AeternoBlade pierwotnie zadebiutowało w Europie na początku ubiegłego roku na konsoli Nintendo 3DS, jednak kilka miesięcy później okazało się, że ekskluzywność pozycji zakończy się wraz z nadchodzącą premierą wersji dla handhelda Sony – PlayStation Vita. Debiut doszedł do skutku, a my możemy zrecenzować dla Was wspomnianą produkcję osadzoną w świecie fantasy.

Recenzję napisał: Medium

Niestety już sam początkem produkcji jest bardzo rozczarowujący, ponieważ dostajemy oklepaną do granic możliwości historię.. Naszym oczom ukazuję się pojedynek głównej bohaterki Freyi i głównego antagonisty o imieniu Beladim. Jak to często bywa w tak przedstawionych wydarzeniach, wygrywa czarny charakter. Heroina zostaje ogłuszona, a w jej stronę nadlatuje zabójczy pocisk i … przenosimy się o 7 dni w przeszłość.

W tym momencie przejmujemy kontrolę nad Freyą i od razu zostajemy wrzuceni w wir walki. Po kilku pojedynkach przybierających formę samouczka poznajemy życiorys bohaterki. Pochodzi ona z miasteczka Ridgeroad, które stało się miejscem straszliwej masakry. Wspomniany Beladim wymordował wszystkich mieszkańców poza naszą protagonistką. Jak nie trudno się domyślić, od tego czasu jej jedynym celem staje się zemsta. W jej wypełnieniu pomoże nam miecz, który Freya otrzymała od dogorywającego nieznajomego. Początkowo nie jest świadoma potężnej mocy oręża, ale z niewiedzy wyprowadza ją czarodziejka Vernia. Uzdolniona magicznie kobieta szybko staje się naszym mentorem i przewodnikiem. Podobnie jak główna bohaterka, w wyniku ataku Beladima utraciła swoich najbliższych, więc z naszą pomocą pragnie pokonać mroczną istotę. Okazuje się, że broń, którą dzierży Freya, potrafi cofać czas. Dowiadujemy się także, że podobny artefakt posiada Beladim, stąd wszyscy wierzą, że jest nieśmiertelną istotą. Aby go pokonać, musimy najpierw pozbyć się owego przedmiotu. Niestety istnieje wyłącznie jedna możliwość jego unicestwienia – dokonamy tego naszym mieczem, ale tylko i wyłącznie po zebraniu wszystkich jego elementów. Obecny stan kutej stali nie pozwoli nam wypełnić misji, dlatego też wyruszamy w podróż mającą na celu skomplementowanie oręża i pokonanie Beladima. Na koniec opisu fabularnego zaznaczę, że tytuł posiada zarówno dobre, jak i złe zakończenia.

AeternoBlade1

AeternoBlade znajdziemy wiele popularnych mechanik. Z podstawowych elementów warto wspomnieć o trzech paskach: życia, many i mocy specjalnej. Punkty magiczne zużywane są do umiejętności związanych z manipulacją czasem, natomiast moc specjalna to nic innego, jak ofensywny atak zadający obszarowe obrażenia. Takiego ruchu użyjemy wyłącznie po napełnieniu całego wskaźnika. Niestety sytuacja ta zdarza się dość rzadko, więc w walce głównie wykorzystamy miecz, a dokładniej ciosy podstawowe i kilka gotowych kombinacji. Dobrze więc, że możemy ulepszać te ataki w punktach zapisu rozgrywki i specjalnej bazie, do której po ukończonej każdej misji przenosi nas Vernia. Za wzmocnienia płacimy walutą o nazwie Y.Orb. Wykorzystując ten sam środek płatności, możemy ulepszać pojedyncze statystyki bohaterki, t.j. mana, atak czy życie. Walutę nabędziemy z zabitych wrogów i sprzedaży reliktów. Czym one są? To nic innego, jak przedmioty wzmacniające statystyki Freyi. Ilość, którą możemy jednocześnie przy sobie dzierżyć zależy od etapu naszej podróży. Wyróżniamy wiele rodzajów reliktów, a każdy z nich posiada różne dopalacze. One również podlegają procesowi ulepszeń, ale tym razem płacimy punktami zdobywanymi wraz z postępem fabularnym. Warto wspomnieć, że możemy  utworzyć dwa zastawy i dynamicznie przełączać je podczas walki.

Rozgrywka wymiennie wymusza na nas walkę i rozwiązywanie prostych łamigłówek typu uruchamiania dźwigni w odpowiedniej kolejności, aby przejść dalej. O ile zagadki to miły przerywnik, to pojedynki z pomniejszymi wrogami po czasie zaczynają nudzić. Niestety niski poziom trudności eliminuje presje nadchodzącej śmierci. Sprawę trochę ratuje fakt, iż każda jednostka posiada unikalne ataki i słabe punkty, ale po zapoznaniu się z nimi popadamy w monotonność, a nie zawsze możemy  uciec od walki. W niektórych arenach przy wyjściach powstają bariery, które zostaną usunięte dopiero po wyczyszczeniu lokacji z przeciwników. Inaczej wygląda walka z bossami. Te są bardzo wymagające i urozmaicone. Zdolności potężnych oponentów zmieniają się wraz z obrażeniami, które zainkasowali. Często destrukcji ulega również mapa, dzięki czemu zostajemy ograniczeniu ruchowo. Ale zanim do nich dojdziemy, musimy zmierzyć się z innymi zagrożeniami podczas wyprawy w głąb mapy – pułapkami. Są one niezwykle niebezpieczne, bowiem niektóre z nich potrafią uśmiercić bohaterkę jednym ciosem. Na drodze napotkamy m.in. posągi wystrzeliwujące ogniste pociski, piły obrotowe czy upadające kolumny. Taki zabieg sprawia, że stale musimy być czujni i patrzeć pod nogi.

