Gdy budzisz się w nocy, wszystko wydaje się straszne. Każdy dźwięk brzmi złowieszczo i nawet najmniejszy cień skrywa coś groźnego. Lęk przenika każdą komórkę ciała, chcesz krzyczeć, chcesz uciekać, chcesz… do mamy.

Właśnie to spotyka małą bohaterkę gry. Nasza bezimienna podopieczna tak potrzebuje wtulić się w ramiona mamy, że wyrusza w pełną niesamowitości podróż. Ponieważ samotna wyprawa nigdy nie jest wskazana i raźniej mieć towarzysza, który podtrzyma na duchu, zabieramy ze sobą unoszący się w powietrzu balonik w kształcie serca. Co prawda nie zamieni z nami ani jednego słowa oraz pęknie przy byle okazji, ale jego obecność jest pokrzepiająca. To dzięki niemu dziewczynka jest dzielniejsza oraz bardziej zmotywowana, by przemierzyć krainy pełne dziwactw i straszności. Fabuła Murasaki Baby została przedstawiona bez słów. Brak dialogów oraz napisów sprawia, że produkcja staje się uniwersalna dla osób w każdym wieku oraz narodowości. Dodatkowo klimat grozy utrzymany w lekkiej aranżacji przywodzi na myśl filmy Tima Burtona (Sok z Żuka, Gnijąca panna młoda), co zwiększa jego przystępność. Przeplatające się ze sobą tragizm i komizm, piękno i brzydota oraz wszechobecny absurd sprawiają, iż jest to produkcja wyjątkowa i niepowtarzalna.

2014-09-17-203411.jpg

Aby nasza podopieczna przemieściła się, musimy chwycić ją za rękę. Robimy to przy pomocy ekranu dotykowego, w ten sam sposób operujemy też balonikiem. Natrafimy także na momenty, w których będziemy musieli pokierować i dziewczynką, i balonikiem. Poza interakcją z bohaterami, będziemy manipulować tłem. W każdej lokacji pojawi się kilka krajobrazów, które trzeba będzie odpowiednio przetasowywać, aby uzyskać porządny efekt. Dla przykładu, przywołując chmury, zgasimy ogień czy napełnimy jezioro, natomiast olbrzymia lupa zmniejszy bohaterkę, dzięki czemu balonik będzie mógł ją ponieść w pożądane miejsce. W paru miejscach będziemy również zmuszeni poruszyć elementami otoczenia czy obrócić konsolkę, wywracając świat do góry nogami. Oczywiście im dalej, tym więcej działań będzie trzeba łączyć ze sobą. Niestety trzeba przyznać, że poziom zagadek jest strasznie niski i bardzo schematyczny. Ponieważ nic nie zatrzyma nas na dłużej, zakończenie poznamy już po 2-3 godzinach gry. Długość Murasaki Baby jest zatrważająca, zwłaszcza że gra nie oferuje żadnych dodatkowych trybów. Jedno przejście wystarczy, aby zdobyć wszystkie trofea, nie ma ukrytych dodatków, a fabuła jest liniowa.

2014-09-17-210038.jpg

Najmocniejszym atutem jest oprawa audiowizualna. Już od pierwszych zapowiedzi widać było piękno prezentowanych grafik. Minimalizm oraz dynamiczne, ołówkowe cieniowanie nadają klimat pozornego spokoju oraz nie przytłaczają przerostem formy. Całość składa się na surrealistyczny obraz z pogranicza jawy i snu, a groteska emanuje z ekranu naszej konsoli już od pierwszej minuty. Dodatkowo wszystko to, co widzimy, idealnie współgra z tym, co słyszymy. Podkład dźwiękowy to symfonia złożona z pojawiającego się co jakiś czas tła muzycznego oraz efektów, takich jak odgłos kroków naszej bohaterki, trzepot skrzydeł latających agrafek czy szum wiatru. Całość została tak opracowana, że jedynym słusznym rozwiązaniem jest gra w słuchawkach lub bardzo cichym pomierzeniu. Niespełnienie tych warunków odbierze graczowi przyjemność płynącą z paru chwil spędzonych z Murasaki Baby.

2014-09-17-205420.jpg


Opinia: Arst

Murasaki Baby to chyba najlepszy przykład, co może zrobić zbyt duży hype. Piękna oprawa audiowizualna miała być także wzbogacona o przemyślaną rozgrywkę, w tym zagadki logiczne. Wielu, w tym ja, kupując w dniu premiery, właśnie na to liczyła. O ile pierwszy element spełnia oczekiwania, to niestety poziom gry zostawia wiele do życzenia. Trzy godziny, które przy niej spędzimy, to za mało, aby zżyć się z małą dziewczynką, zwłaszcza że przez produkcję przebiegniemy bezproblemowo, nie będąc właściwie przez nic zatrzymywani. Nie pomaga w tym nawet prowadzenie za rękę, mające zbudować specjalną relację między graczem a bohaterką, sprawiając, że po ukończeniu gry usuwamy ją bez zbędnej nostalgii i raczej nie czujemy potrzeby do niej wracać.

Grafika: 7
Dźwięk: 7
Gameplay: 4
Ogólna: 6/10


Opinia: Quithe

Murasaki Baby było mocno promowane na długo przed premierą. O ile gameplay nie wzbudzał we mnie większej ciekawości, tak koncepcja graficzna bardzo przypadała mi do gustu. Teraz, po ograniu, spokojnie mogę powiedzieć, że moje pierwsze wrażenia potwierdziły się. Rozgrywka była ciekawie zaplanowana, ale powtarzalność działań oraz bardzo niski poziom trudności obniżyły przyjemność z gry. Dodatkowo ekran dotykowy co jakiś czas nie wyłapywał moich komend. Największym minusem jest jednak długość zabawy. Dwie godziny to zdecydowanie za mało. Na szczęście Murasaki ma też swoje dobre strony, a są nimi koncepcja świata oraz oprawa audiowizualna. Jedyny mankament, jaki się przy nich pojawia, to małe i dość częste spadki animacji. Każdy, kto lubuje się w groteskowych klimat, na pewno będzie zadowolony z tego, co zobaczy i usłyszy. Nie sądzę jednak, żeby było warto płacić premierową cenę za sam klimat. Grę warto sprawdzić, tyle że po obniżonej cenie. Inaczej mocno się zawiedziecie i stwierdzicie, że była to strata pieniędzy.

Grafika: 8
Dźwięk: 8
Gameplay: 5,5
Ogólna: 6,5/10


Plusy:

  • Oprawa audiowizualna
  • Wszechobecna groteska

Minusy:

  • Długość gry
  • Poziom trudności
  • Cena
  • Schematyczna rozgrywka
  • Dość częste spadki animacji

Grafika: 7.5
Dźwięk: 7.5
Gameplay: 5
Ogólna: 6.3/10


Producent: Ovosonico
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Data wydania: 2014-09-17
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 320 MB
Cena: 42 PLN


Serdecznie dziękujemy Sony Computer Entertainment Polska
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry

Advertisements