Ponury i odpychający świat, w którym się znaleźliśmy, jest tak samo tajemniczy, jak nasza sytuacja. Otaczające nas sylwetki dziwnych obiektów powodują jedynie lęk i odrazę. Trudno mówić o przyjemności płynącej z eksploracji tak bezbarwnego świata. To trzeba przeżyć.

Recenzję napisał: Urouborous

Limbo (późnołac. Limbus) – otchłań dzieci nieochrzczonych; pojęcie otchłani występuje w nauczaniu Kościoła katolickiego i niektórych innych wyznań chrześcijańskich; stan osób, które umarły przed Zmartwychwstaniem Jezusa albo też w nowszych czasach, bez chrztu, ale nie popełniły osobistych grzechów; nie jest utożsamiana z czyśćcem, ale jest częścią piekła.**

Jakiś czas temu na oficjalnym koncie PlayStation Polska na portalu Facebook pod hasłem „Weekendowej Debaty” zostało zadane graczom pytanie: „Jaka jest Twoja definicja gry niezależnej?”. To pytanie dziwnie trafiło w mój czuły punkt. Być może uznacie mnie za dziwaka, ale – tak, lubię indyki. Wiele pozycji z tej kategorii cenię bardziej niż twory dużych producentów. Pewnie zastanawiacie się, jak odpowiedziałem na zadane pytanie? Otóż następująco:

Gra niezależna to taka, która niezależnie od ogólnie przyjętych trendów wprowada swoją wizję świata przedstawionego i dąży do swoich celów, często płynąc w górę rzeki. Producenci takich tytułów nie podlegają dużym wydawcom, którzy w zdecydowanej większości nastawieni są przede wszystkim na zysk finansowy. Produkcje powstające w niewielkich zespołach bardzo często tworzą pasjonaci przekonani o wyjątkowej formie tworzonego tytułu. Osobiście uważam, że gry niezależne to sztuka, której tak bardzo brakuje dużym, rzemieślniczym producentom.

Wizja, pasja, sztuka – niezależność. Takie właśnie jest LIMBO.

Limbo2

Kraina klimatem płynąca.

To, co już w pierwszych minutach gry odczuwamy, to niesamowity klimat. Obcy i mroczny świat  chwyta nas za gardło od pierwszych sekund i dusi, aż do momentu, gdy zaczniemy błagać o litość. Ascetyczna oprawa potęguje odczucie nicości i zawieszenia gdzieś pomiędzy snem, a niebytem.

Bohaterem tej spowitej mrokiem przygody jest młody chłopiec, którego dokładny wiek pozostaje nieznany. Przytłoczony sytuacją, w której się znalazł, wydaje nam się jedynie czarną sylwetką na tle surowego tła – i tak w grze został przedstawiony. Co więcej, obcy ląd, po którym kroczy, sprawia wrażenie wygłodzonej bestii, która tylko czeka, aby upolować i pożreć młodzieńca. Bez cienia wątpliwości można stwierdzić – jesteśmy tutaj obcy i niechciani. Zbierajmy się, póki mamy jeszcze ku temu okazję.

Przemierzana przez nas otchłań nie podsuwa żadnych zadań, nie udziela odpowiedzi, nie daje wskazówek. Musimy radzić sobie sami. Brniemy do przodu, nie znając celu podróży. Nie mamy do czego wracać. Kolejne pułapki stają się coraz bardziej skomplikowane, a nasz umysł coraz bardziej pogrąża się w bezradności. Wola przetrwania pcha nas jednak do przodu, a w sytuacjach kryzysowych umysł ludzki zdolny jest do niesamowitych rzeczy.

Limbo3

Up, Up and Away!” – w tym świecie nie ma miejsca dla superbohaterów.

Trudno szukać w naszym bohaterze finezji Raymana. Dysponujemy skromnym repertuarem zachowań. Zaliczamy do niego delikatny skok, popychanie lub odciąganie niektórych obiektów oraz wspinanie się po linie to wszystko, na co nas stać. Upadek z dużej wysokości lub wejście na zbyt głęboką wodę spowoduje natychmiastowy zgon. Nie mamy tutaj punktów życia, pancerza, broni.  Jesteśmy sami i słabi, a jedyną pomocą jest nasz umysł i trzeźwa ocena sytuacji.

