Jako pierwsi na świecie przedstawiamy wam recenzję Deathmatch Village – darmowej gry MOBA krakowskiego studia Freeky Games.

Recenzję napisał: MorfiTM

Grając w Deathmatch Village, każdy kto od dłuższego czasu posiada Vitę, od razu skojarzy tę pozycję z A-Men. Skojarzenie to nie jest nie na miejscu, jako że obie gry korzystają z tego samego silnika – Cross Engine. Silnik ten został stworzony przez Bloober Team, firmę, z którą Freeky Games jest powiązana.

W przeciwieństwie do A-Men Deathmatch Village nie jest grą logiczną. W tym tytule, na dwuwymiarowych arenach, przyjdzie nam zmierzyć się z nawet pięcioma żywymi przeciwnikami, którzy wejdą do gry za pomocą VITY lub PS3. Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby świń, które są źródłem naszego zarobku. Niestety kochanej wieprzowinki jest jak na lekarstwo, a zdobyć chcą ją wszyscy. W wyniku tego zmuszeni będziemy stanąć do walki na śmierć i życie, aby przejąć i zabezpieczyć jak najwięcej różowego inwentarza.

Jednak zanim do tego przejdziemy, najpierw będziemy musieli stworzyć własną postać. Twórcy udostępnili nam trzy klasy postaci. Joe to wieśniak z dziada pradziada. Podobnie jak swoi przodkowie na co dzień zajmuje się jedynie pędzeniem bimbru i spożywaniem efektów swojej pracy. Może to ciężka praca na farmie, a może zawartość butelki sprawiły, że jest bardziej żywotny od innych postaci, za to jednak najwolniejszy. Jak na prawdziwego rednecka przystało, walczy używając strzelby. Kolejną z postaci jest Sue, która od małego była zmuszana do noszenia wiader z mlekiem, a jej jedyną rozrywką było przewracanie krów. W wyniku tego zadaje największe obrażenia, jednak jest mniej odporna na ataki. Biega uzbrojona w snajperkę, więc nikt w jej kaszę dmuchać nie będzie. Ostatnią klasą postaci jest Tucker, który od małego pragnął zostać sprinterem. Swoje umiejętności ćwiczył, łapiąc kury i świnie na famie, w wyniku czego jest najszybszą postacią w grze. W szale przygotowań musiał jednak zapomnieć o ćwiczeniach górnych partii mięśni, i z tego powodu jest najsłabszym wsiokiem. Jego ulubioną bronią jest karabin maszynowy, który dobrze oddaje szybkość tego zawodnika.

DeathmatchVillage 2

Zdobywając kolejne świnie i sprzedając je na targu lub przerabiając na kiełbaski czy bekon, zarobimy gotówkę, którą wydamy w wiosce, będącą naszą bazą wypadową. To tutaj uzbroimy się w bronie dystansowe, jak i broń białą pod postacią kos, siekier lub wideł. Oprócz tego będziemy mogli zakupić także granaty oraz miny, dzięki którym zmiękczymy przeciwników przed bezpośrednią konfrontacją. Dodatkowo możemy wspomóc się miksturami chroniącymi nas przed niepożądanymi efektami, takimi jak podpalenie, spowolnienie lub paraliż. Oczywiście nie zabraknie specjalnej amunicji dodającej do siły ognia wcześniej wymienione efekty oraz ubrań, które oprócz funkcji estetycznej odwleką w czasie niechybną śmierć.

W grze obecny jest również rozbudowany element roleplayingowy. Pokonując kolejnych przeciwników oraz zgarniając innym sprzed nosa nieprzerobiony jeszcze boczek, zdobywać będziemy punkty doświadczenia i w efekcie kolejne poziomy, których w sumie będzie 50. Wraz z każdym poziomem otrzymamy punkty umiejętności, które pomogą nam zbliżyć się do mistrzostwa w posługiwaniu się dostępnymi klasami broni, a to poprzez ulepszanie efektywności amunicji, eliksirów, granatów oraz min. Postaci opisane są zestawem statystyk, z których najważniejsze to siła, zdrowie oraz zręczność. Pierwsza ze statystyk odpowiada za ilość obrażeń zadawanych bronią białą, zdrowie za ilość obrażeń, które możemy otrzymać, zanim zginiemy, a zręczność za obrażenia zadawane bronią palną. Nasze szanse w starciu polepszać będziemy, trenując w siłowni lub zakupując lepszy ekwipunek.

