Jeżeli  w przeszłości obiła Wam się o uszy nazwa Cel Damage, znaczy to, że jesteście graczami starej daty, którzy w 2001 roku posiadali pierwszego Xboxa. Natomiast, jeśli o grze usłyszeliście niedawno, reedycja z dopiskiem HD nie powinna Was dziwić, w końcu takie mamy czasy. Dzięki obecnej technologii powinniśmy dostać dopieszczony pod każdym względem produkt, a mimo to deweloperzy wciąż potrafią zaliczyć różne wpadki. Jak to wygląda w przypadku Cel Damage, dowiecie się z naszej recenzji.

Cały projekt został przejęty przez studio Finish Line Games, ponieważ producent pierwowzoru zamknął działalność w 2008 roku. Niestety zmiana ta nie wpłynęła na dodanie do tytułu jakichś większych innowacji czy zmian. Jest to praktycznie ta sama gra, lecz z odświeżoną grafiką i kilkoma małymi dodatkami. W tym momencie na miejscu będą wątpliwości, czy tak właśnie powinna wyglądać reedycja. Z jednej strony tego typu podejście jest usprawiedliwione, ponieważ najczęściej tworzy się ulepszone edycje pozycji udanych i dobrze sprzedających się.  Jednak z drugiej strony należy mieć na uwadze to, że przez 13 lat od premiery oryginału gry wideo znacząco się zmieniły i Cel Damage HD powinno pójść z duchem czasu.

CelDamage 1

Oczywiście nie musi to dotyczyć fabuły. Tytuł ten nie posiadał jej od początku i zasadniczo jej nie potrzebował. Spokojnie możemy uznać to na plus, ponieważ wprowadzenie kulawej historyjki mogłoby bardziej zepsuć, niż poprawić odbiór pozycji. Mimo wszystko cieszy jednak początkowe intro, które wprowadza nas w wykreowane przez twórców uniwersum i wyjaśnia parę spraw. Dowiadujemy się z niego, że Cel Damage to nic innego, jak telewizyjne show, w którym co tydzień o ustalonej porze spotyka się grupa uczestników gotowych wziąć udział w samochodowej bitwie.

Do dyspozycji otrzymujemy dziesięć grywalnych  postaci wraz z trzema dodatkowymi do odblokowania. Do zwycięstwa ci dzielni kierowcy wykorzystają nie tylko pojazdy, ale także szeroki arsenał. Pośród niego znajdziemy takie narzędzia krzywdzące bliźniego, jak:  tradycyjne karabiny, granaty czy armaty, a nawet piły tarczowe, harpuny i odkurzacze. Poza tym przydatna będzie także ciekawa mechanika uników. Używając prawego analoga, możemy zmusić nasz pojazd do skoku w wybraną stronę. Pozwala to na omijanie przeszkód, szybkie przemieszczanie się oraz oczywiście unikanie wrogiego ostrzału. Ponadto każdy unik wykonany w przód uzupełnia nasz pasek „nitro”, czyli przyspieszenia. Możemy użyć go zarówno do ucieczki, jak i do zadania obrażeń. Jest to ważny aspekt gry, szczególnie podczas wyścigów.

CelDamage 2

Sama forma rozgrywki bazuje na typowej starej szkole rozwałki, którą możemy uskuteczniać w trzech trybach. Zanim jednak przejdę do ich szczegółowego opisu, chciałbym skupić się na lokacjach, po których przyjdzie nam jeździć. Jest ich całkiem sporo, bo aż trzynaście, ale niestety dzielą się na cztery rodzaje, więc trudno mówić o dużej różnorodności. Pojeździmy więc po kilku wariacjach po pustyni, bagna, cmentarzyska oraz stacji kosmicznej. Na każdej planszy znajdziemy wiele punktów, które umożliwią nam interakcję z otoczeniem. Przykładowo, w lokacji westernowej, która wygląda jak wyciągnięta z „Lucky Luke’a”, możemy, przy odrobinie szczęścia i precyzji, zrzucić na przeciwnika  stutonowy kawał żelastwa, co skończy się zniszczeniem jego pojazdu.

