Bijatyk na konsole nie brakuje. Vita, mimo dosyć krótkiej obecności na rynku, doczekała się już kilku. Dzisiaj na tapetę bierzemy jedną z nich –  Dead or Alive 5+. Przekonamy się, czy dokopie konkurencji oraz sprawdzimy, czy producenci potrafią zrobić satysfakcjonujący port gry z konsoli stacjonarnej.

Od samego początku gry z cyklu Dead or Alive tworzy studio Team Nina, a wydawcą jest Tecmo. Seria rozpoczęła swój żywot w 1996 roku na automatach do gier oraz Sedze Saturn. Po dwóch latach odświeżona wersja została wydana na PSX-a i od tego czasu popularność marki już tylko rosła. Do dnia dzisiejszego powstało pięć zasadniczych części bijatyki oraz po kilka wariacji każdej z odsłon, głównie z powodu kierowania ich na kolejne konsole. Poza tym powabne wojowniczki, które są główną cechą rozpoznawczą DOA, otrzymały spin-offy skupiające się tylko na nich, dzięki temu gracze mogli pobujać nimi w trakcie gry w siatkówkę plażową czy w minigrach odbywających się na rajskiej wyspie. Dodatkowo popularność świata omawianej kopaniny sięgnęła tak wysokiego punktu, że w 2006 roku został zrealizowany film aktorski. Patrząc na historię cyklu, mając świadomość, że właściwie każda konsola otrzymała przynajmniej jedną część, właściciele Vity musieli tylko cierpliwie czekać. I doczekali się, w marcu dostali port Dead or Alive 5 z PS3 wzbogacony o kilka dodatków.

DOA2

Gdzie trafiamy, kogo spotykamy, co widzimy i słyszymy?

Fabuła gry, jak to zwykle bywa w przypadku bijatyk, kręci się wokół turnieju. Jego organizacją zajmuje się tajemnicza korporacja DOATEC. Firma, której wpływy sięgają każdego zakątka na kuli ziemskiej, oprócz zbierania utalentowanych wojowników do zawodów, zajmuje się także szemranymi interesami, jak np. rozwój nowych, śmiercionośnych technologii. Historia opowiedziana w piątej odsłonie cyklu rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach z części czwartej. Na szczęście nie trzeba jej znać, ponieważ, przechodząc tryb fabularny, zostaje nam przedstawiony krótki opis każdej postaci, jej rola w części poprzedniej oraz ogólny zarys wydarzeń z tamtego okresu. Niestety opowieść przedstawiona w story mode jest dość chaotyczna i, grając, ma się nieodparte wrażenie, że jest tylko pretekstem do kolejnych walk. Oczywiście, to bijatyka, więc teoretycznie wygórowane oczekiwania są średnio na miejscu, ale mając w pamięci bardzo dobrze poprowadzoną historię w Mortal Kombat, odczuwa się niedosyt. Z drugiej strony część wstawek jest fajnie pomyślana, więc tragedii nie ma.
Potencjał tym bardziej wydaje się zmarnowany, ponieważ DOA5+ oferuje 19 postaci znanych z poprzednich odsłon, a więc z już nakreśloną historią związaną z turniejem i poruszonymi wątkami z życia osobistego. Wśród nich znajdują się m.in. Ryu Hayabusa i Ayane znani z gier Ninja Gaiden czy Tina i Bass Armstrongowie oraz Helena Douglas. Na szczęście twórcy pomyśleli także o małym liftingu i do puli została wprowadzona dwójka zupełnie nowych wojowników. Są nimi Rig, który stworzył personalny styl teakwondo, oraz Mila, młoda entuzjastka walk MMA. Dodatkowo gracze mogą wybrać trzy wplecione w fabułę postacie znane z serii Virtua Fighter: Akirę Yukiego, Sarah Bryant i Pai Chan.
Standardowo możemy zdobywać nowe stroje dla każdej postaci. O ile w samej grze nie ma ich wiele, tak twórcy uwielbiają bawić się w dyktatorów mody, czego efektem jest 35 DLC (sic!) z kombinacjami strojów dodatkowych, naturalnie głównie dla pań. Kilka z dodatków to pakiety, które zawierają także „seksowne filmiki z dziewczynami”. Jednak zanim zaczniecie się napalać na zabawy w przebieranki i podziwianie efektów, spójrzcie na ceny – bankructwo gwarantowane…
Oprócz wielu zawodników, Ninja Team zaoferowało nam sporo aren do walki, konkretnie jest ich 17, przy czym większość z nich ma jeszcze do wyrobu od dwóch do czterech podaren. Lokacje są przeróżne i wiążą się z trybem fabularnym. Trafimy m.in. do dżungli, cyrku, na Antarktydę czy w środek akcji wojska w kraju arabskim. W zależności od typu będą mniej lub bardziej detaliczne w kwestii wypełnienia, ale każda z nich wygląda bardzo dobrze.