Brak iście heroicznych zachowań został przełożony na iście wymyślne zagadki. Choć liczne łamigłówki na pierwszy rzut oka wydają się podobne, szybko okazuje się, że każda została skrupulatnie opracowana i przygotowana, aby stanowić dla nas duże wyzwanie. I o ile nie rozwijamy naszego bohatera, tak widzimy rozwój problemów do rozwiązani. Początkowo składają się z jednego etapu, by z czasem przerodzić się w coraz bardziej złożone i skomplikowane struktury. Przykładowo wymuszą na nas korzystanie z różnego typu przełączników, umiejętności wspinaczki, czy wykonywanie perfekcyjnych skoków w połączeniu z wyczuciem czasu. Brak możliwości przemieszczania się z prędkością światła i omijania przeszkód poprzez wykonywanie stumilowych skoków dodatkowo wartościuje nasz trud w dążeniu do celu, którym jest ciągłe trwanie w pogoni za niewiadomym.

Limbo4

Sama mechanika rozgrywki jest zabójcza – dosłownie i w przenośni. Wielokrotnie popełnienie jakiegokolwiek błędu podczas rozwiązywania łamigłówek lub zwykłej eksploracji świata doprowadzi nas do szybkiej i brutalnej śmierci. Naszym ratunkiem są tutaj punkty kontrolne. Bez nich metoda prób i błędów będąca nieodłącznym elementem zabawy byłaby wyjątkowo uciążliwa. Najlepszym zobrazowaniem sytuacji będzie przytoczenie pułapek na niedźwiedzie. Te ukryte dosłownie wszędzie – w trawie, na drzewach, w wodzie – i często zauważamy je dopiero, gdy na nie wejdziemy. Naturalnie kończy się to naszą natychmiastową śmiercią.

Jednocześnie warto zaznaczyć, że zarówno element zręcznościowy, jak i łamigłówki nie są frustrujące i zdecydowaną większość możemy zaliczyć już po kilku podejściach. Wszystko zależy od tego, jak szybko skojarzymy zależności pomiędzy poszczególnymi elementami oraz jak swobodnie posługujemy się przyciskami konsoli. Dzięki temu połączeniu zabawa jest niesamowicie emocjonująca i satysfakcjonująca.

Limbo5

Magia czerni i świstów.

Graficznie LIMBO jest mistrzowskim połączeniem subtelnego minimalizmu z soczysty, konkretnym, bryłowatym stylem graficznym. Klimatyczne przedstawienie świata bezbłędnie potęguje odczucie pustki i cierpienia jakie na każdym kroku spotyka naszego bohatera. Prosta dwuwymiarowa grafika nie jest nudna, a obszary, po których wędrujemy, są zróżnicowane i  dobrze przemyślane. W miarę postępu w grze przemierzymy m.in. lasy, jaskinie czy mechaniczny kompleks, w którym piły tarczowe siejące grozę tylko czekają na spotkanie z ciałkiem chłopca.

Audio przepięknie uzupełnia całość. Odgłosy otoczenia kierowane do naszych uszu wprost z zestawu słuchawkowego powodują dreszcze na całym ciele. Cykanie świerszczy brzmi niesamowicie realistycznie, metaliczny świst pił tarczowych sieje grozę, a gdy oszczędna w formie sekwencja muzyczna uderza z zaskoczenia pełną siłą, natychmiast przechodzimy do stanu podwyższonej czujności. Nic więc dziwnego, że dzięki niej ​​ta mroczna kraina staje się jeszcze bardziej surrealistyczna.

LIMBO jest grą wyjątkową, która nie pozostawia w uczuciach gracza złudzeń. Śmierć jest częścią życia i prędzej czy później przyjdzie nam stawić jej czoła. Bezpośrednio nawiązuje do naszej bezsensownej egzystencji, ale pomaga też podjąć działania, aby stała się ona choć trochę bardziej wartościowa.

Limbo6


Opinia: Infernus13

LIMBO wciąż zostaje moim faworytem, jeśli chodzi o indyki. Gra ciągle przyciąga mnie do siebie tym klimatem mroku i tajemniczości. Zagadki nieustannie dają popalić i nie raz ze zdziwieniem będziemy podziwiać pomysłowość niektórych łamigłówek. Graficznie pozycja wygląda dokładnie tak samo jak na innych sprzętach. Ścieżka audio na słuchawkach dodaje naprawdę dużo do klimatu całego tytułu. Jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić, jest to, że twórcy nie dodali nic nowego do tego tytułu, nie uświadczymy tu dodatkowych misji czy nawet nowych znajdziek. Mimo wszystko LIMBO to i tak kawał genialnego kodu, który chcę polecić każdemu, kto jeszcze nie grał w ten znakomity tytuł. Pozostali mogą sobie odpuścić, ponieważ nie znajdą w wersji na Vitę nic nowego.