Skoro poznaliście już podstawy zabawy, pora opisać tryby gry. „Smack Attaca” jest podstawowym i najciekawszym trybem w Cel Damage. Aby zwyciężyć, gracz musi „wymierzyć” przeciwnikom wymaganą liczbę klapsów. Każdy rodzaj broni dodaje do naszego wyniku inną ilość klapsów, natomiast zniszczenie pojazdu oponenta jest premiowane aż dziesięcioma punktami. To właśnie tutaj największe znaczenie ma użycie otoczenia do walki oraz orientacja na mapie. Generalnie tryb ten można określić jako „klasyczny Death Match”, czyli starcie w stylu każdy na każdego. Niestety nie uwzględniono w nim tworzenia drużyn.
„Flag Rally” to nic innego, jak znane każdemu „Capture the Flag”. Tym samym naszym zadaniem jest zdobycie jak największej liczby flag rozsianych po mapie oraz dostarczenie ich do wcześniej ustalonego punktu. Musimy jednak uważać, ponieważ ataki przeciwników mogą wytrącić trzymaną przez nas flagę. Oczywiście działa to też w drugą stronę, co sprawia, że, oprócz uników i przyspieszenia, często będziemy używać broni.
Ciągła walka może nużyć, jednak bez obaw – do dyspozycji otrzymaliśmy także „Gate Relay”, czyli wyścigi, w których po drodze znajdziemy bramy. Uniemożliwia to skrócenie wyznaczonej trasy wyścigu, ponieważ przez każdą z bram musimy przejechać, aby kontynuować starcie. Wydawać by się mogło, że atakowanie przeciwników zejdzie tutaj na dalszy plan, jednak na wyższych poziomach trudności jest to nieuniknione.

CelDamage 3

Jednym z większych problemów Cel Damage HD jest słaby balans poziomów trudności. Na „easy” czujemy się, jakbyśmy grali samotnie, gdyż boty nie robią praktycznie nic, co utrudniałoby nam wygraną. Z kolei na „hardzie” zdobycie pierwszego miejsca jest zbyt ciężkie. Mnie udało się wygrać jedno starcie dopiero za dziesiątym podejściem i to przy dużym szczęściu. Tę rozbieżność szczególnie odczuwa się podczas zwykłego wyścigu. Zdecydowanie jest jeden z większych minusów tej gry.

Oprawa wizualna trzyma wysoki, choć nierówny poziom.  Niektóre lokacje wyglądają świetne, a efekty otoczenia, takie jak trąby powietrzne czy kosmiczne lasery, cieszą oko. Naprawdę szkoda, że dotyczy to tylko części plansz, i że reszta wygląda po prostu brzydko. Nie lepiej wygląda kwestia  modeli pojazdów, jak i postaci – co prawda są poprawne, ale nic więcej dobrego o nich powiedzieć nie można. Natomiast znacznie lepiej wypada już oprawa audio. Dźwięki w Cel Damage HD nadzwyczaj dobrze wpasowują się w klimat staroszkolnej, kreskówkowej gierki. Zarówno spontaniczne okrzyki bohaterów, odgłosy walki i pojazdów, jak i oczywiście muzyka w tle, to największa zaleta tej produkcji.


Cel Damage HD najbardziej cierpi z powodu daty wydania oryginału – gra po prostu niezbyt wpasowuje się w standardy dzisiejszej rozgrywki. Ponadto jest to tytuł bardzo krótki (bez problemu udało mi się go przejść w dwa wieczory). Dodatkowo wersja na konsolę przenośną wiele traci z powodu braku trybu wieloosobowego. Tak więc, jeżeli chcecie kupić ją tylko na Vitę, weźcie poprawkę na to, że cena nie jest adekwatna do zawartości. Natomiast po sporej obniżce możecie odkryć, że sam gameplay, fajna, kreskówkowa grafika oraz oczywiście oprawa audio Was oczarują, tak jak mnie.


Plusy:

  • Trzy ciekawe tryby rozgrywki
  • Sporo map
  • Duży arsenał
  • Oprawa A-V

Minusy:

  • Krótka
  • Brak trybu multiplayer
  • Mała różnorodność lokacji
  • Słaby balans poziomów trudności

Ocena: 6/10


Serdecznie dziękujemy Finish Line Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Finish Line Games
Wydawca: Finish Line Games
Data wydania: 22.04.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 139 MB
Funkcje crossowe: -save i -buy z PS4 i PS3
Cena: 37 PLN

Reklamy