Każda walka działa płynnie, nie doświadczamy spadków animacji, wszystko dzieje się szybko i efektownie. Sam wygląd postaci podczas animacji jest świetny, chociaż deweloper skupił się bardziej na twarzach, drobne niedostatki reszty części ciał i ubiorów nie rażą. Podobnie rzecz wygląda z lokacjami w trakcie filmików. Trochę gorzej zawodnicy prezentują się w trakcie boju, jednak w ferworze walki nie zwraca się już na to uwagi. Z kolei właściwie jedynym błędem graficznym, jakiego można się dopatrzeć, jest przenikanie części ciała przez innych zawodników oraz przez podłoże. Na szczęście nie dzieje się to co chwilę, więc można przeboleć ten mankament. Generalnie oprawa graficzna gry stoi na bardzo wysokim poziomie i śmiało można stwierdzić, że jest to jedna z najlepiej wyglądających pozycji na Vitę.
Podobnie twórcy postarali się z muzyką. Do odsłuchania w trakcie tłuczenia przeciwników dostaliśmy około 60 różnorodnych utworów, które wpadają w ucho i pasują do rozgrywki. Zasadniczo każdy kawałek jest przypisany do postaci lub areny, więc w zależności od ustawień, nie powinny się znudzić. Reszta oprawy dźwiękowej także została starannie wykonana, w tym m.in. odgłosy rozwalanych elementów otoczenia, dźwięki trafiających ciosów. Gorzej już wypada amerykański dubbing, jednak ma tę przewagę nad japońskim, że z nim o wiele łatwiej śledzić akcję story mode, ponieważ za napisami czasami ciężko nadążyć. Tak czy inaczej, oprawa dźwiękowa, podobnie jak graficzna, zasługuje na duży plus.

DOA3

Tyle opcji, a oni i tak nie skaczą!

O poziomie grywalności bijatyk nie świadczy fabuła, grafika czy muzyka, a system walki. DOA5+ na tle innych pozycji z tego gatunku wyróżnia się większym naciskiem na techniczny aspekt pojedynków. System walki cechuje bardzo rozbudowany system rzutów, bloków, przechwytywania ciosów w celu kontry i wychodzenia z opresji np. z ciągu kilku rzutów. Co ciekawe, spory wachlarz możliwości jest okrojony w sferze skoków – są wykonywane tylko podczas zadawania ciosów po użyciu odpowiedniej kombinacji przycisków. Dodatkowo każda postać dysponuje atakiem, który wywołuje efekt „critical burst” oszołamiający oponenta, dzięki czemu otrzymujemy idealną podstawę do wyprowadzenia długich combosów. Ponadto do dyspozycji mamy potężne „power blow”, lecz możemy go użyć dopiero wtedy, gdy stracimy co najmniej połowę paska energii.
Standardowo duży wpływ na wynik walki ma nasz wojownik, jak i przeciwnik. Jak już wyżej wspomniałem, wybór jest spory. Zawodnicy cechują się różnorodnymi technikami. Dzięki temu możemy zobaczyć w akcji m.in. ninjutsu, wrestling, tai chi chuan, capoeirę czy zui quan (styl pijanego). Przekładają się one na szybkość, siłę oraz gładsze przejścia przy wykonywaniu combosów. Każda postać cechuje się naprawdę dużym garniturem ataków, więc opanowanie ich nie przyjdzie szybko, o ile w ogóle się to uda, ponieważ niektóre kombinacje wymagają świetnej koordynacji ruchów. Dodatkowo problem mogą sprawić domyślne ustawienia przycisków konkretnych akcji, lecz twórcy dodali opcję pełnej ich zmiany pod nasze upodobania (mnie bardzo się to przydało).
To jednak nie wszystko, co wpłynie na wynik końcowy pojedynku. Wspomniane areny w piątej odsłonie cyklu nie są już jedynie zwykłym polem walki. Team Ninja wprowadzili do nich system „danger zones”, który urozmaica rozgrywkę i zapewnia zadanie dodatkowych obrażeń. Przykładowo: na arenie z wojną w tle możemy wyrzucić przeciwnika tak, aby uderzył w helikopter; walcząc w dżungli na spływającym po rzece moście, można wykopać wroga poza jego obręb, aby spłynął w dół wraz z wodospadem. Oczywiście nie są to opcje kończące, a jedynie wspomagające, lecz jako dodatek cieszą. Z drugiej strony zwolennicy klasycznego podejścia będą mogli wyłączyć niebezpieczne strefy podczas wyboru miejsca walki.