AeternoBlade2

Pora wspomnieć o elemencie, który wyróżnia AeternoBlade w gąszczu innych produkcji. Oczywiście mowa o manipulacji czasem. Początkowo do dyspozycji otrzymujemy wyłącznie jedną moc – cofania się w przeszłość. Jednak nie działa ona tak, jak ta znana z serii Prince of Persia. W przypadku króla Persji piaski czasu cofały wszystkie elementy otoczenia wraz z naszym bohaterem, natomiast przy recenzowanej produkcji umiejętność nie dotyka naszej postaci, dzięki czemu moc bohaterki świetnie sprawdza się w walce. Podczas gdy uwięziony w pętli czasowej przeciwnik nie może wykonywać ruchów, my oddajemy grad ciosów. Niestety nie zawsze taki zabieg poskutkuje, bowiem na drodze napotkamy jednostki wykazujące się taką samą odpornością na działanie efektu, jak my. Manipulowanie okaże się również wymagane do przemieszczania Freyi pomiędzy lokacjami.

Dzięki uprzejmości wydawcy mogliśmy przetestować dostępne dodatki. Wśród nich znajdziemy sześć strojów dla głównej bohaterki. Uprzedzam, że nałożenie odzienia assasyna czy agenta w żaden sposób nie zmienia ruchów bądź zdolności Feryi. W skład DLC wchodzi również arena, czyli dodatkowy tryb rozgrywki. Do bitwy przystępuje bohaterka o zdolnościach i reliktach odblokowanych w trybie przygody. Zasady są trywialnie proste. Po rozbiciu dwóch flaszek z życiem i maną nadchodzi fala przeciwników. Jeżeli uda nam się wykończyć wszystkich z nich, ponownie uzupełniamy wspomniane paski i podejmujemy kolejną, trudniejszą grupę przeciwników. I tak do śmierci.

AeternoBlade3

Zapewne większość Vitowców, słysząc o porcie z 3Dsa, nie spodziewa się pięknej oprawy wizualnej. Niestety AeternoBlade nie zmieni takowego, utartego w środowisku graczy przekonania. Już od pierwszych minut widać drętwe animacje postaci. Równie nieciekawie prezentują się same lokacje, które są dość powtarzalne i nudne. Tła potrafią być rozmazane, a krawędzie poszarpane. Jakościowo przenosimy się do czasów PlayStation 2, a nawet tam znajdziemy bardziej urokliwe perełki. Ogólnego spojrzenia nie ratują animacje zdolności, które ograniczają się do cięć ukazanych w różnych kolorach. Na szczęście w oprawie wizualnej znajdziemy dwa elementy godne pochwały. Pierwszym z nich są modele postaci, które prezentują się nad wyraz dobrze na tle otoczenia. Twórcy przyłożyli się również do przerywników filmowych, w efekcie czego możemy obejrzeć ostre i ładne obrazy. Pomimo mocno średniej oprawy wizualnej w trakcie rozgrywki grze zdarzyło się zgubić klatki w niezrozumiały sposób. Na szczęście na tyle rzadko, że daleko mi było do poczucia irytacji. To po raz pierwszy odczułem, gdy wypadłem przez tekstury, ale okazało się, że był to jednorazowy przypadek. Audio można podsumować tak – nie wyróżnia się. Zapewne większość graczy, którzy zdecydują się zakupić recenzowany tytuł, uruchomi własne akompaniamenty. Można powiedzieć, że sama gra do tego zachęca, ponieważ nie posiada udźwiękowionych dialogów. Co ciekawe, pisemne rozmowy działają bezpośrednio na melodię przygrywającą nam w tle. Dość często podczas konwersacje bohaterów muzyka przycina się na ułamki sekund…

AeternoBlade4

Podsumowując, nie mogę polecić zakupu AeternoBlade. Podczas rozgrywki cały czas wspomnieniami powracałem do genialnej Muramasy Rebith i recenzowana produkcja przegrywała z nią pod każdym względem. Tytuł implementuje najpopularniejsze mechaniki i zachowuje ich najprostsze postaci. Jedynym elementem, który wyróżnia się ponad inne, jest manipulacja czasem. Jednak to zdecydowanie za mało, aby rywalizować z innymi, podobnymi tytułami. Do tego kiepska oprawa audiowizualna, oklepana oś fabularna i mamy typowego średniaka. Przed zakupem proponuję mocno zastanowić się, czy nie wolicie wydać swoich oszczędności na inną pozycję.


Plusy:

  • Dobrze zaprojektowane walki z bossami
  • Unikalne zdolności przeciwników
  • Unikalne zdolności przeciwników
  • Modele postaci

Minusy:

  • Mierna oprawa graficzna
  • Banalna i oklepana oś fabularna
  • Audio potrafi się przyciąć
  • Animacje postaci
  • Monotonne walki z mniejszymi oponentami
  • Mechaniki w najprostszym wydaniu

Grafika: 4
Dźwięk: 4
Fabuła: 4,5
Gameplay: 5,5
Ogólna: 4,7/10


Serdecznie dziękujemy Corecell
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Arc System Works, Corecell Technology
Wydawca: Corecell Technology
Data wydania: 04.02.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 504 MB
Cena: 63 PLN

Reklamy