ją sobie za cel, lub po prostu wsparcie jej podczas ofensywy. Akcje te są jednak ograniczone licznikiem, który odnawia się wraz z każdą turą, podczas której Rorona nie korzysta z pomocy. Podczas walki gracz może wykorzystać sporą gamę umiejętności specjalnych postaci (ich liczba zwiększa się wraz z rozwojem walczących), a w przypadku alchemiczek dodatkowo dostaje do dyspozycji korzystanie z przedmiotów. Przydatną opcją jest automatyczna wygrana w przypadku znacznej różnicy poziomów miedzy drużyną, a przeciwnikiem. Dzięki temu oszczędzamy nie tylko nasz czas rzeczywisty, ale przede wszystkim ten w grze. Co prawda nie otrzymujemy wtedy doświadczenia (choć i tak znikomego), ale za to nie tracimy potencjalnych składników upuszczonych przez pokonanych wrogów.

Na koniec warto wspomnieć o zmianach w rozgrywce, które znacznie wpływają na przystępność tytułu. Jednym z elementów, który odrzuca od tej pozycji wielu graczy, jest upływający po prawie każdej czynności czas i konieczność rozsądnego zarządzania nim. Atelier Rorona, jako chronologicznie pierwsza część sagi, oferuje optymalne wprowadzenie do tego aspektu mechaniki, ograniczając upływ czasu do podróży oraz alchemicznej syntezy. W pozostałych tytułach obejmował on również walkę oraz zbieractwo, co znacznie utrudniało dotrzymywanie terminów oraz wymagało planowania wszystkich działań. Kolejnym uproszczeniem, które w mniejszym stopniu pojawiło się również w Atelier Meruru, są elementy dekoracji pracowni. Pomijając kwestie wystroju, przede wszystkim ułatwiają codzienne zadania bohaterki. Jednym z wielu ich efektów może być skrócenie czasu podróży, zwiększenie doświadczenia za pokonywanie wrogów czy nawet dostęp do skrzyni przechowującej materiały w warsztacie bez względu na miejsce przebywania. Co ważne, raz wykonane dekoracje przechodzą do nowej rozgrywki.

Rorona5

Oprawa graficzna Atelier Rorona Plus to kolejny z silnych atutów tej produkcji. Jej wykonanie stoi na wysokim poziome, co szczególnie przejawia się w postaci modeli bohaterów oraz grafik 2D. Lokacje prezentują się troszkę słabiej, ale wciąż jest to wyższy poziom jakości, podobnie jest z różnymi efektami wizualnymi towarzyszącymi wykonywanym skillom czy efektom działania alchemicznych przedmiotów. Chociaż całość świetnie prezentuje się na ekranie Vity, nie obyło się bez niewielkich zgrzytów. Szczególnie drażniące dla niektórych może być powolne odczytywanie wydarzeń czy postaci niezależnych oraz wrogów. Na szczęście jest to dość sporadyczne i w żaden sposób nie przeszkadza w zabawie.

Ścieżka dźwiękowa to kolejny argument, dla którego warto sprawdzić tę grę. Świetnie dobrane do każdej sytuacji utwory idealnie podkreślają magiczny klimat tej pozycji. Słychać, że muzycy włożyli sporo pracy w ich przygotowanie oraz dopasowanie do odpowiednich lokacji oraz wydarzeń. Ostatecznie jest to niezapomniany soundtrack, który będzie prześladować gracza nawet po wyłączeniu Atelier Rorona Plus. Nie inaczej jest z japońskich głosami, które dodają znacznej wiarygodności charakterom przypisanym do bohaterów. Nie wyobrażam sobie grania w tę grę z angielskim dubbingem, który również jest dostępny.

Nie sądziłem, że w tej serii pojawi się tytuł, który przebije to, co Gust pokazał w Atelier Meruru Plus. Już tam poziom wykonania był naprawdę wysoki, mimo to Rorona Plus pokazała, że to studio stać jeszcze na więcej. Na moje tak bardzo pozytywne odczucia miały wpływ fabuła, alchemia, zabawna kreacja postaci oraz, przede wszystkim, ścieżka dźwiękowa. Te elementy sprawiły, że na pewno długo nie zapomnę o tej grze i będę do niej wracał co jakiś czas. Dla osób zaznajomionych z vitowymi wydaniami Atelier Rorona Plus będzie swoistym zwieńczeniem sagi Arlandu, z kolei dla nowych graczy, którzy powinni od niej zacząć, stanie się przystępnym wprowadzeniem do serii.


Plusy:

  • Fabuła, postacie, klimat
  • Alchemia
  • Muzyka
  • Rozgrywka

Minusy:

  • Brak wydania fizycznego
  • Drobne błędy techniczne

Grafika: 8
Dźwięk: 9
Fabuła: 8
Gameplay: 9
Ogólna: 9/10


Producent: Gust
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 30.07.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 2,9 GB
Cena: 169 PLN

Reklamy