DeathmatchVillage 3

Wróćmy jednak do najważniejszej części gry – walki. W Deathmatch Village dostępne są dwa tryby gry. Pierwszym z nich jest „Pig Hunt”, czyli odpowiednik standardowego deathmatchu. Podczas tej rozgrywki każdy jest naszym wrogiem, a naszym zadaniem jest zdobycie największej ilości punktów w trakcie 10 minutowej sesji na jednej z 6 dostępnych aren. Punkty będziemy zdobywać za umieszczenie świnki we wskazanym wozie oraz za zabicie przeciwnika. Rozgrywka jest niezwykle dynamiczna i pełna niespodzianek. Najlepszy ekwipunek i dobrze wytrenowana postać nie zapewnią nam automatycznej wygranej. Bez dobrej znajomości areny, szybkiej reakcji i przebiegłości zwyciężymy jedynie w trakcie początkowych walk. Na szczęście gra nie pozwala na „rzeź niewiniątek”, wybierając nam przeciwników o podobnym poziomie postaci.

Drugim z dostępnych obecnie trybów jest „Pig Race” będący czymś na podobieństwo team deathmatch i capture the flag. Uściślając, dwie drużyny składające się maksymalnie z trzech graczy będą musiały przenieść świnki z zagród do wspólnego dla obu drużyn wozu. Zdobywanie kolejnych świń sprawi, że wóz będzie z coraz większą prędkością przesuwał się w stronę mety jednej z drużyn. Podobnie jak w trybie „Pig Hunt” i tutaj walczyć będziemy na jednej z 6 obecnie dostępnych aren usianych pułapkami, power-upami i trampolinami.

DeathmatchVillage 4

Teraz powiemy wam co nieco na temat grafiki. Jak wspomnieliśmy wcześniej, grafika w Deathmatch Village jest dwu i pół wymiarowa. Postaci oraz areny są barwne, szczegółowe oraz różnorodne. Bronie oraz ekwipunek są widoczne na naszych postaciach, dzięki czemu nie tylko cieszą wzrok, ale przede wszystkim pozwolą nam ocenić, z kim przyszło nam się zmierzyć. Dzięki animacji areny żyją swoim życiem, przez co w trakcie spokojniejszych momentów w walce będziemy mogli podziwiać latające samochody w futurystycznym megalopolis, bokserki powiewające na wiatrakach, UFO porywające krowy, czy pracujące szyby wydobywcze. Poza tym, co ważne, pomimo małego ekranu Vity, wszystkie teksty opisujące rozgrywkę zostały tak skrojone, że bez problemu je odczytamy.

Trzeba też trochę powiedzieć na temat udźwiękowienia w grze. Atakując bronią białą, usłyszymy świst powietrza. Uciekając przed przeciwnikami, pociski będą przelatywać koło naszych postaci lub uderzać w nie, wywołując komiczne jęki. Podczas rozgrywki w tyle będą nam przygrywać utwory instrumentalne, w których przysłowiowe pierwsze skrzypce zastąpi banjo. Niestety na chwilę obecną utworów w grze jest niewiele, ale liczymy na więcej, ponieważ wpadają w ucho.

DeathmatchVillage 5

Jak wspomnieliśmy na początku, gra działa w modelu F2P. W Deathmatch Village dostępne są jednak mikropłatności, za które kupimy beczki ropy. Za ich pomocą będziemy mogli przyspieszyć wiele procesów, takich jak tworzenie broni i przedmiotów, trening lub proces przerabiania świnek na gotówkę. Nie kupimy za to przedmiotów oraz innych dóbr, dzięki czemu Deathmatch Village nie stanie się kolejną grą pay to win. Beczki ułatwiają nam grę, lecz nie są potrzebne do pełnego zapoznania się z wszystkim, co DMV ma do zaoferowania. Po prostu grając, poradzimy sobie bez nich i nie będziemy czuli, że osoby z nadmiarem gotówki pozbawiają nas frajdy z gry.

Deathmatch Village nie stanie się system selerem Vity, lecz każdemu, kto go pobierze, zapewni wiele godzin rozrywki. Ponieważ będzie dostępny za darmo dla konsol PlayStation Vita i PlayStation 3, możemy być pewni, że zawsze będziemy mieli z kim grać. Nie jest to jednak gra idealna, 12 aren oraz 2 tryby rozgrywki dla niektórych okażą się zbyt małym wyzwaniem. Kolejnym minusem jest ilość umiejętności aktywnych, których w szale bitewnym nie odczujemy. Uważamy, że powinno być ich więcej, co przełożyłoby się na większą atrakcyjność i spektakularność pozycji. W erze, kiedy nawet Paint Park Plus i Wake-Up Club, posiadają trofea, wielu z nas uzna za wadę brak tychże w DMV. Uważamy także, że potencjał, który drzemie w tej grze, nie został w pełni wykorzystany. Każdy, kto grał w A-Men, wie, że krakowiacy potrafią wpleść w grę wiele nawiązań do popkultury, np. internetowych memów oraz filmów. Takie kreatywne i humorystyczne podejście nie znalazło pełnego odbicia w Deathmatch Village. Niemniej jednak te kilka minusów nie wpływa zbyt negatywnie na grę. Vitowcy, którzy pobiorą DMV, będą na tyle zadowoleni, że nie pozwolą, aby gra pokryła się wirtualnym kurzem.