DOA4

Skoro został już omówiony system walki, pora przejść do jego trybów. Do dyspozycji mamy ich całkiem sporo. Standardowo dzieli się na zabawę dla singli i par. Miłośnicy systemu tagowego poczują się zawiedzeni, ponieważ pojawia się tylko kilka razy w story mode. Co więcej, tryb fabuły wyróżnia się dodatkowo jedną rundą i nieograniczonym czasem walki.
Pozostałe opcje dla jednego gracza dostępne z poziomu menu przedstawiają się następująco:

Fight:

  • versus – klasyczna walka jeden na jeden, gdzie wybieramy postać sobie i komputerowi; gramy z licznikiem zwycięstw i porażek z domyślnym poziomem trudności;
  • arcade – standardowa drabina walk, różni się jednak tym, że podczas pojedynków zdobywamy punkty, nie kończy się walką z bossem, do wyboru mamy osiem poziomów trudności; zaliczając ten tryb, zdobywamy kostiumy i tytuły;
  • time attack – zasada podobna do powyższej, gdzie główną różnicą jest pokonanie przeciwników w jak najkrótszym czasie;
  • survival – w tym przypadku walki trwają jedną rundę, a zadanie polega na pokonaniu jak największej liczby kolejnych oponentów.

 Training mode:

  • free training – swobodny sposób na uczenie się;
  • command training – standardowe uczenie się listy ciosów; dodatkową opcją jest zaliczenie poprawnego wykonania wszystkich ataków postaci na 100%;
  • tutorial – grając jako Hitomi, jesteśmy przeprowadzani przez wszystkie techniczne aspekty walki, jak np. bloki, ataki, przechwyty; tu także dodano opcję uzyskania 100% poprzez zaliczanie kolejnych wyzwań;
  • combo challenge – zasada identyczna jak przy command training, lecz skupiona na combosach.

Touch fight – specjalny system walki stworzony, aby zaimplementować w grze dotykowe możliwości Vity. Za pomocą odpowiednich ruchów możemy wykonywać wszystkie techniki, w tym bloki i rzuty. Opcja jest raczej dodatkiem do okazjonalnej zabawy, ponieważ sterowanie jest mało wygodne i nie daje tej samej frajdy, co zwykła walka. Jednak powinna być idealnym sposobem na podziwianie pań w ciuszkach z DLC (w końcu jakoś muszą zwrócić się wydane pieniądze). Żeby dodatkowo ułatwić życie graczom, triggerami można szybko zrobić zdjęcia.
Online – czyli ostatnia już opcja i tym razem dla par. Do wyboru mamy grę przez ad-hoc lub PSN. W trybie sieciowym udostępniono nam: simple match (szybki pojedynek), rank match (punktowana walka dla lubiących piąć się po drabinie kariery), invite friend (zaproszenie do pojedynku znajomego), dojo (ćwiczenie wraz ze znajomym) i leaderboard (sprawdzanie tabeli wyników). W dwóch pierwszych trybach możemy uściślić, z jakiego rejonu ma pochodzić oponent, na jakiej konsoli gra (Vita lub dowolna) i ile rund ma trwać walka. Pojedynki rankingowe mają poszerzony wybór o zakres umiejętności przeciwnika oraz siłę jego połączenia z Internetem.
Płynność walki w dużej mierze zależy już tylko od połączenia. Wystarczy, że jedna osoba ma słabsze łącze i niestety co chwilę będzie wyskakiwało powiadomienie o ładowaniu. W kwestii trafienia na chętnych do wspólnej zabawy konsola dość szybko znajdzie nam przeciwnika do prostej walki. Niestety gorzej sprawa wyglądała przy rankingu, o wiele trudniej było znaleźć rywala. Za to ciekawym dodatkiem jest automatycznie uruchomienia połączenia głosowego pomiędzy zawodnikami. Niechętni temu rozwiązaniu będą mogli je wyłączyć, ale trzeba to robić za każdym razem przed każdą walką, co jest dosyć irytujące.