Moja ocena: 8/10


Opinia: Urouborous

LIMBO jest perełką wśród pozycji niezależnych i gier w ogóle. Po prostu jest idealnym przykładem na to, czym jest sztuka tworzenia gier. Przy rzemieślniczym podejściu dzisiejszych deweloperów gra lśni jak diament nie pozwalający oderwać od siebie wzroku. Łamigłówki ściśle wplątane w kontekst gry tworzą jednolitą całość opowieści, nie dystansując poszczególnych elementów produkcji. Realistyczna i przeszywająca oprawa dźwiękowa niszczy nasze mniemane poczucie bezpieczeństwa i sprowadza nas na ziemię do brutalnego realistycznego świata. Niestety gra kończy się zdecydowanie zbyt szybko, a finałowa sekwencja po solidnej garści wspaniałych odczuć jest jedynie cieniem tego, co dane nam było przeżyć w ciągu tych kilku godzin zabawy. Warto jednak po nią sięgnąć mimo wysokiej ceny.

Moja ocena: 8/10


Opinia: Medium

Limbo już na starcie wrzuca nas w mroczny i tajemniczy klimat. Nie wiemy, co się z nami stało, a nasz bohater pozostaje zagadką. Taki styl prowadzenia rozgrywki przypadł mi do gustu i zapewnił nieustanne pytanie samego siebie: „Co tu się dzieje?”. Moje ścieżki przecinały świetnie skonstruowane zagadki i nowatorskie rozwiązania, które skutecznie walczyły z monotonią. Dodatkowym plusem, a zarazem minusem jest fakt, iż grę możemy skończyć na jeden raz. Dzięki takiemu rozwiązaniu otrzymujemy wspaniałą, liniową przygodę, której cena sprytnie odstrasza. Twórcy życzą sobie 49 zł za pozycję, którą bez problemu można ukończyć w cztery godziny. To stanowczo za dużo, nawet na tak dobry tytuł. Ratunkiem może być opcja cross-buy i PS+. W ofercie wspomnianego Plusa Limbo znalazło się dużo wcześniej. Jeżeli zainicjalizowaliście kupno na PS3, to na PSV grę pobierzecie bez dodatkowych opłat. Pozostałym radzę poczekać na ciekawą promocję i wtedy zakupić ten nietuzinkowy tytuł.

Moja ocena:  8.5/10


Opinia: Quithe

Limbo po raz pierwszy zobaczyłem dzięki zachwytom szwagra. Pokazał, nawet wrzucił mi grę na kompa, ale jej nie ruszyłem. Spodobała mi się, to fakt, ale niechęć do grania na komputerze wygrała. Po zakupie Vity czekałem cierpliwie, aż pojawi się na niej, bo przecież ta pozycja nie mogła ominąć naszej konsolki. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że było warto odwlekać i spowić się w mroku oraz łamać głowę za pośrednictwem PSV. Rozpisywać się bardziej już nie ma sensu, ponieważ przedmówcy przekazali wszystko, co było do przekazania, a ja się z nimi w pełni zgadzam – obok takiej perełki nie można przejść obojętnie. Nawet moja dziewczyna, która stroni od gier, z ciekawością i zachwytem obserwowała moje zmagania ze światem Limbo. Co więcej, podczas rozmowy na temat ceny gry, stwierdziła, że właśnie na taką pozycję warto wydać 49 zł, mimo że jest krótka (ale przynajmniej raz do niej wrócicie).

Moja ocena: 9/10


* Autorem rysunku jest Kamil “kokamilo” Ostapowicz

** Definicja bazowana na wpisie z Wikipedii.


Plusy:

  • Klimat
  • Niesamowita symbioza oprawy graficznej i dźwiękowej
  • Satysfakcjonująca rozgrywka
  • Wciąga

Minusy:

  • Krótka
  • Wysoka cena
  • Mało satysfakcjonujące zakończenie

Ocena:  8,4/10


Serdecznie dziękujemy Playdead
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Playdead
Wydawca: Playdead
Data wydania: 05.06.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 138 MB
Funkcje crossowe: -buy z PS3
Cena: 49 PLN

Reklamy