Opinia: MorfiTM

Przy Deathmatch Village na konsoli PS3 spędziłem ponad 40 godzin. Obawiałem się, że na Vicie będzie niegrywalna. Po spędzeniu paru godzin z wersją na naszego handhelda mogę spokojnie powiedzieć, że jest nie tylko grywalna, lecz niektóre elementy działają w niej lepiej niż w wersji na konsolę stacjonarną. Najciekawszą rzeczą w tej grze jest głębia rozgrywki. Gry rozpoczynałem zabawę, myślałem: „Pff, dwuwymiarowa strzelanka z elementami RPG? Gdzie tu miejsce na strategię i zasadzki?”. Jednak, kiedy po raz 27 zostałem zabity przez campera i poznałem różne sztuczki przemieszczania się, atakowania i używania aren, musiałem oddać honor Deathmatch Village i przyznać się, że zlekceważyłem tę pozycję.

Nie jest to jednak dziesiątka. Grze brakuje tej szczególnej iskry, która sprawi, że stanie się nie do zapomnienia. Grając w A-Men, pokochałem humor obecny w konwersacjach czy hasłach bohaterów. Ten element nie został w pełni wykorzystany w omawianej grze. Może się czepiam, ale chciałbym zobaczyć flagi konfederacji, może poziom z duchami o spiczastych głowach lub inne nawiązania do tego, co widzieliśmy w niejednej amerykańskiej komedii przedstawiającej rednecków. W mojej opinii nie wykorzystano potencjału humorystycznego kryjącego się w Deathmatch Village i właśnie to uważam za największą wadę tej gry. Jako organizator i uczestnik Spotkań Vitowców muszę także zwrócić uwagę na brak możliwości gry w trybie AD-HOC, co stanowi problem w momencie, gdy chce się pograć w lokalu z mocno okupowanym Wi-Fi.

Gameplay: 9/10
Grafika 8.5/10
Audio 6.5/10
Ogółem  8.5/10


Opinia: Infernus13

Po uruchomieniu Deathmatch Village od razu nasunęła mi się na myśl gra na wydana na PC – Soldat. Gdy lata temu na blaszaku zagrywałem się w tę małą produkcję, sprawiła mi sporo frajdy. W przypadku DMV jest dokładnie tak samo. Na pierwszy rzut oka na arenach panuje chaos, strzela się gdzie popadnie z nadzieją, że się kogoś trafi. Ale wystarczy troszkę popracować nad techniką i od razu człowiek zaczyna myśleć taktycznie. Na przykład, jak dorwać danego wiochmena z zaskoczenia, zamiast pchać mu się na widły. Gra wygląda naprawdę przyzwoicie, a zamierzenia twórców, by „wiało wiochą”, zostały spełnione w 100%. Nasze postacie to typowe chłopy (i baba) ze wsi, ich design został doskonale skrojony pod rednecków. Cała stylistyka gry to ogromny plus, bo kiedy ostatnio uganialiście się za świnią uzbrojeni w karabin? Trochę gorzej wygląda kwestia muzyki. Nie wybija się jakoś szczególnie ponad przeciętność i w ferworze walki jest raczej mało słyszalna.

Freeky Games stworzył naprawdę przyjemną produkcję, której nie można odmówić uroku. Niestety mam wrażenie, że gra może szybko znudzić się graczom. Jeżeli twórcy nie sporządzą jakiegoś patcha z dodatkowymi trybami, może być ciężko. Tak czy siak Deatmatch Village jest pozycją, którą każdy posiadacz PS3/PSV powinien sprawdzić.

Gameplay: 9/10
Grafika: 8/10
Audio: 5/10
Ogółem:  7,5/10


Recenzja powstała na podstawie doświadczeń z grą w wersji beta oraz wielogodzinnej sesji w studiu Bloober Team na ukończonej wersji gry. Jako iż tytuł nie został jeszcze zaakceptowany przez Sony Computer Entertainment, serwis MyPSVITA.PL zastrzega sobie prawo zmiany oceny gry w przypadku pojawienia się znaczących różnic w jakości wydanego tytułu.


Plusy:

  • Klimat
  • Gameplay
  • Potrafi przykuć na wiele godzin
  • Free2Play, a nie Pay2Win

Minusy:

  • Muzyka
  • Średnio wykorzystany potencjał humorystyczny rednecków
  • Brak trybu lokalnego multiplayera
  • Mała liczba trybów i poziomów

Grafika: 8,3
Dźwięk: 5,8
Gameplay: 9
Ogólna: 8/10


Producent: Bloober Team, Freeky Games
Wydawca: Bloober Team
Data wydania: 07.08.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 156 MB
Funkcje crossowe: -save i -play z PS3
Cena: bezpłatnie


Reklamy