 DOA5

Jeszcze kilka słów o menu i trofeach.

Twórcy DOA poszli graczom na rękę i pozwolili na zmianę wielu rzeczy według własnych wymogów. Dzięki temu możemy np. wyłączyć brudzenie się postaci i moczenie ich (na arenach z wodą i potem). Ciekawostką są też trzy opcje falowania biustu, który może być nieruchomy, ruszać się normalnie lub w trybie DOA, a więc ze zwiększonym impetem. Poza tym standardowo dobieramy odpowiedni język mówiony, sposób działania kamery itp. Możemy włączyć skróconą tabelę statystyk oraz w dość szerokim zakresie dostosować przygrywającą muzykę (np. wybrać dla ulubionego zawodnika dany utwór).
Warto jeszcze wspomnieć o zakładce Extras. Możemy w niej obejrzeć odblokowane w story mode oraz pobrane z DLC filmiki. Przejrzymy uzyskane w trakcie gry tytuły, których jest łącznie 568, a zdobycie wszystkich nie będzie proste (np. trzeba 1000 razy zagrać daną postacią, żeby uzyskać jeden z nich). Wchodząc do fight records sprawdzimy wszelkie możliwe statystyki walk. Dodatkowo, odwiedzając spektator, wrzucimy do sieci i obejrzymy nagrane powtórki walk. Poza tym uraczono nas opcją odpalenia walki, w której wybrane przez nas postacie będzie prowadził komputer, a my swobodnie będziemy mogli cykać zdjęcia, pauzować i kręcić kamerą w każdym kierunku. W jakich celach, chyba już tłumaczyć nie muszę.
I na koniec rzecz dla niektórych bardzo istotna – trofea. W normalnym trybie pewnie bym nawet o nich nie wspomniał, ale normalność nie dotyczy tej gry. Splatynowanie DOA5+ graniczy z cudem. Znaczna większość trofeów nie powinna sprawić problemów, lecz problem pojawia się z tymi, które można otrzymać za zmasterowanie trybów treningu. Kombinacje, które trzeba wykonać w tym celu, niejednego odrzucą i przyprawią o nerwicę, więc ostrzegam zawczasu, gdyby ktoś liczył na platynę do kolekcji.

DOA6

To jak, powala na łopatki?

DOA5+ było moim pierwszym zetknięciem z cyklem. Oczywiście słyszałem o nim, wiedziałem o tych wszystkich panienkach, ale nie miałem okazji wypróbować żadnej części. Pierwsza rzecz, która mnie bardzo zdziwiła, to że nie można skakać. Druga, pierwsze walki kończyły się sromotną porażką, ponieważ z biegu nie mogłem załapać, jak w to grać. Jednak nie odrzuciło mnie to. Trochę czasu spędzonego na treningu, a potem już na walkach przekonało mnie, że mam do czynienia z czymś innym niż do tej pory znałem – bijatyką techniczną. Do tego pozytywnego zaskoczenia dochodzą jeszcze: duża liczba fajnych postaci, masa ciosów, sporo aren z opcją wykorzystania otoczenia, świetna grafika i na podobnie wysokim poziomie udźwiękowienie oraz spora customizacja. Dla mnie werdykt jest oczywisty, gra jest świetna. Oferuje właściwie wszystko, czego mogę oczekiwać od bijatyki, a do tego ma bardzo mało usterek. Zdecydowanie warto wydać na nią pieniądze i cieszyć się długimi godzinami zabawy.

PS. Niedzielnym graczom bijatyk zalecam najpierw sprawdzić demo, ponieważ istnieje duża szansa, że sposób prowadzenia walki może wam nie przypaść do gustu.


Plusy:

  • Rozbudowany, techniczny system walki
  • Wiele różnorodnych postaci
  • Areny
  • Oprawa A-V
  • Spore pole do customizacji
  • Funkcje crossowe z PS3

Minusy:

  • Problemy z grą przez PSN
  • Drogie DLC

Grafika: 8.5
Dźwięk: 9
Fabuła: 5.5
Gameplay: 9
Ogólna: 9/10


Producent: Team Ninja
Wydawca: Koei
Data wydania: 27.03.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2,5GB
Funkcje crossowe: -play, -save, -buy dla DLC-z PS3
Cena: 159 PLN

Advertisements